Zielona kreatywność? Zrównoważone rozwiązania problemów środowiskowych i społecznych

„Jugaad” czytaj „Dżugad” – oswajamy dziwne słowo z Indii 

„Jugaad” w języku hindi dosłownie oznacza „improwizowane rozwiązanie” stosowane ze względu na brak środków lub „droga na skróty”. Słowa tego pierwotnie używano, by określić wszelkiego rodzaju legalne i nielegalne prowizoryczne rozwiązania i drogi na skróty tak w życiu, jak i w obszarze technologii. Terminem jugaad nazywa się wykonane lokalnie pojazdy samochodowe – samoróbki. Wykorzystywane głównie w małych wioskach jako tani środek transportu dla wiejskich obszarach Indii. Pojazdy te są konstruowane przez cieśli poprzez zamontowanie silnika diesla na wozie ciągniętym dotychczas przez woły. Koszt takiego pojazdu wynosi mniej niż 1000 dolarów i pomimo słabych hamulców i maksymalnej prędkości 60 km/h, takie pojazdy często przewożą więcej niż 20 osób naraz, będąc jednym z najbardziej opłacalnych rozwiązań transportowych dla wiejskich Indii.

Kreatywnym rozwiązaniem spod znaku jugaad są również moto-riksze bardzo popularne w Indiach jako taksówki, a także znane w podobnych wariantach w innych krajach Azji Południowo-Wschodniej, Afryki i Ameryki Południowej. Moto-riksza pali jedynie litr paliwa na 35 km czyli niecałe 3 litry na 100 km, oficjalnie może przewieźć oprócz kierowcy 3 osoby z tyłu, lecz kierowcy chętnie przyjmują jeszcze jedną osobę z przodu, a częstym widokiem są riksze, które wożą duże grupy uczniów do szkoły. W indyjskich miastach rozwinięte są całe systemy „dzielonych” riksz, które zbierają więcej pasażerów by minimalizować koszty finansowe, ale jednocześnie również wydatkowaną energię, będąc prowizorycznym, tanim uzupełnieniem słabo rozwiniętego transportu publicznego.

Innowacja spod znaku „Jugaad” 

W znanej już szeroko poza Indiami koncepcji „jugaad innovation” chodzi o twórcze, innowacyjne i jednocześnie tanie pomysły, zapewniające szybki, alternatywny sposób rozwiązywania problemu. Obecnie firmy w Indiach szczycą się stosowaniem zasad jugaad w praktyce w celu zmniejszenia kosztów badań i rozwoju. Jugaad odnosi się również do wszelkiego rodzaju myślenia twórczego i niekonwencjonalnego, które maksymalizuje zasoby dla firmy i jej interesariuszy. Autorzy bestsellera Jugaad innovation „Navi Radjou, Jaideep Prabhu oraz Simone Ahuja stali się popularnymi gośćmi zachodnich uniwersytetów. Wydali tę książkę w wielu językach i zostali zaproszeni z wykładem na Światowe Forum Ekonomiczne w Davos. Technologia Jugaad, którą promują, ma 6 głównych zasad, które stanowią połączenie ludzkiej kreatywnością z troską o zasoby i środowisko naturalne:

  1. Potraktuj trudne sytuacje i niekorzystne okoliczności jako możliwości – „Innowatorzy Jugaad -czytamy w książce „Jugaad Innovation”- to współcześni alchemicy, którzy znajdują w trudnościach i nieszczęściach okazje by stworzyć wartość dla ich organizacji i społeczności”.
  2. Używaj jak najmniejszej ilości materiałów i zasobów w celu zwiększenia własnego potencjału. – to kwintesencja ekologicznej filozofii, kładącej nacisk na poszanowanie zasobów, nacisk na długotrwałe rozwiązania.
  3. Praktykuj elastyczność w stosunku do własnych przekonań i schematów myślenia. Naucz się myśleć poza schematami, zachowaj otwartość na przyjmowanie własnych i cudzych ocen, nowych pomysłów i myśli.
  4. Dąż do jak największej prostoty w biznesie.
  5. „Zostaw miejsce na margines” – zasada ta zaleca skupienie się na najuboższych, ludziach, którzy są na marginesie rynkowej gospodarki jako potencjalnych klientach i pracownikach (słowo „margines” nie ma w języku angielskim tak negatywnego wydźwięku jak w języku polskim). Przykładowo dzięki opracowaniu tanich sposobów organizacji telefonii komórkowej w Indiach i tanich w produkcji telefonów, połączenia w tym kraju należą do najtańszych na świecie, a co miesiąc w tym kraju przybywa 10 milionów nowych użytkowników „komórek”.
  6. Podążaj za głosem serca (znaczenie tak intuicji, jak i współczucia).

Wśród rozwiązań spod znaku jugaad znaleźć można wiele kreatywnych innowacji od systemów zbierania i magazynowania wody deszczowej w myjniach samochodowych po rozwiązania spod znaku IT, czyli np. elektroniczne „captain pady”, urządzenia służące przyjmowaniu zamówień od kelnerów w dużych restauracjach i bezpośredniemu przekazywaniu ich do kuchni za pomocą bluetootha. Jedną z pierwszych innowacji społecznych dostarczających podstawowych usług były Rasoi Ghars czyli kuchnie z dostępem do wody i kilkoma stanowiskami do gotowania na gaz, jakie korporacja paliwowa Hindustan Petroleum tworzyła w wielu wioskach w rożnych nieużywanych budynkach.

Zielone innowacje w biznesie spod znaku Jugaad – przykłady z Indii

Innowacyjne eko-przedsiębiorstwa, aby funkcjonować na szerszą skalę, wymagają synergii, czyli tworzącego dodatkową jakość połączenia potencjałów dwóch podmiotów. Pierwszym są innowatorzy społeczni, którzy dostarczają usługi lub produkty służące rozwiązaniu pewnego problemu środowiskowego, który często jest również problemem społecznym, mając jednocześnie pomysł, jak na promocji tej innowacji zarobić. Drugim podmiotem jest pozwalający na wdrożenie pomysłów kapitał, który może pochodzić ze środków publicznych, np. Unia Europejska chętnie finansuje innowacyjne przedsięwzięcia gospodarcze, np. w ramach wybranych osi Europejskiego Funduszu Społecznego. W Indiach rząd jednak nie stworzył jeszcze programu wsparcia dla nowatorskich, zielonych przedsiębiorstw. Dlatego sojusznikiem może być duża firma prywatna, która dysponuje kapitałem i jest zainteresowana tym, aby w dłuższej perspektywie zmniejszyć zużycie własnych zasobów energii i wody oraz poprawić swój wizerunek jako firmy przyjaznej środowisku. Przykładowo, wielka korporacja finansowa Goldman Sachs zdecydowała się zainwestować w indyjską firmę Suzlon, której celem jest dostarczanie taniej energii wiatrowej.

Punktem wyjścia dla przedstawionych poniżej przykładów był jakiś problem ekologiczny i najczęściej jednocześnie społeczny, dla którego znaleźli rozwiązanie, które można było skomercjalizować, uzyskując dochód. Przykładem takiego przedsiębiorcy – innowatora – jest Jos Raphael z Thrissur w indyjskim stanie Kerala, który stworzył firmę Mazhapolima (nazwa oznacza indyjskie święto deszczu). Problemem, który stanowił dla niego punkt wyjścia, był brak wody w jego rodzinnym mieście, spowodowany m.in. rosnącą liczbą konstrukcji budowlanych na terenach podmokłych. Zwykli mieszkańcy byli skazani na korzystanie z drogiej wody z butelek. Raphael zaproponował system otwartych studni, które zbierały wodę w czasie deszczowej pory monsunowej, gdyż jak zauważył przedsiębiorca, problemem nie był brak wody, lecz jest efektywne przechowywanie. System był bardzo prosty i tani: rury PCV i filtr. Tam, gdzie pojawiły się jego instalacje, problem wody przestał istnieć i rząd stanu Kerala przyznał mu grant, by podobne rozwiązania wprowadzić w większej ilości miejscowości.

Torebki biodegradowalne

Na świecie roczne zużycie plastiku wzrosło z ok. 5 mln ton w 1950 roku do prawie 100 mln ton obecnie. Ilość nowopowostających odpadów z tworzyw sztucznych na dobę w wielkich miastach Indii takich jak Bangalore, Hyderabad i Chennai wynosi około 250 ton i w większości nie są prawidłowo utylizowane. Średnie wykorzystanie plastikowej torby to jedynie 20 minut, 90% pływających śmieci morskich to plastik, a jedynie 3% całkowitego odpadów z tworzyw sztucznych jest poddawane recyklingowi. T.S. Shankker, 46-letni przedsiębiorca z miasta Chennai (dawniej Madras) wraz z naukowcem Ravim Iyerem postanowili znaleźć ekologiczną alternatywę dla plastikowych torebek, które stawały się coraz bardziej popularne w Indiach. Założona przez T.S.Shankkera i dwóch przyjaciół firma w 2010 roku firma Biotec Bags produkuje niezwykle tanie i biodegradowalne torby, których kilogram kosztuje 200 rupii (ok 12 zł).

Firma produkuje torby z wykorzystaniem specjalnie zaprojektowanej technologii z biodegradowalnych polietylenów i enzymu pochodzenia roślinnego o nazwie Rudro, które po 180 dniach od wyrzucenia ulegają degradacji, choć magazynowane na półce mogą przetrwać 18-24 miesięcy. Badania wykazały, że żywe bakterie glebowe i te obecne w samym worku, za sprawą enzymu, wspólnie zżerają folię polietylenową prowadząc do jej całkowitej biodegradacji. Wartość pH tej kompozycji zmieszanej z polietylenem wynosi 9,5 potwierdzając odczyn zasadowy. Wszystkie składniki kompozycji są nietoksyczne wobec jedzenia i przyrody w zgodzie ze światowymi standardami.

Firmie udało się pozyskać klientów spośród sieci handlowych i aptek – największych dotychczasowych użytkowników plastikowych foliówek. Ponadto wytwarza z udziałem tej technologii torby do odpadów medycznych, które spotkały się z uznaniem szpitali.

Ekologiczne zabawki

„Im więcej się dowiadywałyśmy o toksycznych substancjach zawartych w dziecięcych zabawkach, tym więcej angażowałyśmy się w szukanie alternatyw” – mówi 35-letnia Pallavi Agarwal, która wraz ze swoją 30-letnią siostrą Prachi założyły firmę produkującą ekologiczne zabawki o nazwie Chalk and Chuckles. Zabawki, które projektują są interaktywne. W produkcji nie korzystają z plastiku ani terpentyny, stosowany tusz jest pochodzenia sojowego. Tektura pochodzi wyłącznie z certyfikowanych przez FSC lasów. Mimo, iż ich zabawki kosztują średnio 20 rupii (ok 1,20 zł) powyżej średniej ceny, znajdują nabywców dzięki unikatowości projektów i podkreślaniu troski o zdrowie dziecka i środowisko, a także edukacyjnego przesłania każdej z zabawek.

Bogactwo ze śmieci

Trudno o ideę bliższą pierwszej zasadzie jugaad niż potraktowanie produkowanych w nadmiarze przez Indie odpadów jako zasobu. Anupam Jalote, 46-letni przedsiębiorca z Delhi, założył wraz ze swoją żoną Matmą w 2010 roku firmę Green Oil. Firma produkuje nawóz organiczny i sprzedaje go do małych gospodarstw rolnych. Green Oil jest w trakcie uruchamiania elektrowni na biogaz w pobliżu Dżajpuru o mocy 1MW. Paliwem dla elektryczności będą zgniłe owoce i warzywa, odchody krowie i słoniowe, a nawóz organiczny, uboczny produkt, będzie osobno sprzedawany. W ciągu 5 lat firma ma w planach utworzenie 10 elektrowni na biogaz o mocy 1MW. Ostatnio szwajcarska spółka wykupiła 30% udziału w firmie za 600 tysięcy dolarów, zwiększając jej możliwości inwestycyjne.

Lodówka z gliny

Tak codzienny obiekt jak lodówka jest jednocześnie drogi, jak i pochłania duże ilości energii przy produkcji i eksploatacji, będąc jednym z największych źródeł emisji CO2 gospodarstw domowych. Trudno również się utylizuje. Mansukhlal Raghavijbhai Prajapati, 48-letni eko-innowator z indyjskiego stanu Gudżarat w 2002 roku założył firmę Mitti Cool, która zajmuje się sprzedażą detaliczną lodówek z gliny. Lodówka nie potrzebuje elektryczności, a potrafi utrzymać warzywa w stanie chłodnym przez tydzień, a wodę, mleko czy jogurt zachować w zimnie przez 24 godziny. Górny poziom lodówki może pomieścić 10 litrów wody, dolny 7 kilo warzyw, owoców i produktów mlecznych w temperaturze 8-10 stopni Celsjusza. Woda spływa z górnej komory przez dwie podwójne ścianki, pochłaniając ciepło z wnętrza i, po wyparowaniu, pozostawia komory w stanie chłodnym. Firma sprzedała już 7,500 lodówek, których koszt wynosi 3,340 rupii (niespełna 200 zł), będąc w zasięgu uboższych konsumentów. Obecnie zorientowany ekologicznie przedsiębiorca zabrał się za nowy szalony pomysł „Mitti Cool House”, czyli dom, który zachowa w sobie chłód bez pochłaniania energii.

Jugaad spoza Indii – kreatywny trop argentyński

Przykłady kreatywności i przekucia trudności w nowe możliwości można znaleźć również w krajach zachodnich. Autorzy książki „Jugaad innovation” podają przykład z Argentyny. Gustavo Grobocopatel był rolnikiem w trzecim pokoleniu. Wytwarzał żywność głównie na użytek rodziny, lecz marzył o poszerzeniu swojego gospodarstwa i zwiększeniu produkcji. Napotykał jednak wokół same problemy. Nie posiadał więcej ziemi (jedynie 10% ziemi kraju nadaje się na użytek rolny i najczęściej znajduje się ona w rękach wielkich posiadaczy). Nie miał siły roboczej – ludzie znający się na rolnym fachu byli w cenie, szczególnie w gorącym okresie zbiorów. Nie miał również kapitału, który pozwoliłby mu na zakup sprzętu czy nowych technologii. Zamiast poddać się trudnościom, Grobocopatel opracował sprytny model biznesowy w stylu jugaad. Pokonał niedobór ziemi płacąc za jej dzierżawę, a nie nabywając ją. Poradził sobie z niedoborem siły roboczej przez system podwykonawstwa, zlecając każdy rodzaj pracy na roli wyspecjalizowanym usługodawcom, dającym mu dostęp do „zewnętrznych” robotników, których mógł zatrudnić w elastycznej ilości zależnie od potrzeby. Wreszcie – pokonał problem kosztów eksploatacji sprzętu i brak dostępu do kapitału poprzez wynajem sprzętu od sieci małych, lokalnych firm. Umiejętnie wykorzystując oddolną sieć 3800 małych i średnich dostawców rolniczych, firma Los Grobo, którą przedsiębiorca założył w 1984 roku, szybko rozwinęła się i w 2010 roku stała się drugim co do wielkości producentem zbóż w Ameryce Łacińskiej, korzystając z ponad 300 tysięcy hektarów, handlując 3 milionami ton zboża rocznie i przenosząc dochód 750 milionów dolarów rocznie. Firma osiągnęła ten sukces bez posiadania ziemi, jednego ciągnika lub kombajnu zbożowego. Po sukcesie w Argentynie, Grobocopatel obecnie eksportuje swój model „oszczędnego rolnictwa” do Brazylii, Urugwaju i Paragwaju.

Zachód –  w poszukiwaiu zaginionego ducha kreatywności

Autorzy „Jugaad Innovation” podkreślają, że podobny duch prostoty i racjonalnego gospodarowania zasobami był obecny w Europie czy Stanach Zjednoczonych w XIX wieku, gdy powstawały pierwsze duże przedsiębiorstwa, lecz zaginął wraz z instytucjonalizacją kreatywności. W 2011 roku 1000 największych światowych korporacji wydało łącznie 603 miliardów na swoje działy „badań i rozwoju” (tzw. research and development, z angielskiego R&D). Jednak badania wykazały, że większość tych środków została zmarnowana, a większość przełomowych wynalazków powstaje poza dużymi korporacjami, które skupują je następnie za miliony, próbując je opatentować. Jako przeszkody w rozwoju kreatywności na Zachodzie, indyjscy uczeni wskazują hierarchiczną strukturę działów badawczych i ich niechęć do podejmowania ryzyka – wolą inwestować w pewniejsze drobne usprawnienia niż podjąć ryzyko rozwijania czegoś absolutnie nowego. Tak więc nadmierna biurokratyzacja i formalizacja stosunków między ludźmi oraz przywiązanie do klisz zarządzania i organizacji w biznesie, czy brak otwartości związany ze zbyt ostrą konkurencją i patentowaniem wynalazków wpływają na nienajlepsze wyniki pomimo największego bogactwa zasobów. Błędem zachodnich korporacji jest, zdaniem Hinduskich ekspertów, również pominięcie najuboższych mieszkańców jako potencjalnych konsumentów, co przypomina szukanie drabiny, by wspiąć się po owoce z wyższych gałęzi, podczas gdy te z niższych są niezauważone, mimo że znajdują się w zasięgu ręki.

W stronę cywilizacji kreatywnych, zrównowazonych techno-wiosek? 

Funkcjonujemy w gospodarce, w której większość bogactwa związana jest z posiadaniem odpowiedniej wiedzy, tzw. know-how – przepisów na konstrukcje tabletów czy samochodów z silnikami hybrydowymi lub znajomością np. określonych technik zarządzania ludźmi. Nie dziwi więc nas, że korporacje chętnie patentują swoją wiedzę i ścigają po sądach tych, którzy zdają się naśladować ich produkty. Ale patentowanie okazuje się przeszkodą w innowacji, gdyż kolejni ludzie muszą spędzać tysiące godzin nad wyważaniem drzwi, które już ktoś otworzył.

Obecnie rozwija się ruch społeczny „otwartych technologii” (open technology), ludzi, którzy chętnie dzielą się ze wszystkimi swymi wynalazkami. Jego sztandarowym przykładem jest Linus Torvalds, twórca systemu operacyjnego Linux, który zachował otwarty kod źródłowy swego systemu, dzięki czemu wielu ludzi ma łatwy do niego dostęp i może go udoskonalać. W tej chwili cały rząd i administracja Finlandii, a nawet NASA czy amerykańska armia używają Linuxa, który okazuje się mniej zawodny niż ściśle patentowane, z pilnie strzeżonym kodem, systemy operacyjne tworzone przez wielkie korporacje.

Otwarte patenty połączone z odnowioną pasja do majsterkowania dały trwający ponad 10 lat globalny rozwój sieci społecznych laboratoriów tzw. fab-labów. Okazuje się, że ludzie, działając wspólnie, mogą złożyć tak skomplikowane urządzenia jak telefon komórkowy i zrozumieć jak one działają. Pierwszy fab-lab powstał przy znanej amerykańskiej uczelni MIT. Obecnie pasja tworzenia urządzeń w oparciu o otwarte technologie, które wzmocnią lokalne społeczności, zbiera pasjonatów zarówno w Amsterdamie, Łodzi, jak i Afganistanie.

Najbardziej zaawansowany projekt w zakresie open technology stworzył Marcin Jakubowski, nasz rodak mieszkający w USA, autor „Civilization Starter Kit” (pakiet startowy cywilizacji CSK). Książka ta stanowi zestaw 50 instrukcji do skonstruowania podstawowych maszyn „niezbędnych do życia”, które jednocześnie sprzyjają poszanowaniu zasad zrównoważonego rozwoju, np. uprawy roślin i produkcji żywności (młyny open source), budowy i utrzymania domu, a także produkcji przemysłowej. CSK może być postrzegany jako naturalnej wielkości „zestaw Lego” narzędzi modułowych, które ułatwiają stworzenie samowystarczalnej gospodarki, zarówno na wiejskich terenach amerykańskiego stanu Missouri, w którym projekt został założony, lecz również np. na terenie Afryki.

Jakubowski swym projektem przełamuje bariery mentalne i technologiczne, zwiększając możliwości wykonalności i obniżając koszty budowy od podstaw prawdziwej trwałej i zrównoważonej wspólnoty oraz gospodarki funkcjonującej w oparciu o lokalne zasoby. „Jeśli korzystamy z lokalnych zasobów” – pisze Marcin Jakubowski na swojej stronie „Open Ecology” – „będziemy mieć motywację do zachowania naszego lokalnego środowiska – tak jakby było naszym własnym podwórkiem. Najważniejszym pytaniem w moim życiu jest to, czy jest to rzeczywiście możliwe, aby stworzyć wioskę obfitości na skalę 200 osób i obszar 200 hektarów”. Projekt budowy cywilizacji, finansowany jest przez tysiące ludzi, którzy się nim zainteresowali i przekazali na niego dobrowolnie swoje fundusze za pomocą tzw. finansowania społecznościowego czyli crowdfundingu.

Time Magazine w 2012 roku przyznał „pakietowi startowemu cywilizacji” Marcina Jakubowskiego tytuł Wynalazku Roku w uznaniu zasług dla „uwalniania ludzkiego potencjału, dzięki obniżaniu barier dla rolnictwa i produkcji”. Marcin Jakubowski często podkreśla, że jest zwolennikiem „ekonomii open source”, w której wszystkie wynalazki miałyby otwarty kod i były w zasięgu najuboższych.

Marcin Jakubowski skupia się, by w pierwszej kolejności „posprzątać własne podwórko”, czyli dokonać zmiany w zachodnich krajach, by skierowały się w stronę bardziej zrównoważonej gospodarki mniejszej skali. Inne organizacje zaś skupiają się na wspieraniu mieszkańców państw Południa we wprowadzaniu tanich, zielonych technologii. Warto w tym zakresie wyróżnić pracę brytyjskiej organizacji Practical Action, która zainspirowana ideami brytyjskiego ekonomisty E.F.Schumachera, autora przełomowej dla ruchu ekologicznego książki „Małe jest piękne”, od 1973 roku prowadzi projekty w krajach Południa – obecnie w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. „Naszą siłą jest nasze podejście – deklaruje organizacja na swojej stronie – Dowiadujemy się, co już ludzie robią i pomagamy im zrobić to lepiej. Dzięki technologii umożliwiamy ubogim społecznościom rozwój ich umiejętności i wiedzy do produkcji trwałych i praktycznych rozwiązań – przekształcających trwale ich życie i chroniących świat wokół nich”. Ich działania na terenie 40 krajów obejmują m.in. tworzenie wraz ze społecznościami rybackimi ze Sri Lanki lepszego sprzętu do połowu ryb, budowanie pomp wodnych działających dzięki energii słonecznej w Kenii czy tworzenie odpornych na powodzie domów w Bangladeszu.

Istotne w działalności Practical Action jest nieograniczanie się do przekazania sprzętu, lecz skupienie na pracy z ubogimi społecznościami z Peru czy Nepalu nad wspólnym tworzeniem rozwiązań, doradztwie technicznym czy treningach umiejętności dla lokalnej ludności. Wspólnym mianownikiem działań spod znaku otwartych technologii, jak i pomocy rozwojowej Practical Action, jest nastawienie na oszczędność zasobów, kreatywność i minimalny wpływ na środowisko naturalne, a także promowanie zrozumiałych i kontrolowanych przez społeczności technologii.

Źródła:

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

O tym, jak odnawialne źródła energii zmieniają świat

Odnawialne źródła energii (OZE) często są przez polskie władze i społeczeństwo traktowana po macoszemu jako taki mało istotny kwiatek do kożucha, trochę się je rozwija „bo Unia każe”, ale nie widać entuzjazmu i zaangażowania zwłaszcza po stronie władz. Patrzy się na nie z grymasem jak większość osób jedzących mięso patrzy na warzywa: „owszem zdrowe to może, nawet ładne, ale no przecież nie najemy się nimi!”. Tym razem chcemy Was przekonać, że tak jak z powodzeniem setki milionów wegetarian na świecie potrafi się najeść warzywami i żyć całkiem zdrowo, tak i są kraje, które czerpią wystarczająco energii z wody, słońca, wiatru. Cały problem leży w głowie, bowiem by otworzyć się na OZE trzeba przestawić myślenie na nowe tory. Opowiedziane w tym artykule historie takie jak ta o holenderskiej eko-dyskotece w całości napędzana energią tańczących ludzi powinny oddziaływać stymulująco na wyobraźnie.

W planach energetycznych Polski stawia się na eksploatację węgla tak długo jak to będzie możliwe by potem przestawić się na energię atomową, a OZE są rozwijane bez planu i wspierającego systemów subwencji i ulg, mają być rozwijane jedynie w tym zakresie jakie wymuszają na Polsce instytucje unijne i międzynarodowe porozumienia klimatyczne. Polska wedle zobowiązań wobec Komisji Europejskiej ma zapewnić udział odnawialnych źródeł energii w 2020 roku stanowiący 6800 MW mocy, co stanowi około 15 proc. naszego zużycia, więc siłą rzeczy musi zacząć już teraz poważniej myśleć o tej formie energetyki. W tym tekście zamierzamy przedstawić Wam całą paletę możliwych rozwiązań z zakresu OZE i zainspirować Was do zainteresowania się konkretnymi projektami, które zostały już gdzieś wdrożone na świecie i wyraźnie działają. Mowa będzie o tym, jak małe elektrownie wodne, zwierzęcy biogaz czy lampy solarne rozwiązują palące problemy ubogich mieszkańców krajów Południa. Zajrzymy też do Uniejowa, prawdopodobnie jedynej miejscowości w Polsce, która w większości jest ogrzewana za pomocą OZE, w tym wypadku wód geotermalnych. Na przykładach ze Szwecji pokażemy potencjał drzemiący w naszych śmieciach I wykażemy, iż energetyka wiatrowa w XXI w to nie tylko małe wiatraczki produkujące energie dla kilku rodzin, ale również olbrzymie elektrownie wiatrowe o mocy niemal porównywalnej z elektrownią Bełchatów.

Pamiętajmy, że OZE sprzyjają zdecentralizowanemu społeczeństwu, zasilanemu siecią mniejszych i bezpieczniejszych elektrowni i wzmocnieniu społeczności lokalnych.Będziemy też podkreślać te ważne społeczne zalety wdrażanych rozwiązań energetycznych. Choć być może stwierdzenie tego ociera się banał, OZE służą także lepszej współpracy ludzi i środowiska naturalnego w postaci elementarnych żywiołów i mają najbardziej długotrwały charakter, umiejętnie zaprojektowane są czymś w rodzaju perpetuum mobile, który stale zapewniać będzie nam prąd, gdyż nie grozi im wyczerpanie źródła energii. Opisany przykład Miejsc Przemian pokaże też, jak ludzie na całym świecie z ogromnym entuzjazmem podejmują oddolne działania na rzecz energetycznej samowystarczalności i uniezależnienia się od ropy.

Wytańczmy lepszą przyszłość! Eko-dyskoteka w Rotterdamie

Oszczędzanie energii wcale nie musi kojarzyć się ze sfrustrowanymi i wiecznie niezadowolonymi ludźmi, którzy chcąc żyć w zgodzie z naturą, rezygnują z dobrodziejstw konsumpcji i tracą radość życia. Holenderski Sustainable Dance Club czyli Zrównoważony Klub Taneczny postawił sobie za cel promowanie nowego rodzaju clubbingu. Dzięki połączenie nowoczesnej technologii i modnego designu postanowiono promować zrównoważony styl życia w innym świetle. „Dbanie o środowisko nie musi być nudne, wcale nie musisz przestać robić to co kochasz. Świetnie się bawić biorąc jednocześnie odpowiedzialność za nasz wpływ na środowisko- oto nasza wizja. (…) Jeśli możemy uczynić świat lepszym kiedy świetnie się bawimy, kto nie będzie chciał się przyłączyć do nas? ” – głosi strona internetowa tej być może pierwszej w świecie eko-dyskoteki.

Dyskoteka została skonstruowana w specjalny sposób tak, że ludzie tańczący na parkiecie ruszając się wytwarzają energie zasilającą dyskotekę. „Odwiedzając nasz klub, nie tylko konsumujesz energie, ale również ją zwracasz. Tańczysz dla lepszej przyszłości” – głosi reklama klubu. Aby klienci poczuli, że ich taniec ma rzeczywiście znaczenie i że parkiet reaguje na ich ruch, gdy przestaną się ruszać gasną światła, wstrzymuje się muzyka. Gdy „wytańczy się” wystarczająco dużo energii, zwiększają się efekty muzyczne i świetlne. „Będziecie zmęczeni, ale szczęśliwi z efektu jaki osiągnęliście z przyjaciółmi” – zapowiadają twórcy dyskoteki.

Ponadto eko-dyskoteka jest miejscem, gdzie odbywają się imprezy promujące ekologiczny styl życia, walkę z wirusem HIV, solidarność z krajami Południa. Powstanie dyskoteki uzyskało wsparcie miasta Rotterdam, gdyż wpisało się w cel tego miasta, aby ograniczyć emisję CO2 o 50% w terminie do 2025 roku.

Firma, która zarządza dyskoteką świadczy usługi konsultingowe w zakresie oszczędzania energii i całościowego podejścia do zrównoważonego rozwoju dla firm i instytucji,szczególnie innych klubów. Promuje tworzenie podobnych dyskotek w innych częściach świata, udało się utworzyć m.in. podobną dyskotekę w Brazylii.

Uniejów – miasto, które czerpie moc z gorących wód

Wykorzystanie energii geotermalnej stanowi bardzo przyjazną dla środowiska formę energetyki, gdyż pozyskując tę energię z nośnika np. z wody geotermalnej, nie wyczerpuje się wody, tylko odbiera jej ciepło, zawracając ją ponownie do warstw wodonośnych. Nie jest w żaden sposób zatruwane środowisko, ani powierzchniowe ani podziemne. Szerzej w świecie, wody geotermalne znajdują zastosowanie w tak różnych dziedzinach jak lecznictwo uzdrowiskowe (balneoterapia), ciepłownictwo, rolnictwo (np. ogrzewanie upraw szklarniowych), hodowla ryb ciepłolubnych, przetwórstwo (suszenie owoców i warzyw) czy do podgrzewanie gruntów. Tutaj omówimy możliwości związane z rozwojem energetyki geotermalnej na przykładzie Uniejowa.

Uniejów to liczące niespełna 3000 mieszkańców miasteczko w województwie łódzkim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej. Wody geotermalne odkryte zostały w okolicach Uniejowa w roku 1978, kiedy to prowadząc poszukiwania złóż ropy i gazu, natrafiono na inne równie cenne bogactwo naturalne.

W 1999 roku powstała spółka „Geotermia Uniejów” sp. z o. o., której celem jest przede wszystkim wytwarzanie i dystrybucja energii cieplnej (centralne ogrzewanie i ciepła woda użytkowa), a także działalność w zakresie balneoterapii i rekreacji. W2001 r. zakończono budowę systemu ciepłowniczego w Uniejowie i jesienią po raz pierwszy obiekty mieszkaniowe i publiczne zaopatrywane były w energię cieplną pozyskiwaną z wód geotermalnych. W tej chwili ponad 80% budynków w miejscowości czerpie energię cieplną z wód geotermalnych, co zastępuje moc 10 kotłowni lokalnych opalanych węglem oraz 200 kotłowni indywidualnych. Instalacja kotłowni geotermalnej składała się z bloku geotermalnego (odwiert produkcyjny i chłonny oraz wymienniki ciepła, filtry i system tłoczenia między otworami) oraz ze szczytowego bloku olejowego, który służył dogrzewaniu wody sieciowej do wymaganych temperatur w okresach największego zapotrzebowania na moc cieplną. W 2006 r. uruchomiono w Uniejowie kotłownię nabiomasę (opalaną zrębkami drzewnymi) i zastąpiono dotychczas działający blok opalany olejem. Dzięki nowej kotłowni, zakład geotermalny w Uniejowie stał się pierwszą w Polsce ciepłownią wykorzystującą wyłącznie odnawialne źródła energii wpisując się w politykę „zero emisji CO2”.

Oprócz ogrzewania budynków, w Uniejowie wody geotermalne wykorzystuje się do przygotowania ciepłej wody użytkowej, zabiegów leczniczych oraz do podgrzewania gruntów m.in. pod boiskiem sportowym. Nowością jest również rekreacyjne wykorzystanie wód geotermalnych I balneoterapeutyczne, woda geotermalna korzystnie działa w różnych schorzeniach, stosowana jest do leczenia chorób układu krążenia, układu kostnego, chorób stawów, stanów pourazowych, podczas rehabilitacji). W 2008 roku otwarto kompleks Termy Uniejów z gorącymi solankami leczniczym. Kompleks stał się główną atrakcją miejscowości i dał ważny impuls do zrównoważonego rozwoju lokalnego opartego głównie na turystyce. Dzięki udostępnieniu basenów powstały lokale gastronomiczne, zaczęto organizować imprezy kulturalne, miasto zaczęło zabiegać o status uzdrowiska.

Ponadto, gmina może skorzystać z możliwości zarabiania dzięki energii geotermalnej poprzez wykorzystanie edukacyjnego potencjału nowatorskich inwestycji, demonstrowaniu i wdrażaniu podobnych rozwiązań w innych miejscach.

Zastosowanie wód geotermalnych do ogrzewania cieplnego przynosi wiele korzyści. Po pierwsze, gdy zakład ciepłowniczy korzysta z własnego, lokalnego źródła energii możliwe jest uniezależnienie się systemu zaopatrywania w energie cieplną od wzrostu cen innych nośników energii. Wiąże się z tym wysoka stabilność cen energii i względna taniość (ogrzewanie energią cieplną pochodzącą z wód geotermalnych w blokach jest ok. 25% tańsze niż energią pochodzącą ze spalania węgla). Własne odnawialne źródło energii zapewnia gminie duża niezależność od wahań cen światowych rynków paliw kopalnych. Gdyby udało się szerzej w Polsce rozwijać tę formę energetyki, wykorzystując m.in. Dawne odwierty stworzone w poszukiwaniu ropy czy gazu, wraz z innymi odnawialnymi źródłami energii można by mówić o większym bezpieczeństwie energetycznym Polski. Ponadto, w przypadku inwestycji geotermalnych można mówić o braku negatywnego wpływu na środowisko przyrodnicze i krajobraz oraz niskim ryzyku (brak zagrożenia pożarem lub eksplozją).

Specjaliści zwracają uwagę również, iż energia geotermalna może być eksploatowana w każdych warunkach klimatycznych i pogodowych, cechuje się przewidywalną i stabilną produkcją. Długofalowym efektem wykorzystanie energii geotermalnej powinna byćpoprawa jakości życia I zdrowia mieszkańców (czyste powietrze dzięki zrezygnowaniu z węgla, możliwość korzystania z zabiegów balneoterapeutycznych i usług rekreacyjnych, większa wygoda w ogrzewaniu budynków). Aby energetyka geotermalna rozwijała się szerzej w Polsce, potrzebne jest wsparcie finansowe ze strony państwa dla tej „czystej” energii, gdyż eksploatacja wiąże się m.in. Z kosztownymi zabiegami udrażniającymi odwierty.

Materiał opracowałem na podstawie artykułów i informacji uzyskanych od specjalistki ds. energii geotermalnej mgr Karoliny Smętkiewicz z Wydziału Nauk Geograficznych Uniwersytetu Łódzkiego, współpracującej z Urzędem Miasta Uniejów i ze spółką „Geotermia Uniejów”.

Ograniczanie konsumpcji energii w mieście. Zielona oaza na pustyni?

Ponad 60% mieszkańców świata mieszka w miastach i tam konsumuje się najwięcej energii. Miasta dzięki odpowiedniemu systemu transportu i bliskości miejsc pracy i zamieszkania wydatnie zmniejszają konsumpcje energii. Według danych ONZ, miasta zajmują jedynie 5% powierzchni Ziemi, lecz konsumują 80% energii i odpowiadają za 75% efektu cieplarnianego. Już kilkadziesiąt miast na świecie, m.n. w Wielkiej Brytanii, Szwecji, postanowiło zostać miastami wolnymi od emisji CO2. Szwedzkie Vaxjo już w 1996 roku ogłosiło wolę stania się pierwszym miastem nie konsumującym energii nieodnawialnej i do 2010 roku zdołało zmniejszyć o połowę emisję CO2.

Miasta takie jak Berlin, Kopenhaga cz brazylijska Kurtyba prześcigają się w proponowaniu ekologicznych rozwiązań mających uczynić je eko-miastami: dobry system transportu zbiorowego, budynki wykorzystujące wodę deszczową do celów sanitarnych, sadzenie owoców i warzyw w mieście. Z ciekawą inicjatywą zbudowania od postaw eko-miasta w całości zasilanego odnawialną energią wyszły…Zjednoczone Emiraty Arabskie, kraj zasobny w złoża ropy, lecz świadom, iż bogactwo to kiedyś się skończy. Masdar City położone 30 km na zachód od Abu Dhabi ma liczyć nie więcej niż 50 tys mieszkańców, którzy mają żyć i pracować w odległości spaceru, a samochody miałyby nie mieć wstępu do miasta.

Źródło informacji: Suddeutsche Zeitung, 26.10.2010

Ruch miejsc przemian (Transition Towns) i Ibiza na trzeźwo

W ramach Ruch Miejsc Przemian lokalne społeczności głównie mieszkańców miast organizują sie i pracują nad rozwojem lokalnych rozwiązań jako odpowiedz na zagrożenia wyczerpywania się złóż ropy i zmian klimatycznych. Jest obecnie ponad 300 inicjatyw tego rodzaju na świecie i wciąż przybywa ich więcej.

Najwięcej miast chcących zostać Miejscami Przemian jest w zachodniej Europie, zwłaszcza Wielkiej Brytanii i Skandynawii, lecz również coraz więcej we Włoszech i Hiszpanii, a także USA, Kanadzie oraz Australii.

Metoda przemian jest prosta i zazwyczaj oddolna: zmotywowana grupa ludzi zaraża pasją swoją społeczność, która zaczyna współpracować z lokalnymi władzami nad tworzeniem grup, które monitorują kluczowe obszary życia pod kątem ograniczania niepotrzebnej konsumpcji energii i czynienia ich bardziej zrównoważonymi (np. wytwarzanie i dystrybucja żywności, transport, służba zdrowia, budownictwo, mieszkania). W wprowadzaniu zmian grupy kierują się dwoma zasadami: maksymalnego wykorzystania kreatywności, sprytu i elastyczności oraz wspólnego i działania na rzecz stworzenia sposobu życia, dzięki któremu społeczność będzie żyć w harmonii ze środowiskiem. Propagatorzy ruchu nie chcą by ich działania kojarzyły się z wyrzeczeniami i cierpieniem, lecz wręcz przeciwnie celebracją i radością wynikająca ze wspólnego działania na rzecz dobra i uczuciem harmonii. Grupy zmierzają do tworzenia projektów aktywizujących społeczność na rzecz tworzenia długofalowych rozwiązań prowadzących do ograniczenia emisji CO2 i zmniejszenia zależności od paliw kopalnych. Efektem końcowym pracy grup tematycznych

jest uchwalenie i wdrażanie planu działania „przemian energetycznych” na okres 15-20 lat. Grupa przemian z Belsize (północny Londyn) skupiająca ok 450 ludzi zaprasza mieszkańców na regularne wydarzenia, sobotnie warsztaty wymiany umiejętności, czy spotkania przy „zielonym drinku”. Działania przebiegają w ramach pięciu podgrup tematycznych: żywność, transport i energia, sztuka i kreatywność, lokalna waluta i banki czasu (systemy wymiany usług w sieci w oparciu o godzinę czasu jako podstawy rozliczenia). Grupa Blackdown Hills z południowo-wschodniej Anglii działa na obszrach wiejskich na terenie 40 parafii, zajmuje się integrowaniem różnych inicjatyw, organizowaniem spotkań na temat wyzwań energetycznych w różnych parafiach, pobudzaniu ducha wspólnotowości i zaangażowania.

Licząca 40 zaangażowanych osób grupa powstała na hiszpańskiej wyspie Ibiza (Baleary), gdzie mieszka 125 tysięcy ludzi reprezentujących ponad 100 narodowości, a co roku wyspę odwiedza ponad 2 miliony turystów. Celem grupy jest wypracowanie na wyspie modelu zrównoważonej turystyki, które potem mogłyby odbić się szerokim echem na całym świecie ze względu na uwagę jaka jest poświęcana Ibizie w mediach. Założeniem jest, iż miejscowa społeczność razem z władzami i turystami bierze odpowiedzialność za dbałość o wyspę i krajobraz, dążąc do rozwoju w harmonii z przyrodą i redukcji konsumpcji energii. Na Ibizie stawiają przede wszystkim na miejscowe zasoby i rozwój lokalnej gospodarki, ograniczenie konieczności korzystania z zewnętrznych dostaw w zakresie żywności, przesyłu energii, transportu, gospodarowania odpadami czy budownictwa. Jeżeli chodzi o zmiany w obszarze turystyki grupa stawia sobie za cel powstanie schronisk młodzieżowych dla ludzi chcących spędzić niskobudżetowe „eko- wakacje”, rozproszenie turystyki z kilku centrów dyskotekowych na obszary wiejskie (m.in. powstanie eko-gospodarstw turystycznych) czy też promocje innego modelu życia nocnego z imprezami bez używek I powstaniem ekologicznych dyskotek.

Więcej informacji:

Brazylia: małe elektrownie wodne dają moc wiejskim społecznościom

Wśród laureatów tegorocznej edycji prestiżowej brytyjskiej nagrody za osiągnięcia w zakresie wdrażania rozwiązań z zakresu odnawialnych źródeł energii Ashden Awards znlazła się brazylijska spółdzielnia energetyczna CRELUZ, która ma duże osiągnięcia w zakresie zapewniania dostępu do energii dla wiejskich społeczności. Energia, którą zapewnia CRELUZ pochodzi z sześciu niewielkich elektrowni wodnych, które dostarczają prąd na obszarze 12,000km2, docierając do 80,000 ludzi.CRELUZ czyli Spółdzielnia Dystrybucji Energii powstała w 1966 roku ze wspólnej inicjatywy rolników, przedsiębiorców, kupców i lokalnych władz i ma siedzibę w mieście Pinhal, działając na obszarze 36 gmin na północy kraju. Początki spółdzielni były trudne, pierwsze spotkanie jej założycieli miało odbyć się z braku lokalu na wolnym powietrzu pod dużym liściastym drzewem. Do 1997 roku spółdzielnia prowadziła sieć sklepów sprzedając artykuły gospodarstwa domowego i sprzęt elektryczny. W 1999 roku znacząco zmieniono profil działalności skupiając się na wytwarzaniu energii, w tej chwili oprócz 6 działających małych hydroelektrowni planowana jest budowa kolejnych 4. Spółdzielnia stawia sobie za cel aby do 2014 region w którym dział był samowystarczalny energetycznie w oparciu o odnawialne energii.

Spółdzielnia stawia sobie ważne cele społeczne: solidne źródło energii dostarczy marginalizowanej ludności wiejskiej licznych okazji do zarabiania i ograniczy migracje do miast, gdzie ubodzy z prowincji gromadzą się w siedliskach biedy (tzw. fawelach). Celem ekologicznym jest ograniczenie deforestacji, gdyż miejscowa ludność nie powinna być uzależniona od rabunkowego pozyskiwania drewna w celu wytwarzania energii. Ze względu na swoje zaangażowanie w idee zrównoważonego rozwoju, spółdzielnia CRELUZ rozpoczęła program naprawiania wcześniejszych szkód poprzez zalesienie obszarów na których działa.

Spółdzielnia prowadzi ponadto kilka programów socjalnych. Program „Ligar (Połączyć)” ma na celu dostarczenie jak najtańszej energii do najuboższych rodzin. Program „Agua Limpa (Czysta woda)” ma na celu zapewnienie wody pitnej dla wszystkich członków spółdzielni i ich rodzin poprzez budowę tanich studni. Program „Luz para todos (Światło dla wszystkich)” jest prowadzony we współpracy z rządem Brazylii i polega na zapewnieniu infrastruktury elektrycznej najuboższym mieszkańcom obszarów wiejskich.

CRELUZ prowadzi również program edukacji ekologicznej głównie dla mieszkańców wsi, celem przekonania ich do zalet harmonijnego życia w zgodzie z naturą i pokazania praktycznych rozwiązań służących lepszej jakości życia teraz i dla przyszłych pokoleń.

Źródła informacji:

Nikaragua: Cała energia ze Słońca

Lubię zobaczyć uczucie ekscytacji na twarzach ludzi, którzy po raz pierwszy włączyli światło. Czuję, że czynię ludzi szczęśliwymi – tak opowiada o swojej pracy instalator paneli słonecznych we wiejskiej Nikaragui. TECNOSOL w ciągu 11 lat działalności rozwinął system oparty o pozyskiwanie energii z odnawialnych głównie słonecznej, ale też wiatrowej i hydroenergii, który dostarcza energii do szkół, przychodni, firm i 40 tys . domostw na obszarach wiejskich. Mając 17 oddziałów na terenie całego kraju TECNOSOL skutecznie propaguje komercjalizację i instalację systemów odnawialnych źródeł energii, wkraczając ze swymi usługami do innych krajów Ameryki Środkowej.

Firma prowadzi również działalność edukacyjną, szkoląc ludzi w zakresie, projektowania, instalacji oraz monitoringu systemów opartych na odnawialnych źródłach energii na potrzeby firm I konsumentów indywidualnych. Energia pozyskiwana z OZE w systemach wdrażanych przez firmę używana jest m.in. do elektryfikacji wsi za pomocą zdecentralizowanych systemów fotowoltaicznych, oświetlenia domów, szkół i ośrodków zdrowia czy ogrzewania i oczyszczania wody.

Firma otrzymała nagrodę za osiągnięcia w zakresie wdrażania odnawialnych źródeł energii w 2010 roku.

Wietnam stawia na zwierzęcy biogaz

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi Wietnamu i holenderska agencja rządowa zajmująca się pomocą rozwojową SNV otrzymał w roku 2010 nagrodę Ashden Award za „wykazanie, iż problemy można przekuć w szanse”. Ministerstwo działając w porozumieniu z Holendrami od 2003 roku wzięło na celownik problem niebezpiecznych sposobów gotowania i olbrzymich ilości nieutylizowanych nieczystości pochodzenia zwierzęcego.

Zaczęto pozyskiwać energię z nieczystości poprzez produkcję biogazu, otrzymując czyste i pewne źródło energii, które znalazło zastosowanie w gotowaniu i ogrzewaniu. Ponadto, w ten sposób rozwiązuje się problemy ekologiczne związane z pozyskiwaniem energii z drewna, w znaczącym stopniu likwidując problem odpadów. Jak dotąd w ramachwspólnych działań zainstalowano ponad 78 tysięcy systemów, które służą około 400 tys ludzi i oszczędzają 167,000 ton CO2 rocznie. W 2006 roku projekt otrzymał nagrodę 20 Energy Globe Award 2006 za znaczący wkład w walkę z globalnym ociepleniem.

Oprócz rozwoju sektora biogazu, projekt stawia sobie za cle szeroko rozumiany rozwój obszarów wiejskich. Zapewnienie taniej energii dla wiejskich domostw, poprawa warunków sanitarnych w jakich żyją wiejskie społeczności i zdrowia mieszkańców, lepsza ochrona środowiska przyczyniają się pośrednio do powstawania nowych miejsc pracy. Nowe miejsca pracy powstają w budownictwie, obsłudze infrastruktury biogazu i w rolnictwie. Szacuje się, że projekt dostarczy czystej i taniej energii o wartości 2.800TJ rocznie, porównywalnej do 326.000 ton drewna lub 36.000 ton węgla drzewnego czy 4.611 ton gazu ziemnego.

W ramach projektu prowadzi się również szkolenia specjalistów, m.in. przeszkolono ponad 500 zespołów techników i 700 zespołów murarzy, zorganizowano tysiące warsztatów szkoleniowych dla użytkowników biogazu.

Kenia: Biogaz ratuje lasy

Plaga deforestacji grozi wiejskiej Kenii, gdyż ludzie masowo pozyskują rabunkowo drewno , aby móc gotować. Biogaz uzyskany z odchodów ludzkich i zwierzęcych mógłby zastąpić drewno jako paliwo grzewcze i uratować lasy. Ludzie brakowało jednak wiedzy jak go wytwarzać i świadomości, że istnieje inna droga. Firma Sky Link postanowiła dostarczyć zarówno technologii, jak i edukacji poprzez sieć lokalnych przedsiębiorców. Stworzono 200 małych przydomowych wytwórni biogazu i sześć dużych przy szkołach i jednym więzieniu, które zaopatrują w prąd 5,200 ludzi. Jako, że biogaz ograniczył zapotrzebowanie na drewno, szacuje się, iż wycinka drzew uległa redukcji o 800 ton rocznie, co spowodowało ograniczenie o 1,100 ton emisji CO2.

Więcej informacji:

Indie: Lampy solarne rozświetlają ciemności

Jedna na cztery osoby na świecie żyje w ciemności. My dostarczamy wysokiej jakości stabilnego prądu dla rodzin – zapowiada firma D.light Design na swej stronie internetowej, która opracowała model taniej i solidnej lampy solarnej (słonecznej). Firma dąży do tego by solarne lampy zastąpiły najtańsze formy oświetlenia lampy naftowe, które są odpowiedzialne co roku za śmierć 1,6 ludzi, głównie kobiet i dzieci, ze względu na zanieczyszczenie powietrza wewnątrz domu. Ponad 220 tysięcy takich lamp sprzedano już w ponad 30 krajach za pomocą sieci wiejskich przedsiębiorców. Jeden z przedsiębiorców powiedział, iż „lampa solarna zrobi to samo z lampami naftowymi, co telefony komórkowe uczyniły z listami”. W 2010 roku firma otrzymała brytyjską nagrodę Ashden Award za zasługi w rozwiązywaniu problemów społecznych za pomocą odnawialnych źródeł energii.

Więcej informacji:

I Słońce zaczęło służyć Saharze… O działaniach Rural Energy Foundation (REF) na obszarze Afryki Subsaharyjskiej

Ponad 70% mieszkańców Afryki Sub-Saharyjskiej nie ma dostępu do prądu elektrycznego, a w wypadku obszarów wiejskich nawet 95%. REF postanowiła sprostać temu wyzwaniu zachęcając wspólnoty do używania energii słonecznej i szkoląc fachowców i przedsiębiorców promujących to rozwiązanie. W rezultacie, w ciągu zaledwie trzech lat 300 000 ludzi w 9 krajach uzyskało dostęp do prądu uzyskanego za pomocą energii słonecznej. Jeśli chodzi o dalsze konsekwencje tego osiągnięcia, warto zwrócić uwagę, iż prąd i lepsza jakość światła stwarzają sprzyjające warunki do nauki i pracy, zapewniają dostęp do informacji (radio, telefonia komórkowa).

Więcej informacji:

Szwecja: śmieci jako odnawialne źródło energii?

Podczas gdy Polska składuje 95% wytwarzanych odpadów, przetwarzając jedynie 3%, Szwecja pozyskuje energię z 95% odpadów. Doświadczenia Szwecji pokazują, że potraktowanie śmieci jako paliwa pozwala jednocześnie rozwiązać w znaczącym stopniu problem odpadów i uzależnienia od paliw kopalnych. By spalarnie nie borykały się z brakiem paliwa, w Szwecji już w latach 60. wprowadzono ustawę czyniącą gminy właścicielami odpadów. Rój spalarni przyspieszył podatek od składowania odpadów (wprowadzony w 2002 r.) oraz restrykcyjny zakaz składowania odpadów (obowiązujący od 2005 r.).

Według danych Ambasady Szwecji, z dwóch ton odpadów komunalnych można uzyskać tyle energii, ile z tony węgla. 30 procent Göteborga, 60 procent Malmö i cały południowy Sztokholm są ogrzewane za pomocą energii cieplnej uzyskanej ze spalania śmieci. Budowa spalarni śmieci może wiązać się jednak z zanieczyszczeniem środowiska w skutek spalania odpadów. Szczęśliwie odnotowano znaczące postępy w rozwoju technologii minimalizujących zanieczyszczenie i jest ono wielokrotnie mniejsze niż w przypadku elektrowni węglowych.

Elektrownia wiatrowa potężniejsza niż węglowa?

Największa elektrownia wiatrowa w Europie powstanie na 450-kilometrowej działce pod Markbygden (północna Szwecja). W ciągu dziesięciu lat stanie na niej 1101 wiatraków 200-metrowej wysokości. Docelowo farma ma dostarczać do sieci energetycznej od 8 do 12 terawatogodzin (TWh) energii rocznie. Łączna wielkość tzw. mocy zainstalowanej farmy wyniesie od 2500 do 4000 MW, w zależności od rodzaju zamontowanych turbin. Dla porównania – moc Bełchatowa, największej polskiej elektrowni (i największej w Europie elektrowni opalanej węglem brunatnym) to 4400 MW. Zaś roczne zapotrzebowanie Polski na energię to ok. 160 terawatogodzin.

Inwestycja w Markbygden wystarczy, by Szwecja wypełniła cel postawiony jej w unijnympakiecie energetyczno-klimatycznym. Przewiduje on, że w 2020 r. 50 proc. zużywanej w Szwecji energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych.

Źródło informacji: Gazeta Wyborcza,

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Biopaliwa – czy są odpowiedzią na kryzys energetyczny?

Od kilku lat można obserwować na świecie wzrost zainteresowania produkcją paliw ze źródeł organicznych. Jest to wynik nałożenia się na siebie kilku czynników: wysokiej ceny ropy, dążenia poszczególnych państw do suwerenności energetycznej, przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Uznanie biopaliw, których produkcja daje szanse na rozwój w krajach Globalnego Południa (skąd pochodzi większość roślin wykorzystywanych do produkcji biopaliw), za źródło czystej energii okazuje się coraz częściej nie mieć pokrycia w rzeczywistości.

Agropaliwa to odnawialne źródła energii otrzymywane z materiałów biologicznych.

Należą do nich:

  • bioetanol (alkohol etylowy wyprodukowany z roślin w procesie fermentacji i destylacji) oraz
  • biodiesel (przetworzony chemicznie olej roślinny),

​które produkowane są na potrzeby transportu. W Ameryce dużą popularnością cieszy się etanol, produkowany z roślin bogatych w cukier lub skrobię (w Brazylii wytwarzany jest z trzciny cukrowej, w USA z kukurydzy). Biopaliwa dieslowe, bardziej popularne w Europie, produkowane są z olei i tłuszczy. Obydwa rodzaje paliw mogą być stosowane w stanie czystym w odpowiednio przystosowanych silnikach albo też być składową mieszanki, wraz z olejem napędowym lub benzyną.

Można wyszczególnić:1

  • Biopaliwa 1 generacji – rośliny uprawne, takie jak kukurydza, trzcina cukrowa, rzepak czy buraki cukrowe, z których produkuje się bioetanol (fermentacja alkoholowa) lub biodiesel (estryfikacja olejów roślinnych).
  • Biopaliwa 2 generacji – m.in. celulozowe resztki organiczne, pochodzące z roślin, które mogą być uprawiane na nieużytkach niezdatnych dla innych upraw (słoma, wierzba energetyczna, miskant). Do tej kategorii zalicza się też biogaz oraz proces upłynniania biomasy, podczas którego jest ona najpierw zgazowywana, a uzyskany gaz następnie wykorzystuje się do produkcji paliwa.
  • Biopaliwa 3 generacji – algi, które charakteryzują się bardzo szybkim wzrostem, pozwalają też na bardzo efektywne wykorzystanie terenu – z jednostki powierzchni można uzyskać 30 razy więcej energii niż z biopaliw 1 czy 2 generacji.

Nazwa biopaliwa sugeruje ich neutralność wobec środowiska naturalnego. Jest to efekt szeroko zakrojonej kampanii wizerunkowej, służącej rozwojowi branży biopaliwowej. Używane do tej pory na masową skalę biopaliwa pierwszej i drugiej generacji trudno uznać za nieszkodliwe dla środowiska. Wręcz przeciwnie – w wielu wypadkach długi proces produkcji przyczynia się do zwiększenia emisji gazów cieplarnianych. Zdarza się również, że produkcja biopaliw jest przyczyną naruszania praw człowieka.2

Z założenia, polityka biopaliwowa Unii Europejskiej jest efektem dążeń do redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz ograniczenia emisji zanieczyszczeń przez sektor transportowy (zobowiązania wynikające z Protokołu z Kioto3). W UE rynek paliw dieslowych jest wyraźnie większy niż w USA. W 2003 roku Komisja Europejska wydała dyrektywę zobowiązującą państwa członkowskie do produkcji i wykorzystywania biopaliw. Natomiast w przyjętej przez Parlament Europejski w 2008 roku dyrektywie ramowej dotyczącej promocji wykorzystywania odnawialnych źródeł energii (RES) założono, że do 2020 roku 20% energii produkowanej w UE będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych, w tym obowiązkowo 10% takiej energii będzie wykorzystywane w transporcie. Wiele krajów wprowadziło instrumenty i akty legislacyjne mające służyć realizacji tej dyrektywy. To spowodowało wzrost zapotrzebowania na konsumpcję biopaliw i zwiększyło ich produkcję na terytorium UE.

Jednak produkcja regionalna nie jest w stanie doprowadzić do spełnienia założeń dyrektywy. Ograniczenia obszarowe 27 krajów unij nych wymusiły import biopaliw z krajów trzecich (60% całości). I tak Unia Europejska importuje np. olej palmowy z Malezji i Indonezji oraz etanol z Brazylii. Polityka biopaliwowa w UE i USA wywołała w krajach Globalnego Południa niebezpieczną reakcję łańcuchową. Dla rządów wielu krajów rozwij ających się, które dysponują dużymi obszarami agrarnymi, popyt na biopaliwa jawił się jako szansa łatwego zarobku. Rozpoczęła się rywalizacja między krajami chcącymi zaspokoić popyt na biopaliwa.

Od Brazylii, poprzez Mozambik, Ghanę, Tanzanię do Malezji i Tajlandii – znaczące obszary ziem uprawnych zostały przeznaczone pod uprawę roślin do produkcji biopaliw (Mozambik zamierza przeznaczyć na ten cel 40% swojej powierzchni rolnej), które następnie mają być eksportowane do UE. Niestety, import oleju palmowego przez UE z Malezji i Indonezji prowadzi do destrukcji lasów deszczowych, torfowisk tropikalnych (co prowadzi do wzrostu emisji CO2), a także do zaniku bioróżnorodności (może doprowadzić do wyginięcia orangutanów w lasach równikowych Indonezji), a także niszczy naturalne skupiska ludzkie. Dodatkowo, znane są liczne przypadki, w których ekspansja plantacji palm oleistych prowadzi do konfi skat ziemi, łamania praw pracowniczych, wysiedlania ludności, wzrostu zanieczyszczeń.

Problem z biopaliwami 1 i 2 generacji

Kryzys żywnościowy

Produkcja biopaliw na globalną skalę przyczyniła się do wzrostu światowych cen żywności. Przeznaczanie zbóż, z których dotychczas produkowano żywność (kukurydza, soja, trzcina cukrowa), na produkcję biopaliw miało spowodować szybki wzrost cen żywności w 2007/2008 roku. Wówczas to media donosiły o protestach ulicznych, m.in. w Meksyku i na Haiti, gdzie ceny podstawowych produktów wzrosły od 50% do 100%. Choć faktem jest to, że kryzys żywnościowy sprzed kilku lat zepchnął poniżej linii ubóstwa około 100 mln osób, to był on spowodowany nałożeniem się na siebie większej liczby czynników, a wzrost produkcji biopaliw był tylko jednym z nich. Biopaliwa 2 generacji nie rozwiązują problemu. Za przykład może posłużyć jatrofa (znana także jako obrzydlec) – roślina z rodziny wilczomleczowatych, którą w 2007 roku Goldman Sachs uznał za jeden z najlepszych gatunków do produkcji biodiesla. Jatrofa jest względnie odporna na susze i szkodniki oraz produkuje nasiona zawierające 27-40% oleju. Nie jest ona rośliną jadalną, więc nie ma obawy, że zamiast do ludzkich żołądków trafi do baków samochodów, niemniej zajmuje ona obszary rolnicze, na których dotąd produkowana była żywność.

Energochłonność

Biorąc pod uwagę pierwotny cel zastępowania ropy biopaliwem, czyli zmniejszenie emisji C02, w wielu przypadkach sens rozpowszechniania biopaliw wydaje się wątpliwy. Przekształcenie zbóż w bioetanol wiąże się z wysokimi kosztami energetycznymi. Uprawa roślin, szczególnie biopaliw 1 generacji, jest związana z wykorzystaniem energii na potrzeby maszyn rolniczych, nawozów, zbierania, transportu i przetwarzania (szczególnie energochłonne np. w przypadku produkcji etanolu z kukurydzy). Dodatkowo dochodzą jeszcze kwestie związane ze zużyciem wody, zanieczyszczeniem powietrza, skażeniem wody w wyniku użycia nawozów i pestycydów, erozji gleby. Samo spalanie biomasy nie powoduje zwiększenia się ilości dwutlenku węgla w atmosferze. Rośliny pochłaniają dwutlenek węgla z atmosfery, który potem, podczas ich spalania, przedostaje się z powrotem do atmosfery. Następnie sadzimy nowe rośliny, które znowu pochłaniają tę samą ilość dwutlenku węgla. W ten sposób proces powtarza się, co w sumie daje zerowy bilans emisji CO2. Jednak biorąc pod uwagę koszt energetyczny uprawy roślin, cały cykl powoduje zwiększenie ilości CO2 w atmosferze.5

Deforestacja (wylesianie)

Wylesianie obszarów zielonych, w tym szczególnie lasów tropikalnych, kłóci się z celami środowiskowymi. Deforestacja obszarów puszczy amazońskiej czy lasów dziewiczych na obszarze pasa równikowego w Afryce lub Azji – czyli płuc Ziemi, pod uprawę roślin, które mają przyczynić się do zmniejszenia emisji CO2 – jest nieszczęśliwym paradoksem i dowodem kompromitacji racjonalności rynku. Masowa wycinka lasów w celu uzyskania obszarów pod uprawę roślin do produkcji biopaliw staje się także zarzewiem rozmaitych konfl iktów. Wystarczy spojrzeć na Indonezję, która w ostatnich latach osiągnęła rekordowe tempo w procesie deforestacji swojego terytorium. Masowe wylesianie, które często odbywa się przez wypalanie lasów, uplasowało ten kraj na trzecim miejscu (za Chinami i USA) w rankingu światowych emitentów gazów cieplarnianych.

Zawłaszczanie ziemi i łamanie prawa lokalnego

Jak wykazał raport Friends of the Earth6 – w Indonezji ekspansywna produkcja olejowca gwinejskiego, z którego produkuje się biodiesel, doprowadziła do serii lokalnych konfl iktów, a także podważyła skuteczność władz centralnych. Lokalne władze oraz fi rmy z prowincji Ketapong (Południowa Indonezja), czerpiące dochód z eksportu olejowca do UE, gwałtownie zwiększyły uprawę tej rośliny kosztem lasów tropikalnych. W latach 2007-2010 uprawy olejowca pokryły 40% terytorium prowincji (obszar Belgii), co stało się możliwe poprzez naruszenie indonezyjskiego prawa dotyczącego ochrony lasów. Do końca 2008 roku, w rejonie Ketapong, 20 z 54 fi rm posiadających plantacje uwikłanych było w rozmaite konflikty (m.in. łamanie praw pracowniczych). Dodatkowo, lokalne władze sprzyjające plantatorom przekazały im ziemie tradycyjnie należące do lokalnych społeczności (w rejonie Ketapong wysiedlono około 400 000 ludzi, pozbawiając ich tym samym tradycyjnych form gospodarowania). Obala to argument, jakoby produkcja biopaliw była narzędziem do przeciwdziałania ubóstwu w krajach Globalnego Południa. Tym samym, konsument europejski tankujący na stacji biodiesel nie jest informowany o pochodzeniu surowca, do którego korzystania obliguje go RES (fi rmami plantatorskimi z Ketapong, dostarczającymi paliwo na rynek UE są: SimeDarby, Cargill, SMART). Podobne praktyki mają miejsce nie tylko w innych prowincjach Indonezji, ale także w Malezji, Tajlandii, Brazylii, Gwatemali, Tanzanii czy Ghanie. W tym ostatnim kraju, powierzchnię 10 000 hektarów ziemi „wyczyszczono” z dotychczasowych upraw przeznaczając ją pod uprawę niejadalnej jatrofy, z której produkuje się biodiesel. Szczególnie głośna okazała się sprawa wycinki lasów i zakładania nielegalnych plantacji w Północnej Ghanie, przeprowadzona przez norweską firmę BioFuel Africa1. Znamienny też jest plan koreańskiej fi rmy Daewoo Logistics, która zamierzała na 90 lat wydzierżawić 3 mln akrów ziemi (to połowa powierzchni kraju) na Madagaskarze pod uprawę agropaliw.7

Problemy, jakie narastają w związku z promocją produkcji biopaliw, ukazują negatywne implikacje pojawiające się zawsze wtedy, gdy interesy korporacji odgrywają kluczową rolę. Brak regulacji gwarantujących, że biopaliwa produkowane są zgodnie z zasadą ekorozwoju prowadzi do poważnych konsekwencji dla środowiska i ludzi w nim żyjących. Biopaliwa 1 i 2 generacji z pewnością nie są odpowiedzią na kryzys energetyczno-klimatyczny. Być może dalsze badania nad biopaliwami 3 generacji uratują wizerunek agropaliw. Aby produkować biopaliwa z alg nie trzeba wykorzystywać terenów uprawnych, do ich uprawy doskonale nadają się nieużytki, a jeszcze lepiej pustynie, zapewniające algom dostęp do dużych ilości energii słonecznej. Do wzrostu algi potrzebują dwutlenku węgla, a pochłaniając go uwalniają tlen (ewentualnie, w środowisku bezsiarkowym – wodór). Doskonałym źródłem dwutlenku węgla może być np. działająca elektrownia konwencjonalna – po spaleniu paliwa dwutlenek węgla trafi a do zbiornika z algami, gdzie służy im do wzrostu. Mogą rosnąć na zanieczyszczonej wodzie, w tym ściekach, które przy okazji oczyszczają. Technologia jest bardzo obiecująca, wciąż jednak pozostaje na etapie instalacji prototypowych.

Wracając jednak do kwestii polityki energetycznej, pojawia się pytanie – czy sposobem na zapewnienie UE suwerenności energetycznej oraz przeciwdziałanie zmianom klimatu, nie powinny być reformy strukturalne, działania zmierzające do zwiększenia efektywności energetycznej oraz obniżenie konsumpcji energii w krajach członkowskich? Biopaliwa są łatwym wyborem – zarówno dla rządów, jak i dla konsumentów. Rządzący odsuwają w nieskończoność decyzje o systemowej zmianie w polityce transportowej, nie proponują przewartościowania modelu konsumpcji. Odpowiednie rozwiązania w obszarze transportu publicznego (transport miejski za darmo, szybka kolej) a także przewozu towarów (np. promowana w Polsce akcja tiry na tory8) z pewnością bardziej przyczyniłaby się do ograniczenia globalnych emisji.

Przypisy

  1. Na podstawie artykułu z portalu Ziemia na Rozdrożu, http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/71/biopaliwa-1-i-2-generacji – data ostatniej wizyty: 01.12.2012 r.
  2. Walden Bello, 2011, „Wojny żywnościowe”, s. 165-180.
  3. Protokół z Kioto, http://pl.wikipedia.org/wiki/Protok%C3%B3%C5%82_z_Kioto – data ostatniej wizyty 01.12.2012 r.
  4. Na podstawie artykułu z portalu Ziemia na Rozdrożu, http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/71/biopaliwa-1-i-2-generacji – data ostatniej wizyty: 01.12.2012 r.
  5. Fair Politics, http://www.fairpolitics.nl/europa/cases/biofuels – data ostatniej wizyty:
  6. The use of palm oil for biofuel and as biomass for energy, http://www.fairpolitics.nl/europa/cases/biofuels – data ostatniej wizyty: 1.12.2012
  7. Walden Bello, 2011, „Wojny żywnościowe”, s. 173.
  8. http://www.tirynatory.pl/ – data ostatniej wizyty: 01.12.2012

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Płaszcz ochronny naszej planety

Chcąc oderwać się od Ziemi i poszybować w Kosmos konieczne jest przejście przez atmosferę ziemską. Jest ona otoczeniem planety o warstwie około 2000km. To nietypowa, o różnorakich właściwościach fizycznych warstwa, powłoka gazowa. W atmosferze warstwa zwiększonej ilości cząstek ozonu tworzy warstwę ozonową. Warstwa ozonowa stanowi ochronę przed promieniowaniem ultrafioletowym, szkodliwym dla żywych organizmów na Ziemi. Przerzedzenie się warstwy, zmniejszenie stężenia cząstek ozonu w stratosferze nazywa się dziurą ozonową.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Odnawialne źródła energii

Oparliśmy działanie naszej gospodarki na paliwach kopalnych – ropie, węglu i gazie, dających nam ponad 80 procent energii. Tymczasem łatwe złoża ropy, węgla i gazu już w dużym stopniu wyczerpaliśmy. Po to, aby utrzymać i zasilać obecny system, coraz szybciej i bez oglądania się na koszty uboczne sięgamy po coraz trudniejsze złoża – po ropę w Arktyce, piaski roponośne czy gaz łupkowy. Koszty finansowe i środowiskowe pozyskiwania paliw kopalnych są coraz wyższe. Marcin Popkiewicz w swoim artykule analizuje sytuację energetyczną Polski i świata omawiając wady i zalety dostępnych odnawialnych źródeł energii.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Kwiaty Kenii

„Prawie każdy z nas kto jadł fasolę lub truskawki eksportowane z Kenii do Europy, kupił kenijskie róże, kupił wodę z jeziora Naivasha” David Harper, Uniwersytet w Leicester, Wielka Brytania1

Jezioro Naivasha to płytkie jezioro o powierzchni ok. 140 km 2, leżące 80 km od stolicy Kenii, Nairobi, w południowej części Wielkiego Rowu Afrykańskiego. Naivasha i obszary nabrzeżne to ekosystem zamieszkiwany przez tysiące gatunków zwierząt. Cechą charakterystyczną jeziora są duże wahania poziomu wody, wynikające między innymi z braku odpływów powierzchniowych. Zmiany te powodują przesunięcia linii brzegowej oraz okresowe niedobory wody. Ma to wpływ na relacje między różnymi użytkownikami jeziora a także kwestie zarządzania zasobami wodnymi oraz terenami leżącymi w sąsiedztwie Naivasha. Dwa najpoważniejsze problemy związane z jeziorem to eksploatacja i zanieczyszczanie wody oraz wynikające z nich napięcia społeczne, oba mające to samo źródło – przemysłową produkcję kwiatów ciętych na eksport.2

Żyzna gleba, przyjazny klimat i dobrej jakości słodka woda z Naivasha od wieków przyciągały ludzi. Tradycyjnie tereny te zamieszkiwane były głównie przez pasterski lud Masajów. Wraz z ekspansją kolonialną teren został przejęty przez europejskich farmerów pod hodowlę bydła oraz plantacje kawy, herbaty, sizalu i roślin przeznaczanych na paszę. Ogromne obszary podmokłe porośnięte papirusem zostały osuszone, papirus wycięty a teren przekształcony pod uprawę. Przez dziesiątki lat, mimo obniżającego się poziomu wód, nikt nie kwestionował sposobu dystrybucji i poziomu zużycia zasobów wody w regionie. Ówczesny kolonialny rząd zainteresowany był głównie maksymalizacją zysków z kolonii. Niepodległość Kenii nie przyniosła pozytywnych zmian w tym zakresie, nowo powstały rząd szukał sposobów na zapewnienie przypływu gotówki potrzebnej na budowę kraju i spłatę zagranicznych zobowiązań i długów. W tym czasie okolice Naivasha, obok dominującej teraz grupy Kenijczyków europejskiego pochodzenia, zasiedlili przedstawiciele grup Luo (rybacy znad Jeziora Wiktorii) oraz Kikuju (rolnicy). Nowi mieszkańcy oznaczali nowe sposoby korzystania z zasobów jeziora. Jednak większość z zapisów prawnych dotyczących gospodarowania zasobami wodnymi przetrwała do końca XX wieku praktycznie w niezmienionej formie, co oznaczało faworyzowanie grupy potomków kolonizatorów.

Rozwój nad jeziorem

Lata osiemdziesiąte zapoczątkowały wiele zmian. W 1982 roku produkcję rozpoczęła elektrownia geotermalna Ken Gen Ol Karia. Dekadę później uruchomiono rurociąg dostarczający wodę z Naivasha do pobliskich miast – Gilgil i Nakuru. Zaraz potem biali plantatorzy, którzy do tej pory uprawiali głównie paszę, rozpoczęli masową produkcję kwiatów ciętych na eksport3. Wspomniane wcześniej warunki naturalne, możliwość zatrudnienia taniej siły roboczej, jak również odległość od międzynarodowego lotniska w Nairobi przeważyły o sukcesie tego przedsięwzięcia. Rozwój przemysłu ogrodniczego postawił ogromne wyzwanie przed najważniejszym ekosystemem regionu jak również władzami Kenii.

Wprowadzenie nowej gałęzi przemysłu oznaczało zmianę w strukturze i liczebności lokalnej populacji oraz strukturze posiadania ziemi. Do mieszkańców regionu dołączyli nowi przedsiębiorcy głównie europejskiego pochodzenia, którzy zaczęli masowo wykupywać lub dzierżawić ziemię pod uprawę kwiatów na eksport. Rozpoczęła się nieograniczona konsumpcja wody z Naivasha wzmacniana rosnącym popytem w Europie.

Dodatkowo do regionu zaczęli napływać ludzie z innych regionów Kenii w poszukiwaniu pracy. Szacuje się, że przy uprawach bezpośrednio zatrudnionych jest od 50,000 do 70,000 pracowników. Pośrednio z rozwoju sektora korzysta ok. półtora miliona ludzi. Chodzi tu o usługi związane z obsługą przemysłu kwiatowego – typu transport i spedycja, finanse, bankowość etc. Praca przy uprawie kwiatów na eksport dla wielu była błogosławieństwem, sposobem na wyrwanie się z upadających wiosek. Powstanie przemysłu zmniejszyło też presję na Nairobi, które jako jedyne duże miasto w kraju oferowało pracę. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że migracja i rozwój okolic Naivasha nie były planowane i nie przebiegały w sposób zrównoważony, co miało ogromne znaczenie zarówno dla środowiska, jak i dla ludzi.

W ciągu 30 lat populacja miasta Naivasha wzrosła z 6900 ludzi w 1969 roku do 32 000 w 1999 roku4. Za gwałtownym wzrostem populacji nie szedł jednak rozwój infrastruktury. Pieniądze z produkcji i handlu trafiały do prywatnych kieszeni właścicieli plantacji, nie przyczyniając się do poprawy warunków socjalnych, polepszenia systemów zarządzania zasobami jeziora Naivasha, czy też wzrostu dobrobytu pracowników. Nielegalne osiedla slumsów w pobliżu miejsc pracy, wycinka drzew prowadząca do erozji gleby i osuszania terenów, brak systemu wodno-sanitarnego oraz zarządzania odpadami odbiło się bezpośrednio na środowisku naturalnym. Liczni mieszkańcy dystryktu korzystali z wód jeziora. Koszty społeczne tego zjawiska, to oprócz braku godnych warunków do życia, brak dostępu do opieki medycznej, czy edukacji.

Rozwój przemysłu kwiatów ciętych na eksport oraz konflikt interesów stosunkowo szybko doprowadziły do degradacji ekosystemu Naivasha i, paradoksalnie, do pogorszenia warunków życia większości ludzi w okolicy, co w konsekwencji oznaczało wzrost napięć. Do wspomnianych powyżej zjawisk dołączył zauważalny gołym okiem spadek wód jeziora, wzrost zanieczyszczeń agrochemikaliami używanymi przy produkcji kwiatów. Specjaliści zajmujący się ochroną środowiska, pasterze i drobni rolnicy wskazywali na bezwzględną eksploatację jeziora i niszczenie ekosystemu, przedstawiciele nowego biznesu powoływali się na fakt, że poziom wód Naivashy historycznie był niższy (lata 50 XX w.) i nie jest on bezpośrednio związany z ich działalnością. Mimo limitów na pobór wody ustalonych przez władze, wiele firm eksploatowało wodę bez pozwolenia lub przekraczając ustalone przez rządowe agencje limity. Sytuację skomplikował dodatkowo fakt, że praktycznie równolegle z działaniami ekologów i rządu, które doprowadziły do ustanowienia ekosystemu jeziora Naivasha obszarem chronionym przez konwencję Ramsar5 w 1995 roku, cięte kwiaty z Kenii stały się głównym towarem eksportowym kraju. Przemysł nieodmiennie notuje 20% wzrost, a dochody z tego tytułu przynoszą ok. 250 milionów dolarów rocznie. Uprawa kwiatów ciętych jest najlepiej rozwijającym się sektorem gospodarki Kenii i jest drugim po herbacie rolnym towarem eksportowym przynoszącym walutę.6 Plantacje kwiatów zajmują obszar ponad 4000 ha. Część z nich jest uprawiana w systemie szklarniowym, część wciąż na otwartym powietrzu, co wymaga większej ilości wody.

Eksport kwiatów ciętych z Kenii w ostatnich latach przebił konkurencję z Kolumbii, Ekwadoru, Izraela, Indii, Chin, Zimbabwe, Zambii. Kenijskie róże stały się hitem w europejskich kwiaciarniach, hipermarketach i na giełdach.7

Obok kwiatów ciętych Kenia eksportuje do nas fasolkę szparagową, fasolę, groch cukrowy, różne gatunki kapusty i roślin strączkowych, ananasy, mango, pomidory, papaje i marakuje. Od 2003 roku Kenia doświadcza stałego wzrostu dochodów z eksportu produktów rolniczych. Rekordowy, 31-procentowy skok w 2003 roku oznacza jednak ogromną presję na zasoby wodne w bardzo krótkim czasie. Kiedy przypominamy sobie obrazy Afryki, jako kontynentu cierpiącego głód i klęski suszy, jakie serwują nam w uproszczonych przekazach media, trudno nam uwierzyć, że aż tyle produktów rolnych w naszych europejskich domach pochodzi z Afryki, a tym bardziej w to, że my zużywamy afrykańską wodę.

Wirtualna woda

W obecnym zglobalizowanym świecie położenie geograficzne mówi nam stosunkowo mało o zużyciu wody w danym kraju. Koncepcja, który trafniej oddaje złożoność kwestii zużycia wody jest koncepcja wirtualnej wody. Pojecie to zostało użyte po raz pierwszy w czysto teoretycznych rozważaniach profesora Johna Anthonego Allana, który zajmował się kwestią zasobów na Bliskim Wschodzie. Cytując CSR info: „Wirtualna woda ma wpływ na globalną politykę i zwłaszcza w regionach ubogich w zasoby wodne. Jego [J.A. Allana] koncepcja przedefiniowała całkowicie dyskurs w polityce wodnej i zarządzaniu zasobami wodnymi”8. Wirtualna woda to woda zawarta w danym produkcie w postaci wody zużytej na każdym etapie produkcji, włączając wodę opadową na terenie, ale też tę która wyparowuje z gleby, wodę potrzebną do nawadniania, wodę zużywaną do utrzymania sprzętu, wodę zanieczyszczoną w wyniku produkcji itp. Jeśli dany kraj eksportuje lub importuje produkty wymagające zużycia lokalnych zasobów wodnych, to tym samym eksportuje/importuje wodę. Ponieważ patrząc na produkt nie widzimy tej zużytej wody, nazywamy ja wirtualną wodą. Woda może więc być traktowana jak surowce – takie jak ropa, której wydobycie na rynki światowe przyniosło fortunę krajom półwyspu arabskiego czy USA – lub jak swego rodzaju waluta. Woda postrzegana w ten sposób może przyczynić się do poprawienia sytuacji ekonomicznej danego kraju, co w obliczu kończących się surowców naturalnych, na których wydobyciu i sprzedaży opiera się większość gospodarek krajów globalnego Południa, oznacza nowe źródło dochodów do budżetu.

Uprawa kwiatów wymaga ogromnych ilości słodkiej wody, zasobu bardzo ważnego ze względu na klimat Kenii oraz problemy ze sprawiedliwą i sprawną jej dystrybucją (brak infrastruktury). Biorąc pod uwagę przedstawione w tym artykule informacje możemy się zastanowić, dlaczego przemysł kwiatowy wciąż rośnie, dlaczego opłaca się eksportować kwiaty z tak daleka, a koszt róży z Kenii jest niższy niż tej wyhodowanej w Polsce czy Holandii, dlaczego rząd Kenii zgadza się na takie rozwiązanie oraz dlaczego wobec świadomości światowego kryzysu wodnego, podejmowane są decyzje o przemysłowej eksploatacji wody w regionach wrażliwych na ich brak.

Większość plantacji kwiatów ciętych znajduje się w rękach Kenijczyków europejskiego pochodzenia, spora część jest w rękach międzynarodowych koncernów (w Kenii w rejonie jeziora Naivasha są to 3 koncerny Oserian, Karaturi i Flamingo Homegrown). Zarówno indywidualni właściciele, jak i koncerny wykorzystują istniejące warunki przyrodnicze, które sprzyjają hodowli kwiatów ciętych oraz infrastrukturę kraju – taką jak drogi, system energetyczny. Poziom potrzebnych inwestycji jest więc dla nich minimalny. Ze względu na silną pozycję – to jedni z nielicznych pracodawców w regionie – hodowcy mogą dyktować warunki pracy – płace są bardzo niskie (od 25 do 32 dolarów miesięcznie za pracę na cały etat). Duża część pracowników nie ma żadnej osłony socjalnej ani medycznej, mimo warunków pracy często zagrażającym zdrowiu (np. opryskiwanie roślin). W kraju, gdzie opieka medyczna i edukacja są pełnopłatne, oznacza to brak środków na leczenie i naukę oraz utrzymanie. Mimo ciężkiej pracy, osoby zatrudnione w przemyśle nie mogą zapewnić sobie realizacji podstawowych potrzeb – takich jak prąd, bieżąca woda czy pożywienie dla rodziny. Od płac nie są odprowadzane żadne składki, ubezpieczenia ani podatki. Tracą więc jednostki, jak również państwo. Do niedawna nagminne były też przypadki molestowania zatrudnionych kobiet przez męskich zwierzchników, zakaz działalności związkowej, zastraszanie pracowników oraz stosowanie środków ochrony roślin w obecności pracowników.

Hodowcy nie musieli przestrzegać norm środowiskowych – uiszczać opłat za eksploatacje, płacić za zatruwanie środowiska czy pobór wody. Woda z naturalnego zbiornika, jakim jest Jezioro Naivasha, jest za darmo – a nawadnianie tradycyjnie prowadzonej plantacji to ogromny koszt. Ilość środków ochrony roślin jest ogromna, co przyczynia się do zwiększenia wydajności z hektara, ale z uwagi na fakt, że nie zawsze jest kontrolowana i normowana, negatywnie wpływa na stan czystości wód.

Kolejny problem związany z produkcją kwiatów to, zdaniem Kenijskiego Ministerstwa Skarbu, unikanie płacenia podatków. Jest to szczególnie nagminne w firmach będących własnością ponadnarodowych korporacji. Stosują one między innymi mechanizm firm zależnych, raportują straty, podwyższają sztucznie koszty uzyskania dochodu w stosunku do zysku, co znacznie obniża ostateczną kwotę od jakiej powinien być odprowadzony podatek. Problem polega na tym, że z prawnego punktu widzenia działania te są legalne. Zdaniem ekonomistów kenijskich, tego typu zachowanie w kraju tak biednym jak Kenia to już nie kwestia prawa ale etyki9. Sprawa była badana już za poprzedniej kadencji jednak walka z korporacjami jest bardzo trudna i kosztowna. Wg szacunków KRA (Kenya Revenue Authority), rocznie na niepłaconych podatkach z eksportu kwiatów ciętych Kenia traci 500 milionów dolarów.10 Za te pieniądze rząd Kenii mógłby wprowadzić wiele usprawnień na rzecz swoich obywateli lub podjąć skuteczną walkę o zachowanie środowiska i przestrzeganie norm. Tak się jednak nie dzieje. Analizy prowadzone przez organizacje walczące o prawa pracownicze lub sprawiedliwego handlu pokazują, że zwiększenie wynagrodzeń, czy też pakietów socjalnych pracowników, normalne płacenie podatków nie zmieniłoby drastycznie dochodów firm produkujących kwiaty. Nie musiałoby też odbywać się to kosztem konsumentów, jak wielokrotnie jest nam wmawiane.

Czy zmiana na lepsze jest możliwa?

Doświadczenie firm, które zdecydowały się na zmianę praktyk, pokazuje również, że dbałość o środowisko, zasoby Naivashy i ludzi, którzy pracują na plantacjach, opłaca się, a całkowite wyeksploatowanie jeziora Naivasha będzie oznaczało koniec ich zysków.

Te pozytywne zmiany stały się faktem dzięki trzem czynnikom: nowym rozwiązaniom prawnym wdrażanym przez rząd Kenijski, coraz większej świadomości konsumentów w Europie i wynikającej z tego swego rodzaju modzie na etyczne i ekologiczne produkty11 oraz coraz częstszym problemom z ilością wody (zwłaszcza w okresach suszy, gdy jezioro nie jest zasilane wodą opadową) oraz jakością po okresach deszczowych (gdy nawozy i środki ochrony roślin są spłukiwane bezpośrednio do jeziora).

Ustawy z 1999 i 2002 roku (odpowiednio: Ustawa o zarządzaniu i koordynacji oraz Ustawa o Wodzie) umożliwiły powstanie Narodowej Agencji ds. Zarządzania Środowiskiem Naturalnym (NEMA) i Agencji Zarządzania Wodą (WMA). Obie instytucje są już operacyjne i wdrażają zintegrowany plan zrównoważonego zarządzania zasobami wodnymi kraju. Słabością systemu jest brak definicji zrównoważonego zużycia wody, co nie zmienia faktu, iż jego wprowadzenie jest istotnym krokiem w dobrą stronę.

Wielu producentów zauważyło, że zachowanie zrównoważonego zarządzania wodami Naivasha leży w ich długofalowym interesie. Wprowadzane są nowe rozwiązania: uprawy hydroponiczne, komputerowe systemy monitorowania wilgoci, bardziej wydajne kroplowe systemy nawadniające, zakładanie naturalnych oczyszczalni, stosowanie biologicznych środków ochrony roślin, zbieranie deszczówki, duża rolę odegrało też przeniesienie upraw pod szklarnie. Wszystko to, by zmniejszyć ślad wodny plantacji. Oczywiście nowinki technologiczne są wprowadzane głównie przez najbogatsze firmy oraz te, którym tylko wprowadzenie zmian może pomóc w utrzymaniu pozycji na światowym rynku. Z drugiej strony „zaoszczędzona” w ten sposób woda jest często ofsetowana przez te same firmy poprzez powiększanie areału upraw. Wiele mniejszych plantacji wciąż jest poza kontrolą i utrzymuje stare praktyki.

Inicjatywa farm

Wiele firm podejmuje jednak inicjatywy mające na celu poprawę sytuacji. Część z nich, zrzeszonych w Kenya Flower Council (KFC)12 – rady producentów kwiatów ciętych, zaczęła wdrażać system audytu i wewnętrznej certyfikacji tzw. „Srebrnych i Złotych standardów”. Certyfikaty są odnawiane co rok tylko po pomyślnym przejściu audytu. Otrzymanie srebrnego certyfikatu łączy się z przestrzeganiem norm takich jak:

  • Ochrona zdrowia i bezpieczeństwa pracowników,
  • Zapewnienie pakietów socjalnych i godnych warunków pracy uwzględniających między innymi podpisane umowy zawierające opisy stanowisk, stawki, pakiety medyczne, prawo do urlopów w tym urlopu macierzyńskiego, transport pracowników do miejsc pracy
  • Prowadzenie szkoleń BHP, pierwszej pomocy , oraz bezpiecznego korzystania z pestycydów dla wszystkich pracowników.
  • Przestrzeganie praw pracowniczych z uwzględnieniem prawa do swobodnego zrzeszania się, działanie komitetów d/s równości płci i przeciwdziałania molestowaniu kobiet, zakaz pracy dzieci, istnienie mechanizmów dochodzenia swoich praw przed pracodawcą
  • Stosowanie się do międzynarodowych standardów Global GAP z zakresu użycia pestycydów, nawozów oraz produkcji ścieków
  • Zarządzanie wodą a także środowiskiem zgodnie z Planem Zarządzania,
  • Właściwe prowadzenie dokumentacji zapewniającej przejrzystość transakcji oraz coroczne pozytywne przejście audytu KFC13

KFC zrzesza ok. 60% producentów kwiatów ciętych, z tej grupy proces certyfikacji na tzw. „Srebrny standard” przeszło pomyślnie 46 firm. Wśród nich znajduje się 9 posiadających tzw. „Złoty standard” wymagający jeszcze bardziej restrykcyjnej ochrony ludzi i środowiska. Na program KFC nakłada się znany projekt Sprawiedliwego Handlu. Certyfikat Fair Trade posiadają tylko 3 farmy zrzeszone w KFC.

Największe firmy oraz te certyfikowane przez Organizacje Sprawiedliwego Handlu, takie jak Oserian, Ravine czy Finlay, prowadzą też darmową opiekę medyczną, budują przedszkola i szkoły dla dzieci pracowników, osiedla mieszkaniowe. Stają się pracodawcami odpowiedzialnymi społecznie14 (na wykresie powyżej symbolizowane przez kolor różowy). Trudno jednak określić, ile farm wciąż działa poza normami i systemem ochrony i regulacji – najmniej wiemy o tych, które są poza wszelkimi systemami certyfikacji (na wykresie powyżej symbolizowane przez koło brązowe).

Działania rządu

Do dnia dzisiejszego Ministerstwo Rozwoju i Zarządzania Wodą przeprowadziło szczegółowe badanie zużycia wody przez użytkowników, utrzymuje etatowych hydrologów w Naivasha, którzy stale monitorują poziom wody i popytu nią, szkoli wodną policję, której zadaniem jest zapobieganie nielegalnym poborom wody i zanieczyszczaniu jeziora oraz aktywne wspieranie badań hydrologicznych i środowiskowych oraz techniczna poprawa systemu monitorowania. Nie bez znaczenia jest również świadomość wagi włączenia w działanie zwykłych obywateli, budowanie świadomości wspólnego dobra i odpowiedzialności wśród bardzo niejednorodnej kulturowo i ekonomicznie społeczności rybaków, pasterzy, właścicieli ziemskich, hodowców bydła i pracowników kwiatowych farm.

Przypadek jeziora Naivasha to żywy przykład próby odpowiedzenia sobie na pytanie, jak pogodzić interesy przynoszącego wielomilionowe zyski biznesu z ochroną środowiska, dobrobytem ludzi i rozwojem kraju. Mimo, że we wszystkich tych obszarach jeszcze wiele pozostaje do zrobienia wydaje się, że wspólne wysiłki prywatnych przedsiębiorców, rządu, organizacji pozarządowych i obywateli mogą być skuteczne. Potrzebne jest jednak głębokie rozumienie związków, jakie łącza ludzi na różnych kontynentach, pieniądze i środowisko oraz odważne działanie i zaangażowanie również konsumentów.

Zaangażowanie konsumentów

Część osób postuluje kupno tylko kwiatów z Kenii certyfikowanych jako Sprawiedliwy Handel (są uprawiane ekologicznie, stawki pracowników są wyższe, zysk idzie na wsparcie społeczności, w przypadku Naivasha mogłaby to być konserwacja ekosystemu jeziora). Niektóre sieci oferujące kwiaty z Kenii mają już takie róże, np. Marks i Spencer. Jednak wiele osób uważa, że korzyści z procesu certyfikowania tylko niektórych produktów są oddalone w czasie i niewspółmierne do szkód wyrządzanych przez firmy. Jezioro wysycha w zastraszającym tempie.

Możemy więc jako konsumenci kupować kwiaty produkowane w krajach, o których wiemy, że mają wystarczające zasoby wodne, są produkowane zgodnie z normami ochrony środowiska, z poszanowaniem praw pracowników. Jeśli mamy trudność ze sprawdzeniem takich informacji, możemy kupować kwiaty tylko z polskich hodowli. Polskie kwiaty mogą być droższe, jednak mamy wtedy większą pewność, że za piękny kwiat w wazonie nie płaci wyzyskiwana pracownica lub przyroda.

Możemy tez kupować mniej kwiatów, kwiaty doniczkowe, o które będziemy dbać przez lata lub poszukać innego sposobu wyrażania naszej przyjaźni, wdzięczności lub miłości wobec osób na których nam zależy.

Idealny scenariusz zakładający, że Kenijskie Ministerstwo Skarbu udowadnia na drodze sądowej winę korporacji, a następnie przeznacza pieniądze z podatków na prace nad normami środowiskowymi oraz na egzekwowanie ich przestrzegania, nie jest poza naszym zasięgiem.

Nasza rola w takim scenariuszu sprowadzałaby się do tego, byśmy widząc akcje zachęcające do tworzenia nacisku na korporacje (petycje, kampanie) włączali się w nie.

Innym sposobem może być wspieranie organizacji ekologicznych z Kenii, takich jak np. Green Belt Movement, swoimi datkami. Możemy też poszukać na liście projektów dofinansowanych przez nasz MSZ polskich „zielonych” organizacji, które działają w Kenii na rzecz konserwacji ekosystemów. Jeśli taka organizacja jest organizacją pożytku publicznego, możemy przekazać 1% swojego podatku na jej działanie przy okazji najbliższego rozliczenia podatkowego.

WIĘCEJ INFORMACJI

PRZYPISY:

  1. http://climateandcapitalism.com/?p=5595 David Harper University of Leicester environmentalist, March 28, 2006, Times:
  2. Żródło mapy: Robert Becht, Eric O. Odada, Lake Naivasha. Experience and lessons learnes brief. 2008.
  3. KFC podaje lata 60 jako początek plantacji kwiatów ciętych,
  4. Dane Centralnego Urzędu Statystycznego Kenii.
  5. Konwencja o obszarach wodno-błotnych mających znaczenie międzynarodowe, zwłaszcza jako środowisko życiowe ptactwa wodnego. Celem porozumienia jest ochrona i utrzymanie w niezmienionym stanie obszarów określanych jako „wodno-błotne”. W czerwcu 2011 roku objęte konwencją ramsarską były 1933 obszary o łącznej powierzchni ponad 189 mln hektarów. Do tej pory podpisało ją 160 krajów, a początkowymi sygnatariuszami w 1971 roku było 18 państw. http://pl.wikipedia.org/wiki/Konwencja_ramsarska
  6. http://www.fairtrade.org.uk/producers/flowers/finlay_flowers_oserian_rav…
  7. http://www.kenyarep-jp.com/business/industry/f_index_e.html
  8. http://www.csrinfo.org/pl/wiadomosci/373-wirtualna-woda-przyznano-stocko…
  9. http://www.guardian.co.uk/environment/2011/apr/01/kenya-flower-industry-…
  10. Dla porównania zysk ze sprzedaży kwiatów ciętych w samej tylko Wielkiej Brytanii wynosi 1,5 miliarda funtów. http://www.guardia

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań