Jednostki, które inspirują świat na zielono

W tym tekście przedstawimy sylwetki trzech osób, które w ostatnich dekadach wytrwale, nie tylko za pomocą słów, ale i czynów zabrały się za główne wyzwania ekologiczne przed jakimi stoimy.

Wangari Maathai z Kenii zasadziła z afrykańskimi kobietami ponad 30 milionów drzew, przeciwdziałając zarówno ubóstwu i wykluczeniu społecznemu kobiet, zubożeniu pierwotnych kultur, jak i deforestacji, pokazując, że problemy te łączą się ze sobą.

Vandana Shiva z Indii na tamtejszym gruncie podejmuje temat praw kobiet, ale skupia się na problemach rolnictwa, takich jak biopiractwo czyli patentowanie nasion przez wielkie korporacje czy zawłaszczanie ziemi.

Hayrettin Karaca z Turcji z kolei podjął walkę z erozją gleb i deforestacją, tworząc potężną organizację przyrodniczą i wspierając lokalne społeczności, które wskutek mniejszej produktywności gleb, traciły źródło utrzymania.

Bohaterów tego tekstu łączy fakt, iż wszyscy są laureatami nagrody „Right Livelihood Award” (czyli właściwego „livelihood” – angielskie słowo, które można tłumaczyć jako „utrzymanie”, odnosi się do zapewniania miejsca i środków do życia, ale zawierać może też element żywotności, życiowej misji). Nagroda ta została ustanowiona w 1980 aby uhonorować ludzi, „którzy oferują praktyczne i modelowe odpowiedzi na najpilniejsze wyzwania współczesnego świata”. Kapituła Nagrody szczególnie premiuje te jednostki, które „przyczyniają się do globalnego równowagi ekologicznej”, stawiają sobie za cel „wyeliminowanie ubóstwa materialnego i duchowego”, a także „trwały pokój i sprawiedliwości w świecie”. Nagroda ta zwana potocznie „alternatywnym” lub „ekologicznym” Noblem przyznawana jest przez szwedzką fundację Right Livelihood Award Foundation i liczy już 149 laureatów z 62 krajów (lista laureatów). W kapitule Nagrody co roku jest kilkanaście zasłużonych dla środowiska i pokoju i sprawiedliwości osób z kilku kontynentów. Kapituła cały czas czeka na pierwszą Polkę lub Polaka, którą będzie mogła uhonorować…

Wangari Maathai (Kenia)

Źródło: http://farm2.staticflickr.com/1190/5101310503_1c03a82972.jpg

„To małe rzeczy, które robią zwykli ludzie zmianiają świat -mawiała- moją małą rzeczą jest sadzenie drzew”.Była kenijską aktywistką społeczną i ekologiczną. Ukończyła studia z zakresu biologi i nauk ścisłych w Stanach Zjednoczonych ( Mount St. Scholastica College, University of Pittsburgh). W 1971 roku jako pierwsza afrykańska kobieta uzyskała doktorat na Uniwersytecie w Nairobi, gdzie następnie pracowała ucząc weterynarii. W roku 1976 Maathai założyła Ruch Zielonego Pasa (Green Belt Movement) ruch organizacji społecznych skupiających się na sadzeniu drzew, ochronie środowiska i prawach kobiet. Dzięki Ruchowi Zielonego Pasa, afrykańskie kobiety zasadziły ponad 30 milionów drzew w swoich gospodarstwach oraz na terenach wokół szkół i kościołów. Ruch ten w latach 1980-ych nabrał charakteru panafrykańskiego, tworząc podobne organizacje w Tanzanii, Ugandzie, Malawi, Lesotho, Etiopii czy Zimbabwe. Jak podkreślała Maathai, drzewa poza wartościami jakie świadczyły dla środowiska (np. ochrona przed erozją i powodziami), dostarczały kobietom drewna, schronienia, źródła dochodu, możliwości by lepiej wspierać dzieci i poprawić swoją pozycję w rodzinie.

W 1986 roku otrzymała nagrodę „Right Livelihood Award”, a w 2004 roku stała się pierwszą afrykańską kobietą, która otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla za „swój wkład do zrównoważonego rozwoju, demokracji i pokoju.” Była to pierwsza nagroda Nobla za zasługi w dziedzinie środowiska. W latach 90-ych współkierowała kampanią „Jubileusz 2000”, której celem było anulowanie niespłacalnych długów biednych krajów afrykańskich, zaciągniętych przez ich rządy. Ponadto, rozgłos przyniosła jej kampania przeciwko grabieży ziemi i rabunkowej gospodarce leśnej przynoszącej zanik bioróżnorodności. Maathai została wybrana w wyborach do parlamentu Kenii z oszałamiającym wynikiem 98% głosów, a jej popularność zapewniła jej funkcję asystenta ministra ds. Środowiska, Zasobów Naturalnych i Dzikiej Przyrody w rządzie prezydenta Mwai Kibakiego w okresie od stycznia 2003 r. do listopada 2005 roku. Ponadto, była honorowym członkiem zabiegającej o globalną sprawiedliwość, pokój i zrównoważony rozwój organizacji World Future Council (Rada Przyszłości Świata), a także cenionym ekspertem wielu Komisji ONZ.

Jej największą zasługą była wytrwała walka o demokrację, prawa człowieka i ochronę środowiska – sprawy, które były dla niej nierozłączne. Warto zwrócić uwagę na dużą wagę, jaką przywiązywała Maathai do kwestii zachowania wartości tradycyjnych kultur Afryki. W swym wykładzie z okazji otrzymania Nagrody Nobla mówiła o tym, że drzewo dla wielu plemion afrykańskich jest symbolem pokoju, podając przykład, iż w jej plemieniu jeśli starszy sięgnął po drewniany kij skonfliktowane strony musiały zaprzestać sporów. W swym artykule w brytyjskim piśmie Resurgence opowiadała też, że dopóki ludy Kenii wierzyły, iż góra Mount Kenya jest święta, gdyż na jej szczycie mieszkają bogowie nie śmieli ścinać drzew. Gdy misjonarze powiedzieli im, że Bóg mieszka w niebie, a nie na górze. zaczęli wycinać drzewa, co doprowadziło do deforestacji. „Nowy stosunek do natury- pisała- zapewnia przestrzeń dla nowej postawy wobec kultury i roli, jaką odgrywa w zrównoważonym rozwoju: chodzi o postawę opierającą się na nowym zrozumieniu własnej tożsamości, godności, moralności i duchowości, odgrywających ważną rolę w życiu społeczności oraz jej zdolności do podejmowania czynności, które jej służą i zapewniają przetrwanie. Bez kultury, wspólnota traci samoświadomość i przewodnictwo, staje się słaba i bezbronna. Rozpada się od wewnątrz, ponieważ cierpi na brak tożsamości, godności, szacunku do samego siebie i poczucia przeznaczenia (tamże)”. W ramach działalności Zielonego Pasa, organizowała seminaria „samo-wiedzy” (tzw. kwimenya), których celem było aby społeczności odnalazły swój kulturowy potencjał „spoglądając we własne lustro, a nie lustro naszych nauczycieli, misjonarzy czy kolonizatorów”.

„Prowadziła pełne sensu życie – napisał po jej śmierci XIV Dalajlama- i będę pamiętać z szacunkiem o jej wysiłkach na rzecz ochrony środowiska, praw kobiet i przejrzystości działań władz. Była zdeterminowana, aby uczynić nasz świat bardziej pokojowy, lepszym miejscem do życia. Mam nadzieję, że jej cenne osiągnięcia będą inspirować inne kobiety do pójścia za jej przykładem aby odgrywać bardziej aktywną rolę w społeczeństwie”. W 2012 roku organizacja Collaborative Partnership on Forests (Leśne Partnerstwo Współpracy) ufundowało doroczną nagrodę im. Maathai dla jednostek mających wybite zasługi „w dziedzinie konserwacji, przywrócenia i zrównoważonego gospodarowania lasami oraz komunikowania o kluczowej roli odgrywają lasy na obszarach wiejskich i środowisku całym pokoleniom”. Pierwszym laureatem wartej 20 tysięcie dolarów Nagrody został dr Narayan Kaji Shrestha z Nepalu, który włączył w tym kraju lokalne społeczności do zarządzania lasami, docierając głównie do kobiet i ubogich.

Wybrane myśli Maathai:

  • „W ciągu kilku dekad, relacje między środowiskiem, zasobami i konfliktami wydadzą się nam tak oczywiste, jak połączenie między prawami człowieka, demokracją i pokojem, jakie widzimy dzisiaj. Zrównoważone zarządzanie zasobami naturalnymi będzie promować pokój.”
  • „Dopóki nie wykopiesz dołu, posadzisz drzewa, nawodnisz go, i pomożesz mu przetrwać, nie zrobiłeś nic. Po prostu tylko gadasz”
  • „Jesteśmy bardzo chętni do obwiniania biednych za zniszczenie środowiska. Ale często to właśnie bogaci, w tym rządy, są za to odpowiedzialni”
  • „W Kenii kobiety są pierwszymi ofiarami degradacji środowiska, ponieważ to one chodzą godzinami szukając wody, przynoszą drewno na opał, dostarczają pożywienia dla ich rodzin”
  • „Dla mnie, jednym z głównych powodów do wyjścia poza samo sadzenie drzew, jest fakt, że mam tendencję do patrzenia na przyczyny problemu. Często zaprzątamy sobie głowę walką z objawami, natomiast jeśli zabierzemy się za przyczyny problemów, będziemy w stanie przezwyciężyć problemy raz na zawsze”
  • „I naprawdę nie wiem, dlaczego tak bardzo mi zależy. Mam coś takiego w sobie, co mi mówi mi, że jak jest problem, to mam coś z tym zrobić. Myślę, że nazwałabym to Bogiem we mnie”

Więcej informacji:

 

Vandana Shiva (Indie)

Źródło: http://farm4.staticflickr.com/3633/3391742969_c2f7d9df80_z.jpg?zz=1

Jej przesłanie brzmi „kultywowanie i zachowanie różnorodności w naszych czasach nie jest luksusem, lecz kwestią przetrwania”. Ta znana hinduska fizyczka i działaczka ekologiczna urodziła się w 1952 roku w Dehradun, stolicy obejmującego indyjską część Himalajów stanu Uttarakhand. Swój obroniony na kanadyjskim uniwersytecie w Ontario doktorat poświęciła „ukrytym zmiennym i nie-lokalności w fizyce kwantowej”, lecz przejęta problemami swojego kraju poświęciła swą karierę dla działalności społecznej. W latach 70. współtworzyła  ruch społeczny Chipko powstały w regionie Uttarakhand w roku 1974 w celu obrony drzew przed wycinaniem. Ruch walczył przeciw pozbawianiu ludności wiejskiej tradycyjnych praw do korzystania z lasu. Jego osiągnięciem był masowy udział wiejskich kobiet, które obejmowały drzewa własnym ciałem, aby uniemożliwić ich ścięcie.  W latach 80. ruch Chipko protestował również przeciw górnictwu wapiennemu oraz przeciw budowie tamy w Tehri. Później przekształcił się w działający do dziś ruch Beej Bachao Andolan (Chrońcie nasiona). W 1982 roku Shiva założyła Research Foundation for Science, Technology and Ecology  – fundację badawczą zrzeszająca naukowców świadczących pomóc społecznościom lokalnym w ich walce o prawo do podstawowych zasobów i zaspokojenia elementarnych potrzeb. Z programu ochrony nasion tej fundacji zrodziła się kolejna organizacja Navdanya (w języku hindu: „9 zbóż” od podstawowych zbóż Indii), która przeszkoliła już ponad 400 tysięcy rolników i rolniczek, studentów i przedstawicieli władz i organizacji społecznych w zakresie konserwacji bioróżnorodności i rolnictwa ekologicznego. Organizacja dysponuje swoją własną ekologiczną farmą i bankiem nasion, dzięki czemu mogła zachować ponad 5000 rodzajów zbóż, w tym 3 tysiące gatunków ryżu, 150 pszenicy, 150 fasoli i 15 prosa, a także wiele warzyw i ziół. W 1993 roku Shiva otrzymała nagrodę Right Livelihood Award  za „umieszczenie kobiet i ekologii w centrum współczesnej problematyki rozwoju”. Sześć lat wcześniej otrzymał ją ruch Chipko „za zaangażowanie w ochronę, odbudowę i ekologiczne użytkowanie indyjskich zasobów naturalnych”.

Shiva napisała ponad 300 artykułów do czasopism naukowych i technicznych, a oprócz tego wiele artykułów i kilkanaście książek, Wśród nich wymienić można pracę poświęcone biopiractwu i działalności kilku korporacji agrochemicznych w Indiach („Stolen harvest” czyli „Skradzione zbiory” 1999). Shiva nagłośniła sprawę patentowania nasion, a także bankructw rolników uzależnionych od dostaw genetycznie modyfikowanych nasion i drożejących chemicznych środków ochrony genetycznie zmodyfikowanych roślin mających chronić, które doprowadziły do fali samobójstw, szczególnie na terenie tzw. „bawełnianego pasa” (Shiva podaje wręcz szokującą liczbę 200 tysięcy samobójstw w latach 1997-2010). W 2001 roku wydała ksiażkę „Water wars” („Wojny o wodę”), która zwróciła uwagę na przyczyny konfliktów wokół dostępu do wody pitnej i działalności międzynardowych korporacji. Poza reagowaniem na bieżące problemy propagowała ekofeminizm czyli walkę o prawa kobiet, która w realiach krajów Południa jest ściśle połączoną z walką o prawo do ziemi, nasion czy czystego środowiska, a w wydanej w 2002 roku książce Vedic Ecology: Practical Wisdom for Surviving the 21st Century szukała w starożytnych hinduskich Wedach wskazówek dla tworzenia dbającej o środowisko gospodarki.

Shiva jest zaliczana do najważniejszych krytyków dominującej koncepcji rozwoju, kwestionując liberalizację handlu i mające korzenie w zielonej rewolucji przemysłowe rolnictwo, a popierając alternatywny rozwój dający większy wpływ społecznościom lokalnym. Jej zdaniem fakt, iż 200 milionów ludzi w Indiach cierpi z powodu głodu lub niedożywienia czyli więcej niż w Afryce Subsaharyjskiej, pokazuje, że przemysłowy model rolnictwa i GMO nie prowadzą do rozwoju. Shiva założyła również w partnerstwie z brytyjskim Schumacher College – Uniwersytet Ziemi (Bija Vidyapeeth – Earth University), na którym oferowane są kursy rolnictwa ekologicznego, tak jak i kursy łączące myśli Gandhiego ze zrozumieniem globalnej gospodarki. Popierając wszechstronny rozwój człowieka, wszyscy uczestnicy biorą udział zarówno w gotowaniu, uprawie ogrodu, kompostowaniu, jak i zajęciach jogi czy spotkaniach ze sztuką.

W myśli i działalności Shivy nie sposób uciec od wątków feministycznych, które ściśle są związane z najważniejszym dla niej tematem żywności. Wynika to stąd, że 80% żywności w krajach rozwijających, a 60% żywności na świecie w sumie, jest uprawiana przez kobiety. Kobiety sadzą rośliny, pielęgnują je i zbierają plony zbóż, których wszyscy potrzebujemy, aby przetrwać, ale są właścicielami mniej niż 1% wszystkich gruntów rolnych. Na domiar złego, generalnie są ostatnie w kolejce do jedzenia, gdyż 70% cierpiących na świecie z powodu chronicznego ubóstwa i głodu, to kobiety i dziewczęta.

W 2012 roku Shiva ogłosiła w ramach światowej kampanię na rzecz „wolności nasion” 10-punktową deklarację, która kończy się następującym postanowieniem: „zobowiązujemy się do obrony wolności nasion jak i wolność różnych gatunków aby się rozwijać, jako prawa ludzkich społeczności do odzyskania nasion jako dobra wspólnego. W tym celu będziemy chronić ziarna, będziemy tworzyć banki nasion społeczności i biblioteki nasion, nie uznając żadnego prawa, które bezprawnie czyni nasiona prywatną własnością korporacji. Zatrzymamy patenty na nasiona”. Shiva popiera pokojowe metody walki i często podkreśla, że kampania, która prowadzi nawiązuje do najlepszych tradycji Gandhiego i ruchu non-violence.

Wybrane myśli Vandany Shivy:

Hayrettin Karaca (Turcja)

Źródło: http://www.dw.de/image/0,,16268791_401,00.jpg

Honorowym laureatem Right Livelihood Award w 2012 został ciągle aktywny, pomimo ukończenia 90 lat Hayrettin Karaca, zwany „ojcem tureckiego ruchu ekologicznego”. W uzasadnieniu Nagrody kapituła napisała o uznaniu za „całe lata niestrudzonego rzecznictwa oraz wsparcia dla ochrony i troski dla naszego świata przyrody, łączącego skuteczną przedsiębiorczość z efektywnym ekologicznym aktywizmem”. Urodzony w 1922 roku Karaca poświęcił większość życia karierze biznesowej, zdobywając duży majątek dzięki prowadzeniu firmy zajmującej się handlem tekstyliami. W latach 1970-ych odbył wiele podróży po swoim kraju, co wzbudziło w nim zaniepokojenie stanem środowiska, a szczególnie skalą erozji gleb. Różne gatunki roślin były bliskie wymarcia, pastwiska była zniszczone, lasy wycięte, aby zwolnić miejsce dla pól. Do tego, nadmierne nawożenie i podlewanie ziem uprawnych, masowe użycie pestycydów i nieefektywnych technik rolniczych doprowadziło do erozji gleby. Karaca zrozumiał, że nie może milczeć i zaczął dokumentować sytuację i ostrzegać władze i obywateli o zagrożeniach stojących przed przyrodą Turcji. Był to moment zwrotny w jego życiu, w którym zdecydował o wycofaniu się z biznesu i poświęcenia reszty życia kwestiom środowiskowym.

W 1980 roku założył Arboretum na swojej ziemi w Yalova, które dziś posiada ponad 14.000 gatunków, podgatunków i odmian drzew, a także 3800 roślin zielnych i bylin innych typów. Arboretum pełni funkcję podłoża hodowlanego zagrożonych gatunków endemicznych roślin Turcji i jest otwarte dla zwiedzających.

Erozja dotyka obecnie w stopniu umiarkowanym lub poważnym aż 90% terenu Turcji, 750 milionów górnych warstw gleb jest co roku wymywanych, co wiązane jest z gwałtownym rozwojem przemysłowym i ekspansją przestrzenną miast na tereny rolnicze. Wycinanie lasów dębowych i zastępowanie ich sztucznymi uprawami pinii wzmacnia deforestację, prowadząc do zaniku bioróżnorodności Turcji, która może się szczycić 10 tysiącami gatunków roślin, w tym 3 tysiącami endemicznych. Do społecznych konsekwencji deforestacji zalicza się zmniejszenie produktywności rolnictwa i zwiększenie migracji ze wsi do miast.

Karaca z czasem poczuł, że aby zaradzić problemom nie wystarczy stworzyć arboretum, ale trzeba podjąć działania edukacyjne i wywierać presję na rząd i prywatne firmy. W 1992 roku wspólnie z innym przedsiębiorcą Nihatem Gökyiğitem założył Fundację TEMA Foundation (Turecka Fundacja Zwalczanie Erozji Gleb, na rzecz Reforestacji i Ochrony Naturalnych Habitatów). Misją fundacji jest zwiększenie świadomości społecznej problemów takich jak erozja, deforestacja, utrata bioróżnorodności czy zmiany klimatyczne. TEMA przeprowadziła ponad 150 projektów reforestacji i ochrony bioróżnorodności, spośród których wyróżnić można projekt „81 lasów dla 81 prowincji”, w ramach którego TEMA zasadziła ponad 10 milionów drzew.

Spadek produktywności gleb zagraża bowiem produkcji żywności i gospodarce wiejskich społeczności. Najczęstszą reakcją tych społeczności na zagrożenie jest przenoszenie się do miast. Odpowiadając na to wyzwanie, Karaca wykorzystał swe doświadczenie biznesowe. Wiedział bowiem, że nie uda się pokonać erozji i deforestacji, jeśli nie zapewni się wiejskiej ludności warunków do godnej pracy w miejscu zamieszkania. W ramach programu zrównoważonego rozwoju wsi, TEMA wspiera szkolenie i rozwój drobnych zrównoważonych biznesów takich jak pszczelarstwo, produkcja roślin pastewnych, doskonalenie hodowli zwierząt, wprowadzenie dobrych praktyk rolniczych, ekoturystyka, rehabilitacja pastwisk, uprawy owoców, ogrodnictwo czy ponowne zalesianie.

W swych kampaniach edukacyjnych TEMA skupiła się zarówno na docieraniu z przekazem do szerszej publiczności, jak i szkoleniu edukatorów. TEMA szkoliła tysiące nauczycieli, prezesów, duchownych, oficerów armii i policji. Opublikowała 84 książek i organizowała programy edukacyjne, w których wzięło udział ponad 2,5 mln osób. Niedawny sondaż wykazał, że 64 procent dorosłych w Turcji postrzega erozję jako pilne zagrożenie.

Organizacja zajmuje się również interwencjami prawnymi i wygrała dotąd 82 z 166 spraw, w których pozwała rząd głównie ze względu na projekty zakładające rozwój infrastruktury turystycznej na terenie rezerwatów przyrody. Sukcesem organizacji jest również uchwalenie przez Parlament praw dotyczących ochrony gleb i regulacji pastwisk. TEMA w tej chwili liczy 450 tysięcy członków-naukowców, 60 klubów na uniwersytetach i 100 zaangażowanych naukowców.

Pomimo podeszłego wieku, Karaca jeździ po kraju z wykładami i bardzo chętnie spotyka się z dziećmi, mówiąc, że nie chce im narzucać zdania tylko ich słucha. Prowadzi również dwa programy telewizyjne, w których promuje wolontariat i zaangażowanie w ochronę środowiska. Zapowiedział, iż Nagroda dodaje mu motywacji do jeszcze bardziej zaangażowanej pracy…

Wypowiedzi Karaci:

  • „Jedną rzeczą, z której zdałem sobie sprawę bardzo wcześnie, jest fakt, iż podstawowa niesprawiedliwość na tym świecie pochodzi z naszego podejścia do gleby i sposobu, w jaki ją traktujemy. Uznajemy gleby jako dane nam prawo. Postrzegamy ją jako produkt, jako źródło, które możemy wykorzystać w sposób niewyczerpany”.
  • „Kiedy byłem małym chłopcem, odkryłem moją miłość do każdej żywej istoty w glebie. Ta miłość do gleby towarzyszyła mi przez całe życie jak czerwona nić. Dorastałem, stałem się biznesmenem i prawie wszyscy w Turcji nosili moje dzianiny, których hasłem było „Karaca – z wami na lata”. Byłem znanym biznesmenem, ale w moim sercu zawsze czułem się jak dziecko gleby, które ma zawsze odpowiadać na wołania przyrody. Ponieważ czuję się dłużnikiem natury. (…) Wreszcie około 40 lat temu, przekazałem klucze do wszystkich moich fabryk aby poświęcić się mojemu najlepszemu przyjacielowi – glebie. Chciałem zrobić wszystko doskonale i rozwiązać problem na stałe u jego źródła. A imię tego problemu było erozji.”.
  • „Problem erozji gleby musi dotrzeć do świadomości wszystkich ludzi. Erozja to nie jest prosty techniczny problem. Erozja jest nie tylko problemem mojego kraju. Wspólnie musimy walczyć z tym zagrożeniem, które nie uznaje żadnych granic. Przede wszystkim, każdy ma wziąć w opiekę glebę wokół siebie i chronić ją świadomie ze szczerym sercem. Bo wszyscy wiemy, że kiedy ziemia jest skażona, wkrótce zostanie ona utracona na zawsze. Gleba nie może być czyszczona jak woda lub powietrze. A ponieważ każdy ma glebę w otoczeniu, każdy może zrobić coś, aby ją chronić, zanim będzie za późno. Bo wszystko zaczyna się od jednej osoby, nie ma drugiej osoby bez pierwszej”.
  • „Podstawą pokoju na świecie jest zdrowa gleba. Jeśli nie ma gleby, nastanie głód, a w ślad za nim przyjdą wojny”.
  • „Wytrzymałość ekosystemu nie jest nieograniczona. Ja nie mogę istnieć bez żywotnych systemów podtrzymywania życia na Ziemi. Dlatego też nie powinienem zniszczyć tego, co jest konieczne dla mnie, aby żyć. Nie mam prawa rujnować lub niszczyć ekosystemu”

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Życie po węglu, życie po wielorybach

Streszczenie

Tematem tekstu jest kwestia kulturotwórczej roli praktyk związanych z eksploatowaniem zasobów, związanych z wydobywaniem węgla przez górników ze Śląska oraz łowieniem wielorybów przez mieszkańców Wysp Owczych czy Wysp Salomona. Tekst pokazuje, jak zmienia się charakter tych działań w związku ze wzrostem świadomości ekologicznej i wrażliwości społecznej, zmian klimatycznych. Praktyki te odgrywają istotną rolę w kształtowaniu tożsamości ludzi, nie oznacza to jednak, że są zrównoważone. Tradycyjne społeczności również potrafiły przesadzić z niezrównoważoną eksploatacją zasobów, czego przykładem są Wyspy Wielkanocne, które uległy deforestacji i zubożeniu bioróżnorodności, w wyniku działań ich mieszkańców.

O trudnej miłości do wielorybów

Walka z wielorybami, uosabiającymi ogromną siłę przyrody, była ważnym czynnikiem oddziałującym na kulturę. Przykładem książki opiewającej trud wielorybników jest amerykański klasyk – „Moby Dick” Herberta Melville’a. Napisana w 1851 roku powieść opowiada o losach Izmaela, doświadczonego żeglarza marynarki handlowej, który postanawia wyruszyć na wyprawę wielorybniczą. Zaciąga się na statek Pequod, dowodzony przez ponurego i tajemniczego kapitana Ahaba, który w walce z wielorybem stracił nogę. Dla owładniętego szaleństwem dowódcy jedynym celem tej wyprawy jest szaleńcza pogoń za legendarnym białym kaszalotem, który go okaleczył i zemsta na wielorybie. Zaprzysięgłym wielbicielem „Moby Dicka” był współczesny chilijski pisarz Luis Sepúlveda, który, zainspirowany historią bohaterów tej książki, w młodości zaciągnął się na statek wielorybniczy. Bezwzględna walka i okrucieństwo połowu kłóciły się z jego wrażliwością i w konsekwencji autor dołączył do Greenpeace, aby walczyć o ratowanie największych morskich ssaków. „Podróż do świata na końcu świata” to oparta na autentycznych doświadczeniach opowieść, w której bohater po dwudziestu czterech latach wędrówek powraca na południowy skrawek ojczystego Chile – do „świata na końcu świata”. Niezależny dziennikarz udaje się tam na wezwanie Greenpeace, aby wyjaśnić tajemniczy wypadek, któremu uległ w pobliżu Cieśniny Magellana japoński statek przetwórnia, „Nishin Maru”. Sepulveda płynie na statku Greenpeace, poprzez lodowate wody zatok Ziemi Ognistej i nieskażonych strumieni, przyglądając się dokładnie geografii i przyrodzie małych wysp, zwracając uwagę na naturalną bioróżnorodność. Dystans dzielący książki Melville’a i Sepluvedy doskonale obrazuje przemiany, jakie zaszły w ludzkiej świadomości przez 150 lat. Chilijski pisarz zamiast sławić wielorybników, napisał przypowieść o mądrości i szlachetności natury, którą niszczą zaślepieni w swym egoizmem ludzie, dążący nieświadomie do własnej zguby.

O Wyspach Owczych i miłości do Farerów do delfinów i wielorybów

Rybacy z Wysp Owczych od XVI wieku łowią różne odmiany delfinów i wielorybów. Za pomocą kilku łodzi odcinają drogę do morza tym potężnym ssakom i zmuszają je do ucieczki na plażę, gdzie są zabijane. Wyprawy łodziami mają charakter społeczny – organizowane są przez małe społeczności sąsiedzkie i każdy może w nich wziąć udział. Wyprawom tym towarzyszą ważne rytuały i ich zwolennicy uznają je za ważną część kultury i historii wyspiarzy. Choć kilkusettysięczna populacja atlantyckich wielorybów i delfinów wydaje się nie być zagrożona z powodu mordowania około tysiąca wielorybów przez Farerów (mieszkańców Wysp Owczych), to praktyki te wzbudziły protesty ze względu na oburzenie światowej opinii towarzyszące brutalności praktyk. Mięso wielorybie uchodzi za lokalny przysmak reprezentatywny dla tamtejszej kultury kulinarnej, lecz, podobnie jak w wiodącej prym w brutalnych polowaniach Japonii, w mięsie tych ssaków znaleziono toksyczną rtęć i kadm. Skłoniło to lokalne władze w 2008 roku do wydania zalecenia, aby nie jeść mięsa wielorybiego, co spowodowało pewien spadek poziomu jego konsumpcji. Przeciwnicy połowów podkreślają, że w obecnej sytuacji gospodarczej kraju, pozwalającej na swobodny import żywności, brutalne połowy nie są już gospodarczo uzasadnione. Problem połowów na Wyspach Owczych jest podobny do problemu corridy w Hiszpanii, która została ze względów etycznych zakazana na obszarze autonomicznego regionu tego kraju – Katalonii, a przez jej zwolenników jest uznawana za integralny składnik hiszpańskiej tożsamości. Oprócz połowu morskich ssaków, gospodarka Farerów jest niemal w całości oparta na sektorze rybnym, przez co jest narażona na załamanie ze względu na postępujący zanik atlantyckich łowisk.

Połowy na delfiny odbywają się nadal na Wyspach Solomona, szczególnie na wyspie Malatia. Mięso złowionych zwierząt jest dzielone pomiędzy wszystkie gospodarstwa domowe. Zęby delfina są stosowane do wytwarzania biżuterii, pełnią też na wyspie funkcję waluty. Delfiny są chwytane do sieci, łapane żywcem i zabijane poprzez poderżnięcie gardła. W ostatnich latach tubylcy wzbudzili protesty organizacji CITES zajmującej się zagrożonymi gatunkami, gdyż zaczęli zarabiać na handlu delfinami butlonosymi, sprzedając 28 delfinów do parku rozrywki w meksykańskim kurorcie Cancun, a kolejnym razem tyle samo do delfinarium w Dubaju.

Przestroga z Rapa Nui

Rapa Nui, czyli „pępek świata” to tubylcza nazwa Wysp Wielkanocnych, należących obecnie do Chile, dawniej jednego z najważniejszych ośrodków Polinezji. Na wyspach występowała niezwykła bioróżnorodność, wiele gatunków drzew, w tym 3 odmiany najwyższych na świecie palm mających ponad 150 metrów wysokości oraz 6 lokalnych odmian ptaków. Wedle przekazów misjonarzy z połowy XIX wieku, wyspa była zorganizowana w hierarchiczny system klasowy, którym rządził ariki – najwyższy wódz, który panował nad 9 pomniejszymi wodzami i ich klanami, uznawany za potomka legendarnego założyciela ludu – Hotu Matu’a. Tworzenie olbrzymich skalnych rzeźb z ludzkimi głowami na cześć czczonych przodków było głównym wyznacznikiem ich kultury. Wierzono, że żyjący mogą cieszyć się symbiotyczną relacją z umarłymi, którzy dają im wszystko, czego potrzebują do życia (zdrowie, żyzną ziemię, zwierzęta i pomyślność), w zamian żywi, za pomocą swoich ofiar, mogli zapewnić umarłym lepsze miejsce w świecie ducha. Mieszkańcy Rapa Nui zamieszkiwali wzdłuż wybrzeża, a figury Moai strzegły ich od strony morza zwrócone do nich głowami. Zdaniem amerykańskiego historyka Jareda Diamonda, konstruowanie i transport posągów, do którego wykorzystywano drzewomiejscowych palm, odbyło się kosztem spustoszenia ekologicznego i deforestacji o tak ogromnej skali, że z powodu głodu zaczęło dochodzić do przypadków kanibalizmu. W Wielkanoc 1722, kiedy przybył pierwszy Europejczyk, holenderski odkrywca Jacob Roveggen, liczba mieszkańców Wysp wynosiła ok. 2000 osób, podczas gdy zaledwie wiek wcześniej było ich około 15000. Wskutek rabunkowej gospodarki, zbyt intensywnych łowów i zbiorów, doszło do deforestacji i znikło 21 gatunków drzew oraz wszystkie ptaki, najwyższe drzewa sięgały 30 metrów. Utrata wysokich drzew sprawiła, że mieszkańcy nie mogli budować dużych statków, przez co łowili znacznie mniej ryb, to z kolei spowodowało wstrząsy społeczne i zmianę religii na kult ptaków, a także topienie posągów, które przestały zapewniać pomyślność. W XIX wieku krajobraz uległ dezertyzacji, a mieszkańcy żyli głównie dzięki hodowli kur. Przykład ten pokazuje, że tradycyjne kultury nie zawsze potrafiły radzić sobie z wyzwaniami ekologicznymi, a ich gospodarka nie zawsze była zrównoważona.

Wyspa Wielkanocna – posągi, które kosztowały całą cywilizację. Photo by Viajar24h.com licencja CC BY

Zasoby a upadek cywilizacji

Jared Diamond, autor ksiązki „Upadek. Dlaczego niektóre społeczności upadły, a innym się udało?”, przypomina nam, że upadek cywilizacji to złożony fenomen. Okazuje się, że często wielkie cywilizacje kryzys dopadał w szczytowym momencie rozwoju, Majowie zaczęli podupadać około 800 roku, wkrótce po zbudowaniu największych świątyń. Tak w wypadku oceny deforestacji i depopulacji Wyspy Wielkanocnej, upadku Związku Radzieckiego, Somalii, Rwandy, dawnej Jugosławii, czy szans przetrwania współczesnej, zachodniej gospodarki kapitalistycznej wyróżnia 5 podstawowych wymiarów ważnych do zbadania. 

  1. Pierwszym czynnikiem jest wpływ ludzi na zasoby środowiska, w przypadku grenlandzkich Norsów – cywilizacji, która wyginęła pod koniec średniowiecza, doszło do erozji gleby i deforestacji, zabrakło im drzew do produkcji węgla drzewnego, niezbędnego do wytapiania żelaza.
  2. Drugim czynnikiem są zmiany klimatu, w wypadku Norsów faktycznie doszło do ochłodzenia klimatu w XIII-XIV wieku, ale sam ten czynnik nie przesądza o upadku, gdyż eskimoscy Inuici przetrwali pomimo zimnych temperatur.
  3. Trzecim czynnikiem są relacje z sąsiednimi, sprzymierzonymi ludami – w wypadku Norsów osłabił ich kryzys ekonomiczny, jaki dotknął sprzymierzoną Norwegię.
  4. Czwartym wymiarem są relacje z wrogimi społeczeństwami – Inuici zablokowali Norsom dostęp do fiordów, które gwarantowały im dostęp do fok.
  5. Ostatni czynnik to wewnętrzne względy polityczne, społeczne i kulturowe – Norsom zaszkodziło nawrócenie się na chrześcijaństwo wraz z przeznaczeniem znacznych sił na budowie katedr i niechęcią do uczenia się od pogańskich Inuitów. Rozdźwięk między ilością zasobów a skalą konsumpcji oraz ekonomicznymi wydatkami i potencjałem gospodarczym pogarsza sytuację.

Często subtelne czynniki ekologiczne odgrywają kluczowe role, jak w wypadku Wysp Wielkanocnych.

Interesy krótko-versus długoterminowe

Interesującym tematem jest dlaczego dane społeczeństwa nie zapobiegły swemu upadkowi, podczas gdy miały pewne przesłanki, aby zauważyć eskalacje problemów. Zdaniem Diamonda, kluczową rolę odgrywa konflikt pomiędzy krótkoterminowymi interesami elit a długofalowym interesem całej społeczności, szczególnie widoczny kiedy elity potrafią ochronić siebie przed konsekwencjami własnych decyzji, zgubnych dla całych społeczeństw. W przypadku Grenlandii interesem pasterskich wodzów było zwiększanie liczby owiec, by mieć silniejszą pozycję wobec innych wodzów, lecz całkowitym efektem działania było zniknięcie szaty roślinnej (fenomen tragedy of commons, tragedii dóbr wspólnych). W ocenie Diamonda, podobna sytuacja ma miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdzie elity polityczno-biznesowe świadomie czerpią krótkoterminowe zyski z działań, które przynoszą długoterminowe zgubne skutki społeczne i środowiskowe (np. finansowanie korporacji paliwowych z budżetu państwa, czyli krótkotrwały zysk, przynosi większą emisję CO2 oraz spowalnia rozwój alternatywnych źródeł energii a tym samym w dłuższej perspektywie przynosi straty). Drugi kluczowy czynnik sprzyjający upadkowi to konflikt pomiędzy kluczową dla danej społeczności wartością, a wymaganiami chwili obecnej. Przykładowo, brytyjska tożsamość pozwoliła Australii przetrwać przez 250 lat, lecz w obecnej sytuacji wielokulturowego społeczeństwa, w którym rosnąca ilość mieszkańców pochodzi z Azji, stała się czynnikiem niesprzyjającym spójności społecznej. „Ciężko jest adaptować się do sytuacji, w której to, co sprawia obecnie problemy przez wiele lat było źródłem siły” – mówi Diamond i można odnieść jego myśl także do omawianego przykładu wielorybniczego z Wysp Owczych. Diamond przestrzega przed przyznaniem jakiemuś z problemów ekologicznych prymatu przed pozostałymi. „Jeśli rozwiążemy 11 problemów, a zostawimy odłogiem dwunasty, na przykład rozwiążemy kwestię wody pitnej, żywności i wielkości populacji, a pominiemy kwestię toksycznych odpadów, możemy być w wielkich opałach”.

W jego ocenie, powodem do optymizmu może być fakt, że główne zagrożenia dla naszej planety nie biorą się z kosmosu, lecz ludzie sami je stworzyli, a jeśli sami powołaliśmy do życia problem, tym bardziej możemy znaleźć rozwiązanie.

Cywilizacja węglowa

W tej perspektywie górnictwo jawi się jako pieśń przeszłości – wielkie kopalnie i elektrownie węglowe odpowiadające za ogromne emisje CO2, do tego niebezpieczny zawód – nie dość, że długotrwała praca grozi pylicą, to co roku słyszymy w mediach o śmiertelnych wypadkach zasypania górników. Melodią przyszłości może być energia odnawialna, szczególnie zdecentralizowane sieci energii rozproszonej, takie jak fotowoltaika, biogaz z kompostu, ewentualnie spalarnie śmieci, energetyka wiatrowa czy wodna. Polski rząd, który zawetował europejskie porozumienia klimatyczne został osamotniony, nasz minister środowiska siedział sam przy stoliku, podczas gdy pozostali ministrowie krajów członkowskich jedli lunch. Rząd Tuska upierając się, by eksploatować do końca węgiel, blokuje rozwój sektora odnawialnych energii, w którym mogłoby powstać 250 tysięcy miejsc pracy – tak dla specjalistów od techniki, jak i dla konsultantów czy sprzedawców. Niemniej, jak zauważa Adam Ostolski, „jeśli chcemy dokonać zielonych zmian, powinniśmy odnaleźć w sobie wdzięczność za to, co cywilizacja górnicza nam dała, poczuć dumę z jej osiągnięć i pozwolić ludziom na żałobę po świecie, który odchodzi w przeszłość” (tamże). Górnictwo odegrało ważną rolę w formowaniu się tożsamości i kultury Śląska, podobnie jak i innych regionów rolniczych. Górnicy wykształcili własną, silną kulturę zawodową, obejmująca specyficzny język, zwyczaje czy rytuały, jak obchody górniczego święta – Barbórki.

Orkiestra górnicza z Katowic. Photo by DrabikPany, licencja CC BY

Zamknięcie kopalń oznacza dla nich coś więcej niż tylko utratą miejsca pracy – utratę tożsamości i związane z tym egzystencjalne zagubienie. Dlatego wielu górników z zamykanych kopalń, zamiast przeznaczyć otrzymane odprawy na uruchomienie nowego biznesu, wydało pieniądze na zakup dóbr konsumpcyjnych (np. nowego samochodu), a całkiem znacząca grupa wpadła w alkoholizm lub hazard. Film Marka Hermana „Orkiestra”, przedstawiający historię górniczej orkiestry z małego angielskiego miasteczka Grimley, pokazuje jak silnie zintegrowaną społecznością byli górnicy nie tylko w czasie pracy. Mimo nieuchronnej perspektywy zamknięcia kopalni i utraty źródła dochodów, członkowie orkiestry decydują się grać dalej, biorąc udział w prestiżowym festiwalu.

Utrzymanie status quo a myślenie o przyszłości

Chcę podkreślić, że przestawienie się z węgla na odnawialne źródła energii to nie tylko techniczna kwestia przekwalifikowania siły roboczej, ale problem znalezienia nowej, sensownej opowieści o życiu dla tysięcy ludzi, całych miast i regionów. Jak zauważa antropolog i etnobotanik Wade Davis, „język to nie tylko korpus słów i zasad gramatycznych, to przebłysk ludzkiego ducha, to wehikuł poprzez który dusza każdej kultury przybiera materialną formę.

Każdy język to prastary las umysłu, wodospad, myśl, ekosystem duchowych możliwości. Przez ostatnich kilka dekad liczba ludzkich jeżyków spadła z około 8000 do 3000-4000. Co dwa tygodnie umiera jakiś starszy, który zabiera ze sobą do grobu ostatnią sylabę swego języka”. Podobnie jest z odchodzącymi zawodami górnika czy wielorybnika, czy nie lepiej jednak przeżyć żałobę po ich odejściu, ale zadbać o klimat i środowisko?

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Globalizacja – szanse i zagrożenia

Na czym polega zjawisko globalizacji we współczesnym świecie? Jakie są jego negatywne, a jakie pozytywne przejawy? Jak każdy z nas wpływa na cały świat?

W globalnym świecie

Sprawdź skąd pochodzą ubrania, które masz na sobie. Wypisz nazwy krajów na kartce, a następnie zaznaczcie je na mapie świata. Zastanówcie się, dlaczego tak popularne są u nas ubrania uszyte wiele kilometrów stąd!

Świat zrobił się mniejszy

Świat bardzo się skurczył w ostatnich dziesięcioleciach. Informacje z dowolnego miejsca na ziemi docierają do nas w mgnieniu oka poprzez telewizję i Internet, ludzie coraz częściej migrują między krajami i kontynentami, towary, które kupujemy pochodzą z różnych zakątków globu. Ludzie żyjący w odmiennych społeczeństwach noszą podobne, modne ubrania, słuchają muzyki tych samych artystów, często jedzą potrawy pochodzące z innych części świata – np. spaghetti, kebab i sushi. Są to skutki kilku procesów. Po pierwsze, obniżenie kosztów transportu ułatwia przemieszczanie się i przewożenie produktów. Po drugie, pojawiły się nowe, szybsze metody przekazywania informacji i komunikowania. Po trzecie, na zbliżenie ludzi pozytywnie wpływa współpraca pomiędzy państwami, które coraz rzadziej walczą ze sobą, a coraz częściej działają wspólnie. Globalizacja to procesy zmian w społeczeństwach i gospodarkach, których skutkują tym, że ludzi z różnych regionów świata coraz więcej łączy.

Globalizacja oznacza, że z roku na rok wymieniamy między sobą więcej towarów, informacji, więcej podróżujemy i współpracujemy przy rozwiązywaniu wspólnych problemów. Globalizacja oznacza, że coraz częściej mamy do czynienia z globalnymi współzależnościami.

Dwie osoby lub dwa procesy są współzależne, kiedy wpływają na siebie nawzajem, nie mogą bez siebie istnieć. Ze współ- zależnościami spotykamy się wszędzie – w domu (na przykład, gdy rodzice na zmianę opiekują się małym dzieckiem), w szkole (na przykład grając w gry zespołowe), w polityce (parlament nie może wprowadzić nowego prawa bez podpisu prezydenta). Globalizacja sprawia, że współzależności mają również wymiar globalny i występują w wielu sferach życia.

Szukamy dowodów

Zapoznajcie się z poniższą tabelą. Na jej podstawie w parach wypiszcie na kartkach jak najwięcej dowodów na swoje własne powiązania ze światem. Podzielcie je na cztery główne kategorie, jak w tabeli. Sprawdźcie, jakie oznaki znaleźli inni!

Polityka:

  • prawie wszystkie kraje świata są członkami ONZ, która koordynuje współpracę w wielu obszarach;
  • większość krajów bogatych przeznacza specjalne fundusze na wsparcie rozwoju w krajach Południa;
  • w wielu państwach toczą się konflikty wspierane lub inspirowane przez inne państwa (np. przez sprzedaż broni rebeliantom);

Gospodarka: 

  • większość dóbr, które kupujemy na co dzień (ubrania, komputery, zabawki) produkuje się w innych krajach;
  • duża część żywności, którą spożywają Polacy (ryż, cytrusy, kawa, herbata) pochodzi z krajów Południa;
  • do produkcji naszych telefonów komórkowych i innych urządzeń zużywa się prawie 30 metali – większość z nich pochodzi z Afryki, Ameryki Południowej i Azji;

Kultura i społeczeństwo: 

  • elementy różnych kultur „przenikają” przez granice – jemy kebab, słuchamy amerykańskiej i hinduskiej muzyki, zachwycamy się mangą;
  • ludzie stale przemieszczają się w poszukiwaniu pracy, bezpieczeństwa lub po prostu na wakacje;
  • dzięki internetowi wszyscy staliśmy się odbiorcami i twórcami informacji w sieci, do której ma dostęp co czwarty człowiek na Ziemi;

Środowisko naturalne:

  • zmiany klimatu wpływają na życie ludzi na całym świecie, choć CO2 emitują głównie państwa bogate;
  • w wyniku działalności wielkiego przemysłu (i producentów napojów) kurczą się zasoby wody pitnej dostępne dla zwykłych ludzi;
  • lasy tropikalne, które dostarczają tlenu, wycinane są dla celów przemysłowych.

Często wydaje nam się że globalne współzależności to abstrakcyjne pojęcie, jest to jednak fragment naszej codziennej rzeczywistości. Można je porównać do sznurków, które łączą ze sobą odległe miejsca. Koniecznie trzeba pamiętać, że po obu ich stronach znajdują się zwykli ludzie – my jako konsumenci i użytkownicy produkowanych dóbr, wyborcy, czytelnicy oraz pracownicy fabryk, w których powstają nasze ubrania i sprzęt, pracownicy kopalń, ludzie, którzy migrują z powodu zmian klimatu.

Maew, Tajlandia
Maew pochodzi z północnej części Tajlandii. Pracuje w fabryce produkującej telefony komórkowe. Zostawiła swoją córkę z rodziną i przeprowadziła się aby pracować w fabryce. Maew pracuje 12 godzin dziennie, przez 6 dni w tygodniu i zarabia około 18 zł dziennie. Co miesiąc wysyła pieniądze rodzinie. „Myślę, że konsumenci na Zachodzie nie wiedzą, jak ciężko pracujemy. Czuję się wykorzystywana przez firmę, ale mam nadzieję, że konsumenci będą nadal kupować nasze produkty. Inaczej musiałabym przestać pracować, a to byłoby jeszcze gorsze”.

Fridolin Envogo, Kamerun
Fridolin jest hodowcą drobiu w Kamerunie. Zarabiał na utrzymanie rodziny sprzedając kurczaki. Unia Europejska dotuje eksport drobiu do Kamerunu, więc jego ceny są niższe niż lokalnych producentów. W konsekwencji hodowla Fridolina splajtowała. „Musimy zarabiać wystarczająco aby móc wysłać dzieci do szkoły, mieć środki na zbudowanie porządnego domu i na kurnik dla mojej hodowli. Mrożone kurczaki są dostępne na wszystkich targach w centralnej prowincji, nawet na małych wiejskich targach można je kupić.” Taka sytuacja prowadzi do uzależnienia krajów Afryki od Europy bo bankructwa farm ograniczają możliwości produkcji żywności.

Sąd nad globalizacją

Waszym zadaniem będzie dokonanie swego rodzaju sądu nad współczesnym światem. Na podstawie przeczytanych tekstów, własnej wiedzy i orientacji będziecie oceniać szanse i zagrożenia, jakie niosą ze sobą znane wam przejawy globalizacji. Podzielcie się na trzy grupy: 1/3 to obrońcy, 1/3 to oskarżyciele i 1/3 to sędziowie, którzy wydadzą werdykt po wysłuchaniu obu stron. Każda ze stron ma kilka minut na zaprezentowanie swojego stanowiska. Jeżeli nie wystarczy wam czasu, zamiast „sądu“ możecie zorganizować debatę pt. „Nowy wspaniały świat czy początek końca?“.

Pozytywne strony globalizacji

  • Możemy łatwiej przemieszczać się między krajami.
  • Transfer nowoczesnych technologii przyśpiesza rozwój w wielu krajach.
  • Zwykli ludzie wiedzą więcej o świecie, mogą się komunikować pomiędzy krajami i wspólnie działać.
  • Kultury narodowe wzbogacają się o elementy pochodzące z innych krajów i regionów (np. dzięki obecności imigrantów).
  • Toczy się coraz mniej wojen między państwami.
  • Dzięki handlowi międzynarodowemu kraje lepiej wykorzystują swoje zasoby.
  • Inwestycje zagraniczne w krajach globalnego Południa tworzą miejsca pracy ograniczając bezrobocie.

Negatywne strony globalizacji

  • Coraz więcej osób musi opuszczać swoje kraje z powodu konfliktów wewnętrznych lub zmian klimatu, kraje bogate nie chcą przyjmować tych migrantów.
  • Rozwój przemysłu na świecie w rosnącym stopniu zagraża klimatowi na ziemi i zwiększa eksploatację surowców naturalnych.
  • Ogrom informacji dostępnych w internecie wprowadza komunikacyjny chaos, coraz trudniej jest wybrać informacje użyteczne i prawdziwe.
  • Kultury na świecie uniformizują się, wszyscy stajemy się podobni i zatracamy swoją odrębność.
  • Łatwy dostęp do broni i dochody z eksportu surowców mineralnych podtrzymują konflikty wewnętrzne w wielu regionach świata.
  • Korzyści z handlu nie są rozłożone równomiernie, bardziej korzystają na nim międzynarodowe korporacje i państwa bogate.
  • Międzynarodowe przedsiębiorstwa inwestujące poza granicami często nie przestrzegają praw pracowniczych i wykorzystują zatrudnionych ludzi.

Wiele negatywnych konsekwencji globalizacji ma charakter problemów globalnych. Problemy globalne to takie, których nie można rozwiązać w skali jednego państwa czy grupy państw, dotyczą bowiem całej ludzkości, jej trwania i rozwoju. Wśród nich ważne miejsce zajmują zagrożenia dla środowiska naturalnego – zmiany klimatu, przekształcanie się gleb w pustynie, brak dostępu do wody pitnej, zanieczyszczenie powietrza, wycinanie lasów tropikalnych, nadmierna eksploatacja zasobów naturalnych. Równie istotne są problemy rozwoju na świecie – ubóstwo, niedożywienie, brak dostępu do leków i edukacji oraz problemy polityczne – rosnąca skala migracji, konflikty wewnętrzne i międzynarodowe, terroryzm.

Przestańmy psuć klimat

Zmiany klimatu to jedno z najważniejszych wyzwań, przed którymi stoi dzisiejszy świat. Ich główną przyczyną są emisje gazów cieplarnianych (w tym CO2 ), za co w głównej mierze odpowiadają kraje bogate. W Unii Europejskiej produkuje się średnio aż 8,3 tony dwutlenku węgla rocznie na osobę, w Kenii tylko około 300 kilogramów. Niestety to Kenia i inne kraje położone w okolicach równika cierpią najbardziej z powodu zmian klimatu. Wzrost średniej temperatury wpływa na pustynnienie terenów wokół Sahary – do 2020 roku 50 milionom ludzi zagrozi głód, a co najmniej 75 mln osób stanie w obliczu dramatycznych niedoborów wody. Nikt nie jest w stanie ocenić jakie ofiary przyniosą coraz częstsze powodzie (np. w Bangladeszu) i huragany (np. na Karaibach).

My – obywatele świata 

Gdyby nie ludzie mieszkający i pracujący w innych regionach świata nasze życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Także życie tych ludzi byłoby inne, gdybyśmy podejmowali inne decyzje i działania. Globalizacja łączy zwykłych ludzi, ale też daje szansę wpływania na świat bardziej niż kiedykolwiek. Ludzie z wielu krajów, jeśli tylko działają wspólnie, w imię jednego celu, są w stanie wpływać na rządy państw, korporacje międzynarodowe oraz środowisko naturalne.

Poniżej znajdują się opisy dwóch przypadków, w których działanie zwykłych ludzi doprowadziło do istotnych zmian w skali globalnej. Pracując w grupach opiszcie, co było konieczne do tych przeobrażeń. Weźcie pod uwagę technologie, wspólną pracę oraz mechanizmy demokratyczne i rynkowe.

Piszemy petycje

Avaaz.org to wielka społeczność internetowa, która liczy teraz ponad 3,5 mln osób z całego świata. Członkowie „Avaaz” (po turecku – „głos”) zabierają głos w ważnych dla świata sprawach. W 2009 roku, w czasie kampanii dotyczącej lasów tropikalnych w ciągu dwóch dni użytkownicy Avaaz.org wykonali 14 000 telefonów i wysłali ponad 30 000 maili do prezydenta Brazylii, wzywając go do zmiany planów przekazania dużej części puszczy amazońskiej pod inwestycje. W efekcie akcji zarzucono te groźne dla środowiska plany. Do ruchu Avaaz.org może włączyć się każdy, wystarczy wejść na ich stronę.

Odpowiedzialnie (nie)kupujemy

W 1996 roku media pokazały przykłady rażącego łamania praw człowieka w fabrykach Nike w Wietnamie. W wielu krajach podjęto działania. Konsumenci i grupy obywatelskie pisały listy do siedziby korporacji w USA. Wiele osób zaczęło bojkotować te produkty. Działania te zachęciły robotników z fabryk w Azji do podjęcia krótkotrwałych strajków. Broniąc swojego wizerunku Nike przyłączyło się do paktu przeciw wykorzystywaniu pracowników, wynegocjowanego przez związki zawodowe, korporacje i grupy obywatelskie. Czy wiesz w jakich warunkach wyprodukowano twoje ubrania?

Prawdziwe współczucie to coś więcej niż rzucenie monety żebrakowi. Nie jest ani przypadkowe, ani powierzchowne. Prowadzi do świadomości, że system, który tworzy żebraków należy zmienić.
Martin Luter King, przemówienie „Poza Wietnam”, 1967

Moje zobowiązanie

Na świecie jest mnóstwo osób, które starają się żyć odpowiedzialnie oraz świadomie działać na rzecz innych ludzi i całej planety. Do tego globalnego ruchu można włączyć się w każdej chwili! Możesz na przykład podjąć się jednego z przedstawionych poniżej działań. Sprawdź, jak takie proste zobowiązanie może wpłynąć na świat.

Zobowiązanie Zmiana
Napiszę list do firmy, która sprzedaje moje ulubione ubrania i zapytam w jakich warunkach zostały uszyte. Firmy, widząc, że dla konsumentów istotne są warunki pracy w fabrykach, podejmują starania, by je poprawić.
Będę wyłączał światło i komputer, wtedy kiedy ich nie potrzebuję. Nie będę używał modułu stand-by w urządzeniach elektronicznych. Oszczędzanie energii oznacza zmniejszenie emisji dwutlenku węgla (energia powstaje w skutek spalania węgla). Mniej CO2 oznacza ograniczenie zmian klimatu.
Podpiszę petycję lub napiszę list otwarty do rządu lub korporacji w sprawie, którą uznam za ważną. Petycje (papierowe i internetowe) to nowa, efektywna forma wpływania na władze państw i koncernów. Mogą doprowadzić np. do zwolnienia więźnia politycznego.
Wspomogę działania jednej z organizacji wspierającej rozwój krajów Południa – opowiem o niej znajomym, zostanę wolontariuszem lub przekażę pieniądze na ważny dla mnie cel. Wiele organizacji pozarządowych działa na rzecz ograniczania ubóstwa w krajach Południa, zwiększenia dostępu do edukacji i opieki medycznej.
Opowiem znajomym i rodzinie o globalnych współzależnościach. Pokażę im przykłady działań, które sami mogą podjąć. Większość ludzi nie jest świadoma własnego wpływu na sytuację mieszkańców innych regionów świata i dlatego nie podejmuje żadnych działań.

Jakie zobowiązania ty chcesz podjąć?

Kultura masowa

Socjolog Benjamin Barber pisze: „Sieć restauracji McDonald’s obsługuje dziennie na całym świecie 20 mln klientów, czyli więcej niż liczy ludność Grecji, Irlandii i Szwajcarii razem“. Myszka Miki, cocacola, dżinsy – oto najbardziej znane symbole kultury masowej, utożsamianej najczęściej z niezwykle ekspansywną kulturą amerykańską. Bajki Disneya jednoczą przed telewizorami dzieci z całego świata, markowe spodnie są dla młodych ludzi często miarą statusu społecznego. Dla jednych kultura masowa oznacza możliwość życia tak, jak bohaterowie filmów, inni widzą w jej wytworach przejaw niebezpiecznego ujednolicania – uniformizacji.

Jesteśmy złapani w sieć wzajemności, z której nie można uciec, włożeni w jeden worek przeznaczenia. Cokolwiek dotyka kogoś bezpośrednio, wpływa na nas pośrednio. (…) Czy pomyślałeś kiedyś, że nie możesz wyjść rano do pracy bez bycia zależnym od większości świata? No właśnie, czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Skąd pochodzi kawa w twoim kubku? Skąd się wzięła gąbka? Jakim cudem na twój stół trafił bananowy jogurt? I zanim skończysz śniadanie, już zależałeś od ponad połowy świata.
Martin Luter King, kazanie wigilijne z 1967 r.


Autor: Jędrzej Witkowski

Tekst pochodzi z podręcznika KOSS – Kształcenie Obywatelskie w Szkole Samorządowej cz. 2.

© Wydawnictwo CIVITAS

Materiał powstał w ramach projektu pn. „Zwiększenie znaczenia edukacji globalnej w systemie edukacji formalnej” realizowanego przez Centrum Edukacji Obywatelskiej i Polską Akcję Humanitarną we współpracy z Ośrodkiem Rozwoju Edukacji.

Projekt jest współfinansowany przez Fundację Edukacja dla Demokracji w ramach programu pomocy zagranicznej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w 2010 

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Co straciłby świat, gdyby Brazylia zniknęła z mapy?

Pewnego dnia Szymon Luboński budzi się w swoim mieszkaniu w Warszawie i orientuje się, że zniknęła jego żona – Maria, pochodząca z Brazylii. Okazuje się jednak, że nie tylko ona zniknęła… Kto jeszcze?

Madza Ednir, Centro de Criacão de Imagem Popular (CECIP), Brazylia

Rano, 4 kwietnia 2014 roku doszło do zdarzenia na skalę ogólnoświatową, nieodnotowanego nigdy wcześniej w historii. Pierwszą osobą, która zdała sobie z tego sprawę, był Szymon Luboński, mieszkaniec Warszawy (Polska). Profesor historii i kultury Brazylii obudził się i odkrył, że jego ukochana brazylijska żona zniknęła. Nie tylko ona (oraz jej niewymuszony śmiech i taneczne ruchy), ale wszystko, co było związane z jej ojczyzną, rozpłynęło się w powietrzu. Na półkach zostało puste miejsce, w którym wcześniej rozkosznie stały powieści Paula Coelho otoczone dziełami autorstwa Machada de Assisa, Jorge’a Amada, Guimaraesa Rosy, Clarice Lispector, a także Paula Freire, w tym Pedagogiką uciśnionych. Szare prostokąty na ścianie zdradzały brak plakatów przedstawiających reprodukcje obrazów Portinariego, Di Cavalcantiego i Volpiego. Zniknęła również znakomita fotografia Sebastiao Salgado. Stara kolekcja płyt CD ze ścieżkami muzycznymi: samby, chorinho i bossa novy przepadła wraz z brazylijskimi Bachianas Villa-Lobosa, a w lodówce nie było śladu feijoady z farofą (1) – tradycyjnej brazylijskiej potrawy, którą Maria Lubońska przygotowała dla męża.

W Petersburgu (Rosja) Natasha Godunov z przerażeniem odkryła, że brazylijscy kompozytorzy i piosenkarze: Gilberto Gil, Caetano Velloso i Carlinhos Brown nie pojawili się na ostatniej próbie wielkiego widowiska planowanego na dziedzińcu Muzeum Emitażu, którego celem było wyrażenie poparcia dla rosyjskich aktywistów walczących przeciw wydobyciu ropy na Arktyce.

W Leeds (Wielka Brytania) na otwarciu seminarium na temat walki z ubóstwem zabrakło także senatora Eduarda Suplicy’ego, który miał rozmawiać z brytyjskim aktywistą Guyem Standingiem o ocenie projektów ukierunkowanych na zapewnienie każdemu obywatelowi minimalnego dochodu.

Na Uniwersytecie Duke’a w Północnej Karolinie (USA) dr Jane Longfellow nie mogła w Internecie odnaleźć artykułu Miguela Nicolelisa Interfejsy mózg-maszyna celem przywrócenia funkcji ruchowej i badania sieci neuronowych. Wpadła w rozpacz, gdy zrozumiała, że sam brazylijski neurolog zapadł się pod ziemię wraz ze swoimi brazylijskimi kolegami po fachu i ich pracami naukowymi, zarówno tymi w formie pisemnej, jak i elektronicznej, opisującymi badania, dzięki którym mężczyzna z paraliżem czterokończynowym był w stanie chodzić na otwarciu Mistrzostw Świata w 2014 roku. W Zurychu (Szwajcaria) Jérôme Valcke, Sekretarz Generalny Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA), nie mógł dokończyć rozmowy przez Skype’a z Edsonem Arantesem Nascimento znanym jako Król Pele, wybranym na sportowca XX wieku przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski i agencję prasową Reuters w 1999 roku, światowym ambasadorem piłki nożnej. Pan Valcke wówczas nie zdawał sobie z tego sprawy, ale nie można było nigdzie znaleźć żadnego z brazylijskich piłkarzy grający w angielskich, hiszpańskich, koreańskich i japońskich klubach.

Pan Luboński, pani Godunov, pan Standing i pan Valcke niedługo zobaczą tę szokującą wiadomość na ekranach swoich telefonów komórkowych i komputerów – nie można nigdzie zlokalizować brazylijskich samolotów skonstruowanych w São José dos Campos, lecących do setek miast na całym świecie, a także brazylijskich frachtowców pełnych żelaza, stali, oleju, soi, trzciny cukrowej, kawy i innych towarów, zmierzających do Chin, USA, Argentyny, Holandii czy Japonii. Budynki i pomniki zbudowane przez brazylijskich architektów takich jak Oscar Niemeyer – jedną z kluczowych postaci, która przyczyniła się do rozwoju współczesnej architektury – zamieniły się w pył. Swobodne i zmysłowe krzywizny z betonu, będące znakiem rozpoznawczym Niemeyera, zniknęły z Trypolisu, Paryża i Rzymu. Letni pawilon galerii Serpentine, który zaprojektował w Hyde Parku w Londynie, rozpłynął się w powietrzu.

Obrazy przesyłane przez sondy kosmiczne przedstawiały zatrważający widok – obszar, na którym do wczoraj położona była Brazylia, był teraz pusty. Znikł las amazoński położony na terenie Brazylii, Amazonka (rzeka o największych zasobach wodnych na świecie), rozległe brazylijskie wybrzeże (7 000 kilometrów plaż), znaczące i zróżnicowane pokłady rud, żyzna ziemia rolna i 5 600 kipiących życiem miast. Żegnaj Rio De Janeiro zwane Cudownym Miastem! Wszystko to zostało zastąpione przez głuchą czeluść o wielkości 8 515 767 kilometrów kwadratowych, która wydawała się nie mieć dna i była wystarczająco duża, aby pomieścić wszystkie europejskie kraje wraz ze znacznym fragmentem Rosji. Naukowcy z pozostałych 194 krajów na planecie Ziemia zaczęli gorączkowo poszukiwać racjonalnego wyjaśnienia zjawiska, które zmiotło z powierzchni ziemi 198 milionów Brazylijczyków i inne żywe organizmy o największej na świecie bioróżnorodności, w tym 55 000 gatunków roślin, 1832 gatunków ptaków i 1300 gatunków motyli. Ponadto katastrofa ta unicestwiła wszelką brazylijską faunę i florę znajdującą się w ogrodach botanicznych na całym świecie. Papierowe, internetowe i filmowe zapisy dzieł pochodzenia brazylijskiego w dziedzinie sztuki, nauki, kultury, sportu i religii rozpuściły się jak sól w wodzie. Książki (a nawet komiksy) i dokumenty dotyczące brazylijskiej historii i kultury, gazety i magazyny na temat Brazylii przestały istnieć. Nawet brazylijskie telenowele (pewnego rodzaju opery mydlane), tak popularne w Portugali, Czechach, Angoli, Mozambiku, Rosji i Chinach, nie zostały oszczędzone. Jakby niewidzialna siła postanowiła zlikwidować nie tylko kraj, ale także wszelkie ślady jego istnienia pozostające na świecie. Jakby Brazylia była przestępstwem, którego ślady należy zatrzeć.

Ekolodzy, matematycy, biolodzy i inni naukowcy bezzwłocznie przystąpili do obliczania, jaki wpływ na globalne środowisko będzie miała strata 60% amazońskiego lasu deszczowego – uważanego za płuca Ziemi – oraz największego na świecie zasobu wody – około 13% całej wody pitnej na Zemi – które wcześniej znajdowały się na terytorium Brazylii1. Ekonomiści i biznesmeni próbowali wymyślić, jak zastąpią brazylijskie surowce wykorzystywane do produkcji zaawansowanych technologicznie towarów. Chińscy biznesmeni oszaleli na myśl o tym, że nie będą już mogli liczyć na brazylijską soję ani na miliony brazylijskich konsumentów kupujących ich tanie produkty.

Tymczasem prawie siedem miliardów ludzi na całym świecie poczuło ucisk w klatce piersiowej nie tylko ze względu na niespodziewane zmniejszenie ilości tlenu w atmosferze spowodowane zniknięciem większej części zielonych płuc Ziemi, ale także z uwagi na stratę 198 milionów członków naszej ludzkiej rodziny.

Świat będzie tęsknił za Brazylijczykami prawie tak samo jak za brazylijskimi zasobami naturalnymi. Brazylijczycy to eksperyment, który nigdy nie został opublikowany: „Nowi Ludzie”, jak określił ich antropolog Darcy Ribeiro, zrodzeni z mieszanki trzech różnorodnych grup etnicznych. Brazylijczycy mają w swoich genach cechy charakterystyczne dla tak zwanych „Indian”, rdzennej ludności („nieustępliwych, zdrowych i niewinnych” (2), głównie myśliwych i zbieraczy, posługujących się 200 różnymi językami); Europejczyków (portugalskich, holenderskich i francuskich kolonizatorów), Afrykanów (siłą zabranych ze swojej ojczyzny i zmuszonych do niewolniczej pracy – „których posępna krew i czarne szczęśliwe dusze użyźniały, ożywiły, podtrzymywały i zachowały Brazylię” (3). Wpływy tych trzech kręgów kulturowych ukształtowały brazylijską kulturę – sposób, w jaki Brazylijczycy mówili, pracowali, jedli, cieszyli się życiem, tworzyli literaturę, muzykę, tańczyli i grali w piłkę, pojmowali świat i budowali wzajemne relacje. Teraz to wszystko przepadło.

Tak jak to się często dzieje, gdy ktoś umiera, wady Brazylijczyków zapomniano lub uznano za zalety, a pozytywne strony brazylijskiej natury zostały wyolbrzymione. „Och, jakże nam ich brakuje” – takie stwierdzenia można było usłyszeć w ponad pięciuset językach. „Byli wolnymi duchami i mieli do siebie dystans. Byli spontaniczni, kreatywni i odznaczali się szczerą pewnością charakterystyczną dla tych, którzy żyją w przekonaniu, że szczęście jest blisko”. „Wierzyli, że ludzie mają dobre serca”. „Gdzie teraz znajdziemy ich niewymuszony uśmiech i serdeczność?”. „Brakuje mi niezrównanej kobiecości brazylijskich kobiet, ich niespotykanej namiętności”. „Byli życzliwi i hojni”. „Brakuje mi ich radości życia, kolorowych karnawałów i nadziei, z jaką patrzyli w przyszłość”. „Bez Brazylijczyków na świecie nie ma już tyle czułości. Czasami byli nieodpowiedzialni, ale byli uroczy”. „Będzie mi brakować ich pomysłowości, sprytu i niesamowitej zdolności do improwizacji, muzyki i wyczucia rytmu”.

Co nastąpiło potem? Ludzkości, jak zwykle, udało się dostosować i przetrwać. Każdy – nie tylko Polak, jak mówi legenda – „rodzi się z mieczem, by walczyć, w jednej ręce i cegłą, by budować, w drugiej”. Katastrofa ekologiczna została zażegnana. A Brazylia nie została całkowicie utracona. Nawet jeżeli cały kraj i wszystko, co było z nim związane, zniknęło, w sercach i umysłach miliardów mężczyzn i kobiet pozostały wspomnienia. Tak, jak ma to miejsce w przypadku naszego mózgu, którego neurony potrafią na nowo połączyć się i odnaleźć nową drogę, aby zastąpić komórki zniszczone podczas zawału, ludzie umocnili globalne więzi, wypełniając luki pozostawione przez ich brazylijskich odpowiedników. Odzyskanie i połączenie fragmentów brazylijskiego dorobku naukowego/kultury, które Europejczycy, Afrykańczycy, Azjaci i Amerykanie zachowali w pamięci i swoim stylu życia, naturze ludzkiej, umożliwiło ponowne czytanie niektórych wierszy Carlosa Drummonda de Andrade, słuchanie muzyki Villa-Lobosa, śpiewanie piosenek Gilberta Gila, granie capoeiry, tańczenie samby, jedzenie feijoady z farofą i dokończenie badań dr. Miguela Nocolelisa.

Przypisy (red.):
1. Amazoński las deszczowy jest położony na terytorium dziewięciu państw: Brazylii (60%), Peru (13%), Kolumbii, Wenezueli, Ekwadoru, Boliwii, Gujany, Surinamu i Gujany Francuskiej.

Od AutorkiInspiracją do napisania niniejszego opowiadania science fiction było opowiadanie amerykańskiego pisarza Stephena Kinga, którego tytułu nie pamiętam. Szymon i Maria Lubońscy, Natasha Godunov i Jane Longfellow to postacie fikcyjne. Pozostałe nazwiska należą do autentycznych osób – żyjących bądź nieżyjących. Wszelkie dane na temat Brazylii są prawdziwe. Cytaty dotyczące charakterystycznych cech Brazylijczyków, których światu zabraknie, oraz pozostałe myśli zamieszczone w różnych miejscach w tekście, zostały zaczerpnięte z odpowiedzi udzielonych przez brazylijskich pedagogów, socjologów, psychologów i artystów na pytanie zadane w tytule niniejszego opowiadania. Pragnę podziękować następującym osobom: Lorenzo Alde, Anna Emilia Fajardo, Antonia Verdini, Claudia Ceccon, Fania Rosenbrach, Flavia, Geraldo Suzigan, Isabel Buit, Marcelo Avance, Marilia Bueno, Orlando, Paulo Ricardo Lima, Silvia Fitipaldi, Vanessa M. Nogueira i Wladimir G. Vargas.

Źródła: IBGE – Brazylijski Instytut Geografii i Statystyki, 2012; O Estado de São Paulo- Grandes Reportagens – Amazonia, 2007; Ribeiro, Darcy-. O Povo Brasileiro, Paz e Terra, 1995; Thomas Skidmore. Brazil, Five Centuries of Change, Oxford Press, 1999

(1) Farofę robi się z mąki z manioku. Maniok to roślina uprawiana przez rdzennych mieszkańców Brazylii. Feijoadę przyrządza się z wieprzowiny i czarnej lub brązowej fasoli. Jest to potrawa rzekomo stworzona przez afrykańskich niewolników, którzy wykorzystywali resztki pozostawione przez ich białych panów.

(2) Pero Vaz de Caminha, 1500, apud T. Skidmore, op. cit.

(3) Ojciec Antonio Vieira, 1690, idem.

Tekst powstał w ramach projektu „W świat z klasą” realizowanego przez Centrum Edukacji Obywatelskiej. Projekt jest finansowany ze środków Unii Europejskiej oraz współfinansowany w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w 2014 roku.

Prawa do wykorzystywania tekstu posiada Fundacja Centrum Edukacji Obywatelskiej. Jego wykorzystanie jest możliwe na warunkach określonych w licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0 Polska.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Sytuacja energetyczna Polski

OPIS OPIS

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Handel międzynarodowy i rozwój globalnego Południa

Niewiele jest we współczesnej ekonomii zagadnień tak istotnych i jednocześnie kontrowersyjnych jak globalny handel. Z jednej strony, widziany jest jako główna siła napędowa światowej gospodarki, z drugiej – uważany za przyczynę skrajnej nierównowagi w podziale zasobów między krajami rozwiniętymi a tzw. Globalnym Południem. Bez wątpienia transgraniczny przepływ towarów i usług, a także środków służących ich wytwarzaniu, czyli kapitału i pracowników, ma duży wpływ na sytuację gospodarczą państw i codzienne życie mieszkańców Ziemi.

Proces liberalizacji handlu, czyli zmniejszania barier hamujących przepływ dóbr pomiędzy państwami, rozpoczął się już w XIX wieku, za czasów dominacji Imperium Brytyjskiego, jednak dopiero po drugiej wojnie światowej podpisano międzynarodowe porozumienie, które miało określać zasady globalnej wymiany handlowej (Układ Ogólny w Sprawie Taryf Celnych i Handlu, ang. General Agreement on Tariffs and Trade – GATT). Uważano wówczas, że ściślejsza współpraca gospodarcza między krajami może zapobiec konfliktom zbrojnym w przyszłości, w myśl zasady, że nie warto strzelać do sąsiada, z którym prowadzi się interesy. W wyniku stopniowego rozluźniania regulacji, które nasiliło się w latach 70. i 80., transgraniczny przepływ towarów i usług znacząco się zwiększył, co ilustruje wykres 1.

Jednakże polityczna i ekonomiczna przewaga zachodnich mocarstw nie sprzyjała ustalaniu reguł handlu, które sprzyjałyby zrównoważonemu rozwojowi krajów Południa. Przyjęte zasady służą raczej utrwalaniu tej dominacji i wykorzystywaniu, a nie niwelowaniu różnic w poziomie rozwoju między państwami. Ta nierównowaga sprzyja z kolei wojnom o zasoby i strefy wpływów gospodarczych, którym liberalizacja handlu miała zapobiec.

Obecna sytuacja i jej wpływ na kraje Globalnego Południa 

Według danych Światowej Organizacji Handu w 2009 r. ponad 58% wartości światowego eksportu trafiło na rynki krajów Ameryki Północnej i Europy. Kraje te, łącznie z państwami azjatyckimi są również największymi producentami artykułów przemysłowych, które trafiają na światowy rynek.

Oznacza to, że w globalnej wymianie handlowej uczestniczą przede wszystkim bogate kraje zachodu i dynamicznie rozwijające się paostwa azjatyckie, w szczególności Chiny i Indie. Kraje Globalnego Południa pełnią jednak w światowej gospodarce istotną rolę. Jak pokazuje wykres 2, specjalizują się one w eksporcie paliw i surowców kopalnych, niezbędnych do wytwarzania artykułów przemysłowych i energochłonnej produkcji rolnej w krajach rozwiniętych. Taki podział ról w globalnej gospodarce wynika z polityki międzynarodowej kształtowanej przez bogatą Północ od czasów kolonizacji, kiedy to gospodarki krajów podbitych, położonych na terenach obecnej Ameryki Południowej i Azji Południowo-wschodniej, zostały przestawione na zaspokajanie potrzeb surowcowych zachodnich mocarstw. Podobną politykę eksploatacji prowadzi się w obecnych czasach w odniesieniu do krajów Afryki, tym razem z zastosowaniem miękkich środków – wprowadzaniu reguł handlu międzynarodowego sprzyjających interesom Północy. Reguły te określał między innymi Układ Ogólny w Sprawie Ceł i Handlu (General Agreement on Tariffs and Trade GATT).

Było to międzynarodowe porozumienie handlowe podpisane 30 października 1947 w Genewie przez 23 państwa członkowskie ONZ. Przez lata porozumienie ewaluowało w kolejnych rundach negocjacyjnych. Największy wpływ na wynik negocjacji handlowych w ramach GATT miały kraje rozwinięte – USA, Unia Europejska i Japonia. W 1994 r. doprowadziły do znaczącej redukcji barier w handlu usługami i towarami przemysłowymi, w którym zajmowały dominującą pozycję. Umożliwiło to przeniesienie znacznej części produkcji towarów przemysłowych do Azji, w szczególności do Chin i Indii, przy zachowaniu większości zysków przez zachodnie korporacje. Upraszczając można powiedzieć, że przedmiotem wymiany handlowej stali się po jednej stronie nisko opłacani, niewykwalifikowani pracownicy wykonujący proste prace manualne przy produkcji tekstyliów, maszyn, urządzeń elektronicznych itp., a po stronie krajów rozwiniętych – wysoko wyceniona technologia produkcji.

Mimo tej rażącej nierównowagi, kraje rozwijające się zdołały wykorzystać potencjał rozwojowy nowych regulacji – np. produkt krajowy brutto Chin wzrósł w latach 1995 – 2005 ponad trzykrotnie1! Poziom ubóstwa w dynamicznie rozwijających się krajach azjatyckich zmalał, jednak gwałtowny wzrost uprzemysłowienia, dynamiczna urbanizacja i związane z nią wyludnienie oraz zubożenie terenów wiejskich pociągnęły za sobą trudne do oszacowania koszty społeczne i ekologiczne. Z kolei kraje najmniej rozwinięte, które ze względu na niskie koszty produkcji mogłyby konkurować z potęgami gospodarczymi w handlu podstawowymi artykułami rolnymi, są niemalże wykluczone z wymiany handlowej za sprawą protekcjonistycznej polityki najbogatszych państw.

Stosowane przez USA i Unię Europejską subsydia do produkcji rolnej sięgające 300 mld dolarów rocznie prowadzą do nadprodukcji żywności, a nadwyżki są sprzedawane na rynku międzynarodowym z dopłatami do eksportu. Na przykład amerykańska bawełna sprzedawana jest po cenie wynoszącej mniej niż połowę kosztów jej produkcji, co czyni nieopłacalnym eksport tego surowca przez kraje afrykańskie, takie jak Benin, Burkina Faso, Czad czy Mali.2

Nieuczciwa konkurencja cenowa, a także wysokie cła i kwoty ilościowe uniemożliwiają rozwój państw, których gospodarki niemal w całości zdominowane są przez rolnictwo. Co więcej, zalew dotowanych produktów z Zachodu niszczy miejscowe rolnictwo i trwale uzależnia biedne kraje Południa od importu.

W 2001 r. rozpoczęła się ostania, trwająca do dziś runda negocjacyjna w ramach Światowej Organizacji Handlu zwana rundą Doha, która, zgodnie z oficjalną agendą, miała na celu poprawę sytuacji ekonomicznej państw Globalnego Południa poprzez zmniejszenie barier w handlu międzynarodowym. W trakcie negocjacji bardzo szybko zarysowała się linia podziału między krajami rozwiniętymi a resztą świata, a kością niezgody stała się protekcjonistyczna polityka handlowa bogatych krajów ukryta pod płaszczykiem subsydiów dla rolnictwa. Wprawdzie rządy USA i UE podkreślały determinację w realizacji celów rundy Doha, jednak rzeczywiste działania przeczyły deklarowanym intencjom. USA w niecały rok po rozpoczęciu negocjacji uchwaliły ustawę, która przewidywała utrzymanie dopłat do rolnictwa w wysokości 180 mld przez 10 lat. W tym samym roku Francja i Niemcy podjęły decyzję o utrzymaniu wydatków na wspólną politykę rolną na niezmienionym poziomie do 2013 r.3

Niezależnie od trudnych negocjacji na poziomie globalnym, Unia Europejska w 2001 roku wystąpiła z inicjatywą Everything but Arms (Wszystko Oprócz Broni), która gwarantuje krajom najmniej rozwiniętym bezcłowy i nielimitowany dostęp wszystkich produktów z tych krajów (z wyjątkiem broni i amunicji) na rynek europejski. W praktyce jednak nie przyniosła ona oczekiwanych rezultatów, głównie z powodu ograniczających jej stosowanie wymogów formalnych. Najbardziej dotkliwym z nich jest „zasada pochodzenia”, wedle której wszystkie etapy produkcji towarów przeznaczonych na eksport do UE muszą odbywać się w kraju, do którego adresowany jest program.

W efekcie np. ryby odławiane przez kutry należące do ugandyjskich firm i pływające pod ugandyjską banderą nie mogą byd eksportowane do UE, jeśli 50% załogi pochodzi z innych krajów, co okazało się poważną barierą w korzystaniu z preferencyjnych zasad eksportu4. Równie ważnym problemem mającym wpływ na sytuację w handlu międzynarodowym są prawa własności intelektualnej, które stanowią przedmiot odrębnych regulacji. Obowiązujące od lat 90. porozumienie nakłada na członków WTO obowiązek ścisłego przestrzegania prawa patentowego, co spotkało się z krytyką krajów rozwijających się, naukowców i organizacji pozarządowych.

Ograniczenie dostępu do technologii zwiększa przepaść ekonomiczną między krajami rozwiniętymi a Południem (z powodu wysokich opłat za prawa autorskie i patenty) i powoduje „sztuczny niedobór” własności intelektualnej, która jest z natury zasobem niewyczerpywalnym. W trakcie „prorozwojowej” rundy Doha rozluźniono nieco zapisy dotyczące obrotu lekami; według nowych zasad eksport ograniczonych ilości objętych patentem lekarstw do krajów najmniej rozwiniętych jest dozwolony na podstawie specjalnej licencji. Wprawdzie w sytuacji kryzysowej importowane na preferencyjnych warunkach leki (zwłaszcza stosowanych w leczeniu HIV) mogą uratowad życie milionów ludzi, jednak takie rozwiązanie powoduje, że kraje najuboższe uzależniają się od zewnętrznej pomocy i nie mają szans na rozwinięcie własnej produkcji niezbędnych medykamentów.

Perspektywa krajów Południa 

W obliczu tych faktów zasadne staje się pytanie, na czym w istocie polega opiewany przez bogate państwa i międzynarodowe instytucje finansowe „wolny handel”. Koreaoski ekonomista Ha-Joon Chang, specjalizujący się w historii gospodarek krajów rozwijających się przekonuje, że wymuszanie liberalizacji gospodarki służy przede wszystkim interesom Zachodu. Użył on sformułowania „zabieranie drabiny” („kicking away the ladder”) na określenie praktyki polegającej na tym, że bogate i wpływowe kraje najpierw gwałcą reguły wolnego handlu prowadząc politykę wspierającą narodową gospodarkę, dzięki czemu wspinają się na szczyt, po czym uniemożliwiają podążenie tą samą ścieżką krajom rozwijającym się. Stosowanie podwójnych standardów umożliwia osiągnięcie dominacji na rynku; bariery handlowe zmniejszane są dopiero wtedy, kiedy bogate kraje nie muszą się już obawiać konkurencji ze strony ubogiego Południa.5

Całkiem odmienne podejście prezentują zwolennicy koncepcji postrozwojowych. Krytykują oni samą ideę rozwoju dyktowanego przez światowe mocarstwa i przez nie definiowanego. Meksykański intelektualista Gustavo Esteva twierdzi, że największym osiągnięciem dyskursu rozwojowego było przekonanie mieszkańców krajów Trzeciego Świata o ich własnym niedorozwoju, co doprowadziło do podważenia ich własnej kultury i wartości przez nią wyznaczanych oraz przyjęcia obcych zasad i dążeń, których najbardziej pożądanym celem stał się rozwój właśnie6. Wyznaczenie na mapie świata obszarów niedorozwiniętych – czyli tych, których model gospodarczy różnił się od zachodniego – stało się także usprawiedliwieniem interwencjonizmu Północy w sprawy Południa. Interwencjonizm ten widoczny po dziś dzień, nazywany partnerstwem, w praktyce łudząco przypomina charakterystyczną dla kolonializmu dominację.

Propozycje zmian 

Postulatem od lat wysuwanym przez kraje najmniej rozwinięte jest zniesienie dopłat do produkcji rolnej w USA i Unii Europejskiej i otwarcie tamtejszych rynków, co pozwoliłoby jednocześnie ograniczyć dopływ żywności importowanej z Zachodu, rozwinąć miejscową produkcję i zwiększyć eksport. W celu zmniejszenia nierównowagi w handlu międzynarodowym, należałoby zastosować zasadę „specjalnego i zróżnicowanego traktowania”, zgodnie z którą kraje rozwijające się miałyby obniżać bariery handlowe w mniejszym stopniu i dłuższym okresie niż kraje rozwinięte. Argumentem za takim rozwiązaniem jest obecna miażdżąca przewaga konkurencyjna najbardziej zaawansowanych gospodarek; wolny handel nie jest tym samym co sprawiedliwy handel.

Inną ważną kwestią jest umorzenie długów krajów najmniej rozwiniętych. Jak podaje ONZ7, zadłużenie w krajach LDC8 wzrosło w 2003 r. do rekordowego poziomu 158,9 mld dolarów, co stanowi potężne obciążenie dla narodowych budżetów i barierę w prowadzeniu aktywnej polityki gospodarczej i społecznej. Na początku lat 90. koalicja Jubilee 2000, zrzeszająca ruchy społeczne z 40 krajów, zaproponowała redukcję długów najbiedniejszych krajów świata o 90 mld dolarów. Pomysł zyskał rozgłos dzięki demonstracjom w czasie spotkań grupy G8, petycjom i poparciu sławnych osób; kwestia redukcji zadłużenia krajów Południa stała się od tamtej pory częścią oficjalnej polityki.

Trudno jednak oczekiwać, że kraje rozwinięte zrezygnują ze stałego dopływu odsetek od niespłacalnych kredytów, nie oczekując niczego w zamian. Program MDRI (Multilateral Debt Relief Initiative, pol. Wielostronna Inicjatywa Redukcji Zadłużenia) przewiduje całkowitą redukcję zadłużenia krajów najbardziej obciążonych pożyczkami w zamian za tzw. dostosowania strukturalne, w tym prywatyzację usług publicznych (wody, elektryczności), zmniejszenie inflacji i ograniczenie wydatków państwa. Na ironię zakrawa fakt, że jest to kontynuacja tych samych reform, których wprowadzenie było warunkiem przyznawania pożyczek przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy w latach 80. i 90. krajom zwanym jeszcze wówczas rozwijającymi się. Reform, dodajmy, które w dużej mierze zahamowały rozwój gospodarczy tych krajów (nie licząc sektora wydobywczego) i przyczyniły się do ich marginalizacji w handlu międzynarodowym.

Rozwój gospodarczy rozumiany jako nieograniczony w czasie wzrost produkcji i konsumpcji znalazł się w ogniu krytyki już w latach 60., ze względu na wpływ, jaki wywiera na środowisko naturalne. Sceptycyzm wobec obecnej koncepcji rozwoju wynika również z prostej konstatacji, że wobec ograniczonych zasobów Ziemi ciągły wzrost gospodarczy nie jest możliwy. Powstaje zatem pytanie, czy rozbudzone przez Zachód aspiracje krajów rozwijających, których realizacja była przez dziesięciolecia z dużą konsekwencją utrudniana przez tenże sam Zachód, są możliwe do zrealizowania, a jeśli tak to jakim kosztem. Obecne trwające kryzysy – gospodarczy, finansowy, klimatyczny, ekologiczny i energetyczny – wymuszają poszukiwanie alternatywnych dla paradygmatu wzrostu sposobów zwiększania dobrostanu społeczeostw, zarówno w krajach Globalnego Południa, jak i na bogatej Północy.

Działania na rzecz zmiany sytuacji w handlu międzynarodowym 

Dynamika i reguły handlu międzynarodowego mogą wydawać się na tyle skomplikowane i odległe jeśli chodzi o nasz wpływ, że często nie zaczynamy nawet myślenia o tym, co moglibyśmy zrobić w tym ważnym temacie. Tymczasem na świecie i także w Polsce działa wiele organizacji i inicjatyw, w których aktywności możecie się włączyć.

Oxfam International, inicjatywa Make Trade Fair – postulaty: zaprzestanie nieuczciwej konkurencji cenowej i jednostronnego znoszenia barier handlowych, równe płace kobiet i mężczyzn, ograniczenie stosowania prawa patentowego.

Koalicja Global Call to Action Against Poverty – postulaty: usprawnienie zarządzania w krajach Południa, przestrzeganie praw człowieka, w tym zasady równości płci, sprawiedliwy handel, pomoc rozwojowa, umorzenie długów, wspieranie pokoju.

Research & Degrowth – postulaty: ograniczenie zużycia bogactw naturalnych, zmniejszenie produkcji i konsumpcji, sprawiedliwy podział zasobów i pracy, demokratyzacja.

Koalicja Sprawiedliwego Handlu – skupia organizacje zajmujące się dystrybucją i sprzedażą produktów z krajów Południa oraz promowaniem idei Sprawiedliwego Handlu, który gwarantuje uczciwą, względnie stałą cenę i korzystne warunki handlu dla producentów, godziwą płacę dla pracowników plantacji i demokratyczne zarządzanie organizacją producencką. Kupując produkty sprawiedliwego handlu (m.in. kawę, herbatę, kakao, owoce, przyprawy i rękodzieła), wspierasz rozwój lokalnych społeczności w krajach rozwijających się.

Polskie Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu „Trzeci Świat i My” – jedyna w Polsce organizacja z certyfikatem World Fair Trade Organisation (WFTO, Światowa Organizacja Sprawiedliwego Handlu). Zajmuje się wspieraniem drobnych producentów z krajów Południa poprzez promowanie realizatora projektu i nie mogą byd utożsamiane z oficjalnym stanowiskiem UE.

Sprawiedliwego Handlu i sprzedaż produktów z certyfikatem Fairtrade. Prowadzi własny sklep internetowy i jest otwarta na współpracę z wolontariuszami.

Akcja dla Globalnego Południa – kampania na temat pomocy rozwojowej i możliwości osobistego zaangażowania się w rozwiązywanie problemów krajów Południa poprzez wolontariat, wsparcie finansowe organizacji pozarządowych, etyczne zakupy i odpowiedzialną turystykę.

Przypisy:

  1. Cara Community, (30.07.2011)  
  2. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, Negocjacje na forum WTO w sprawie liberalizacji handlu produktami rolnymi, (30.07.2011)
  3. ibidem
  4. Polityka Rozwojowa UE, (30.07.2011). Tekst ukazał się również w biuletynie PAH „Ubóstwo”)  
  5. Post-Autistic Economic Review, Kicking Away the Ladder: How the Economic and Intellectual Histories of Capitalism Have Been Re-Written to Justify Neo-Liberal Capitalism, (30.07.2011) 
  6. G. Esteva, Development, W. Sachs (red.), The Development Dictionary: A Guide to Knowledge as Power, Zed Books, Londyn 1992, s. 6-25.
  7. Facts About Least Developed Countries (LDCs), (30.07.2011) 
  8. Least Developed Countries (pol. Kraje Najmniej Rozwinięte) – paostwa o najniższym wskaźniku rozwoju społeczno-ekonomicznego według ONZ. Obecnie do grupy LDC należy 48 krajów, w tym 33 afrykaoskich, 14 azjatyckich i jeden położony w Ameryce Łacioskiej (Haiti).

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań