Co straciłby świat, gdyby Brazylia zniknęła z mapy?

Pewnego dnia Szymon Luboński budzi się w swoim mieszkaniu w Warszawie i orientuje się, że zniknęła jego żona – Maria, pochodząca z Brazylii. Okazuje się jednak, że nie tylko ona zniknęła… Kto jeszcze?

Madza Ednir, Centro de Criacão de Imagem Popular (CECIP), Brazylia

Rano, 4 kwietnia 2014 roku doszło do zdarzenia na skalę ogólnoświatową, nieodnotowanego nigdy wcześniej w historii. Pierwszą osobą, która zdała sobie z tego sprawę, był Szymon Luboński, mieszkaniec Warszawy (Polska). Profesor historii i kultury Brazylii obudził się i odkrył, że jego ukochana brazylijska żona zniknęła. Nie tylko ona (oraz jej niewymuszony śmiech i taneczne ruchy), ale wszystko, co było związane z jej ojczyzną, rozpłynęło się w powietrzu. Na półkach zostało puste miejsce, w którym wcześniej rozkosznie stały powieści Paula Coelho otoczone dziełami autorstwa Machada de Assisa, Jorge’a Amada, Guimaraesa Rosy, Clarice Lispector, a także Paula Freire, w tym Pedagogiką uciśnionych. Szare prostokąty na ścianie zdradzały brak plakatów przedstawiających reprodukcje obrazów Portinariego, Di Cavalcantiego i Volpiego. Zniknęła również znakomita fotografia Sebastiao Salgado. Stara kolekcja płyt CD ze ścieżkami muzycznymi: samby, chorinho i bossa novy przepadła wraz z brazylijskimi Bachianas Villa-Lobosa, a w lodówce nie było śladu feijoady z farofą (1) – tradycyjnej brazylijskiej potrawy, którą Maria Lubońska przygotowała dla męża.

W Petersburgu (Rosja) Natasha Godunov z przerażeniem odkryła, że brazylijscy kompozytorzy i piosenkarze: Gilberto Gil, Caetano Velloso i Carlinhos Brown nie pojawili się na ostatniej próbie wielkiego widowiska planowanego na dziedzińcu Muzeum Emitażu, którego celem było wyrażenie poparcia dla rosyjskich aktywistów walczących przeciw wydobyciu ropy na Arktyce.

W Leeds (Wielka Brytania) na otwarciu seminarium na temat walki z ubóstwem zabrakło także senatora Eduarda Suplicy’ego, który miał rozmawiać z brytyjskim aktywistą Guyem Standingiem o ocenie projektów ukierunkowanych na zapewnienie każdemu obywatelowi minimalnego dochodu.

Na Uniwersytecie Duke’a w Północnej Karolinie (USA) dr Jane Longfellow nie mogła w Internecie odnaleźć artykułu Miguela Nicolelisa Interfejsy mózg-maszyna celem przywrócenia funkcji ruchowej i badania sieci neuronowych. Wpadła w rozpacz, gdy zrozumiała, że sam brazylijski neurolog zapadł się pod ziemię wraz ze swoimi brazylijskimi kolegami po fachu i ich pracami naukowymi, zarówno tymi w formie pisemnej, jak i elektronicznej, opisującymi badania, dzięki którym mężczyzna z paraliżem czterokończynowym był w stanie chodzić na otwarciu Mistrzostw Świata w 2014 roku. W Zurychu (Szwajcaria) Jérôme Valcke, Sekretarz Generalny Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA), nie mógł dokończyć rozmowy przez Skype’a z Edsonem Arantesem Nascimento znanym jako Król Pele, wybranym na sportowca XX wieku przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski i agencję prasową Reuters w 1999 roku, światowym ambasadorem piłki nożnej. Pan Valcke wówczas nie zdawał sobie z tego sprawy, ale nie można było nigdzie znaleźć żadnego z brazylijskich piłkarzy grający w angielskich, hiszpańskich, koreańskich i japońskich klubach.

Pan Luboński, pani Godunov, pan Standing i pan Valcke niedługo zobaczą tę szokującą wiadomość na ekranach swoich telefonów komórkowych i komputerów – nie można nigdzie zlokalizować brazylijskich samolotów skonstruowanych w São José dos Campos, lecących do setek miast na całym świecie, a także brazylijskich frachtowców pełnych żelaza, stali, oleju, soi, trzciny cukrowej, kawy i innych towarów, zmierzających do Chin, USA, Argentyny, Holandii czy Japonii. Budynki i pomniki zbudowane przez brazylijskich architektów takich jak Oscar Niemeyer – jedną z kluczowych postaci, która przyczyniła się do rozwoju współczesnej architektury – zamieniły się w pył. Swobodne i zmysłowe krzywizny z betonu, będące znakiem rozpoznawczym Niemeyera, zniknęły z Trypolisu, Paryża i Rzymu. Letni pawilon galerii Serpentine, który zaprojektował w Hyde Parku w Londynie, rozpłynął się w powietrzu.

Obrazy przesyłane przez sondy kosmiczne przedstawiały zatrważający widok – obszar, na którym do wczoraj położona była Brazylia, był teraz pusty. Znikł las amazoński położony na terenie Brazylii, Amazonka (rzeka o największych zasobach wodnych na świecie), rozległe brazylijskie wybrzeże (7 000 kilometrów plaż), znaczące i zróżnicowane pokłady rud, żyzna ziemia rolna i 5 600 kipiących życiem miast. Żegnaj Rio De Janeiro zwane Cudownym Miastem! Wszystko to zostało zastąpione przez głuchą czeluść o wielkości 8 515 767 kilometrów kwadratowych, która wydawała się nie mieć dna i była wystarczająco duża, aby pomieścić wszystkie europejskie kraje wraz ze znacznym fragmentem Rosji. Naukowcy z pozostałych 194 krajów na planecie Ziemia zaczęli gorączkowo poszukiwać racjonalnego wyjaśnienia zjawiska, które zmiotło z powierzchni ziemi 198 milionów Brazylijczyków i inne żywe organizmy o największej na świecie bioróżnorodności, w tym 55 000 gatunków roślin, 1832 gatunków ptaków i 1300 gatunków motyli. Ponadto katastrofa ta unicestwiła wszelką brazylijską faunę i florę znajdującą się w ogrodach botanicznych na całym świecie. Papierowe, internetowe i filmowe zapisy dzieł pochodzenia brazylijskiego w dziedzinie sztuki, nauki, kultury, sportu i religii rozpuściły się jak sól w wodzie. Książki (a nawet komiksy) i dokumenty dotyczące brazylijskiej historii i kultury, gazety i magazyny na temat Brazylii przestały istnieć. Nawet brazylijskie telenowele (pewnego rodzaju opery mydlane), tak popularne w Portugali, Czechach, Angoli, Mozambiku, Rosji i Chinach, nie zostały oszczędzone. Jakby niewidzialna siła postanowiła zlikwidować nie tylko kraj, ale także wszelkie ślady jego istnienia pozostające na świecie. Jakby Brazylia była przestępstwem, którego ślady należy zatrzeć.

Ekolodzy, matematycy, biolodzy i inni naukowcy bezzwłocznie przystąpili do obliczania, jaki wpływ na globalne środowisko będzie miała strata 60% amazońskiego lasu deszczowego – uważanego za płuca Ziemi – oraz największego na świecie zasobu wody – około 13% całej wody pitnej na Zemi – które wcześniej znajdowały się na terytorium Brazylii1. Ekonomiści i biznesmeni próbowali wymyślić, jak zastąpią brazylijskie surowce wykorzystywane do produkcji zaawansowanych technologicznie towarów. Chińscy biznesmeni oszaleli na myśl o tym, że nie będą już mogli liczyć na brazylijską soję ani na miliony brazylijskich konsumentów kupujących ich tanie produkty.

Tymczasem prawie siedem miliardów ludzi na całym świecie poczuło ucisk w klatce piersiowej nie tylko ze względu na niespodziewane zmniejszenie ilości tlenu w atmosferze spowodowane zniknięciem większej części zielonych płuc Ziemi, ale także z uwagi na stratę 198 milionów członków naszej ludzkiej rodziny.

Świat będzie tęsknił za Brazylijczykami prawie tak samo jak za brazylijskimi zasobami naturalnymi. Brazylijczycy to eksperyment, który nigdy nie został opublikowany: „Nowi Ludzie”, jak określił ich antropolog Darcy Ribeiro, zrodzeni z mieszanki trzech różnorodnych grup etnicznych. Brazylijczycy mają w swoich genach cechy charakterystyczne dla tak zwanych „Indian”, rdzennej ludności („nieustępliwych, zdrowych i niewinnych” (2), głównie myśliwych i zbieraczy, posługujących się 200 różnymi językami); Europejczyków (portugalskich, holenderskich i francuskich kolonizatorów), Afrykanów (siłą zabranych ze swojej ojczyzny i zmuszonych do niewolniczej pracy – „których posępna krew i czarne szczęśliwe dusze użyźniały, ożywiły, podtrzymywały i zachowały Brazylię” (3). Wpływy tych trzech kręgów kulturowych ukształtowały brazylijską kulturę – sposób, w jaki Brazylijczycy mówili, pracowali, jedli, cieszyli się życiem, tworzyli literaturę, muzykę, tańczyli i grali w piłkę, pojmowali świat i budowali wzajemne relacje. Teraz to wszystko przepadło.

Tak jak to się często dzieje, gdy ktoś umiera, wady Brazylijczyków zapomniano lub uznano za zalety, a pozytywne strony brazylijskiej natury zostały wyolbrzymione. „Och, jakże nam ich brakuje” – takie stwierdzenia można było usłyszeć w ponad pięciuset językach. „Byli wolnymi duchami i mieli do siebie dystans. Byli spontaniczni, kreatywni i odznaczali się szczerą pewnością charakterystyczną dla tych, którzy żyją w przekonaniu, że szczęście jest blisko”. „Wierzyli, że ludzie mają dobre serca”. „Gdzie teraz znajdziemy ich niewymuszony uśmiech i serdeczność?”. „Brakuje mi niezrównanej kobiecości brazylijskich kobiet, ich niespotykanej namiętności”. „Byli życzliwi i hojni”. „Brakuje mi ich radości życia, kolorowych karnawałów i nadziei, z jaką patrzyli w przyszłość”. „Bez Brazylijczyków na świecie nie ma już tyle czułości. Czasami byli nieodpowiedzialni, ale byli uroczy”. „Będzie mi brakować ich pomysłowości, sprytu i niesamowitej zdolności do improwizacji, muzyki i wyczucia rytmu”.

Co nastąpiło potem? Ludzkości, jak zwykle, udało się dostosować i przetrwać. Każdy – nie tylko Polak, jak mówi legenda – „rodzi się z mieczem, by walczyć, w jednej ręce i cegłą, by budować, w drugiej”. Katastrofa ekologiczna została zażegnana. A Brazylia nie została całkowicie utracona. Nawet jeżeli cały kraj i wszystko, co było z nim związane, zniknęło, w sercach i umysłach miliardów mężczyzn i kobiet pozostały wspomnienia. Tak, jak ma to miejsce w przypadku naszego mózgu, którego neurony potrafią na nowo połączyć się i odnaleźć nową drogę, aby zastąpić komórki zniszczone podczas zawału, ludzie umocnili globalne więzi, wypełniając luki pozostawione przez ich brazylijskich odpowiedników. Odzyskanie i połączenie fragmentów brazylijskiego dorobku naukowego/kultury, które Europejczycy, Afrykańczycy, Azjaci i Amerykanie zachowali w pamięci i swoim stylu życia, naturze ludzkiej, umożliwiło ponowne czytanie niektórych wierszy Carlosa Drummonda de Andrade, słuchanie muzyki Villa-Lobosa, śpiewanie piosenek Gilberta Gila, granie capoeiry, tańczenie samby, jedzenie feijoady z farofą i dokończenie badań dr. Miguela Nocolelisa.

Przypisy (red.):
1. Amazoński las deszczowy jest położony na terytorium dziewięciu państw: Brazylii (60%), Peru (13%), Kolumbii, Wenezueli, Ekwadoru, Boliwii, Gujany, Surinamu i Gujany Francuskiej.

Od AutorkiInspiracją do napisania niniejszego opowiadania science fiction było opowiadanie amerykańskiego pisarza Stephena Kinga, którego tytułu nie pamiętam. Szymon i Maria Lubońscy, Natasha Godunov i Jane Longfellow to postacie fikcyjne. Pozostałe nazwiska należą do autentycznych osób – żyjących bądź nieżyjących. Wszelkie dane na temat Brazylii są prawdziwe. Cytaty dotyczące charakterystycznych cech Brazylijczyków, których światu zabraknie, oraz pozostałe myśli zamieszczone w różnych miejscach w tekście, zostały zaczerpnięte z odpowiedzi udzielonych przez brazylijskich pedagogów, socjologów, psychologów i artystów na pytanie zadane w tytule niniejszego opowiadania. Pragnę podziękować następującym osobom: Lorenzo Alde, Anna Emilia Fajardo, Antonia Verdini, Claudia Ceccon, Fania Rosenbrach, Flavia, Geraldo Suzigan, Isabel Buit, Marcelo Avance, Marilia Bueno, Orlando, Paulo Ricardo Lima, Silvia Fitipaldi, Vanessa M. Nogueira i Wladimir G. Vargas.

Źródła: IBGE – Brazylijski Instytut Geografii i Statystyki, 2012; O Estado de São Paulo- Grandes Reportagens – Amazonia, 2007; Ribeiro, Darcy-. O Povo Brasileiro, Paz e Terra, 1995; Thomas Skidmore. Brazil, Five Centuries of Change, Oxford Press, 1999

(1) Farofę robi się z mąki z manioku. Maniok to roślina uprawiana przez rdzennych mieszkańców Brazylii. Feijoadę przyrządza się z wieprzowiny i czarnej lub brązowej fasoli. Jest to potrawa rzekomo stworzona przez afrykańskich niewolników, którzy wykorzystywali resztki pozostawione przez ich białych panów.

(2) Pero Vaz de Caminha, 1500, apud T. Skidmore, op. cit.

(3) Ojciec Antonio Vieira, 1690, idem.

Tekst powstał w ramach projektu „W świat z klasą” realizowanego przez Centrum Edukacji Obywatelskiej. Projekt jest finansowany ze środków Unii Europejskiej oraz współfinansowany w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w 2014 roku.

Prawa do wykorzystywania tekstu posiada Fundacja Centrum Edukacji Obywatelskiej. Jego wykorzystanie jest możliwe na warunkach określonych w licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0 Polska.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Sytuacja energetyczna Polski

OPIS OPIS

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Handel międzynarodowy i rozwój globalnego Południa

Niewiele jest we współczesnej ekonomii zagadnień tak istotnych i jednocześnie kontrowersyjnych jak globalny handel. Z jednej strony, widziany jest jako główna siła napędowa światowej gospodarki, z drugiej – uważany za przyczynę skrajnej nierównowagi w podziale zasobów między krajami rozwiniętymi a tzw. Globalnym Południem. Bez wątpienia transgraniczny przepływ towarów i usług, a także środków służących ich wytwarzaniu, czyli kapitału i pracowników, ma duży wpływ na sytuację gospodarczą państw i codzienne życie mieszkańców Ziemi.

Proces liberalizacji handlu, czyli zmniejszania barier hamujących przepływ dóbr pomiędzy państwami, rozpoczął się już w XIX wieku, za czasów dominacji Imperium Brytyjskiego, jednak dopiero po drugiej wojnie światowej podpisano międzynarodowe porozumienie, które miało określać zasady globalnej wymiany handlowej (Układ Ogólny w Sprawie Taryf Celnych i Handlu, ang. General Agreement on Tariffs and Trade – GATT). Uważano wówczas, że ściślejsza współpraca gospodarcza między krajami może zapobiec konfliktom zbrojnym w przyszłości, w myśl zasady, że nie warto strzelać do sąsiada, z którym prowadzi się interesy. W wyniku stopniowego rozluźniania regulacji, które nasiliło się w latach 70. i 80., transgraniczny przepływ towarów i usług znacząco się zwiększył, co ilustruje wykres 1.

Jednakże polityczna i ekonomiczna przewaga zachodnich mocarstw nie sprzyjała ustalaniu reguł handlu, które sprzyjałyby zrównoważonemu rozwojowi krajów Południa. Przyjęte zasady służą raczej utrwalaniu tej dominacji i wykorzystywaniu, a nie niwelowaniu różnic w poziomie rozwoju między państwami. Ta nierównowaga sprzyja z kolei wojnom o zasoby i strefy wpływów gospodarczych, którym liberalizacja handlu miała zapobiec.

Obecna sytuacja i jej wpływ na kraje Globalnego Południa 

Według danych Światowej Organizacji Handu w 2009 r. ponad 58% wartości światowego eksportu trafiło na rynki krajów Ameryki Północnej i Europy. Kraje te, łącznie z państwami azjatyckimi są również największymi producentami artykułów przemysłowych, które trafiają na światowy rynek.

Oznacza to, że w globalnej wymianie handlowej uczestniczą przede wszystkim bogate kraje zachodu i dynamicznie rozwijające się paostwa azjatyckie, w szczególności Chiny i Indie. Kraje Globalnego Południa pełnią jednak w światowej gospodarce istotną rolę. Jak pokazuje wykres 2, specjalizują się one w eksporcie paliw i surowców kopalnych, niezbędnych do wytwarzania artykułów przemysłowych i energochłonnej produkcji rolnej w krajach rozwiniętych. Taki podział ról w globalnej gospodarce wynika z polityki międzynarodowej kształtowanej przez bogatą Północ od czasów kolonizacji, kiedy to gospodarki krajów podbitych, położonych na terenach obecnej Ameryki Południowej i Azji Południowo-wschodniej, zostały przestawione na zaspokajanie potrzeb surowcowych zachodnich mocarstw. Podobną politykę eksploatacji prowadzi się w obecnych czasach w odniesieniu do krajów Afryki, tym razem z zastosowaniem miękkich środków – wprowadzaniu reguł handlu międzynarodowego sprzyjających interesom Północy. Reguły te określał między innymi Układ Ogólny w Sprawie Ceł i Handlu (General Agreement on Tariffs and Trade GATT).

Było to międzynarodowe porozumienie handlowe podpisane 30 października 1947 w Genewie przez 23 państwa członkowskie ONZ. Przez lata porozumienie ewaluowało w kolejnych rundach negocjacyjnych. Największy wpływ na wynik negocjacji handlowych w ramach GATT miały kraje rozwinięte – USA, Unia Europejska i Japonia. W 1994 r. doprowadziły do znaczącej redukcji barier w handlu usługami i towarami przemysłowymi, w którym zajmowały dominującą pozycję. Umożliwiło to przeniesienie znacznej części produkcji towarów przemysłowych do Azji, w szczególności do Chin i Indii, przy zachowaniu większości zysków przez zachodnie korporacje. Upraszczając można powiedzieć, że przedmiotem wymiany handlowej stali się po jednej stronie nisko opłacani, niewykwalifikowani pracownicy wykonujący proste prace manualne przy produkcji tekstyliów, maszyn, urządzeń elektronicznych itp., a po stronie krajów rozwiniętych – wysoko wyceniona technologia produkcji.

Mimo tej rażącej nierównowagi, kraje rozwijające się zdołały wykorzystać potencjał rozwojowy nowych regulacji – np. produkt krajowy brutto Chin wzrósł w latach 1995 – 2005 ponad trzykrotnie1! Poziom ubóstwa w dynamicznie rozwijających się krajach azjatyckich zmalał, jednak gwałtowny wzrost uprzemysłowienia, dynamiczna urbanizacja i związane z nią wyludnienie oraz zubożenie terenów wiejskich pociągnęły za sobą trudne do oszacowania koszty społeczne i ekologiczne. Z kolei kraje najmniej rozwinięte, które ze względu na niskie koszty produkcji mogłyby konkurować z potęgami gospodarczymi w handlu podstawowymi artykułami rolnymi, są niemalże wykluczone z wymiany handlowej za sprawą protekcjonistycznej polityki najbogatszych państw.

Stosowane przez USA i Unię Europejską subsydia do produkcji rolnej sięgające 300 mld dolarów rocznie prowadzą do nadprodukcji żywności, a nadwyżki są sprzedawane na rynku międzynarodowym z dopłatami do eksportu. Na przykład amerykańska bawełna sprzedawana jest po cenie wynoszącej mniej niż połowę kosztów jej produkcji, co czyni nieopłacalnym eksport tego surowca przez kraje afrykańskie, takie jak Benin, Burkina Faso, Czad czy Mali.2

Nieuczciwa konkurencja cenowa, a także wysokie cła i kwoty ilościowe uniemożliwiają rozwój państw, których gospodarki niemal w całości zdominowane są przez rolnictwo. Co więcej, zalew dotowanych produktów z Zachodu niszczy miejscowe rolnictwo i trwale uzależnia biedne kraje Południa od importu.

W 2001 r. rozpoczęła się ostania, trwająca do dziś runda negocjacyjna w ramach Światowej Organizacji Handlu zwana rundą Doha, która, zgodnie z oficjalną agendą, miała na celu poprawę sytuacji ekonomicznej państw Globalnego Południa poprzez zmniejszenie barier w handlu międzynarodowym. W trakcie negocjacji bardzo szybko zarysowała się linia podziału między krajami rozwiniętymi a resztą świata, a kością niezgody stała się protekcjonistyczna polityka handlowa bogatych krajów ukryta pod płaszczykiem subsydiów dla rolnictwa. Wprawdzie rządy USA i UE podkreślały determinację w realizacji celów rundy Doha, jednak rzeczywiste działania przeczyły deklarowanym intencjom. USA w niecały rok po rozpoczęciu negocjacji uchwaliły ustawę, która przewidywała utrzymanie dopłat do rolnictwa w wysokości 180 mld przez 10 lat. W tym samym roku Francja i Niemcy podjęły decyzję o utrzymaniu wydatków na wspólną politykę rolną na niezmienionym poziomie do 2013 r.3

Niezależnie od trudnych negocjacji na poziomie globalnym, Unia Europejska w 2001 roku wystąpiła z inicjatywą Everything but Arms (Wszystko Oprócz Broni), która gwarantuje krajom najmniej rozwiniętym bezcłowy i nielimitowany dostęp wszystkich produktów z tych krajów (z wyjątkiem broni i amunicji) na rynek europejski. W praktyce jednak nie przyniosła ona oczekiwanych rezultatów, głównie z powodu ograniczających jej stosowanie wymogów formalnych. Najbardziej dotkliwym z nich jest „zasada pochodzenia”, wedle której wszystkie etapy produkcji towarów przeznaczonych na eksport do UE muszą odbywać się w kraju, do którego adresowany jest program.

W efekcie np. ryby odławiane przez kutry należące do ugandyjskich firm i pływające pod ugandyjską banderą nie mogą byd eksportowane do UE, jeśli 50% załogi pochodzi z innych krajów, co okazało się poważną barierą w korzystaniu z preferencyjnych zasad eksportu4. Równie ważnym problemem mającym wpływ na sytuację w handlu międzynarodowym są prawa własności intelektualnej, które stanowią przedmiot odrębnych regulacji. Obowiązujące od lat 90. porozumienie nakłada na członków WTO obowiązek ścisłego przestrzegania prawa patentowego, co spotkało się z krytyką krajów rozwijających się, naukowców i organizacji pozarządowych.

Ograniczenie dostępu do technologii zwiększa przepaść ekonomiczną między krajami rozwiniętymi a Południem (z powodu wysokich opłat za prawa autorskie i patenty) i powoduje „sztuczny niedobór” własności intelektualnej, która jest z natury zasobem niewyczerpywalnym. W trakcie „prorozwojowej” rundy Doha rozluźniono nieco zapisy dotyczące obrotu lekami; według nowych zasad eksport ograniczonych ilości objętych patentem lekarstw do krajów najmniej rozwiniętych jest dozwolony na podstawie specjalnej licencji. Wprawdzie w sytuacji kryzysowej importowane na preferencyjnych warunkach leki (zwłaszcza stosowanych w leczeniu HIV) mogą uratowad życie milionów ludzi, jednak takie rozwiązanie powoduje, że kraje najuboższe uzależniają się od zewnętrznej pomocy i nie mają szans na rozwinięcie własnej produkcji niezbędnych medykamentów.

Perspektywa krajów Południa 

W obliczu tych faktów zasadne staje się pytanie, na czym w istocie polega opiewany przez bogate państwa i międzynarodowe instytucje finansowe „wolny handel”. Koreaoski ekonomista Ha-Joon Chang, specjalizujący się w historii gospodarek krajów rozwijających się przekonuje, że wymuszanie liberalizacji gospodarki służy przede wszystkim interesom Zachodu. Użył on sformułowania „zabieranie drabiny” („kicking away the ladder”) na określenie praktyki polegającej na tym, że bogate i wpływowe kraje najpierw gwałcą reguły wolnego handlu prowadząc politykę wspierającą narodową gospodarkę, dzięki czemu wspinają się na szczyt, po czym uniemożliwiają podążenie tą samą ścieżką krajom rozwijającym się. Stosowanie podwójnych standardów umożliwia osiągnięcie dominacji na rynku; bariery handlowe zmniejszane są dopiero wtedy, kiedy bogate kraje nie muszą się już obawiać konkurencji ze strony ubogiego Południa.5

Całkiem odmienne podejście prezentują zwolennicy koncepcji postrozwojowych. Krytykują oni samą ideę rozwoju dyktowanego przez światowe mocarstwa i przez nie definiowanego. Meksykański intelektualista Gustavo Esteva twierdzi, że największym osiągnięciem dyskursu rozwojowego było przekonanie mieszkańców krajów Trzeciego Świata o ich własnym niedorozwoju, co doprowadziło do podważenia ich własnej kultury i wartości przez nią wyznaczanych oraz przyjęcia obcych zasad i dążeń, których najbardziej pożądanym celem stał się rozwój właśnie6. Wyznaczenie na mapie świata obszarów niedorozwiniętych – czyli tych, których model gospodarczy różnił się od zachodniego – stało się także usprawiedliwieniem interwencjonizmu Północy w sprawy Południa. Interwencjonizm ten widoczny po dziś dzień, nazywany partnerstwem, w praktyce łudząco przypomina charakterystyczną dla kolonializmu dominację.

Propozycje zmian 

Postulatem od lat wysuwanym przez kraje najmniej rozwinięte jest zniesienie dopłat do produkcji rolnej w USA i Unii Europejskiej i otwarcie tamtejszych rynków, co pozwoliłoby jednocześnie ograniczyć dopływ żywności importowanej z Zachodu, rozwinąć miejscową produkcję i zwiększyć eksport. W celu zmniejszenia nierównowagi w handlu międzynarodowym, należałoby zastosować zasadę „specjalnego i zróżnicowanego traktowania”, zgodnie z którą kraje rozwijające się miałyby obniżać bariery handlowe w mniejszym stopniu i dłuższym okresie niż kraje rozwinięte. Argumentem za takim rozwiązaniem jest obecna miażdżąca przewaga konkurencyjna najbardziej zaawansowanych gospodarek; wolny handel nie jest tym samym co sprawiedliwy handel.

Inną ważną kwestią jest umorzenie długów krajów najmniej rozwiniętych. Jak podaje ONZ7, zadłużenie w krajach LDC8 wzrosło w 2003 r. do rekordowego poziomu 158,9 mld dolarów, co stanowi potężne obciążenie dla narodowych budżetów i barierę w prowadzeniu aktywnej polityki gospodarczej i społecznej. Na początku lat 90. koalicja Jubilee 2000, zrzeszająca ruchy społeczne z 40 krajów, zaproponowała redukcję długów najbiedniejszych krajów świata o 90 mld dolarów. Pomysł zyskał rozgłos dzięki demonstracjom w czasie spotkań grupy G8, petycjom i poparciu sławnych osób; kwestia redukcji zadłużenia krajów Południa stała się od tamtej pory częścią oficjalnej polityki.

Trudno jednak oczekiwać, że kraje rozwinięte zrezygnują ze stałego dopływu odsetek od niespłacalnych kredytów, nie oczekując niczego w zamian. Program MDRI (Multilateral Debt Relief Initiative, pol. Wielostronna Inicjatywa Redukcji Zadłużenia) przewiduje całkowitą redukcję zadłużenia krajów najbardziej obciążonych pożyczkami w zamian za tzw. dostosowania strukturalne, w tym prywatyzację usług publicznych (wody, elektryczności), zmniejszenie inflacji i ograniczenie wydatków państwa. Na ironię zakrawa fakt, że jest to kontynuacja tych samych reform, których wprowadzenie było warunkiem przyznawania pożyczek przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy w latach 80. i 90. krajom zwanym jeszcze wówczas rozwijającymi się. Reform, dodajmy, które w dużej mierze zahamowały rozwój gospodarczy tych krajów (nie licząc sektora wydobywczego) i przyczyniły się do ich marginalizacji w handlu międzynarodowym.

Rozwój gospodarczy rozumiany jako nieograniczony w czasie wzrost produkcji i konsumpcji znalazł się w ogniu krytyki już w latach 60., ze względu na wpływ, jaki wywiera na środowisko naturalne. Sceptycyzm wobec obecnej koncepcji rozwoju wynika również z prostej konstatacji, że wobec ograniczonych zasobów Ziemi ciągły wzrost gospodarczy nie jest możliwy. Powstaje zatem pytanie, czy rozbudzone przez Zachód aspiracje krajów rozwijających, których realizacja była przez dziesięciolecia z dużą konsekwencją utrudniana przez tenże sam Zachód, są możliwe do zrealizowania, a jeśli tak to jakim kosztem. Obecne trwające kryzysy – gospodarczy, finansowy, klimatyczny, ekologiczny i energetyczny – wymuszają poszukiwanie alternatywnych dla paradygmatu wzrostu sposobów zwiększania dobrostanu społeczeostw, zarówno w krajach Globalnego Południa, jak i na bogatej Północy.

Działania na rzecz zmiany sytuacji w handlu międzynarodowym 

Dynamika i reguły handlu międzynarodowego mogą wydawać się na tyle skomplikowane i odległe jeśli chodzi o nasz wpływ, że często nie zaczynamy nawet myślenia o tym, co moglibyśmy zrobić w tym ważnym temacie. Tymczasem na świecie i także w Polsce działa wiele organizacji i inicjatyw, w których aktywności możecie się włączyć.

Oxfam International, inicjatywa Make Trade Fair – postulaty: zaprzestanie nieuczciwej konkurencji cenowej i jednostronnego znoszenia barier handlowych, równe płace kobiet i mężczyzn, ograniczenie stosowania prawa patentowego.

Koalicja Global Call to Action Against Poverty – postulaty: usprawnienie zarządzania w krajach Południa, przestrzeganie praw człowieka, w tym zasady równości płci, sprawiedliwy handel, pomoc rozwojowa, umorzenie długów, wspieranie pokoju.

Research & Degrowth – postulaty: ograniczenie zużycia bogactw naturalnych, zmniejszenie produkcji i konsumpcji, sprawiedliwy podział zasobów i pracy, demokratyzacja.

Koalicja Sprawiedliwego Handlu – skupia organizacje zajmujące się dystrybucją i sprzedażą produktów z krajów Południa oraz promowaniem idei Sprawiedliwego Handlu, który gwarantuje uczciwą, względnie stałą cenę i korzystne warunki handlu dla producentów, godziwą płacę dla pracowników plantacji i demokratyczne zarządzanie organizacją producencką. Kupując produkty sprawiedliwego handlu (m.in. kawę, herbatę, kakao, owoce, przyprawy i rękodzieła), wspierasz rozwój lokalnych społeczności w krajach rozwijających się.

Polskie Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu „Trzeci Świat i My” – jedyna w Polsce organizacja z certyfikatem World Fair Trade Organisation (WFTO, Światowa Organizacja Sprawiedliwego Handlu). Zajmuje się wspieraniem drobnych producentów z krajów Południa poprzez promowanie realizatora projektu i nie mogą byd utożsamiane z oficjalnym stanowiskiem UE.

Sprawiedliwego Handlu i sprzedaż produktów z certyfikatem Fairtrade. Prowadzi własny sklep internetowy i jest otwarta na współpracę z wolontariuszami.

Akcja dla Globalnego Południa – kampania na temat pomocy rozwojowej i możliwości osobistego zaangażowania się w rozwiązywanie problemów krajów Południa poprzez wolontariat, wsparcie finansowe organizacji pozarządowych, etyczne zakupy i odpowiedzialną turystykę.

Przypisy:

  1. Cara Community, (30.07.2011)  
  2. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, Negocjacje na forum WTO w sprawie liberalizacji handlu produktami rolnymi, (30.07.2011)
  3. ibidem
  4. Polityka Rozwojowa UE, (30.07.2011). Tekst ukazał się również w biuletynie PAH „Ubóstwo”)  
  5. Post-Autistic Economic Review, Kicking Away the Ladder: How the Economic and Intellectual Histories of Capitalism Have Been Re-Written to Justify Neo-Liberal Capitalism, (30.07.2011) 
  6. G. Esteva, Development, W. Sachs (red.), The Development Dictionary: A Guide to Knowledge as Power, Zed Books, Londyn 1992, s. 6-25.
  7. Facts About Least Developed Countries (LDCs), (30.07.2011) 
  8. Least Developed Countries (pol. Kraje Najmniej Rozwinięte) – paostwa o najniższym wskaźniku rozwoju społeczno-ekonomicznego według ONZ. Obecnie do grupy LDC należy 48 krajów, w tym 33 afrykaoskich, 14 azjatyckich i jeden położony w Ameryce Łacioskiej (Haiti).

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Nasza zmieniająca się Ziemia

Zmiany klimatyczne, które następują na naszej planecie są naturalnym procesem przebiegającym od samego jej powstania czyli od około 4,6 mld lat. Przez ten okres czasu – to co rozumie się jako klimat Ziemi – zmieniało się bardzo silnie. Najlepiej – choć nie jedynym – parametrem obrazującym zmianę klimatu jest temperatura.

Czym jest klimat? Jak się zmienia?

Klimat jest określany po około półwiecznym typowym dla danego obszaru przebiegiem zjawisk pogodowych.

Jest wynikiem wielu nakładających się na siebie procesów i powiązanych ze sobą układów. Głównymi czynnikami, które go kształtują to obieg ciepła, obieg wody i krążenie powietrza oraz czynniki geograficzne takie jak układ lądów i oceanów czy wysokość nad poziomem morza.

W związku z tym, że klimat jest wynikiem tak wielu oddziałujących na siebie czynników, jest on podatny na zmiany. Kształtują go takie czynniki jak:

  • Aktywność Słońca: Słońce jest centralną gwiazdą w naszym układzie – kulą gazową, gdzie przebiegają różnorakie procesy reakcji fizykochemicznych i jak w każdej gwieździe te reakcje zmieniają się z czasem, w konsekwencji zmienia się powierzchnia i atmosfera Słońca przez co promieniowania, które dociera do Ziemi niosąc ze sobą energię jest zmienne.
  • Lokalne zmiany nasłonecznienia: Na zmianę nasłonecznienia Ziemi wpływa jej położenie względem Słońca czyli odległość Ziemi od Słońca, która zmienia się w okresie 100 000 lat; następnie kąt nachylenia osi ziemskiej do płaszczyzny orbity, który zmienia się o 3 stopnie w przeciągu 41 000 lat; i jeszcze precesja samej planety, która zmienia się w czasie 26 000 lat.
  • Albedo Ziemi: Część promieniowania słonecznego, które dociera do Ziemi jest od niej odbijana z powrotem w kosmos i ta odbita wartość to albedo Ziemi. Ilość odbijanego promieniowania zależy od rodzaju powierzchni, więc to również zmienna wielkość.
  • Kształt i położenie kontynentów: Zewnętrzną warstwą naszej planety jest skorupa ziemska, która składa się z płyt tektonicznych będących w ciągłym ruchu. One powodują, że kontynenty „pływają”, a ich wygląd w przeszłości nie był taki jak dziś. Setki milionów lat temu był jeden superkontynent. Ułożenie wielkich obszarów lądu stale się zmienia. Nawet dzisiejszy układ z pewnej perspektywy pozwala wyobrazić sobie przeszłość.
  • Aktywność wulkaniczna: Z czasem aktywność wulkanów na Ziemi też się zmienia. W wyniku wybuchów wulkanów dostają się do atmosfery ogromne ilości energii oraz różnego rodzaju materiału wulkanicznego, np. gazów
  • Skład atmosfery: Atmosfera ziemska to powłoka gazowa otaczająca Ziemię o ilości i rodzaju takich gazów, które decydują ile i jakie promieniowanie słoneczne dotrze do Ziemi, w konsekwencji o tym, że średnia temperatura Ziemi to 15 stopni C.

W kierunku ocieplenia

By określać trendy klimatyczne, należy brać pod uwagę okres czasu nie w latach, nawet nie w wiekach, ale w tysiącach i milionach lat. Są to czasy geologiczne i dopiero w takich okresach obserwuje się zmiany. Klimat nie jest stały – to ciągle zmieniający się stan. Wszystkie powyższe czynniki wpływają albo na jego oziębienie albo na jego ocieplenie.

W całej historii Ziemi mieliśmy cztery okresy, kiedy następowało ochłodzenie – tzw. okresy glacjalne, podczas których większa część Ziemi była pokryta lodem. Po nich następował okres zwany interglacjałem: lodowce cofały się, a Ziemia się ogrzewała. Więc czterokrotnie w przeszłości występowało także ocieplanie się globu.

Dlaczego obecnie ocieplanie planety jest postrzegane jako tak wielkie zagrożenie? Wcześniejsze zmiany następowały na przestrzeni setek tysięcy lat, zaś obecnie – rejestrowany wzrost temperatury jako wskaźnik zmian pokazuje, że te zmiany zachodzą w tempie kilkudziesięciu lat. Dzieje się to za szybko, żeby Natura mogła się przystosować, w tym człowiek (a przede wszystkim jego liczebność).

Dlaczego takie tempo? Jednym z wyżej wymienionych czynników kształtujących klimat jest skład atmosfery. Od momentu rozpoczęcia się Epoki Przemysłowej skład atmosfery zaczął się zmieniać pod wpływem działalności człowieka, czego skutkiem jest emisja gazów w efekcie spalania głównie paliw kopalnych. Dostają się dodatkowe ilości gazów o właściwościach cieplarnianych. Cząstki mają taką właściwość, że pochłaniają promieniowanie pochodzące od Słońca, lecz nie oddają go w takiej samej ilości. Zostaje więc zaburzona równowaga termiczna, która przyczynia się do wzrostu temperatury na Ziemi i jej ocieplania.

Gazami cieplarnianymi są: dwutlenek węgla, metan, para wodna, podtlenek azotu oraz freony. Ich ilość w atmosferze stale wzrasta, więc zmiana klimatu musi iść w kierunku jego ocieplania.

Przy odpowiednim stężeniu gazów cieplarnianych i wzroście temperatury zaczynają działać tak zwane sprzężenia zwrotne czyli naturalne procesy, które – zamiast obniżać wartość stężenia działają przeciwnie – powodując uwalnianie się dwutlenku węgla (i w przyszłości metanu) będą dodatkowo wzmacniać efekt ocieplania się klimatu i zwiększenia tempa tego procesu. Nie wiadomo tylko do wzrostu jakiej wartości temperatury żywe istoty są w stanie wytrwać, by nie wysuszyć się na pustyniach lub nie utonąć w powodzi.

 

Źródła:

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Kto nam spuścił wodę? Gospodarowanie zasobami a zrównoważony rozwój

A na Podhalu suszy…

Tak niewielkich opadów jak latem 2011 roku dawno w Polsce nie było. Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, który prowadzi pomiary od 1871 r. nie odnotował jeszcze tak niskich opadów.1 Największe susze i braki w zaopatrzeniu wody były widoczne na Podhalu, gdzie spadło tylko 0,8 litra wody na metr kwadratowy ziemi. Dla porównania, norma wieloletnia dla tego miesiąca to 60 litrów wody na metr kwadratowy.2 Dotychczas najbardziej suchym miesiącem był listopad 1953 roku, kiedy to odnotowano opady na poziomie 15 litrów wody na metr kwadratowy. Mieszkańcy tatrzańskich miejscowości nie podłączonych do wodociągów mają problemy z dostępem do wody pitnej, ponieważ niektóre potoki całkowicie wyschły. W jednej z niepodłączonych do sieci wodociągowej wsi – Maruszynie w gminie Szaflary, zaczęło brakować wody.3 Mieszkańcy kupują wodę w cysternach, żeby zasilić swoje przydomowe studnie. Czy jednak braki w zaopatrzeniu wody spowodowane są jedynie niskimi opadami? Czy nie da się nic zrobić, by ich uniknąć?

„Na Podhalu panuje susza, która wkrótce może dać się we znaki amatorom białego szaleństwa. Wszystko dlatego, że woda pobierana do sztucznego naśnieżania stoków pochodzi z górskich potoków. Jeśli opady nie będą obfite w następnych tygodniach, to sytuacja pogorszy się jeszcze bardziej i być może władze regionu mogą nałożyć na właścicieli stoków ograniczenia w zużywaniu wody i tym samym sztucznym naśnieżaniu stoków”4 – ostrzega portal sportowy Sportweek. RMF FM donosi o kontrolach, jakich dokonuje na stokach narciarskich Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Inspektorzy sprawdzają, czy właściciele wyciągów nie pobierają ze strumieni zbyt dużej ilości wody do naśnieżania.5 Pracownicy RZGW ustalają, czy w korytach rzek i strumieni, pozostaje wystarczająca ilość wody (tzw. „przepływ nienaruszalny”). W rzekach, z których pobiera się także wodę do wodociągów, tak niskiego stanu jeszcze nie było. Coraz częściej w mediach pojawiają się wypowiedzi, że w tej sytuacji powinno się zabronić sztucznego naśnieżania stoków. Decyzja taka mogłaby się spotkać z oporem wielu mieszkańców regionu, którzy utrzymują się z narciarskiej turystyki, a w tym roku i tak mają ograniczone zarobki, ze względu na niespotykanie ciepły i bezśnieżny sezon zimowy.

Problem konfliktu interesów gospodarczych i społecznych, w tym wypadku zaspokojenia podstawowych potrzeb, odsyła nas do koncepcji zrównoważonego rozwoju. Nasza konsumpcyjna gospodarka i nastawienie na rozwój potrzeb istotnych, lecz z punktu widzenia przetrwania ludzi drugorzędnych (turystyka, rozrywka, sztuczne stoki, pola golfowe itp.), może zakłócić zaspokojenie potrzeb pierwszego rzędu (np. woda na codzienny użytek gospodarstw domowych). W tej sytuacji rozwój infrastruktury turystycznej Podhala może stanąć pod znakiem zapytanie. Jaki ma sens bogacenie się, gdy brakować może wody? – pytanie wydaje się retoryczne. Jednak zapewnienie podstawowych potrzeb mieszkańców wcale nie jest takie proste. Nie tylko na Podhalu niezrównoważone korzystanie z zasobów, krótkowzroczne lub fragmentaryczne widzenie otoczenia, wpływa na stan środowiska i może powodować np. brak dostępu do wody lub energii.

Hiszpania – najpierw rolnictwo, potem woda?

Sytuacja podobna do tej na Podhalu ma miejsce w Andaluzji – prowincji Hiszpanii, jednym z najbardziej ubogich w wodę regionów kraju, gdzie intensywnie rozwijana jest produkcja warzyw i owoców, głównie pomidorów. Okolice miasta Almeria widziane z lotu ptaka wyglądają jak całe morze namiotów foliowych. Pomiędzy nimi znajdują się piękne, niebieskie laguny. Niestety, kąpanie się w nich grozi śmiercią lub ciężkim zatruciem, ponieważ są to zbiorniki utworzone z zatrutej pestycydami wody kondensowanej spod namiotów. Zdarzają się wypadki, ponieważ pracujący w tych plantacjach robotnicy z Maroka nie zawsze rozumieją zakazy.

Intensywne rolnictwo, oparte głównie na szklarniach i namiotach, na pustynnych obszarach Andaluzji powoduje regularne braki w dostawach wody. Sondaż opinii publicznej przeprowadzony pod koniec 2009 roku wykazał, że większość mieszkańców Andaluzji wymienia brak wody jako główny problem ekologiczny, którego doświadcza. Dodatkowo, 83% mieszkańców uważało, że nie poświęca się wystarczająco uwagi temu problemowi wiążąc go ze zmianami klimatycznymi.6 Dane naukowe potwierdzają zasadność tych obaw. Okazuje się, że na terenie Andaluzji rolnictwo odpowiada za 82% zużycia wody pitnej, podczas gdy zużycie komunalne jedynie za 14%.7 Mimo, że pojawiają się okresowe braki w dostawie wody do mieszkań, władze prowincji nie są skore do ustanowienia limitów wykorzystania wody w rolnictwie. Obficie nawadniane rolnictwo intensywne przynosi bowiem 6,5 razy więcej wzrostu produkcji (mierzonej za pomocą wskaźnika PKB) i 3,5 razy większy wzrost zatrudnienia niż rolnictwo tradycyjne, opierające się na uprawie roślin dobrze znoszących susze. Chodzi o ważny sektor gospodarki, który -przy wykorzystaniu 22% ziemi – przynosi 60% produkcji rolnej i zapewnia 50% zatrudnienia na obszarach wiejskich, a 15% zatrudnienia w całej gospodarce regionu. Władzom jest łatwiej tolerować braki w dostawach wody dla mieszkańców, niż wymusić zmiany w ważnej gałęzi rolnictwa, czy szerzej – gospodarki.

Oprócz rolnictwa, w południowej i wschodniej Hiszpanii znaczną część zasobów wody pochłania utrzymanie pól golfowych. Powstało już 417 pól golfowych, z których znaczna część ze względu na kryzys gospodarczy nie jest używana, lecz przez cały czas musi być nawadniana. Każde z istniejących pól golfowych i powstających kolejnych 150 pochłania dziennie 1,5 miliona litrów wody pitnej.8 Przy bardzo ostrożnym założeniu, że człowiek potrzebuje średnio 250 litrów wody na wszystkie swoje potrzeby, obsługa jednego pola golfowego zabiera dziennie wodę, która mogłaby zaspokoić potrzeby 6 tysięcy osób. Mimo to, władze nie zdobyły się na wprowadzenie ograniczeń w dostawach wody na potrzeby tego ekskluzywnego sportu.

Meksyk: droga wody do butelki

Meksyk stał się niedawno krajem, gdzie sprzedaje się najwięcej wody w butelkach na świecie (238 litrów rocznie na mieszkańca). Laury światowego lidera to jednak wątpliwy sukces, gdyż im większy wzrost rynku wody butelkowanej, tym mniejsza szansa, że zwykli ludzie mają bezpłatny dostęp do źródeł wody pitnej odpowiedniej jakości i ilości. Sukces biznesu wody butelkowanej zależy od wzrostu przekonania ludzi, że woda ze strumieni i kranu nie nadaje się picia. Dodatkowo, dynamiczny rozwój tego biznesu wskazuje na rosnące zanieczyszczenie środowiska, dające podstawy do przekonania o konieczności kupowania wody. Według raportów ONZ, Meksyk zajmuje 106 miejsce pod względem jakości wody z kranu wśród badanych 122 krajów świata. Rodrigo Gutiérrez z meksykańskiej Komisji Prawa do Wody mówił: „uszanowanie tego prawa zakłada dostępność wody dobrej jakości dla każdego, zarówno w aspekcie ekonomicznym, jak i fizycznym”. „Wodny biznes”, kontrolowany jego zdaniem przez „wielką czwórkę” zagranicznych firm (Pepsico, Coca Cola, Danone i Nestlé), narusza prawo do wody. Ekspert Komisji podważa również jakość wody sprzedawanej przez te firmy,: „prawdopodobnie sprzedają nam wodę z kranu poddaną jedynie filtracji, za cenę od 10 do 10 tysięcy razy wyższą, niż faktycznie ona kosztuje”9.

Procesowi prywatyzacji zasobów wody pitnej towarzyszyły liczne protesty. Według wyliczeń socjologa Gustavo Castro, w samych latach 1999-2002 miało miejsce 131 konfliktów między firmami a lokalnymi społecznościami na obszarze całego kraju.10 Dzięki postępom prywatyzacji wody i zasobów naturalnych wymuszanym przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, 9% kraju należy do kompanii górniczych, co niezwykle zwiększa presję na zużycie wody i zmniejsza jej podaż dla zwykłych mieszkańców.11 Około 10-12 milionów mieszkańców Meksyku nie ma dostępu do wody z kranu i jest skazanych na kupowanie wody w butelkach. Walka o dostęp do wody trwa.

Światowa walka o prawo do wody pitnej

Organizacje społeczne broniące prawa do wody działają nie tylko na szczeblu lokalnym, ale zrzeszają się w ogólnoświatowe porozumienie o nazwie Alternatywne Światowe Forum Wody (oficjalna nazwa w języku francuskim Forum Alternatif Mondial de l’Eau -FAME). Celem FAME jest wypracowanie i promowanie koncepcji wody jako dobra wspólnego, którym należy zarządzać ekologicznie i demokratycznie, a także poszukiwanie rozwiązań dla światowego kryzysu wody. Ruch ten składa się z wielu lokalnych i kontynentalnych sieci, które walczą głównie z prywatyzacją zasobów wody tak w Ameryce Łacińskiej czy Afryce, jak i Europie. Sukcesem ruchu było wpłynięcie na uznanie prawa dostępu do wody za jedno z praw człowieka przez zgromadzenie Ogólne ONZ w lipcu 2010. FAME, dające głos organizacjom mieszkańców dotkniętych brakami wody i zgubnymi skutkami prywatyzacji tego najcenniejszego dla życia zasobu, działa w opozycji do Światowego Forum Wody (World Water Forum), gdzie duże wpływy mają spółki handlowe przejmujące zasoby wody.

Zrównoważony rozwój jako odpowiedź?

Rozwojowi rolnictwa ekstensywnego i turystyki warto przyjrzeć się z perspektywy zrównoważonego rozwoju. Taka perspektywa zakłada ciągłe poszukiwanie równowagi pomiędzy trzema rodzajami potrzeb: społecznymi, gospodarczymi i środowiskowymi. Można spojrzeć na to inaczej, jako na równowagę pomiędzy potrzebami mieszkańców, biznesu oraz przyrody. Jest to poszukiwanie takiego rozwiązania konfliktu potrzeb, w ramach którego „wilk może być syty i owca cała”, czyli sytuacji win-win. Środowiska biznesu potrafią zazwyczaj zadbać o swoją reprezentację i swoje prawa (poprzez organizacje przedsiębiorców, lobbing, dostęp do mediów). Z nieco większymi trudnościami, ale stopniowo w coraz większym zakresie, wpływ na rzeczywistość mogą wywierać również mieszkańcy, jeśli tylko staną się obywatelami. Polskie władze lokalne zaczynają otwierać się na wdrażanie różnych form udziału obywateli w sprawowaniu władzy (tzw. partycypacji obywatelskiej). Społeczne konsultacje projektów inwestycji przestają być tylko papierową formalnością, większa ilość upublicznionych informacji pozwala na monitorowanie działań władz przez zainteresowanych obywateli i organizacje społeczne. Kolejne miasta i gminy decydują się na wprowadzanie elementów tzw. budżetu partycypacyjnego, przyznając obywatelom prawo do udziału w planowaniu wydatków. Do tego dochodzi możliwość oddziaływania poprzez media, które są szczególnie zainteresowane protestami i pomysłowymi happeningi.

Pozostaje pytanie, czy przyroda może być chroniona? W praktyce przyjmuje się, że jej interesów będą bronić mianowani przez polityków konserwatorzy przyrody czy stowarzyszenia ekologiczne. Działaniem godnym uwagi jest zagwarantowanie w 2011 roku przez Boliwię i Ekwador w konstytucji praw przyrodzie podobnych do praw człowieka. Prawa te obejmują m.in. „prawo do kontynuowania cyklu życia bez ingerencji człowieka, prawo do ochrony przed zanieczyszczaniami i modyfikacjami genetycznymi struktury komórkowej, prawo do „pozostania nienaruszoną wielkimi megaprojektami infrastrukturalnymi, które zakłócają równowagę ekosystemów i lokalnych społeczności mieszkańców”12, a także prawo do czystej wody i powietrza. Aby bronić interesów przyrody, rząd Boliwii powołał w kwietniu 2011 urząd rzecznika przyrody analogiczny do istniejącego w Polsce rzecznika praw dziecka.

Ważne jest znalezienie rozwiązania dla regionów takich jak Podhale czy Andaluzja, pozwalających na utrzymanie miejsc pracy i jednoczesne zadbanie o dostępność wody dla każdego. Niemniej, tutaj może dojść do sytuacji, w której trzeba jasno określić priorytet etyczny, jakim jest woda do bezpośredniego spożycia przez ludzi, a rolnictwo i turystyka będą musiały ulec pewnym przeobrażeniom, służącym oszczędzaniu wodę. Otwiera się pole dla poszukiwania wielu kreatywnych rozwiązań. Rozwój gospodarczy jest bardzo ważny, ale niestety, ludzie samymi pieniędzmi się nie wyżywią.

Pytanie:

Eduardo Galeano, światowej sławy urugwajski pisarz znany z zaangażowania w obronę środowiska naturalnego, odbierając doktorat honoris causa argentyńskiego uniwersytetu powiedział: „Nie wierzę w historie, że wszyscy odpowiadamy za niszczenie Ziemi. Ja uważam, że tak państwo jak i ja jesteśmy niewinni w obliczu tej katastrofy. Oszpecenie, zatrucie i dosłowne wyrzucenie na śmietnik naszego świata to robota wielkich firm, które dalej kontynuują dzieło zniszczenia. (…) Spójrzmy na koncerny górnicze czy te zajmujące się przemysłem drzewnym. Nagle znikają i zostawiają za sobą dziury, zatrute strumienie i błądzące duchy. Puste pałace, pełne pajęczyn, złamanych obietnic i porzuconych nadziei. Niech to nas skłoni do bronienia naszych zasobów naturalnych. Bo naprawdę to nie my jesteśmy winni”13. Czy zgadzasz się z taką perspektywą? Poszukaj 3 argumentów świadczących o tym, że jako indywidualni konsumenci i obywatele nie jesteśmy winni zniszczeniu środowiska oraz 3 argumentów świadczących o naszej odpowiedzialności.


Przypisy

  1. Nasz dziennik
  2. Susza nie pozwoli naśnieżać stoków
  3. Susza. Na Podhalu brakuje wody
  4. Susza nie pozwoli naśnieżać stoków
  5. Śnieżenie stoków na Podhalu – RMF24
  6. Falta de agua y contaminación, los problemas ambientales más graves
  7. La falta de agua se triplicó en 2008 por el aumento de la demanda agraria
  8. Nuevatribuna
  9. comda.org
  10. Trasnacionales, en la privatización del agua
  11. Tamże.
  12. Clarin
  13. Za: Galeano, en defensa del agua y contra la minería

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Kobiety na rzecz przeciwdziałania zmianie klimatu

Okazuje się, że nierówność płci i zmiana klimatu to zagadnienia głęboko powiązane ze sobą. Warto o tym pamiętać, by skuteczniej reagować na konsekwencje zmiany klimatycznej i przeciwdziałać dalszemu jej postępowi.

Nierówności społeczne w szczególnym stopniu dotyczą kobiet i w związku z tym to ta grupa właśnie w większym stopniu odczuwa zmianę klimatu. Wskazują na to statystyki:

  • Wg publikacji Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju pt. „Płeć i redukcja ryzyka związanego z klęskami żywiołowymi” (2013) kobiety i dzieci są 14 razy bardziej narażone na śmierć podczas katastrofy niż mężczyźni. Np. kobiety stanowiły 61% ofiar śmiertelnych spowodowanych przez cyklon Nargis w Birmie w 2008 roku, 70-80% w tsunami na Oceanie Indyjskim w 2004 roku i 91% w cyklonie w Bangladeszu w 1991 roku.
  • Po katastrofach klimatycznych kobiety doświadczają nieproporcjonalnych i szczególnych trduności zdrowotnych, w tym upośledzenia zdrowia psychospołecznego, zwiększonej podatności na choroby przenoszone przez owady i choroby zakaźne oraz innych negatywnych skutków dla zdrowia. Nie tylko bezpośrednio wpływają one na zdrowie kobiet, ale również zwiększają ich „ciężar opieki” w przypadku opieki nad chorymi i rannymi osobami pozostającymi na utrzymaniu oraz członkami rodziny. (Uwzględnianie głosu kobiet w rozwiązywaniu problemów związanych z płcią w zarządzaniu ryzykiem związanym z klęskami żywiołowymi w Azji Wschodniej i na Pacyfiku, Bank Światowy, 2012).

Mając to na uwadze nie dziwi, że jednocześnie udział kobiet w stanowieniu prawa i ich wpływ na decyzje pozytywnie oddziałują na otoczenie prawne sprzyjające przeciwdziałaniu zmianie klimatu.

  • Badanie przeprowadzone w 130 krajach wykazało, że kraje o wyższej reprezentacji kobiet w parlamencie są bardziej skłonne do ratyfikowania międzynarodowych traktatów dotyczących środowiska. (Norgaard i York, Równość płci i ekologia państwowa: Płeć i społeczeństwo, 2005).
  • W krajach globalnej Północy stwierdzono, że kobiety częściej poddają śmieci recyklingowi, kupują żywność ekologiczną i produkty oznakowane ekologicznie oraz przykładają większą wagę do energooszczędnego transportu (Płeć i zrównoważony rozwój: Maksymalizacja ekonomicznej, społecznej i środowiskowej roli kobiet, Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, 2008).
  • 80% pozostałej różnorodności biologicznej na świecie znajduje się na ziemiach rdzennych społeczności, które chroniły je od pokoleń. Kobiety przodują w lokalnych i globalnych wysiłkach na rzecz ochrony i obrony tych terytoriów o ogromnej różnorodności społeczno-ekologicznej – podejmując działania na pierwszej linii ruchów i walk oddolnych oraz w ramach międzynarodowych negocjacji klimatycznych i procesów politycznych. Ze względu na ich bliskie związki z ziemią, kobiety z tych społęczności posiadają unikalną i bezcenną tradycyjną wiedzę, jak również duchowe i filozoficzne rozumienie krytyczne dla uzdrowienia i utrzymania klimatu i cykli klimatycznych na Ziemi (Rola rdzennych społeczności w ochronie różnorodności biologicznej, Bank Światowy, 2008; Rdzenne kobiety latynoamerykańskie na szczycie klimatycznym w Marrakeszu, „National Observer”, 2016; Collaborative Science with Indigenous Knowledge For Climate Solutions, „Cultural Survival”, 2017; Aborygenki i tradycyjna wiedza aborygeńska, Native Women’s Association of Canada, 2010; Rdzenne systemy wiedzy mogą pomóc w rozwiązywaniu problemów związanych ze zmianami klimatu, The Guardian, 2017).

A nawet:

  • Kobiety w Stanach Zjednoczonych częściej niż mężczyźni wierzą w naukowe podstawy zmiany klimatu. (Women More Likely Than Men to Believe the Science on Global Warming, „Scientific American”, 2010).

Przykłady kobiecej aktywności obywatelskiej

Barefoot College to inicjatywa, która łączy energię słoneczną i technologię w społecznościach wiejskich. Na czele tej rewolucji stoją wiejskie kobiety z Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej, przeszkolone do pracy jako inżynierki słoneczne.

Organizacja powstała w 1972 roku w Indiach, aby znaleźć proste i ekologiczne rozwiązania podstawowych problemów społeczności wiejskich: czystej wody, energii odnawialnej, edukacji i opieki zdrowotnej. Jednym z tych rozwiązań jest energia słoneczna. Kobiety szkolone są na inżynierki słoneczne. „Początkowo szkoliliśmy mężczyzn i odkryliśmy, że z nową wiedzą wyjeżdżali do miasta. [Kobiety] czują się odpowiedzialne za swoją wioskę”. To utrzymuje wiedzę i technologię w społeczności. Wszystkie uczennice pochodzą z miejsc, gdzie wskaźnik piśmienności i zasobności jest niski, zwłaszcza dla kobiet i dziewcząt. Uczennice wybierane są przez społeczność, a po powrocie wieś opłaca zainstalowanie, utrzymanie i naprawę paneli słonecznych.

250 z tych wiejskich kobiet wprowadziło elektryfikację słoneczną do 10 tys.  domów. Zmniejszyło to degradację lasów, obniżyło koszty oświetlenia oraz zagrożenia pożarowe. Poprawiły się warunki bytowe i wyniki dzieci w nauce.

Aleksandra Koroleva działa na rzecz ochrony środowiska w obwodzie kaliningradzkim. Przez lata przewodziła ruchowi EKOOBRONA, który walczy z zanieczyszczeniem zasobów wodnych regionu. Chroniła rezerwaty przyrody Mierzei Kurońskiej przed projektami wydobycia ropy naftowej nad Bałtykiem. EKOOBRONA stosuje widowiskowe metody, aby przyciągnąć uwagę mediów. Kiedy w Kaliningradzie ścięto drzewa, aktywiści pod przywództwem Korolevy nieśli kłódkę do trumny do drzwi ratusza i stali wokół niej ze świecami wotywnymi. Gdy badania ujawniły obecność dioksyn w ściekach lokalnej fabryki papieru, młodzi ludzie przechadzali się po mieście w maskach mutantów. Pod przywództwem Korolevy odbyło się pierwsze w Kaliningradzie referendum na temat budowy terminalu naftowego. Przez kilka lat organizowała „Środowiskowe siły lądowania na Mierzei Kurońskiej”, aby wzmocnić wydmy i usunąć śmieci w parku narodowym. Przekształciła konserwację parku narodowego w ruch masowy.

Shila Bawali i Suchitra Biswas (Bangladesz) utworzyły komitet prowadzony przez kobiety, aby pomóc społeczności radzić sobie z problemem zanieczyszczenia wody. W Dacope zasoby wodne są tak bardzo zasolone, że dzieci i dorośli cierpią na alergie skórne, problemy żołądkowe i choroby przenoszone przez wodę. Grupa kobiet postanowiła to zmienić.

Dzięki projektowi WaterAid, Shila Bawali (35 lat) z powodzeniem zatrudniła kolejne 44 kobiety w komitecie o nazwie „Khona Khatail Mahila Samity”, aby zbudować instalację odwróconej osmozy w celu oczyszczenia wody. Filtracja wody usuwa zanieczyszczenia z czyni ją zdatną do picia dla 1300 osób mieszkających w wiosce, a także dla osób z innych społeczności po bardzo niskiej cenie. Shila planuje sprzedawać oczyszczoną wodę do restauracji i kawiarni, więc woda nie tylko przynosi korzyści zdrowotne, ale także poprawia perspektywy ekonomiczne jej rodziny.

Ruch Zielonego Pasa to oddolna, pozarządowa organizacja z siedzibą w Kenii, która koncentruje się na ochronie środowiska i rozwoju społeczności. Organizację założyła prof. Wangari Maathai w 1977 r. (pod patronatem Krajowej Rady Kobiet Kenii).

Ruch Zielonego Pasa ma również na celu organizowanie kobiet w wiejskiej Kenii do sadzenia drzew, zwalczania wylesiania, generowania dochodu i powstrzymywania erozji gleby. Od kiedy Wangari Maathai rozpoczął ruch w 1977 r., Posadzono ponad 51 milionów drzew, a ponad 30 000 kobiet zostało przeszkolonych w leśnictwie, przetwórstwie żywności, pszczelarstwie i innych branżach, które pomagają im zarabiać dochody, jednocześnie zachowując ziemie i zasoby naturalne.

Maathai otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla w 2004 r. jako pierwsza afrykańska kobieta.

Ram Kumari Pandit (Nepal) ma 60 lat. Jest jedną z tysięcy starszych kobiet, które odnawiają ziemię, leżącą odłogiem po tym, jak ogromna część młodych ludzi wyjechała z kraju (lub emigrowała do miast) w poszukiwaniu pracy. 21% gruntów ornych w kraju jest nieużytkowanych, a Nepal jest na 81 miejscu w światowym indeksie bezpieczeństwa żywnościowego.

„Kiedy opuszczamy odłogowane pola ryżowe, nie tylko porzucamy nasze dziedzictwo przodków, ale także pozostawiamy je podatne na erozję” – mówią autorzy projektu. Mieszkańcy za namową naukowców ze Szwajcarii i Nepalu chcieli zasadzić 50 tys. drzew w ciągu 3 lat, aby odwrócić ten trend. Rolniczki sadzą i dbają o drzewa, by wzbogacić ziemię, odnowić uprawę roślin i w ten sposób umożliwić przetrwanie społeczności. Pierwsze pieniądze na ten cel pochodzą od osób prywatnych w Europie, które chcą zrekompensować swoje dzienne emisje dwutlenku węgla i płacą dobrowolny abonament (ok 30 eur/mc). 50 tys. drzew ogrodowych równoważy ślad węglowy 70 Niemców lub 2800 Nepalczyków. Pieniądze z kredytów węglowych są jedynie katalizatorem. Dzięki uprawie drzew wzrasta żyzność gleby i retencja wody, możliwa staje się uprawa roślin. Rolnicy uprawiają drzewa cynamonowe, morwy, michelia champaca i paulownia – rośliny o wysokiej wartości handlowej. W ciągu trzech lat dochody z upraw drzew  mają znacznie przewyższyć kwoty „węglowe”.

Redakcja: Małgorzata Leszko, Katarzyna Dzięciołowska

Materiały przygotowane na podstawie:
– Why woman
– Chapter 11: Women and the Environment
– Green Belt Movement
– Women Take the Lead Tackling Climate Change in Bangladesh

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań