Jak złapać równowagę psychiczną w pandemii

Marta Szymczyk, nauczycielka i pedagożka, przypomina, że w dzisiejszym zdalnym świecie oraz dobie koronawirusa wielu z nas potrzebuje odpowiedniego wsparcia. Punktem wyjścia dla rozważań zawartych w jej eseju jest stwierdzenie faktu: świat ma status „to skomplikowane” i wszyscy od prawie roku codziennie uczymy się żyć trochę od nowa. A to wymaga energii, która – jak wiemy – ma swoje ograniczone zasoby. Zachęcamy do lektury.

Coraz więcej rozmawiamy w mediach o zdrowiu psychicznym, odnajdujemy coraz to ciekawsze sposoby radzenia sobie z trudnościami, ale czy naprawdę potrafimy je wykorzystać i pomóc sobie w chwilach kryzysu? Ciągle się zastanawiam.

Pedagog czy psycholog to taka osoba, która udziela wsparcia wielu osobom tworzącym szkolną społeczność: dzieciom i młodzieży, ich rodzicom/opiekunom prawnym, a także samym nauczycielom i nauczycielkom.Z kolei szkoła online niewątpliwie wymaga większej uważności na dorosłych. To przecież w dalszym ciągu szkoła, w której problemów niestety nie brakuje, ale możliwości ich rozwiązywania  nieco się zmieniły. I o ile edukacja zdalna ma mnóstwo zalet, tak pojawiają się w niej również trudności i ograniczenia, które, niestety, przeskoczyć jest trudno.

Faktem jest, że bardzo dużo czasu spędzamy w sieci, przez co jesteśmy zmęczeni, rozdrażnieni i sfrustrowani, a to z kolei wpływa na naszą równowagę psychiczną. Często pojawiają się emocje, z którymi nie do końca umiemy sobie radzić, choć – teoretycznie –  powinniśmy umieć. Dotychczasowa organizacja życia obróciła się o 180 stopni i nie chciałabym wyrokować, ale to może jeszcze trochę potrwać i trzeba się do tego przygotować. Niebezpiecznie tracimy równowagę pomiędzy szkołą, pracą a życiem prywatnym. Brakuje czasu na odpoczynek i regenerację.

Jestem szkolną pedagożką i uważnie obserwuję funkcjonowanie szkoły zdalnej – na wielu płaszczyznach, bo przecież wiele się dzieje. Jednak najbliższa mi jest ta, która dotyczy wsparcia psychologiczno-pedagogicznego, bo tym głównie zajmuję się zawodowo. Nie będę też ukrywać, że od jakiegoś czasu intensywnie szukam sprawdzonych sposobów na zachowanie równowagi i dobrostanu psychicznego u wszystkich tworzących społeczność szkolną – bo nie tylko dzieci i młodzież potrzebują naszej uwagi. Dorośli także, w tym sami nauczyciele i nauczycielki. A mam wrażenie, że, niestety, zdrowie psychiczne środowiska nauczycielskiego jest kolejnym tematem tabu.

My także tworzymy rodziny, mamy dzieci, swoje ograniczenia, trudności i problemy, dla których brakuje społecznej wyrozumiałości. Mierzymy się z lękiem, żyjemy w poczuciu zagrożenia, martwimy się o zdrowie i bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich. Jak wszyscy. Dodatkowo nie każdy z nas radzi sobie ze sprzętem i nowinkami technologicznymi tak, jak się od nas tego wymaga. Oczekiwania są spore, a wsparcia i zrozumienia trochę jakby mniej. Każdemu jest przecież równie trudno, nauczycielom także.

 

osoba pracująca zdalnie i zajmująca się dzieckiem
grafika: Standsome Worklifestyle/Unsplash

Wyobraźcie sobie sytuację: prowadzicie zajęcia z dziećmi lub młodzieżą albo spotkanie z rodzicem, a Wasze prywatne dziecko wchodzi i właśnie w tym momencie potrzebuje jedzenia, przytulenia albo zabawki z najwyższej półki w domu. Jesteście jednocześnie w dwóch światach. Staracie się zachować naturalnie, ale i profesjonalnie przed swoimi uczniami i uczennicami czy ich rodzicami, bo przecież pracujecie, ale jednak jesteście w domu i zasadniczo może wydarzyć się wszystko.

Rozkrok pomiędzy kilkoma rzeczywistościami wymaga ogromnej siły wewnętrznej, której w pewnym momencie zwyczajnie brakuje. Spinamy się, wchodzimy na szczyty swoich możliwości organizacyjnych, a potem następuje drastyczny spadek formy. I tak w kółko. Życie w chaosie wykańcza. Dlatego tak ważna jest właściwa organizacja i harmonogram dnia, bo, jak już wiemy, warunki są ekstremalne. Nie wszystko da się przewidzieć, ale wiele rzeczy można uporządkować. Wtedy jest po prostu łatwiej.

Ważne jest, by pamiętać, że nie na wszystko mamy wpływ. Nie ma zatem sensu zajmowanie sobie głowy kwestiami, nad którymi i tak nie zapanujemy. Wewnętrzne przyzwolenie, akceptacja zastanej rzeczywistości i prawo do bycia jednocześnie rodzicem
i nauczycielem/nauczycielką także pomagają.

I tak, pogódźmy się z tym, że czasem dziecko wejdzie nam w ekran za plecami, przebiegnie zdecydowanie głośniej niż zwykle czy poinformuje o tym, że właśnie wylało sok na podłogę w kuchni.

Przyznajmy sami przed sobą, że pracujemy, ale w domu. I podczas takiego spotkania z rodzicami czy w czasie prowadzenia lekcji warto zwyczajnie zaznaczyć, że niestety, ale warunki i możliwości są ograniczone i może dojść do pewnych zupełnie nieoczekiwanych zdarzeń.

Doza wyrozumiałości dla samych siebie jest tu niezwykle wskazana, a jeśli my sami zaakceptujemy zastaną rzeczywistość, to inni również nie będą mieć z tym kłopotu. Być może znajdziemy nawet pewną płaszczyznę porozumienia, zyskamy sprzymierzeńców z zupełnie nieoczekiwanej strony. Pamiętajcie, rodzice naszych uczniów i uczennic także pracują w domach i w czasie konferencji online albo spotkania z szefem dziecko również może ich niespodziewanie zaskoczyć. To zawsze działa w dwie strony. Krótko mówiąc, wzajemna wyrozumiałość to podstawa w dążeniu do dobrostanu psychicznego.

Chwila dla siebie. To kolejny ważny aspekt w dążeniu do dobrostanu psychicznego.  Okazuje się, że nigdy wcześniej nie doceniałam powrotów z pracy do domu. Tłok w tramwaju, ścisk w autobusie, korki ciągnące się całymi kilometrami. W dużym skrócie: zmęczenie, hałas, frustracja i potrzeba jak najszybszego znalezienia się w bezpiecznym i spokojnym miejscu. Ten, kto jest nauczycielem zapewne zrozumie, że po wyjściu z pracy cisza i samotność stają się jego najlepszymi przyjaciółmi. Dzisiaj z kolei, kiedy praca stała się domem, a raczej dom pracą (choć nie jestem do końca przekonana, czy obecnie jest jakaś różnica pomiędzy jednym a drugim), doceniam te niegdyś „męczące” mnie powroty z pracy.

Umysł mielił wówczas problemy dnia i przełączał się na tryb „dom”. Czas spędzany w tramwaju był swoistym katharsis, które doceniam dopiero dzisiaj. Przekroczenie progu mieszkania wiązało się z kolei z definitywnym i ostatecznym zamknięciem tematu pracy. Owszem, pojawiały się z kolei tematy stricte domowe, ale one wymagają od nas zupełnie innego rodzaju energii. Teraz, kiedy trwa drugi już okres edukacji zdalnej, dociera do mnie to, że powrót z pracy był bez wątpienia niezwykle ważny dla utrzymania higieny psychicznej. Zadbajmy zatem o bezpieczne przejście z trybu praca na tryb dom. Skorzystajmy z możliwości spacerowania, wyjścia do sklepu czy piekarni. W ostateczności, zawsze można też wyjść i odśnieżyć samochód. Każdy pomysł może okazać się trafiony.

Mimo tego, że właściwie wszystko w szkole odbywa się zdalnie, to musimy pamiętać, że nadal tworzą ją ludzie, którzy mają swoje problemy, trudności, obciążenia i przede wszystkim potrzeby, o czym niestety często zapominamy. W dalszym ciągu jesteśmy społecznością, co prawda zdalną, ale to nie zmienia faktu, że powinniśmy dbać o siebie nawzajem. Szkoła to nie miejsce, w którym każdy i każda z nas jest samotną wyspą. To świat, który jest pełen wzajemnych zależności i warto o tym pamiętać.

dwie osoby podające sobie ręce
grafika: Remi Walle/Unsplash

Staramy się dostosować jak najlepiej do panujących warunków, ale niestety z różnym skutkiem. Bardzo często zapominamy, że przecież nie jesteśmy sami. Niezwykle ważne jest zatem to, by pozostać ze sobą w relacji. Wspierać się w chwilach kryzysu, wymieniać pomysłami na złapanie oddechu od rzeczywistości online czy chociażby porozmawiać o czymś, co zupełnie nie dotyczy aktualnej sytuacji. Zwyczajnie oderwać myśli od swoich codziennych obowiązków, wyjść mentalnie z pracy i domu, pobyć z drugim człowiekiem w przyjaznych okolicznościach – dla własnego zdrowia psychicznego. 

Warto też mówić w miejscu pracy, że czujemy się obciążeni czy przytłoczeni. Może się okazać, że ktoś wyciągnie do nas pomocną dłoń lub, być może, zawiąże się nieformalna grupa wsparcia, w której będziemy się wzajemnie wspierać. Ludzie potrzebują siebie nawzajem, potrzebują bycia z kimś w relacji, ale jednocześnie nie domyślą się, czego od nich w danym momencie oczekujemy. Nie bójmy się zatem prosić o pomoc i pytajmy się wzajemnie o swoje potrzeby. Szukajmy możliwości pomocy, nie bójmy się specjalistów, korzystajmy z tego, co oferują nam instytucje wsparcia psychicznego. Jesteśmy tylko ludźmi, którzy naprawdę mają prawo do tego, by sobie nie radzić w trudnej sytuacji. 

Pandemia kiedyś minie, jak wszystko na świecie i tylko od nas zależy, jacy wyjdziemy z tego doświadczenia. Dlatego tak ważne jest docenienie każdego drobnego gestu, który poprawia nasze samopoczucie. Dajmy sobie prawo do emocji, które przeżywamy i starajmy się uważnie sobie przyglądać. Tylko tak jesteśmy w stanie właściwie odpowiedzieć na własne potrzeby i zadbać o równowagę psychiczną.  Jeśli nie zadbamy o siebie, to nie będziemy też zdolni do bycia wsparciem dla innych, którzy również nas potrzebują.

Publikacja w ramach cyklu „Odporna szkoła

O autorce

Marta Szymczyk – absolwentka Wydziału Nauk o Wychowaniu na Uniwersytecie Łódzkim, nauczycielka, pedagożka, aktywistka społeczna. Od listopada 2018 prowadzi na Facebooku fanpage „Nieszablonowa pedagożka” poświęcony wychowaniu, edukacji antydyskryminacyjnej, przepisom prawa oświatowego oraz sprawdzonym działaniom w pracy z dziećmi i młodzieżą.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Twoje połączenie ze światem

Czy pomyślałeś kiedyś, że nie możesz wyjść rano do szkoły bez bycia zależnym od większości świata? Niemożliwe? A jednak…

Śniadanie kontynentalne

Pierwsza rzecz przed wyjściem do szkoły – oczywiście śniadanie. Zazwyczaj szybkie, bo już jesteś spóźniony.  Nawet jeśli robisz je w pośpiechu, bo jak zwykle brakuje Ci cennych 15 minut, możesz się zdziwić:  właśnie wyruszasz w nie lada podróż, dookoła świata. Pijesz herbatę? Nie byłoby jej gdyby nie producenci z Chin i Indii, to tam produkuje się najwięcej tego napoju.  A może kawa? Tej też nie znajdziesz w Europie, podróż po Twoją poranną kawę będzie równie daleka – najwięcej ziarna produkują kraje z Ameryki Południowej: Brazylia, Kolumbia ale też Wietnam, Indonezja czy Etiopia.

Kakao, które od zawsze kojarzy Ci się z dzieciństwem, to również międzykontynentalna podróż. Ziarna kakaowca potrzebne do produkcji kakao uprawia się w Afryce Zachodniej, na Wybrzeżu Kości Słoniowej i w Ghanie, bez nich ani rusz! Przed wyjściem do szkoły przejechałeś kawałek świata – Azja, Afryka i Ameryka Łacińska!

Na szkolnej przerwie sięgasz po batona z orzeszkami ziemnymi w czekoladzie. Czekolada, choć produkowana z ziarna kakaowego, wcale nie jest importowana z Afryki. Kraje takie jak Ghana i Wybrzeże Kości Słoniowej eksportują nieprzetworzone ziarno – największymi producentami czekolady są kraje europejskie i USA. Dlaczego? Bo Unia Europejska nakłada wysokie cła na przetworzone produkty (w tym czekoladę), dlatego koncernom nie opłaca się ich produkować w Afryce. Co jeszcze jest w Twoim batonie? Orzeszki! Po nie wybierzesz się prawdopodobnie do Stanów Zjednoczonych.

To dopiero półmetek Twoich codziennych posiłków – nie zjadłeś jeszcze nawet obiadu, a już zdążyłeś odwiedzić kilka kontynentów, i zobaczyć…. jak bardzo zależni jesteśmy w tym co jemy i jak żyjemy od ludzi z innych krajów. Czy dałoby się ułożyć menu na cały dzień bez produktów z innych krajów? Jeśli próbujesz to zrobić, uważaj na przyprawy (np. pieprz kupujemy w Wietnamie), warzywa i owoce (chińskie truskawki i czosnek), ryż (najprawdopodobniej z Tajlandii).

Elektronicznie znaczy globalnie

Wracasz ze szkoły – chwila odpoczynku i relaksu. Chwytasz telefon i umawiasz się na wyjście do kina ze znajomymi. Zapewne umknęło Ci, że właśnie połączyłeś się z kilkunastoma krajami jednocześnie – to może być droga rozmowa telefoniczna. Do wyprodukowania Twojego telefonu potrzebne jest prawie 30 metali importowanych z całego świata. Prawdziwa tablica Mendelejewa, która mieści się na dłoni. Nawet jeśli złote telefony nie są najmodniejsze, to jednak każdy aparat ma w sobie trochę tego cennego metalu, bez niego nie mógłby działać. Złoto pochodzi w dużej części z Republiki Południowe Afryki.

Od koloru telefonu ważniejsze jest często to, jak długo wytrzymuje bateria –  oczywiście bez częstego ładowania. Akumulatory nie działałyby jednak w ogóle, gdyby nie górnicy z Zambii i Demokratycznej Republiki Konga, którzy pracują przy wydobyciu kobaltu, bez tego pierwiastka nie byłoby mowy o przenośnych urządzeniach.

Producent twojego telefonu nie poradziłby sobie też bez miedzi (jej głównym eksporterem jest Chile), tantalu (podobnie jak kobalt, wydobywany w Kongo), niklu (wywożonego z Rosji) i cyny z Indonezji. Na świecie co tydzień produkuje się 22 mln telefonów. To sprawia, że przemysł elektroniczny jest ogromnym biznesem. Niestety, nie wszyscy dobrze na nim zarabiają. W kopalniach wydobywających metale potrzebne do produkcji telefonów, pracuje ponad milion dzieci. Stosowane techniki wydobycia częstokroć prowadzą do zanieczyszczenia wód gruntowych i niszczenia środowiska.

Równie globalny jest Twój komputer, przy którym siadasz po powrocie ze szkoły. Ładując system operacyjny ładujesz się świadomie – lub nie – w system globalnych współzależności. Wszyscy wiemy, że większość elektroniki produkowana jest w Chinach lub innych krajach azjatyckich. Produkcją naszych komputerów nie zajmują się jednak informatycy. Do tworzenia poszczególnych części komputerów zatrudnia się niewykwalifikowanych pracowników, którzy często sami nigdy nie korzystali z komputera. Pracownicy kampanii „Make IT fair” sprawdzili jak powstaje laptop – okazało się, że w proces produkcji komputera zaangażowanych jest 58 fabryk! Większość z nich działa w Chinach, na Filipinach i Tajwanie, w Tajlandii. Nawet jeśli na Twoim biurku zamiast lśniącego, nowego laptopa stoi bardzo stary pecet,  składany specjalnie dla Ciebie w lokalnym sklepie, napis „Made in Poland” możesz traktować z przymrużeniem oka. Prawie wszystkie części, z których został złożony przyjechały do Polski właśnie z Azji.

Made In…?

Wszystkie lekcje masz już odrobione – czas na spotkanie ze znajomymi i wyjście do kina. Film, który wybraliście powstał najprawdopodobniej w USA, stamtąd pochodzi najwięcej popularnych w Polsce filmów. Jednak to nie Stany są „potentatem dużego ekranu”, jeśli chodzi o liczbę produkcji – najwięcej filmów na świecie produkuje się w Bombaju w Indiach. Bolywood, który znamy w Polsce z kilku produkcji, pod względem liczby obrazów, przebił już legendarne Holywood.

Popołudniowe wyjście ze znajomymi to okazja do zmiany ciuchów. Twoja szafa, podobnie jak lodówka i biurko, może przypominać globus. „Made in China”, „Made in Indonesia”, “Made in Thailand”, „Made in Turkey”, na metkach ubrań trudno znaleźć swojsko brzmiące „Made in  Poland”.

Produkcja ubrań to kolejny duży przemysł, który wymaga bardzo dużego zaangażowania pracowników, nie wszystko mogą zrobić za nas maszyny. Pensje i koszty pracy w krajach uboższych są o wiele niższe niż w Polsce, dlatego to tam koncentruje się światowa produkcja. Podobnie jak w innych przypadkach liderami są najludniejsze państwa świata – Chiny i Indie. To wcale jednak nie oznacza, że w paszporcie Twoich jeansów byłyby tylko dwa stemple graniczne.

Zanim wyjmiesz ulubioną parę jeansów z własnej szafy kilka tysięcy ludzi musi nieźle się napracować. Szwajcar, Richard Gerster prześledził historię „życia” pary jeansów. Wyniki były zaskakujące. Najpierw potrzebna jest bawełna, tę produkują i zbierają maszyny lub całe rodziny na polach w Burkina Faso, Kazachstanie, Indiach, USA. Z bawełny przędzie się nici, np. w wielkich przędzalniach w Chinach. Nici w spodniach badanych przez Gerstera były farbowane na Filipinach, materiał z nich utkano w Polsce, metka i guziki pochodziły odpowiednio z Francji i Włoch. Projekt ubrania stworzony w Szwajcarii, szwaczki z Filipin zmieniły w spodnie. Dopiero wtedy jeansy wróciły do Europy i zostały sprzedane. Podobną historię podróży ma za sobą większość innych ubrań, które masz na sobie i prawie każda para butów, niezależnie od tego, czy na co dzień chodzisz w szpilkach, glanach, adidasach czy tenisówkach.

To co może wydawać się zaskakujące to fakt, że mimo udziału tak wielu krajów zaangażowanych w produkcję ubrań, zdecydowana większość pieniędzy, które płacisz zostaje w Polsce lub wędruje do głównych siedzib wielkich firm odzieżowych. Szwaczka z Filipin lub pracownik fabryki obuwia sportowego w Wietnamie otrzymają prawdopodobnie tylko 1-1,5% z sumy, która widnieje na paragonie. Sklep, który go wystawił może otrzymać aż połowę. Lwią część zysków przejmują firmy, które są właścicielami marek odzieżowych – to za markę płacisz najwięcej. Pracownicy fabryk otrzymują tak małe wynagrodzenia, że z trudem wiążą koniec z końcem.

Globalny konsument

Nie wiadomo, czy udałoby się komukolwiek z nas przeżyć jeden dzień bez kupowania lub korzystania z rzeczy produkowanych poza Europą, na pewno byłoby to trudne. Te przykłady pokazują jak blisko jesteśmy związani z ludźmi z innych regionów świata – rolnikami uprawiającymi ryż lub zrywającymi liście herbaty; górnikami  wydobywającymi metale konieczne do produkcji urządzeń elektronicznych; pracownikami fabryk i szwalni rozsianych po całym świecie. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Jeszcze rzadziej zastanawiamy się nad warunkami w jakich pracują ludzie wytwarzający produkty codziennego użytku na innych kontynentach. Niebezpieczne warunki pracy, bardzo niskie płace, które zmuszają do nadgodzin, brak poszanowania podstawowych praw pracowniczych – to codzienność dla wielu z nich.  Często w fabrykach lub rolnictwie pracują dzieci, nawet od 7 roku życia.

Co możemy z tym zrobić jako zwykli konsumenci w Polsce? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że niewiele bo, jak mówią sceptycy, to pieniądze rządzą światem. Na szczęście te pieniądze są nasze (i naszych rodziców) i to my decydujemy dokąd popłynie strumień gotówki. Doświadczenia kampanii społecznych z ostatnich lat pokazują, że firmy są wrażliwe na oczekiwania swoich klientów. Jeśli będziemy domagali się bardziej uczciwego traktowania pracowników fabryk, górników i rolników, ich sytuacja może zacząć się stopniowo poprawiać. Już teraz widać na przykład poprawę warunków pracy w wielu fabrykach szyjących obuwie sportowe. Żeby mogło się to wydarzyć my jako konsumenci musimy się postarać: pytać w sklepach skąd pochodzą kupowane przez  nas produkty i jak zostały wytworzone. Sprawdzać te informacje (na przykład w internecie). Zadawać te same pytania firmom, które je produkują (pisząc listy lub maile). Dawać do zrozumienia, że zależy nam na dobrych warunkach pracy dla wszystkich ludzi zaangażowanych w proces produkcji. Warto tym, co już wiesz, mówić innym – możesz zacząć od pokazania tego artykułu kilku znajomym.

W przygotowaniu artykułu korzystałem z informacji zawartych na stronach www.modnieietycznie.pl oraz www.makeitfair.org.  

Tekst został przygotowany przez Centrum Edukacji Obywatelskiej i opublikowany w Cogito nr 12 (378) z 9 czerwca 2011.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Głębokie uczenie się. Co pomaga je uruchomić i rozwijać?

Co to znaczy, że ktoś nauczył się czegoś „głęboko”? Jak pomóc uczniom nadawać znaczenia treściom, by mogli je utrwalać i stosować w nowych sytuacjach?

Będąc nauczycielami zetknęlismy się niejeden raz z tym, że nasi uczniowie czegoś się nauczyli, zdali test (często bardzo dobrze) i zaraz potem szybko o tym zapomnieli. Czy to dlatego, że informacja nie była dla nich ważna? Albo nauczyli się jej tylko na pamięć? Być może ich uczenie się było tylko powierzchowne, a oni sami tak naprawdę nigdy nie zrozumieli zagadnienia, którego się uczyli.

Kognitywiści takie uczenie się określają jako bezwładną wiedzę i przeciwstawiają ją głębokiemu uczeniu się, czyli wiedzy i umiejętnościom, które przetrwały i są wykorzystywane w nowych sytuacjach i kontekstach.

Co decyduje o głębokim uczeniu się naszych uczniów i uczennic?

Jeśli naszym celem jest głębokie i trwałe uczenie się, musimy pamiętać o tym, że zmienia się rola nauczycielki i nauczyciela. I tak z „mędrca na scenie”, czyli osoby dostarczającej informacje i modelującej umiejętności, staje się „przewodnikiem z boku”, który jedynie ułatwia młodym ludziom tworzenie znaczeń. 

Zmiana tej roli jest niezbędna, jeśli zgodzimy się, że:

Siedem „zdolności myślenia” (thinking skills)

Jay McTighe i Harvey F. Silver, autorzy książki Teaching for Deeper Learning,  wyróżnili siedem „zdolności myślenia”, które są jednocześnie sposobami uczenia się i sprzyjają aktywnemu tworzeniu znaczeń. Są to:

Systematyczne rozwijanie i korzystanie przez uczniów z tych zdolności:

Dlaczego warto rozwijać „zdolności myślenia”?

Istnieje wiele umiejętności oraz strategii, które mogą wspierać tworzenie znaczeń i zrozumienie poznawanych treści (np. zadania edukacyjne, w tym interdyscyplinarne, pogłębiające uczenie się – więcej na ten temat przeczytacie w artykułach Małgorzaty Ostrowskiej Co warto wiedzieć o zadaniach angażujących i pogłębiających uczenie się oraz zespołu „Szkoła dla innowatora” Jak wprowadzać interdyscyplinarność w szkole?).

Wskazane wyżej „zdolności myślenia” są wartościowe z kilku powodów. Oto one:

Jak mogę rozwijać w klasie zdolności wspierające głębokie uczenie się?

W publikacji Teaching for Deeper Learning omówione zostały praktyczne narzędzia i strategie, które pozwalają nie tylko rozwijać i wykorzystywać „zdolności myślenia” w systematycznym, efektywnym i atrakcyjnym dla młodych ludzi formacie lekcji; są także praktycznym sposobem docierania do tego, co się dzieje w czasie uczenia się w umysłach naszych uczniów i uczennic.

W polskich szkołach stosuje się często technikę robienia krótkich notatek i podsumowań, np. uczniowie opracowują w kilku punktach treść filmiku pokazanego na lekcji albo przed nią (odwrócona lekcja). Praktyką rozwijająca tę zdolność jest np. prowadzenie „OK zeszytu”, w którym to uczniowie i uczennice decydują, w jaki sposób porządkują zdobywane informacje oraz ćwiczą nowe umiejętności.

Inna metodą jest głębokie czytanie, czyli czytanie ze zrozumieniem oraz interpretacja całości lub części tekstu – wiele takich przykładów można znaleźć w dobrych podręcznikach i ćwiczeniach, a naprawdę świetne z tego punktu widzenia są zadania PISA, jak choćby wiązki zadań „Macondo” czy „Wyspa Wielkanocna” z 2018 roku (raport z badania PISA 2018 – s. 110 – 127).

Także porównywanie zjawisk, pojęć czy procesów, w tym szukanie podobieństw i różnic zachęca do aktywnego tworzenia znaczeń. Czym różni się demokracja większościowa od konstytucyjnej? Rewolucja przemysłowa od rewolucji technologicznej, której dziś jesteśmy świadkami? DNA od RNA i co to jest właściwie to mRNA?

Jeszcze bardziej zaawansowanymi formami trwałego uczenia się jest szukanie analogii i wykorzystywanie metafor. Czasem wystarczy tylko samo nazwanie zjawiska przy pomocy obrazowej przenośni, by lepiej je zrozumieć, zapamiętać i stworzyć w głowie „schemat” poznawczy. Może to być na przykład posłużenie się analogią pomiędzy falą na wodzie i falą głosową, a nawet świetlną (z zastrzeżeniem korpuskularno-falowej natury światła) albo użycie metafory węża, który zjada własny ogon (podobno przyśnił się Kekoulemu, gdy próbował wymyślić, jak może wyglądać cząsteczka benzenu) – pomaga pojąć istotę wiązań w wielu substancjach organicznych.

Kolejne propozycje to wizualizacja i szukanie obrazowych przedstawień omawianych zjawisk oraz tworzenie ich graficznych reprezentacji – może to dotyczyć zarówno obiegu wody w przyrodzie, jak i przebiegu bitwy pod Salaminą.

Eksperci zachęcają także do patrzenia na świat z kilku różnych perspektyw oraz budowania relacji emocjonalnej między uczniem, a tym czego się uczy. I znowu, może to mieć miejsce na lekcji języka polskiego, gdzie przeprowadza się stosunkowo często oceny (począwszy od „Antygony”, a skończywszy na „Władcy pierścieni”), ale także na historii (powstanie styczniowe z perspektywy szlachty, chłopów i Żydów), wiedzy o społeczeństwie (prawica i lewica wobec in vitro), ale także… biologii (np. ekosystem z punktu widzenia różnych gatunków żyjących w nim roślin i zwierząt).

Głębszemu uczeniu się sprzyja stawianie pytań i hipotez badawczych, a także przewidywanie tego, co się może wydarzyć – czy to w trakcie przeprowadzania eksperymentu z fizyki z podgrzewaniem suszarką powietrza w torbie plastikowej, czy podczas serii rzutów monetą, a nawet wtedy, gdy rozmawia się o kryzysie klimatycznym czy zastanawia się nad wynikiem nadchodzących wyborów. 

Ważną rolę w głębokim uczeniu się mają kluczowe pytania wykorzystywane w trakcie lekcji, czyli takie, które są otwarte, skoncentrowane na ogólnych pojęciach, a nie szczegółowych faktach, mają na celu stymulowanie myślenia, wywoływanie dyskusji i debaty oraz dalszych dociekań. Pytanie kluczowe mają „budzić umysł”, a nie go „wychowywać ”czy„ trenować’ (np. Jak to, gdzie żyjemy, wpływa na to, jak żyjemy?). Sformułowane w przyjaznym języku oraz umieszczone w widocznym miejscu nie tylko przypominają, co jest najważniejsze, lecz także angażują adekwatnie do poziomu zaawansowania i doświadczeń uczniów. Powinny im towarzyszyć pytania uzupełniające, aby podtrzymać i skłonić uczniów do myślenia (np. Jakie masz na to dowody? Jaki jest inny pomysł? Co byś powiedział komuś, kto się nie zgadza?). Ponieważ edukacja ma na celu zaangażowanie uczniów i uczennic w tworzenie znaczeń i rozwijanie samodzielności, warto ich też zachęcać do opracowywania własnych pytań.

Uniwersalną strategią jest także uogólnianie, szukanie prawidłowości lub schematów, według których coś następuje. Można to robić na podstawie doświadczenia (np. co sprzyja wzrostowi rośliny), obserwacji (np. ruchu słońca na niebie), analizy danych (np. demograficznych) albo lektury tekstu (np. o historii praw wyborczych).

Przykłady narzędzi i strategii pochodzą z publikacji Edukacja w punkcie zwrotnym , a ich autorką jest Alicja Pacewicz. Publikacja wydana zostanie nakładem Edukacyjnej Fundacji im. Romana Czerneckiego.

Dlaczego tak trudno wprowadzić głębokie uczenie się do szkół?

Choć wszyscy nauczyciele i nauczycielki chcą, by ich uczniowie uczyli się w sposób pogłębiony i umieli wykorzystać zdobytą wiedzę oraz umiejętności do rozwiązywania nowych, niestandardowych problemów, doświadczenie „głębokiego uczenia się” nie jest wcale takie częste – nie tylko zresztą w polskich szkołach. 

Badacze procesów uczenia się zgodnie twierdzą, że jednym z powodów jest przeładowanie programów nauczania, podręczników i zajęć lekcyjnych szczegółowymi wiadomościami. Eksperci ostrzegają, że próba uczenia o wszystkim kończy się tak samo – przeciążeniem i gonitwą nauczycieli, aby zdążyć z programem oraz nudą młodych ludzi i ich powierzchowną wiedzą.

Skoncentruj swoje uczenie wokół „wielkich idei”

Jak zaprojektować nasz program nauczania, by promował głębokie uczenie się?

Stosowaniu metod i narzędzi w procesie nauczania powinna towarzyszyć refleksja. Jakim treściom warto nadawać sens? Czego w pierwszej kolejności powinniśmy uczyć?Co warto, aby uczniowie rozumieli i czemu powinni nadawać znaczenie? 

Jedną z koncepcji, która pozwala nadążać za zmieniającym się światem i jest adekwatną do potrzeb uczniów i uczennic, jest nauczanie skoncentrowane wokół „wielkich idei”.

Punktem wyjścia dla takiego nauczania jest założenie, że:

Podejście to nie oznacza, że znaczenie zdobycia podstawowych umiejętności lub podstawowej wiedzy będzie mniejsze. Chodzi o to, aby były one traktowane raczej jako środek do osiągania większych celów.

Ważne jest, żeby niezależnie od sposobu pracy na lekcji uczniowie i uczennice podejmowali próbę zrozumienia, porównania i uogólnienia, a nawet poddania czegoś w wątpliwość, a nie tylko słuchali i biernie przyjmowali wyjaśnienia nauczyciela. Tylko wtedy mają szansę zdobyć kompetencje poznawcze i wykształcić myślowe nawyki, które będą mogli potem zastosować w nowej sytuacji.

Artykuł powstał w ramach programu „Szkoła ucząca się. Został opracowany na podstawie lektury amerykańskiej książki Teaching for Deeper Learning (w przygotowaniu polskie tłumaczenie).

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Współczesne migracje raport z badania

Co młodzież oraz młodzi ludzie wiedzą i myślą o migracjach? Skąd czerpią wiedzą na temat ruchów migracyjnych? Czy czują się wystarczająco poinformowani. Zadaliśmy im te pytania podczas badania, które ma na celu analizę i ocenę postaw młodzieży szkolnej i młodych dorosłych (13-35 lat) wobec zagadnień współczesnych migracji. Sprawdziliśmy odczucia i postawy młodzieży w zakresie: poczucia indywidualnego wpływu na lody migrantów i migrantek w Polsce i ich osobistych doświadczeń; źródeł wiedzy na temat współczesnych migracji; stosunku ich najbliższego otoczenia do zagadnień migracyjnych; obecności tematyki migracji i wielokulturowości w szkole.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Jak zachęcić dzieci z klas I-III do czytania

Na etapie edukacji wczesnoszkolnej, kiedy dzieci rozpoczynają naukę czytania, szczególnie ważna jest praca z nimi wokół książki. Nauczyciele i nauczycielki są niejednokrotnie inicjatorami czytelniczymi dla tych, którzy nie mieli takiego kontaktu w rodzinie. Mają też duże pole do pracy z uczniami i uczennicami, którzy czytanie postrzegają nie jako rozrywkę czy przyjemność, ale jako nudne, czasem trudne i wymagające zajęcie. Zamiast niego wybierają inne aktywności – telewizję, gry, internet, sport. 

Jak zrobić, żeby uczniowie i uczennice chcieli czytać, uczyli się czytać samodzielnie i chętnie sięgali po książki w czasie wolnym?

Przedstawiamy 10 rad, które przyczynią się do sukcesu czytelniczego w waszej klasie.

1. Daj uczniom i uczennicom czas i przestrzeń

Kiedy czyta dorosły, zazwyczaj przygotowuje wcześniej kubek ulubionej herbaty albo kawy. Zasiada w fotelu lub układa się na

sofie, ma poduszkę, ulubiony kocyk albo domowego pupila w nogach. Często czyta też w łóżku, przed snem. Jak czytają dzieci w klasie szkolnej? Siedząc w ławce, po kolei, często na głos, po jednym zdaniu, gubiąc często wątek, stresując się czytaniem głośnym i w obecności rówieśników i rówieśniczek. A gdyby tak zorganizować czytanie na poduchach, w namiotach zrobionych wcześniej z ławek i kocy, leżąc na dywanie z przygotowanym podczas przerwy kakao w termosie? Zadbajcie o przyjemny klimat do czytania. Pozytywne emocje, spokój, komfort będą sprzyjać okazjom czytelniczym. Z czasem dzieci same będą się upominać o takie chwile.

2. Znajdź światło na stronach

Przy proponowaniu dzieciom lektur z kanonu lub spoza niego warto zwrócić uwagę nie tylko na wielkość czcionki i objętość tekstu. Bardzo ważne jest także światło na stronie, czyli to, żeby tekst przeplatany był ilustracjami czy komiksami. Takie rozmieszczenie, które sprawia, że dziecko nie widzi całej zadrukowanej gęsto strony, ale kilka zdań lub nawet słów, sprawi że nawet grubsza książka nie będzie go zniechęcała.

3. Poznaj zainteresowania i znanych bohaterów

Książka nie będzie zniechęcała pod warunkiem, że będzie dla dziecka ciekawa i zgodna z jego/jej zainteresowaniami, pasjami. Nawet jeśli bohaterami będą postaci z gry Minecraft, kucyki albo znane i lubiane zwierzaki z kreskówek czy filmów, pozwólmy im buszować w książkach ciekawych dla nich samych. Zgodnie z teorią, że lubimy to co znamy, książki z obszaru zainteresowań uczniów i uczennic pomogą w przekonaniu ich do siebie.

4. Pozwól śmiać się w głos

Jeśli czytanie ma się uczniom i uczennicom podobać i przyjemnie kojarzyć, to musi być to czynność zabawna. Znajdź w książkach humor. Pozwól czytać lektury, które wywołają głośne salwy śmiechu. Nie zawsze będzie to humor zrozumiały dla dorosłego. Może się wydawać abstrakcyjny czy absurdalny, ale ma bawić dziecko, nie nauczyciela. Pamiętając o tym, że dorośli także sięgają po lektury czy seriale bardziej i mniej ambitnie, próbujcie reagować na te śmiechy ze zrozumieniem i może śmiejcie się wspólnie. Kiedy uczniowie i uczennice zobaczą wyraz pełen dezaprobaty na ich wesołą reakcję, to na pewno nie pomoże im to w złapaniu bakcyla książkowego.

5. Pokazuj różnorodność, gatunków i form literackich, także współczesnych

Wydawnictwa książki dziecięcej przechodzą obecnie renesans. Kiedy ostatnio byliście w dobrej księgarni dziecięcej lub odwiedziliście bloga czytelniczego? Staraj się być na bieżąco. Pokazuj uczniom i uczennicom różne rodzaje książek: obrazkowe, komiksy, sensoryczne, z ruchomymi ilustracjami, trójwymiarowe, z otwieranymi okienkami, w 3d, pisane alfabetem Brajla. Będą zachwycone możliwością obcowania z tak różnorodnymi wytworami kultury i na pewno znajdą coś dla siebie.

6. Wędruj szlakiem książki i papieru

Odwiedzaj z klasą miejsca związane z książkami i zapraszaj gości. Dobrym pomysłem jest wizyta w lokalnej księgarni, inspirująca lekcja w bibliotece, drukarni, introligatorni. Zapraszaj gości, którzy opowiedzą o procesie wydawniczym oraz twórczym. Spotkanie z autorem, ilustratorem czy pracownikiem wydawnictwa będzie okazją do zaspokojenia ciekawości dzieci w tym obszarze. Nauka i doświadczanie przez zabawę, odkrywanie, spotkanie to najlepsze co możesz im zapewnić.

7. Baw się i graj w oparciu o treści książek

Zaproponuj klasie stworzenie zabaw, eksperymentów w oparciu o przeczytane książki. Mogą to być gry terenowe (podchody na terenie boiska szkolnego),  gry planszowe czy twórcze. Możecie stworzyć wspólnie escape room w bibliotece szkolnej. Spojrzenie na czytanie jak na inspirację i punkt wyjścia do zabaw i aktywności znajdzie wielbicieli wśród fanów rozrywek cyfrowych i amatorów sportów. Tych, którzy nie usiedzą spokojnie z książką, nie zmuszajmy do tego. Przyjmijmy zasadę “Czytaj nawet chwilę, a potem działaj, graj i twórz”.

8. Rozmawiaj o uczuciach i doświadczeniach, nie o przebiegu akcji

Traktuj dzieci poważnie podczas rozmów o przeczytanej książce. Nie pytaj standardowo o bohaterów i przebieg wydarzeń. Zapytaj, jak się czuli, czytając o przygodach danego bohatera. Czy kiedyś mieli podobną sytuację albo co by zrobili na jego miejscu? To obudzi empatię i głębokie myślenie o przeczytanej historii. Poczucie bycia wysłuchanym i możliwość dzielenia się swoimi odczuciami może być ważniejsze niż test z tego ile zapamiętali z lektury.

9. Zamiast przymusu, presji i kontroli – zaprezentuj czytanie wieloaspektowo

Dotrzyj do wszystkich swoich uczniów i uczennic, uwzględniając ich doświadczenia czytelnicze i temperamenty. Do aktywnych poprzez zabawę i działanie (punkt 7 ), do wstydliwych przez klimatyczne kąciki czytelnicze (punkt 1). Pokazuj tę formę aktywności jako relaks, eksperymentowanie, działanie czy punkt wyjścia do rozmowy o rzeczach ważnych. Działaj wieloaspektowo, zrywając ze stereotypem tej czynności jako nudnej i kojarzącej się ze szkolną dyscypliną. 

10. Bądź przykładem z książką w ręku. Niech dzieci widzą, że sami też czytacie.

Materiał powstał podczas akcji „Czytam sobie! Pierwsza klasa” realizowany przez program  “Szkoła ucząca się” oraz wydawnictwo Harper Collins.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Współpracuj, ale tylko jeśli chcesz!

Badania mówią, że nauczyciele chętniej pracują indywidualnie. Wolą być zostawieni sami sobie niż angażować się we współpracę z innymi nauczycielami lub dyrektorem, i w związku z tym mają niewielki dostęp do pomysłów i strategii nauczania swoich kolegów.  Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego warto to zmieniać?

Co mówią badania?

Nie możemy zmarnować kolejnego ćwierćwiecza na zapraszanie i zachęcanie nauczycieli do współpracy. Nauczyciele pracują we wzajemnej izolacji. Zamknięci w sali lekcyjnej, swoim osobistym terytorium, mają niewielki dostęp do pomysłów i strategii nauczania wykorzystywanych przez swoich kolegów. Wolą być zostawieni sami sobie, niż angażować się we współpracę z innymi nauczycielami lub dyrektorem. Ich praktyka zawodowa spowita jest zasłoną prywatności i osobistej autonomii i nie jest przedmiotem wspólnych dyskusji czy analiz. W szkołach nie ma warunków sprzyjających współpracy i ciągłemu doskonaleniu się i tak naprawdę sama struktura szkół jest potężną siłą utrzymującą status quo.

Brzmi znajomo? To wnioski z badań Johna Goodlada dotyczących edukacji, opublikowane w Phi Delta Kappan w 1983 roku. Niestety od tego czasu do chwili obecnej, wyniki te zostały powtórzone i potwierdzone w niezliczonych badaniach. Powód utrzymywania się tej izolacji zawodowej – nie tylko nauczycieli, ale edukatorów w ogóle – jest stosunkowo prosty. Struktura i kultura organizacji, w których pracują, nie wspiera, nie wymaga, ani nawet nie oczekuje od nich współpracy.

Nie znalazłem ani jednego słownika, który definiowałby zawodowca (profesjonalistę) jako osobę, która może robić, co jej się podoba. Sytuacji nie zmienimy jedynie zachęcając nauczycieli do współpracy. Trzeba wymagać, by profesjonalna współpraca stała się częścią codziennej praktyki szkolnej.

Próby promowania współpracy między edukatorami nieuchronnie zderzają się z tą tradycją izolacji. Jej strażnicy argumentują, że autonomia zawodowa nauczyciela oznacza, że ma on pełną swobodę udziału lub wycofania się z dowolnego procesu współpracy. Wymóg takiej współpracy narusza jego prawo do pracy w pojedynkę i może skutkować jedynie „naciąganą kolegialnością”, a nie prawdziwą kulturą współpracy (Hargreaves 1991). Niektórzy krytycy usystematyzowanej współpracy podsuwają nawet teorię spiskową, głosząc, że wszelkie wysiłki zmierzające do wbudowania procesów współpracy w szkolną codzienność to sztuczka administracyjna, by zmusić nauczycieli do wykonywania poleceń innych i osłabić ich pozycję. Dlatego też zwolennicy woluntaryzmu (kierowania się tylko własną wolą – przyp. tł.) wszelkie starania, by nauczyciele pracowali wspólnie, opatrują zastrzeżeniem: „ale tylko jeśli zechcą”.

Szukałem słownika, który definiowałby „profesjonalistę” jako kogoś, kto ma swobodę postępowania zgodnie ze swoim wyborem. Nie znalazłem. Widzę odniesienia do zawodów, w których ludzie muszą wziąć udział w specjalistycznych szkoleniach po to, aby wejść w daną dziedzinę i oczekuje się od nich, że będą na bieżąco z praktykami stosowanymi w tej dziedzinie. Widzę odniesienia do wiedzy specjalistycznej i oczekiwania, że przedstawiciele danego zawodu będą przestrzegać pewnych standardów i etycznego kodeksu postępowania. Ale nie znajduję żadnego słownika, który określiłby profesjonalistę jako osobę, która może robić, co jej się podoba.

Profesjonalny nie znaczy autonomiczny

Czas spędzony na współpracy z kolegami uważa się za niezbędny do osiągnięcia sukcesu w większości profesji. Kiedy zawodowi piloci linii lotniczych przygotowują się do startu, koordynują swoją pracę z kontrolą ruchu lotniczego. Jeśli wieża informuje pilota, że ma się przemieścić na pas startowy 24L i jest czwarty w kolejce do startu, pilot, jako profesjonalista, nie może samodzielnie oświadczyć: „Wolę pas startowy 25 i odmawiam czekania”. Nie tylko oczekuje się, ale wręcz wymaga, współdziałania z innymi, by osiągnąć wspólny cel, czyli bezpieczny start.

Kancelaria reprezentująca nasz okręg szkolny, gdy byłem kuratorem, wymagała od wszystkich swoich prawników, by spotykali się raz na tydzień w celu omówienia wątków i strategii w sprawach przypisanych poszczególnym pracownikom. Odpowiedzialny za daną sprawę przedstawiał fakty i swoje przemyślenia na temat dalszego postępowania, zaś pozostali doradzali, sugerowali odpowiednie precedensy oraz dzielili się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Udział w tych spotkaniach nie był opcjonalny. Ktoś mógłby powiedzieć, że ta kancelaria zmuszała swoich członków do udziału. Kancelaria uznała jednak, że wszyscy jej klienci powinni korzystać ze wspólnej wiedzy fachowej całej firmy, a nie tylko jednego prawnika, któremu przydzielono sprawę.

Kiedy nasz okręg szkolny przechodził poważny projekt budowlany, specjaliści zaangażowani w projekt zawsze pracowali jako zespół. Każdego tygodnia architekci, inżynierowie i kierownik budowy zbierali się na wspólnym spotkaniu, aby upewnić się, że realizują wspólny cel zgodnie z ustalonym planem. Śledzili postępy zgodnie z jasno określonymi kryteriami i monitorowali uzgodnione plany postępowania w celu identyfikacji i rozwiązywania problemów. Te spotkania nie były dobrowolne, można nawet powiedzieć, że członkowie byli zmuszeni w nich uczestniczyć.

Kiedy poddałem się kompleksowym badaniom lekarskim, jeden z lekarzy, który poznał moje częściowe wyniki, zalecił mi poddanie się natychmiastowej angioplastyce. Procedura szpitalna wymagała jednak sprawdzenia jego zalecenia przez dwóch innych specjalistów. Ci zapoznali się z wynikami, ale sprawdzili również dodatkowe informacje i na ich podstawie zespół stwierdził, że angioplastyka nie była konieczna, dopóki poddawałem sią alternatywnym metodom leczenia.

W każdym z tych przypadków specjalista powinien współpracować z innymi. Tak naprawdę, efektywna współpraca z innymi jest warunkiem przynależności do tych profesji. Z pewnością przedstawiciele wyżej wymienionych zawodów spędzają mnóstwo czasu pracując indywidualnie i autonomicznie. Pilot będzie działał samodzielnie podczas niektórych części lotu. Prawnik na sali sądowej musi być w stanie zareagować na nagłą sytuację. Inżynierowie, architekci i kierownicy budowy wracają do swoich indywidualnych obszarów działania, aby pracować nad zadaniami we wspólnym wysiłku ukończenia projektu. A kardiolog podejmie decyzje na podstawie swojej indywidualnej oceny.

Kiedy szkoły są zorganizowane tak, by wspierać kulturę współpracy w profesjonalnej (tu: nauczycielskiej – przyp. tł.) społeczności uczącej się, nauczyciele nadal zachowują ogromną swobodę. Przez większość dnia i tygodnia pracy, pracują w swoich klasach, starając się zaspokoić potrzeby swoich uczniów. Ale jednocześnie szkoła wbudowuje pewne procesy w codzienną praktykę swoich nauczycieli, by zapewnić, że współpracują w skoordynowany i systematyczny sposób, by wspierać swoich uczniów. Tak, jak w zawodach opisanych wyżej, nauczyciele pracują współzależnie w dążeniu do realizacji wspólnych zamierzeń i celów. Dzielą się między sobą wiedzą ekspercką, dzięki czemu jest ona dostępna dla wszystkich uczniów. Ustalają jasne kryteria i uzgodnione sposoby monitorowania postępów. Zbierają się i wspólnie analizują informacje dotyczące uczenia się uczniów, aby podejmować bardziej świadome decyzje i usprawniać swoją praktykę. Nie będą mieli możliwości zrezygnowania, ponieważ cała struktura szkoły będzie zaprojektowana w taki sposób, żeby zapewnić współpracę między nauczycielami.

Ciężar dowodów

Profesjonaliści podejmują decyzje na podstawie dowodów, wskazujących najbardziej obiecującą strategię zaspokojenia potrzeb tych, którym służą. Właśnie to czyni ich profesjonalistami, że dowody są ważniejsze niż odwołanie do bezmyślnego przyzwyczajenia („zawsze tak robiłem”) lub osobistych preferencji („Lubię to robić właśnie w taki sposób”). Zastosujmy zatem standard „ciężaru dowodów” do pytania: „Czy szkoły najlepiej służą swoim uczniom, kiedy nauczyciele współpracują ze sobą, czy też kiedy każdy nauczyciel może zdecydować się na pracę w pojedynkę?”

Organizacje zawodowe. Prawie wszystkie organizacje zawodowe w edukacji, w tym National Education Association ( największy związek zawodowy w Stanach Zjednoczonych. Reprezentuje nauczycieli szkół publicznych i inny personel pomocniczy, wykładowców i pracowników szkół wyższych i uniwersytetów, edukatorów na emeryturze i studentów przygotowujących się do zawodu nauczyciela i American Federation of Teachers (American Federation of Teachers (AFT) – jest drugim co do wielkości związkiem zawodowym nauczycieli w USA), poparły założenie, że nauczyciele powinni współpracować. Ponadto organizacje wspierające, takie jak National Commission on Teaching and America’s Future [Narodowa Komisja ds. Nauczania i Przyszłości Ameryki] (NCTAF), również wzywają nauczycieli do pracy w charakterze członków nauczycielskiej społeczności uczącej się. Prezes NCTAF napisał:

„Nauczanie wysokiej jakości nie jest indywidualnym osiągnięciem, jest wynikiem kultury współpracy, która napędza nauczycieli by łączyli wysiłki i poprawiali uczenie się uczniów ponad to, co mogliby osiągnąć samodzielnie. Pomysł, że pojedynczy nauczyciel, pracujący samotnie, może wiedzieć i robić wszystko, aby zaspokoić różnorodne potrzeby edukacyjne 30 uczniów każdego dnia w ciągu roku szkolnego, rzadko się sprawdzał i na pewno nie zaspokoi potrzeb uczniów w przyszłości” (Carroll 2009: 13).

Organizacje zawodowe doradziły dyrektorom, że jednym z ich kluczowych obowiązków i podstawową strategią poprawy osiągnięć uczniów jest budowanie zdolności personelu do uczestnictwa w nauczycielskiej społeczności uczącej się. Opowiadając się za współpracą nauczycieli, ani dyrektorski, ani nauczycielski związek zawodowy nie dodał zastrzeżenia: „ale tylko jeśli zechcą”.

Badania. Istnieje obfitość badań łączących wyższy poziom osiągnięć uczniów z nauczycielami, którzy pracują w kulturze współpracy nauczycielskiej społeczności uczącej się. Ostatnie badania szkół i okręgów szkolnych, które poprawiły dwukrotnie osiągnięcia uczniów, zakończyły się następującymi wnioskami: „co nie powinno dziwić, rezultatem licznych i różnorodnych działań była profesjonalna, nastawiona na współpracę kultura szkoły, którą często określa się dziś jako „nauczycielską społeczność uczącą się” (Odden and Archibald 2009: 78)

Badania najlepszych systemów szkolnych na świecie wykazały, że szkoły w tych systemach koncentrowały się na zapewnieniu „wysokiej jakości, współpracującego, skoncentrowanego na pracy rozwoju zawodowego”, charakterystycznego dla „nauczycielskich społeczności uczących się”, w których nauczyciele współpracują ze sobą, aby pomagać sobie nawzajem w doskonaleniu pracy w klasie (Barber and Mourshed 2009: 30). W najbardziej wszechstronnym badaniu czynników wpływających na kształcenie szkolne, jakie kiedykolwiek przeprowadzono, stwierdzono, że najskuteczniejszą strategią pomagającą uczniom w nauce na wyższych poziomach jest zapewnienie współpracy nauczycieli w zespołach, Współpraca ta ma na celu ustalenie, jaką podstawową wiedzę muszą zdobyć wszyscy uczniowie; zebranie dowodów na uczenie się uczniów poprzez ciągły proces oceniania oraz wykorzystanie tych dowodów uczenia się uczniów, żeby omówić, ocenić, zaplanować i udoskonalić własne nauczanie (Hattie 2009).

Przydatnym ćwiczeniem dla szkoły lub okręgu szkolnego, który twierdzi, że jego celem i priorytetem jest pomoc uczniom w nauce na wysokim poziomie, jest zebranie wszystkich dostępnych dowodów potwierdzających ideę, że uczniowie uczą się lepiej, jeśli nauczyciele pracują w pojedynkę. Jednocześnie, niech zbiorą wszystkie dowody potwierdzające, że uczniowie uczą się na wyższych poziomach, gdy nauczyciele współpracują jako członkowie zespołów. Strona internetowa www.allthingsplc.info zawiera konkretne cytaty organizacji i badaczy, którzy doszli do wniosku, że szkolna kultura współpracy podnosi osiągnięcia uczniów. Nie jestem w stanie wymienić badań wskazujących, że uczniowie uczą się na wyższych poziomach, gdy nauczyciele pracują w pojedynkę, ponieważ nie znam żadnych.

Jeśli przegląd dowodów z badań wskazuje, że szkoła odniesie większy sukces, jeśli jej członkowie będą współpracować, a nie działać w pojedynkę, należy stworzyć struktury wspierające współpracę, a wszyscy członkowie personelu powinni być zobowiązani do uczestnictwa. Pragnienie jednostki do pracy w pojedynkę nie jest ważniejsze od profesjonalnego obowiązku, by stosować najskuteczniejszą znaną praktykę w danej dziedzinie.

Fakt, że szkoły tworzą infrastrukturę zapewniającą współpracę nauczycieli w zespołach, nie wyklucza możliwości tworzenia przez nich dodatkowych, dobrowolnych społeczności współpracujących. Wielu edukatorów używa technologii do tworzenia wirtualnych społeczności opartych na wspólnych zainteresowaniach. Jednakże, te dobrowolne społeczności nie powinny zastępować struktur i kultur szkolnych, w których wspólna i współzależna praca jest normą.

Tylko to, czego chcemy

Następstwem trzymania się zasady woluntaryzmu jest przekonanie, że jeśli nauczyciele współpracują w zespołach, każdy taki zespół musi mieć autonomię w określeniu, czym będzie się zajmował. Zagadnienie to przedstawia się jako kwestię władzy – kto decyduje, nad czym będziemy razem pracować? W dojrzałej, profesjonalnej nauczycielskiej pracy nastawionej na wspólne dążenie do jak najlepszego zaspokojenia potrzeb uczniów i nauczycieli, bardziej trafnym pytaniem jest: Czy zgadzamy się, że celem naszej współpracy jest poprawa naszej praktyki zawodowej i uczenie się naszych uczniów? Czy zdajemy sobie sprawę, że trzeba odpowiedzieć na pewne kluczowe pytania, jeśli chcemy osiągnąć ten cel? Czy możemy wykazać się dyscypliną, aby skupić się na właściwej pracy?

Skupienie się na właściwej pracy

Współpraca jest środkiem do celu. Sama współpraca nie poprawi szkoły, a jeśli mamy toksyczną kulturę szkolną, zapewnienie nauczycielom czasu na współpracę prawdopodobnie wzmocni negatywne aspekty tej kultury i zaowocuje serią skarg. Spotkania zespołu, które koncentrują się na brakach u uczniów, ulepszaniu strategii karania uczniów łamiących szkolne zasady lub ustalaniu, kto załatwi formalności z załatwianiem wycieczki, nie poprawią osiągnięć uczniów, a jednak w wielu szkołach to właśnie tego typu tematy dominują dyskusje nauczycieli. Zapewnienie nauczycielom przestrzeni i czasu na współpracę nie poprawi sytuacji szkół, jeśli ten czas i przestrzeń nie zostaną wykorzystane do właściwej pracy.

Czym jest ta właściwa praca? Jako członkowie zespołów i uczestnicy nauczycielskiej społeczności uczącej się nauczyciele pracują wspólnie, aby stworzyć obowiązujący i realny program nauczania, który zapewni wszystkim uczniom dostęp do tej samej podstawowej wiedzy i umiejętności niezależnie od tego, który nauczyciel będzie ich uczył. Zespół śledzi proces uczenia się uczniów wykorzystując wspólnie ustalone sposoby oceniania kształtującego. Następnie zespół wspólnie analizuje dowody na uczenie się uczniów i wykorzystuje te informacje w celu poprawy praktyki zawodowej poszczególnych członków i zbiorowej skuteczności zespołu. Gdy członkowie zespołu przyglądają razem się faktycznym dowodom wskazującym na przyrastanie u uczniów wiedzy i umiejętności, które uznali za niezbędne, na podstawie sposobów oceniania, co do słuszności których się wspólnie zgodzili, są w stanie uczyć się od siebie nawzajem i stale zwiększać swoją zdolność do zaspokajania potrzeb swoich uczniów.

Wreszcie, w nauczycielskiej społeczności uczącej się, szkoła tworzy długoterminowy proces, który zapewnia uczniom borykającym się z trudnościami dodatkowy czas i wsparcie w nauce. Zamiast kontynuować loterię edukacyjną, gdzie los ucznia, który napotyka trudności, zależy niemal wyłącznie od indywidualnego nauczyciela, szkoła podejmie wielopoziomową, skoordynowaną i zbiorową reakcję, żeby udzielić wsparcia takiemu uczniowi.

Szkołom zaangażowanym w wyższy poziom uczenia się zarówno uczniów, jak i dorosłych nie wystarczy fakt, że spotkania nauczycieli odbywają się regularnie. Wiedzą, że odpowiedź na pytanie „ale nad czym będziemy współpracować” jest tak istotna, że nie można je pozostawić do uznania każdego zespołu. Nauczyciele w tych szkołach wspólnie określą właściwe obszary pracy i zapewnią systemowe wsparcie, by zespoły koncentrowały swoje wysiłki na sprawach poprawiających uczenie się uczniów.

Potężne pomysły mogą być mylnie zastosowane

Koncepcja kultury nauczycielskiej społeczności uczącej się jest potężna, ale podobnie jak wszystkie potężne koncepcje, może być źle zastosowana. 

Szkoły mogą tworzyć sztuczne zespoły, zamiast rzeczywiście działających. Nauczyciele mogą usprawiedliwić słabe osiągnięcia uczniów, zamiast opracowywać strategie poprawy ich uczenia się. Zespoły mogą koncentrować się na kwestiach niezwiązanych z uczeniem się uczniów. Dogadywanie się w zespole sobie może być ważniejsze niż uzyskiwanie rezultatów. Administratorzy mogą mikro-zarządzać procesem w sposób, który nie buduje zbiorowej zdolności do działania (ang. collective capacity), lub mogą wymagać współpracy, nie zapewniając czasu, wsparcia, warunków, zasobów i przejrzystości, które są kluczowe dla sukcesu zespołów.

Utworzenie nauczycielskiej społeczności uczącej się jest trudne, ale to nie oznacza, że edukatorzy powinni odrzucić tę koncepcję lub pozwolić poszczególnym osobom z niej rezygnować. Jeśli mają być członkami zawodu, nauczyciele muszą współpracować w dobrej wierze, aby rozwinąć swoją zbiorową zdolność skutecznego wdrażania tej potężnej koncepcji. Minęło ponad ćwierć wieku, odkąd Goodlad ostrzegał, że przełamanie tradycji izolacji nauczycieli będzie wymagało czegoś więcej niż zaproszenia. Musimy zrobić coś więcej niż nawoływać ludzi do współpracy.

Aby tworzyć szkoły, w których współzależność i współpraca są nową normą, musimy stworzyć struktury i kultury, które wbudowują współpracę w codzienną praktykę naszych szkół, zapewnić, że wspólne wysiłki koncentrują się na właściwej pracy i wspierać edukatorów którzy budują swoją zdolność do współpracy, a nie w działają w pojedynkę.

BIBLIOGRAFIA

Barber Michael, Mourshed Mona: Shaping the Future: How Good Education Systems Can Become Great in the Decade Ahead. Report on the International Education Roundtable, Singapore: McKinsey & Co., July 7, 2009. www.mckinsey.com/locations/southeastasia/knowledge/Education_Roundtable.pdf.

Carroll Tom: The Next Generation of Learning Teams, Phi Delta Kappan 91, no. 2 (October 2009): 8-13. Abstract/FREE Full Text

Hargreaves Andrew: Contrived Congeniality: The Micropolitics of Teacher Collaboration  w: Politics of Life in Schools: Power, Conflict, and Cooperation, ed. Blase Joseph: 46-72. Thousand Oaks, California Sage, 1991.

Hattie John: Visible Learning: A Synthesis of Over 800 Meta-Analyses Relating to Achievement, New York: Routledge, 2009 (polskie wydanie: www.civitas.com.pl

Odden Allen R., Archibald Sarah: Doubling Student Performance… and Finding the Resources to Do It, San Francisco: Corwin Press, 2009.

Artykuł został przetłumaczony w ramach programu “Szkoła ucząca się”. 

Autor: Rick DuFour – amerykański autor materiałów edukacyjnych i doradca ds. wdrażania koncepcji profesjonalnej społeczności uczącej się w szkołach i okręgach szkolnych

© 2011, Rick DuFour.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań