Rodzic na odwyku od szkoły

Informacje o materiale

Autor/-ka: Sylwia Żmijewska-Kwiręg

Data dodania: 20.12.2023

Grupa docelowa: Rodzice, Wychowawcy, Specjaliści w szkole, Dyrektorzy, Nauczyciele świetlicy, Nauczyciele przedmiotowi

Artykuł

Temat prac domowych i uczenia się w domu wywołuje od lat dyskusje. Ujawniają się różne poglądy, pojawiają różne propozycje – od całkowitego zakazu np. prac domowych po określenie jednostki czasu, jaki dziecko może spędzić nad lekcjami w domu. Głos zabierają uczniowie, nauczyciele i rodzice. To moment, w którym ci ostatni balansują między rolą natarczywego kontrolera i wyrozumiałego rodzica, a troska o przyszły sukces edukacyjny dziecka walczy ze zdrowym rozsądkiem.

Powstało wiele artykułów o liczbie godzin spędzanych nad lekcjami. W sieci szerzą się rodzicielskie anegdoty o poszukiwaniu dyni na poniedziałkowe zajęcia czy rodzinnym malowaniu plakatu na lepszą ocenę. Z rozmów ze znajomymi matkami i ojcami wiem, że rodzice sprawdzają zeszyty, piszą za dziecko wypracowania lub mocno ingerują w ich treść. Sami biorą się do prac domowych, obawiając się, że dziecko sobie nie poradzi lub że wyniki (oceny?) będą niezadowalające.

Temat szkoły w domu obecny jest do ostatnich godzin dnia: “Spakowałeś się?”, “Masz jutro jakiś sprawdzian?”, “Czy na pewno wszystko odrobiłeś?”, “Co z tym dodatkowym zadaniem…”. To już nie anegdoty i zasłyszane z rozmów sytuacje – to także moje pytania sprzed kilku lat. 

[Sylwia i Tomasz, rodzice trojga dzieci]: Mamy dwoje dzieci w wieku szkolnym (obecnie 4 i 1 klasa szkoły ponadpodstawowej). Starszy syn nas szybko ustawił do pionu, mówiąc “Jak mam się nauczyć, skoro chcecie to zrobić po swojemu”. Tu było łatwo odpuścić – dobra pamięć, koncentracja na lekcji, umiejętność szybkiego i trwałego uczenia się dawała jemu i nam poczucie bezpieczeństwa, że sam wszystko ogarnie. 

Z młodszą było inaczej – wydawało nam się, że wymaga od nas ciągłego sprawdzania, motywowania, przekonywania, tłumaczenia. W czasie edukacji zdalnej już nie tylko kontrolowaliśmy aktywności edukacyjne po szkole, ale też te na onlajnie (czy ma dostęp do kamery, czy ma przygotowane podręczniki, czy nie siedzi w telefonie itp). Okazało się, że nawet w sprawach, w których doskonale dałaby sobie radę, córka zaczęła prosić nas o pomoc, weryfikowała z nami, czy coś zrobiła dobrze. Chcieliśmy dobrze, a wyszło…gorzej. Mimowolnie odebraliśmy naszemu dziecku poczucie sprawczości i wiary we własne możliwości. I wtedy powiedzieliśmy STOP. Przede wszystkim sobie. Trwa to już kilka lat i objęło newralgiczne momenty edukacji naszych dzieci – ósmą klasę obojga, a teraz czas przedmaturalny jednego z nich i pierwszą klasę nowej szkoły. 

Co przestaliśmy robić:

  • Nie sprawdzamy codziennie dziennika elektronicznego. Nie instalujemy aplikacji mobilnej. Nie zaglądamy do sekcji z ocenami. 
  • Wchodzimy do dziennika elektronicznego tylko wtedy, gdy dostajemy powiadomienie o wiadomości od nauczyciela oraz sygnał od dziecka o konieczności usprawiedliwienia nieobecności. Robi to tylko jedno z nas.
  • Nie pytamy o planowane sprawdziany, oceny czy prace domowe. Wiemy o nich tyle, ile nam powiedzą. Bywa to miłą lub niemiłą niespodzianką.
  • Nie pytamy o oceny kolegów. Nie porównujemy naszych dzieci. Każde z nich musi włożyć zupełnie inny wysiłek, ma inne możliwości, w inny sposób się uczy.
  • Nie namawiamy dzieci do poprawiania ocen – zostawiamy to ich decyzji. 
  • Nie oglądamy ich zeszytów – starszy ich nie prowadzi, notuje gdzie popadnie; młodsza dba o ich wygląd, porządkuje notatki po swojemu.
  • Jeśli proszą nas o sprawdzenie zadania nie poprawiamy błędów, tylko zadajemy pytania, które pomagają im lepiej zrozumieć, gdzie i dlaczego się pojawia błąd.
  • Nie nagradzamy za wyniki, ale zawsze świętujemy koniec roku (niezależnie od świadectwa) i początek roku.

…nie przestając wspierać naszych dzieci.

Organizujemy bezpieczne warunki do uczenia się w domu

  • Tak organizujemy naszą przestrzeń i życie rodzinne, by uwzględniać w nich potrzebne dzieciom czas i przestrzeń na czytanie, uczenie się (jeśli chcą i to planują), odpoczynek. 
  • Dbamy o to, by miały spokojne warunki, dobre oświetlenie, ciszę. Pracują bez rozpraszaczy. 
  • Z rzadka pytamy, czy są jakieś obszary, w których potrzebują wsparcia. Wiedzą, że w każdej chwili mogą poprosić o pomoc. Po ich stronie jest wyłuskanie tego, czego naprawdę od nas potrzebują. 

Pomagamy im rozwijać kompetencję uczenia się 

  • Podpowiadamy różne techniki uczenia się – czasem z nich korzystają, czasem nie. 
  • Proponujemy, by skupili się na tym, co jest dla nich ważne. Przy pozostałych przedmiotach mogą ograniczyć się do minimum.
  • Zachęcamy do samooceny, pytając: Z czego jesteś zadowolony…Nad czym chciałabyś popracować
  • Jeśli coś im niespecjalnie pójdzie i się tym z nami podzielą (nie zawsze to robią), to zachęcamy je do wyciągnięcia własnych wniosków.  Zastanawiamy się wspólnie, co sprawiło największą trudność i dlaczego.
  • Gdy o czymś zapomną, pozwalamy im  ponieść tego konsekwencje. Nie donosimy zeszytów, kanapek, nie piszemy meili usprawiedliwiających do nauczycieli. 

Doceniamy i wspieramy ich potencjał

  • Doceniamy najmniejszy sukces, w tym ten nie edukacyjny (zachowanie na lekcji, postawę wobec koleżanki, zaangażowanie w życie szkoły). 
  • W małym stopniu koncentrujemy się na wynikach, choć je zauważamy. 
  • Rozmawiamy o ich celach (krótkoterminowych) i planach. Mamy zgodę (choć to jest trudne) na to, że czasem ich sobie nie stawiają lub że są one odmienne od naszych wyobrażeń. 
  • Piszemy (np. na koniec roku) do nauczycieli chwaląc nasze dzieci za wysiłek, jaki wkładają w pracę. 

Słuchamy z ciekawością tego, co przeżywają w szkole

  • Ze szkolnych anegdot, opowieści o lekcjach oraz sposobu, w jaki to wyrażają dużo więcej wiemy o wyzwaniach edukacyjnych czy emocjonalnych naszych dzieci niż z oceny na sprawdzianie.
  • Podejmujemy kontakty ze szkołą, kiedy od dziecka słyszymy, że jest jakaś trudność. Zawsze wcześniej sprawdzamy, czy nasze dziecko nie chce tego spróbować rozwiązać samodzielnie. 
  • Inicjujemy lub bierzemy udział w szkolnych rozmowach (z racji pracy w obszarze edukacji), np. wokół oceniania czy ilości sprawdzianów, jeśli widzimy, że to jest zbytnim obciążeniem dla dzieci.

Dlaczego to robimy?

Takie podejście pozwala dzieciom wierzyć we własne możliwości, ćwiczyć się w samodzielności i odpowiedzialności, doświadczać konsekwencji własnych decyzji i w sobie lokalizować źródło sukcesów i niepowodzeń. Ostatnio usłyszałam, jak moje dziecko mówiło do koleżanki “Mama mnie nie sprawdza. Ma do mnie zaufanie…”.

W nas rodzicach wyzwala to odporność na sukcesy i niepowodzenia szkolne naszych dzieci. Nie próbujemy już zaspokajać własnych ambicji i planów, tylko jesteśmy uważni na ich potrzeby i emocje. Przestaliśmy też brać udział w niepisanym konkursie na “najlepiej zorganizowanego rodzica roku”. I jest nam wszystkim łatwiej. 

I w końcu znów jesteśmy rodzicami, a nie nauczycielami. A w domu zajmujemy się przede wszystkim sprawami rodzinnymi, nie szkolnymi. 

To nie znaczy, że nie mamy wątpliwości i że nie włącza się w nas rodzic troszczący się nadmiernie o niepewną wszak przyszłość własnego dziecka. Wtedy nasze dzieci przywołują nas do porządku, wprost mówiąc: „Pozwólcie nam samym decydować”, ” Nie wracajcie się”, „Spokojnie, nie martwcie się, ogarniamy…”.

 

 

Artykuł powstał we współpracy z Polska Press w cyklu: “To nie jest na ocenę?

Podobne materiały

Film lub webinarium

Konflikt w radzie pedagogicznej. Co robić?

Konflikty to naturalny element pracy zespołowej i może być motorem rozwoju oraz korzystnych zmian.
Zobacz
Artykuł

Moja droga do uczenia bez ocen cyfrowych

Dobra praktyka nauczycielska do pracy bez ocen cyfrowych. Zawiera ankietę samooceny dla uczniów do pobrania.
Zobacz
Publikacja

Słowniczek oceniania kształtującego

Poznaj Słowniczek oceniania kształtującego.
Zobacz
Scenariusz lub ćwiczenie

Podsumowanie, ewaluacja, refleksja w grupie projektowej

Jak podsumować projekt młodzieżowy?
Zobacz
Scenariusz lub ćwiczenie

Wzmocnienie grupy projektowej

Zestaw ćwiczeń do wykorzystania na zajęciach mających na celu podsumowanie działań młodzieży w projekcie.
Zobacz
Scenariusz lub ćwiczenie

Ja w grupie – gdzie zmierzać po zakończonym...

Poznaj kilka ćwiczeń, które mogą być pomocne w analizie swojej roli w życiu grupy realizującej projekt młodzieżowy.
Zobacz
Scenariusz lub ćwiczenie

Projekt z lotu ptaka

Dwa ćwiczenia na podsumowanie szkolnego projektu młodzieżowego.
Zobacz
Scenariusz lub ćwiczenie

Karta pracy projekt młodzieżowy. Zielone ławki

Czy wasza szkoła funkcjonuje zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju Sprawdźcie to!
Zobacz
Scenariusz lub ćwiczenie

Karta pracy projekt młodzieżowy. Zielona inwentaryzacja

Gra terenowa jest formą zabawy, w której można potraktować region jako planszę do gry.
Zobacz
Scenariusz lub ćwiczenie

Karta pracy projekt młodzieżowy. Zaprzyjaźnij się z naturą

Wspólnie znajdźcie i przeanalizujecie inwestycje oraz aktywności gospodarcze, podjęte na terenie znajdującym się na obszarze chronionym.
Zobacz
Scenariusz lub ćwiczenie

Karta pracy projekt młodzieżowy. Szkolne dotleniacze

Wspólnie stwórzcie szkolny dotleniacz, czyli zielone miejsce na terenie waszej szkoły.
Zobacz
Scenariusz lub ćwiczenie

Karta pracy projekt młodzieżowy. Natura w otworku

Efektem waszego projektu młodzieżowego będzie m.in.: plener fotograficzny z wykorzystaniem aparatów otworkowych.
Zobacz
Biblioteka materiałów

Chcesz usystematyzować swoją wiedzę z tego obszaru?

Przejdź do sekcji TEMATY