Jak napisać reportaż

Reporter powinien być przede wszystkim człowiekiem, który spotyka się z drugim człowiekiem.

Jak znajdujesz temat?

To jedno z częściej zadawanych pytań. Odpowiedź nie jest trudna.

„Porozmawiaj ze mną o śmierci” – usłyszałam któregoś dnia od znajomej. Jest moją rówieśniczką. Opowiedziała mi o przygotowywaniu ubrań do trumny w swojej rodzinie. Ryszard Kapuściński mówił, że trzeba przeczytać sto stron na jedną napisaną. Zatem najpierw czytałam. Oswajanie śmierci ma kulturowo długą historię. Jest sporo książek, które o tym traktują.

Przypomniałam sobie ceremonie, w których sama uczestniczyłam. Kiedy zmarł mój dziadek okazało się, że ubranie miał już dawno przygotowane. Trumna z jego ciałem leżała przez trzy dni w pokoju. Pamiętam zasłonięte lustra, zatrzymywanie wskazówek zegara, gałązki jedliny jako znak, że ktoś umarł. Nie wolno było zamiatać, bo można wymieść kogoś żywego. A jak wynoszono trumnę zastukano nią trzykrotnie o próg. Tak gospodarz żegnał się z domem.

Wśród moich bohaterów były osoby pochodzące ze wsi, ale też młoda dziewczyna – Ewelina z Warszawy i mieszkańcy domu opieki społecznej w Gorzowie Wielkopolskim. Pracowałam z Anią Bedyńską, znakomitą fotoreporterką. W tym reportażu tekst nie istnieje bez zdjęć i na odwrót. W domu opieki społecznej rozmawiałyśmy z zupełnie obcymi ludźmi, w miejscu, które było właściwie końcem ich drogi.

Pierwsze spotkanie na korytarzu wyglądało jak scena z filmu. Żałowałyśmy, że nie mamy kamery. Na kanapie siedziało pięć osób i rozmawiało o modzie w ubraniach śmiertelnych, żartując, a nierzadko się kłócąc, pan Franciszek opowiadający o swoich czerwonych garniturach, pani Halina, która zastanawia się, jaki żakiecik będzie modny, jak będzie leżeć w trumnie. Już pierwotnie oswajanie lęku odbywało się poprzez przeżywanie czegoś we wspólnocie. „Człowiek rodzi się na śmierć i umiera na życie, taka prawda” – jak mówi jedna z bohaterek. Powstał tekst „Ja tam ze śmiercią oswojona” (https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,5293137,ja-tam-ze-smiercia-oswojona.html)

Kiedy kilka lat temu usłyszałam w telewizji, że do Berlina trafiło dwadzieścia pięć ton rzeczy należących wcześniej do Marleny Dietrich ani ona, ani jej twórczość nie interesowały mnie szczególnie, ale wiedziałam, że tam pojadę. Bo kim jest kobieta, która w pięciu magazynach na całym świecie zebrała to wszystko. I czym było „to wszystko”? Chciałam znaleźć cokolwiek, co jest związane z Polską (wiedziałam, że Dietrich odwiedziła nasz kraj dwukrotnie: 1964 i 1966 roku). Ale jak szukać? Od czego zacząć? Warto się zastanowić, gdzie zapisuje się ważne rzeczy. W pamiętniku? W
notesie? Pokazano mi jeden z nich, z adresami. Był czerwony, niewielki. Okładka w niektórych miejscach porysowana, naddarta, pożółkłe kartki, litery rozmazane od ślinionego palca. Na ostatniej stronie pod napisem „Poland Pologne” było kilka polskich nazwisk. Dla reportera to zachęta do pracy. Pierwsze zadanie: odnaleźć osoby z kartki lub wszystko, co związane z nimi i Marleną Dietrich. To otworzyło kolejne furtki. Powstał reportaż, a potem książka „Marlene”, która ukazała się w wydawnictwie Czarne.

Skąd więc temat? Z rozmów z ludźmi. Z ciekawości. Często z przypadku, bo bywa tak jak pisze Mariusz Szczygieł w reportażu „Kartka”: „ Długopis spadł mi ze stolika w kawiarni Nowy Świat. Schyliłem się i zobaczyłem, że na podłodze leżą dwie rzeczy: oprócz długopisu w szczelinie między nogą stołu a ścianą leży kartka. Pożółkła i zapisana. Nie była to kartka z zeszytu, raczej z notesu. Po obu stronach ktoś wypisał osoby, ich roczniki (lata trzydzieste) i adresy. Już miałem zwrócić spis kelnerowi (taka kartka pewnie jest dla kogoś ważna), gdyby nie fakt, że wszystkie zapisane osoby są kobietami, a jedną z nich znam.”

O czym ten reportaż?

To pytanie warto sobie zadać, najlepiej po zebraniu materiału, przed pracą zazwyczaj zbyt mało wiemy. Można też ulec pokusie zbierania materiału „pod tezę”. Tak stało się, kiedy pojechałam do Hamburga do żydowskiego tancerza flamenco, bohatera mojego reportażu „Wszystko o mojej siostrze”.

O Rubinsteinie wiedziałam niewiele: że przed wojną tańczył z siostrą w warszawskiej Adrii, on jako Imperio, ona jako Dolores, byli w getcie warszawskim, siostra zaginęła w podróży podczas II wojny światowej, Rubinstein nigdy nie dowiedział się, co się stało, ale uznał, że to wina Niemców i postanowił się mścić. Został agentem i mordował. Pomyślałam zatem, że napiszę historię o agencie. To był błąd, bo na początku pytając próbowałam udowodnić, chyba najbardziej sobie, że w tej historii chodzi właśnie o to. Aż któregoś dnia (spędziłam u Rubinsteina tydzień) przyniósł do kuchni, w której siedzieliśmy skrzyneczkę, zdjął przysłaniającą ją złotą szmatkę i pokazał martwą, pokrytą pleśnią jaskółkę, którą, jak powiedział, bardzo kochał. Dużo opowiadał o swojej siostrze. Chodziłam z nim po mieszkaniu. Potykał się co chwila o suknie, które sam szyje (występuje do dziś jako tancerz w przebraniu kobiecym i męskim) i przeklinał. Potem podnosił je i z czułością całował. Kiedy w telewizji pokazywali film o Holokauście podbiegał do ekranu i szukał z lupą twarzy siostry. „Brak”, wtedy zrozumiałam, że to o nim właśnie powinna być ta opowieść.

Reporter powinien być przede wszystkim człowiekiem, który spotyka się z drugim człowiekiem, a nie kimś, kto przyjeżdża po „materiał”.

Jak rozmawiać?

Bez względu na temat – bez strachu.

Jedną z bohaterek reportażu „Ja tam ze śmiercią oswojona” jest moja ciotka, Helena. Ania Bedyńska wpadła na pomysł, żeby sfotografować rozłożone ubrania na białym prześcieradle. Patrzyłyśmy, jak ciotka spokojnie szukała obrazka swojej patronki, świętej Heleny, ulubionego wazonika z gołąbkami. I „książeczka do nabożeństwa obowiązkowo” musiała być. Obraz na prześcieradle uzupełniał się. Jakbyśmy uczestniczyły w jakimś misterium. Potem zaprowadziła nas do sąsiadki, pani Anastazji.

Kiedy weszłyśmy pani Anastazja obierała ziemniaki. Zakasałam rękawy. Bo często właśnie od takiego obierania ziemniaków zaczyna się moje bycie z drugim człowiekiem, którego historię chcę opisać. Obierałyśmy i rozmawiałyśmy: o jej ucieczce zza Buga, o samotności, o kościele, o śmierci. Bo jednak w kulturze ludowej ona jest wszechobecna. Mówi się o niej, modli się o nią, czeka na nią. Ubrań do trumny nie chciała pokazać. „Nie są gotowe, to wcale nie są ubrania na śmierć” – tłumaczyła. W takich sytuacjach często pojawia się pytanie – wyjść czy próbować? Ja próbuję. Długo z nią rozmawiałam, w końcu powiedziała – No dobrze, to ja już to pani pokażę. Zaczęła rozkładać ubrania, opowiadać, że materiał powinien być rozciągliwy, zastanawiać się czy niebieska chustka będzie pasować. I że z jej nóg każdą chorobę da się wyczytać. Ma buty wiatróweczki wygodne, bo długa droga przed nią.

W pracy nad reportażem nie liczy się wiek reportera, tylko wrażliwość, umiejętność słuchania i to, ile potrafi się dać z siebie

Czas

Nie trzeba bać się milczenia. Czasem warto poczekać aż bohater zacznie mówić. Jeśli nie odpowie na pytanie od razu nie należy się martwić. Można wrócić do niego później.

Ale trzeba pamiętać, że skoro zabiera się komuś czas, to trzeba go także poświęcić. Bohater nie może mieć poczucia, że nam się śpieszy. Doskonale wyczuwa, kiedy to „obieranie ziemniaków” tak naprawdę nas nie interesuje.

Bohater lubi opowiedzieć nam najpierw swoją „wersję” historii. Pozwólmy mu na to. Dzięki temu poczuje się bezpiecznie, bo „wyrzucił z siebie” to, na czym mu zależało. Warto przyjść kilka razy, dopytać. Bywa jednak, że takiej możliwości nie dostaniemy. Co wtedy? Zamienić się w słuch, obserwować. W domu opieki społecznej spędziłyśmy zaledwie jeden dzień, przy czym musiałyśmy pamiętać o tym, że nasi rozmówcy mają swój rytm, którego nie wolno nam burzyć, bo to my wchodzimy w ich życie. Dostosowałyśmy się. Gdy jedna pani chciała zdążyć na „Modę na sukces”, nie mogłyśmy jej powiedzieć, że najwyżej nie obejrzy tego odcinka. Z każdym rozmawialiśmy w jego pokoju, choć rozmów w korytarzu słuchałyśmy z dużą uwagą. Ludzie chcą rozmawiać. Jeśli umiemy słuchać nie powinno być problemu.

Czy nagrywać

Nagrywanie nie sprzyja koncentracji, ale warto włączyć dyktafon, bo nie sposób zapamiętać wszystkich szczegółów.
Przy „Ja ze śmiercią oswojona” szybko go wyłączyłam. Wolałam wsłuchać się nie tylko w to, co mówią, ale jak to robią. Parę lat temu, gdy zaczynałam pisać, byłam przekonana, że muszę nagrywać, bo nie wolno mi niczego zmieniać, powinnam pisać słowo w słowo to, co mówią bohaterowie. To nieprawda. Można „ingerować” w wypowiedź bohatera, szlifować ją, jeśli nie gubi się indywidualności jego języka i oczywiście nie zmienia sensu wypowiedzi.

Jako opisać

We wspomnianym reportażu o Sylwinie Rubinsteinie jest taki fragment: „Sylwin Rubinstein ma 92 lata. Mieszka w Hamburgu, na St. Pauli. To dzielnica burdeli, klubów nocnych i tureckich sklepów. Pukać trzeba w umówiony sposób (…)”

Nie czujecie Państwo jeszcze, że weszliście do mieszkania, prawda? Czego brakuje? Lidka Ostałowska, znakomita reporterka, która byla również redaktorką tego tekstu, poradziła: Napisz jak trzeba stukać. Dopisałam: „stuk – stuk, stuk – stuk, stuk”.

Lepiej? Jesteśmy już w środku. Dla reportażu ważne jest wszystko. Kolor ubrania, wykończenie sukienki, to jak ktoś siada i czy chodząc szura nogami czy nie. Dlatego potem: „W przedpokoju złote anioły. W pokojach chińska porcelana, ruski samowar, pod palmą rzeźbiona Matka Boska, obraz olejny z tańczącą Cyganką. Wazy, miniaturki, każdy kąt w domu zastawiony. Zapach stęchlizny kręci w nosie. Siedzimy w kuchni, w półmroku. Bluszcz, który oplata okna, nie pozwala światłu przedrzeć się do wewnątrz.”

Widzicie to mieszkanie? To szczegół buduje obraz. Nie należy o nim zapominać. Dzięki niemu można pisać tak, żeby czytelnik „poparzył” sobie palce o gorący kubek z herbatą, który podaje wam właśnie bohater.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Siła zbiorowej skuteczności nauczycieli

Jeśli nauczyciele wierzą w swoją łączną zdolność wpływania na osiągnięcia uczniów, to wyniki ich podopiecznych w nauce są znacznie wyższe. Ich wspólne przekonania na temat zdolności szkoły jako całości są „silnie i pozytywnie związane z osiągnięciami uczniów w różnych dziedzinach”. Co mówią badania o zbiorowej skuteczności?

Sytuacja edukacji i pracy zdalnej uwidoczniła, jakie znaczenie dla tworzenie wszystkim uczniom i uczennicom warunków do głębokiego uczenia się, ma współpraca nauczycieli. Współpracę taką rozumiemy nie tylko jako  grupową realizację zadań, lecz także jako uwspólnianie przekonań dotyczących procesu nauczania i uczenia się uczniów, wiarę w siłę zbiorowego wpływu oraz wzajemne wspieranie i uczenie się nauczycieli i nauczycielek.

Czym jest zbiorowa skuteczność?

Badania zainicjowane w końcu lat 70. przez amerykańskiego psychologa Alberta Bandurę pozwoliły dostrzec związek pomiędzy wiarą grupy w jej możliwości a szansą na sukces. Kolejne badania prowadzone wśród przedstawicieli różnych grup zawodowych (w tym nauczycieli) dowiodły, że jeśli zespół osób podziela przekonanie, iż dzięki wspólnym wysiłkom mogą pokonać wyzwania i osiągnąć zamierzone rezultaty, to jest on bardziej efektywny. Bandura nazwał ten wzorzec w ludzkich zachowaniach zbiorową skutecznością, którą opisał jako „przekonanie grupy o jej wspólnej zdolności do organizowania i wykonywania działań wymaganych do osiągnięcia określonych poziomów osiągnięć”. 

Zbiorowa skuteczność i jej wpływ na uczenie się uczniów

Wieloletnie badania pokazały, że jeśli nauczyciele wierzą w swoją łączną zdolność wpływania na osiągnięcia uczniów, to wyniki ich podopiecznych w nauce są znacznie wyższe. Kolejne metaanalizy (m.in. Rachel Eells w 2011) udowodniły, że wspólne przekonania nauczycieli na temat zdolności szkoły jako całości są „silnie i pozytywnie związane z osiągnięciami uczniów w różnych dziedzinach”, a John Hattie umieścił zbiorową skuteczność nauczycieli na szczycie listy czynników wpływających na osiągnięcia uczniów: jako trzy razy silniejszą od statusu społeczno-ekonomicznego, dwukrotnie większą niż wcześniejsze osiągnięcia ucznia i ponad trzykrotnie większą niż wpływ środowiska domowego i zaangażowania rodziców oraz uczniowska motywacja i koncentracja, wytrwałość i zaangażowanie.

Skuteczność zbiorowa a kultura szkoły

W świetle badań okazało się też, że skuteczność zbiorowa wpływa na to, jak myślą, uczą się i zachowują nauczyciele; jest też głównym czynnikiem wpływającym na kształt kultury szkolnej. Kiedy nauczyciele podzielają poczucie zbiorowej skuteczności, to jednocześnie: 

Kultura współpracy i przekonanie o zbiorowym wpływie w dużej mierze decydowały o tym, w jaki sposób szkoła (jej liderzy i zespoły) zareagowała zarówno w momencie przejście na edukację zdalną (w związku z epidemią), jak również w kolejnych miesiącach organizacji procesu uczenia się i nauczania w szkole. Jeśli praktyka współpracy nauczycieli i wzajemnego uczenia się były mocno zakorzenione w kulturze pracy szkoły, szkolna społeczność zachowała większą  odporność na kryzys, rozumianą jako „możliwość skutecznej realizacji głównych wartości i celów, szkoły – wspierania rozwoju i zapewnienia efektywnego uczenia się wszystkim uczniom i uczennicom szkoły – niezależnie od okoliczności zewnętrznych i potencjalnych kryzysów.” Więcej o wynikającej z tego odporności szkoły przeczytacie w artykule Współpraca i uczenie się nauczycieli w czasie edukacji zdalnej, w którym odwołujemy się do badań zrealizowanych przez zespół Research Eye na potrzeby programu “Szkoła ucząca się” oraz w bazowym artykule Jędrzeja Witkowskiego Odporność społeczności szkolnej na kryzys i jej wzmacnianie.

Zbiorowa skuteczność a modelowanie zbiorowych zachowań pedagogicznych

Zbiorowa skuteczność wpływa pośrednio także  na osiągnięcia uczniów poprzez modelowanie zbiorowych zachowań pedagogicznych, takich jak odważne wdrażanie efektywnych strategii i koncepcji do szkolnej praktyki, angażowanie rodziców oraz znajdowanie skutecznych sposobów radzenia sobie z wyzwaniami wychowawczymi i edukacyjnymi. I odwrotnie – jeśli nauczycielom brakuje poczucia zbiorowej skuteczności, nie podejmują określonych działań, ponieważ czują, że oni lub ich uczniowie nie mają możliwości osiągnięcia pozytywnych wyników. 

Jak budować zbiorową skuteczność nauczycieli?

Siła zbiorowej skuteczności polega na tym, że można na nią wpływać w obrębie szkoły (niezależnie od wyzwań systemowych i zmieniających się kontekstów administracyjno-politycznych). Skupienie się liderów szkół (dyrektorów i liderów zespołów nauczycielskich) na jej rozwijaniu, jako na punkcie zmiany, jest skuteczną i realistyczną drogą do lepszych osiągnięć wszystkich uczniów.

Aby zacząć tę zmianę, potrzebne są dowody na to, że podejmowane przez nauczycieli wspólne wysiłki w zakresie doskonalenia nauczania i tworzenia przestrzeni do zaangażowanego, samodzielnego i rozwojowego uczenia się uczniów skutkują potwierdzonymi, lepszymi wynikami. Dowody te wzmacniają zbiorową skuteczność nauczycieli, ale też rozwijają proaktywne zbiorowe zachowania, uczucia, myśli i motywacje, określane przez Bandurę jako “wzajemna przyczynowość”.

Dużym wyzwaniem jest wspieranie nauczycieli w dostrzeganiu, gromadzeniu i analizowaniu tych dowodów (w postaci osiągnięć uczniów) oraz  powiązaniu ich ze wspólnie podejmowanymi przez nauczycieli działaniami, tak aby zrozumieli, że czynniki wpływające na postępy uczniów znajdują się w ich zbiorowej sferze wpływu. 

W szkole, w której wierzy się w zbiorową skuteczność, nauczyciele systematycznie badają konkretne dowody uczenia się uczniów i odkrywają, czy wprowadzane wspólnie zmiany w praktyce lekcyjnej pozytywnie wpływają na wyniki uczniów – pytają uczniów o ich naukę, postępy, zmagania i motywację do dalszej nauki oraz badają różne artefakty i wskaźniki codziennych postępów (np. zadania, portfolio). 

Główną zasadą oceniania kształtującego, we wdrażaniu którego wspieramy szkoły w ramach programu “Szkoła ucząca się”, jest powiązanie go z planem nauczania i uczenia się, który:

  • uwzględnia informacje na temat postępów uczniów i ocenę stopnia realizacji zamierzonych celów;
  • jest modyfikowany elastycznie przez nauczyciela w zależności od uzyskanych informacji (zebranych dowodów) na temat postępów uczniów; 
  • jest punktem wyjścia do określania celów i kryteriów, według których będzie oceniana praca ucznia;
  • jest dostępny uczniom – zadaniem nauczyciela jest opracowanie takiego sposobu poinformowania uczniów, który pozwoli im zrozumieć stojące przed nimi cele i zadania;
  • uwzględnia sposób, w jaki uczniowie otrzymywać będą informację zwrotną, jaka będzie ich rola w sprawdzaniu własnych osiągnięć i jaką pomoc uzyskają w swojej dalszej nauce.

Rola lidera w budowaniu zbiorowej skuteczności

Największą władzą, jaką dyrektorzy mają w szkołach, jest to, że mogą kontrolować narrację szkoły. Jeśli narracja dotyczy rozkładów jazdy autobusów, zmian w programie nauczania i harmonogramów egzaminów, to przenosi się na całą szkołę jako cel nauczania – zgodność z procedurami. W takich szkołach uczniowie myślą, że nauka przychodzi do szkoły na czas, siedzi prosto, milczy i obserwuje pracę nauczyciela. 

Ale jeśli zamiast tego narracja dotyczy wysokich oczekiwań, rozwoju adekwatnego do włożonego wysiłku, myślenia wspólnego o tym, co to znaczy być „dobrym uczniem” i co to oznacza, że my jako nauczyciele mamy wpływ, wówczas nauczyciele i uczniowie będą myśleć o uczeniu się w inny sposób.  Będą wierzyć, że uczenie się to wyzwanie, zrozumienie i stawianie jasnych i osiągalnych oczekiwań, a niepowodzenia są okazją do nauki (Jenni Donohoo, John Hattie and Rachel Eells, 2018).

Promując kulturę współpracy, liderzy szkolni, dyrektorzy i dyrektorki  mogą wpływać na przekonania nauczycieli o własnej (zbiorowej) skuteczności poprzez:

Jeśli liderzy szkolni zapewniają struktury współpracy oparte na wysokim zaufaniu, nauczyciele uczą się od siebie nawzajem i budują wspólne zrozumienie. Łatwiej dostrzegają, w jaki sposób mogą nie tylko gromadzić, ale też wykorzystać codzienne dowody uczenia się uczniów do określenia wpływu oraz jak mogą wprowadzić zmiany w swoich praktykach lekcyjnych i wdrażać wspólne strategie wzmacniania osiągnięć uczniów. 

Bibliografia:

Autorka bazowała na amerykańskim opracowaniu Donohoo J., Hattie J. and Eells R.: The Power of Collective Efficacy, “Educational Leadership” March 2018, Volume 75, Number 6, “Leading the Energized School”, s. 40-44.

Artykuł powstał w ramach programu “Szkoła ucząca się” .

Autorka: Sylwia Żmijewska-Kwiręg

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Po co ta współpraca – co myśli o tym moja rada

Pocięte na paski wypowiedzi nauczycieli wrzucamy do kapelusza. Członkowie RP losują poszczególne wypowiedzi (na temat współpracy – dość kontrowersyjne) odczytują je na głos i odnoszą się do zapisanych tam treści (Co  o tym myślę? Jak jest w naszej szkole? Zgadzam się z tym stwierdzeniem/Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem).

Jeśli grupa nie jest ze sobą jeszcze zgrana, można prosić o refleksje w parach, jeśli jest  już zintegrowana – na forum.

Przecież jako ludzie dorośli nie musimy się między sobą umawiać na to, żeby dobrze współpracować albo dobrze się komunikować.

Przecież jako ludzie inteligentni dobrze zdajemy sobie sprawę , że trzeba współpracować , trzeba być asertywnym i ogólnie trzeba sobie ufać i takie tam. Chyba nikt temu nie zaprzeczy?

Jako nauczyciele zajmujemy  się  kontraktami , zawieramy je z dzieciakami.  W rzeczywistości nic z tego nie wychodzi , więc tym bardziej dla nas to strata czasu. 

Tutaj przychodzę  tylko do pracy , ale w pełni realizuję się w innej szkole. Tam jest zupełnie inna atmosfera. Tam mogę się wykazać i nikt nie mówi mi , że wybiegam przed szereg. Nie to, co tu.  Szkoda, bo nauczyciel tu są naprawdę fajni.

Chyba wszyscy się ze maną zgodzą , ze w naszej szkole pracują sami wspaniali nauczyciele i my nie potrzebujemy rozmowy o tym jak jest miedzy nami i czy wszystko jest ok. 

Uważam, że naszej zespole zazwyczaj nie mieszamy się do tego , jak uczą inni i nie rozmawiamy o swoich problemach z dyscypliną w klasie.  Ja obawiam się , że przyznanie się do problemów w naszym zespole będzie równoznaczne z przyznaniem się do niekompetencji.

Albo ma się zdolności aby być skutecznym nauczycielem , albo nie.  Nie ma co liczyć na to, że ktoś ci pomoże zmienić swoje uzdolnienia.

Wspieranie innych nauczycieli i pomaganie im pochłania dużo czasu i wymaga sporo pracy.  Żeby to usprawnić  w naszej szkole podzieliśmy się na pary , w których raz w semestrze oglądamy swoje lekcje i wspólnie omawiamy co zostało zaobserwowane. Najczęściej umawiamy się wcześniej na co zwrócimy uwagę np. na sposób w  jaki nauczyciel dzieli uczniów na  grupy i ich reakcję na współpracę  w losowo dobranych zespołach .

Ostatnio poprosiłam moją wspierającą partnerkę o obserwację jak zaczynam lekcję i jak uczniowie włączają się w tok lekcyjny. Okazało się , że  tracę zbyt dużo czasu na róże sprawy z pojedynczym uczniami , a reszta się przysłuchuje. Wniosek mam taki, że zacznę pracować z zadaniem na dobry początek.

W mojej szkole umówiliśmy się na system, że nauczyciel potrzebujący pomocy wsparcia może wybrać – oczywiście bez rozgłosu – jednego spośród kilu nauczycieli , oferujących swoją pomoc w ramach wewnątrzszkolnego wspomagania, po czym wspólnie z tą osobą opracowuje plan działania związany z zaistniałym problemem.

Nasza rada sama określa się jako „zgrana „ Każdy stara się do minimum ograniczyć swoje obowiązki a ponadstandardowe  zadania wykonują zawsze ci sami ‘przodownicy”.  

Na radach nie ma chętnych do dyskusji – głos należy  do kilku „żelaznych” dyskutantów , którzy dochodzą zawsze  do tych samych wniosków.  Pomimo deklarowanego zgrania , nie udało nam się nigdy umówić na wspólny wyjazd czy chociażby integracyjne spotkanie.

My w naszym zespole umówiliśmy się , że jeżeli ktoś ma coś do kogoś , to idzie do niego bezpośrednio, a nie załatwia tego przez osoby trzecie. To znaczy, że jeżeli obrazisz się na Panią X i pójdziesz z tym do Pani Y , to Pani Y odeśle Cię z tym do Pani X.

Materiał powstał w programie “Szkoła ucząca się”. Wykorzystany został w publikacji “Szkoła na nowo. Uczymy się współpracy i we współpracy” Fundacji Szkoła z klasą w 2018 roku. Współautorką publikacji jest Sylwia Żmijewska-Kwiręg.

Cała publikacja dostępna jest na:

https://www.szkolazklasa.org.pl/materialy/szkola-nowo-uczymy-sie-wspolpracy-we-wspolpracy/ 

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Historia pewnej zmiany edukacyjnej w szkole

Ocenianie kształtujące otworzyło naszej szkole wiele "rozwojowych drzwi". Okazało się, że nie da się wprowadzać OK bez właściwej komunikacji, ale też z drugiej strony, że to właśnie OK otwiera drzwi do współpracy i komunikacji. Zarówno pomiędzy nauczycielami (wzajemne uczenie się, obserwacje lekcji), jak i uczniami (praca w parach, grupach, ocena koleżeńska, informacja zwrotna). Uczy rozmowy, dyskusji, podejmowania wyborów, podsumowywania, refleksji… [...] Wybór oceniania kształtującego ponad dziesięć lat temu nie zamknął szkoły tylko wokół tej koncepcji i nie ograniczył jej rozwoju. Wręcz przeciwnie, "praktykowanie” oceniania kształtującego zaprasza do zgłębiania coraz nowszych obszarów. Małgorzata Sulewska, Szkoła Podstawowa w Skalmierzycach, obecnie szkoła jest w Laboratorium Szkół uczących się, w latach 2013-2018 zespół uczestniczył w całościowym rozwoju szkoły realizowanym w ramach programu „Szkoła ucząca się”

Małgorzata Sulewska, Szkoła Podstawowa w Skalmierzycach,
obecnie szkoła jest w Laboratorium Szkół uczących się, w latach 2013-2018 zespół uczestniczył w całościowym rozwoju szkoły realizowanym w ramach programu „Szkoła ucząca się”​

W maju 2020 roku – w środku pandemii i doświadczenia edukacji zdalnej, z którym mierzyły się wszystkie szkoły – uczniowie, nauczyciele, dyrektorzy i …rodzice rozmawiałam z Małgorzatą Sulewską o jej roli dyrektorskiej i wpływie „Szkoły uczącej się” na to, jaka jest jej szkoła obecnie i co miało na to wpływ, jak w niej czują się uczniowie i nauczyciele, jak pracuje zespół pedagogiczny, jak ona sama się zmieniała jako dyrektorka Małgosia opowiadała o zmianie, jaka udało się w szkole przeprowadzić, dzięki wdrażaniu oceniania kształtującego  – szczerze, z dużą uważnością na siebie i innych, doceniająco i ze spojrzeniem w przyszłość i na czekające wciąż wyzwania. 

Ważną rolę we wsparciu zmiany, o której opowiada Małgorzata Sulewska odegrały: studia Podyplomowe Liderów Oświaty organizowane przez Centrum Edukacji Obywatelskiej i Collegium Civitas oraz kilkuletni udział w całościowym rozwoju szkoły w ramach „Szkoły uczącej się”. 

Sylwia Żmijewska-Kwiręg, Dyrektorka Programowa Centrum Edukacji Obywatelskiej, szefowa „Szkoły uczącej się”: Dlaczego szkoła? Jak z nauczycielki języka polskiego stałaś się dyrektorką szkoły opartej na ocenianiu kształtującym?

Małgorzata Sulewska, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Skalmierzycach: Bycie nauczycielką było, i nadal jest dla mnie pasją –  nie wyobrażam sobie nie być przy tablicy. Planując swoją pracę jako dyrektor wciąż dbam o to, by mieć kontakt z “żywym” uczniem na lekcji – to zmienia moją praktykę, łatwiej mi też zrozumieć moich nauczycieli.

Piętnaście lat temu, mnie, polonistce w gimnazjum współpracującym od lat z Centrum Edukacji Obywatelskiej, ktoś zaproponował wystartowanie w konkursie na dyrektora innej zupełnie szkoły. To nie znaczy, że to rola z przypadku – sama już myślałam o nowej perspektywie, potrzebowałam zmiany środowiska i nowych wyzwań (zadania i cele). To była szybka decyzja – nowy cel i nowe wyzwanie. ale 15 lat temu nie planowałam bycia dyrektorem – nie sądziłam, że mam wystarczające predyspozycje, by zarządzać ludźmi. Bo w tamtym czasie dla mnie dyrektorowanie oznaczało przede wszystkim zarządzenie – sama w takim modelu uczestniczyłam. 

Czyli zanim zostałaś dyrektorką dzielącą się swoim przywództwem, wdrażałaś model autorytarny?

Ze względu na mój charakter, nie do końca. ale na taki model się nastawiałam – autokratyczne rządy, gabinet, dokumenty, organizacja i zarządzanie. Po pierwsze sama byłam już po szkole SUSowej – za mną było wiele warsztatów i kursów, w tym z OK-eja. 

Szczęśliwie się zdarzyło że w moim pierwszym roku dyrektorowania startowała pierwsza edycja Studiów Podyplomowych Liderów Oświaty. Zgłosiłam się na studia i dostałam się, wypracowując już wtedy swoją wizję szkoły, która nie tylko będzie współpracowała z CEO w zakresie rozwoju zawodowego nauczycieli, ale też będzie opierała się na sprawdzanym dopiero na gruncie polskim ocenianiu kształtującym.

Wciąż zastanawiam się, jak to możliwe, że się na te studia dostałam – wyznacznikiem rekrutacyjnym było posiadanie doświadczenia w dyrektorowaniu (ja go nie miałam!). SPLO to była najważniejsza przygoda edukacyjna i zawodowa w moim życiu – poznałam niesamowitych ludzi/ dyrektorów i dyrektorki z doświadczeniem, nawiązałam trwałe przyjaźni, które procentują w każdym trudnym dla dyrektora momencie (reforma, strajk, edukacja zdalna – mam z kim przegadywać, komu się wypłakać, z kim rozwiać swoje wątpliwości). SPLO bardzo szybko wyprostowało moje pojęcie o dyrektorowaniu. Na SPLO nie tylko zbudowałam swoją wizję szkoły, ale też swoją wizję liderowania. 

Wszystko co się zadziało w szkole – zadziało się dzięki inspiracjom, wiedzy, kompetencjom zdobytym podczas SPLO.

Opowiesz o swojej wizji szkoły i o tym, jak szło Ci jej wdrażanie w praktyce? To z pewnością był długotrwały proces zmiany?

Wizja szkoły, którą sobie nakreśliłam, oparta była od samego początku na współpracy i na miejscu dyrektora w zespole nauczycielskim (nie poza nim). Dużo wymagała ode mnie, ale też od samych nauczycieli – zmiany mentalności. Ważne było dla mnie, by nawet jako lider, być członkiem zespołu. Ja na to byłam przygotowana, moi współpracownicy – nie byli na nią (tę wizję) przygotowani. Dla mnie kluczowe było poczucie autonomii mojej, ale też nauczycieli (na różnych płaszczyznach, nie tylko dydaktycznej). Przyzwyczajeni do innej kultury pracy nie chcieli autonomii, nie chcieli podejmować decyzji, tęsknili za autokracją. Początki były dla nich trudne – to, że to oni będę decydować, dla niektórych mogło być paralizujące. A ja ich do tego nie przygotowałam. Nie przedyskutowałam, nie zdiagnozowałam. Po prostu wylałam na nich kubeł zimnej wody…Narzuciłam im autonomię i liderstwo, którego nie byli wtedy gotowi wziąć. Więc musiałam zrobić krok wstecz. 

...czyli?

Zaczęłam pracę od siebie. Nauczyłam się dużej pokory. Bardzo ważnym momentem dla mnie było spotkanie z Danusią Sterną, która mówiła o tym, żeby włączać w sobie termometr pokory w stosunku do sytuacji, w której jesteśmy i nie mierzyć swoją miarą innych – uczniów, nauczycieli, rodziców). Zrozumiałam, że żeby osiągnąć sukces nie mogę stawiać zbyt szybko i zbyt wysoko poprzeczek. Mam różnorodny zespół, każdy jest gotowy trochę na innym etapie. 

Termometr pokory został ze mną do dziś – zawsze go włączam, jak się pojawiają nowe wyzwania. Słucham uważnie innych. 

A wracając do zmiany, którą chciałaś przeprowadzić w szkole...

Jak przyszłam z koncepcją oceniania kształtującego (a w zasadzie jak autokratycznie narzuciłam mojemu zespołowi, że wchodzimy w program Szkoła Ucząca Się) spotkałam się z oporem nauczycieli, którzy stwierdzili, że nie chcą zmiany. Mówili: mamy dobre wyniki, szkoła ma silną pozycję w regionie, wszystko dobrze działało. Nie pomagała też świadomość, ile tak naprawdę pracy ich czeka w związku z udziałem w programie SUS. 

Ale jakoś pozostawałam głucha na ten głos oporu, chyba wmówiłam sobie, że się wszystko dobrze toczy. Przejęłam inicjatywę, zapraszałam na swoje lekcje otwarte…Oczywiście moim celem nie było chwalenie się, jak wspaniale uczę, ale zachęcenie ich swoim gestem do uczenia się nawzajem, do dzielenia się swoją praktyką. 

To było dla wszystkich (łącznie ze mną) bardzo traumatyczne przeżycie – sama lekcja była udana, ale kiedy zobaczyłam ich zestresowane spojrzenia, jak źle się czuli, jak mocno wcisnęłam ich w kąt gabinetu dyrektorki,  “która teraz chce ich czegoś nauczyć”. Nikt na podsumowaniu tej lekcji się nie odezwał. Zrozumiałam, że mimo dobrych intencji nie osiągnąłem celu (a może nawet dałam im do ręki kontrargument). 

To co poszło nie tak?

Źle zaczęłam. Nie komunikowałam jasno celu. Zabrakło mojego słuchania nauczycieli – nie rozmawiałam z nimi, nie diagnozowałam, jak jest w gronie i gdzie są jego poszczególni członkowie, nie pytałam o potrzeby, wątpliwości, obawy. A trzeba było inaczej – to nauczyciele powinni wybrać, do kogo na lekcję chcą pójść, dobrowolnie i za zgoda tej drugiej osoby. To się powinno odbywać poza mną – wtedy tak naprawdę mieliby rzeczywistą autonomię. Nawet jeśli staram się być nie autorytarnym dyrektorem, to wciąż jestem w roli szefa szkoły. Który czasem nakazuje, ocenia, decyduje.

A jaki był Twój zespół wtedy? Co w nim wspierało zmianę, a co utrudniało?

Moi nauczyciele (jak pewnie niemal w każdej szkole) potrafili zadaniowo współpracować, ale nikt z nich nie był gotowy na współpracę w sferze edukacyjno-dydaktycznej. Kultura zamkniętych drzwi, rywalizacji, lęk przed oceną / krytyką była bardzo silna. zamknięte drzwi. Zaczęliśmy od podstaw, czyli dzielenie się problemami – tym, co wychodzi, a z czym mamy trudności.  Po SPLO wiedziałam, jak ważne są kompetencje miękkie i zainwestowałam na początku przede wszystkich w rozwój mojego zespołu właśnie w tym obszarze (paradoksalnie – nie w dydaktykę). Uczyliśmy się komunikacji, słuchania się nawzajem.

I już? Potem wszystko poszło jak sobie zaplanowałaś?

A gdzież tam. Mój kolejny błąd polegał na tym, że wchodząc w pierwszą długoterminową współpracę ze Szkołą uczącą się założyłam, że musimy zrobić wszystko i wszyscy. Dwukrotnie zmienialiśmy opiekuna (asystenta szkoły), w międzyczasie dojrzałam kilku liderów wewnątrz i …zaskoczyło. Tylko znów zrobiłam krok do tytułu. Zrozumiałam, że nie wszystko i nie wszyscy… Przestałam się bać modyfikacji założonego planu, odkryłam, że nauczyciele mogą powiedzieć NIE i postawiłam na liderów.

Co wtedy było największym wyzwaniem?

Liderzy nie mieli umiejętności liderskich. Widziałam ich duże obciążenie, odpowiedzialność , branie na siebie zadań zespołowych, momenty załamania. Mnie wspierał kontakt z innymi dyrektorami i szkołami (to że byliśmy w kontakcie z innymi szkołami SUS – dawało mi poczucie sensu). 

Pojawili się wtedy sojusznicy w postaci uczniów, którzy bardzo szybko się przekonali do proponowanej przez naszej zmiany, i oni nas utwierdzali w przekonaniu, że mimo trudności, warto ten kierunek rozwijać. Pojawiły się pierwsze sukcesy w postaci aktywności uczniów i ich rosnącej samodzielności. To dawało siłę i było motorem napędowym. a także zachęcało do tej pory nieprzekonanych do dołączania do nurtu zmian. 

Innych nauczycieli przekonywały sukcesy uczniów w klasach. Dziś mamy inną kulturę uczenia – zmieniło się diametralnie nasze podejście do ucznia, jego rodzica. Dbamy o współpracę uczniów na lekcji, ale też naszą nauczycielską współpracę. Po kilku latach współpracy i wspólnego wysiłku – kultura ta była kultura całej szkoły. 

Wcześniej dużo mówiłaś o zespole, kompetencjach. Praca na postawach dorosłych osób to nie lada wyzwanie. Nie bałaś się?

Nie czułam niepewności, bo byłam przekonana do tej zmiany. Mój błąd polegał na tym, że zmiana sama w sobie była dla mnie celem – wartością. Nie widziałam w niej ludzi. Ta wiara w cel przysłoniła mi ludzi, pozwoliła mi się nie bać wkroczyć na drogę zmiany. Ale szybko musiałam nauczyć się w tym procesie widzieć ludzi – inaczej to by się nie udało. 

Szkoła w której rozpoczęłam pracę to była bardzo dobra szkoła, dobrze postrzegana przez środowisko, były w tej szkole dobre relacje, i tu była dobra baza by wprowadzać zmianę związaną z uczeniem się.

Pomagało mi też koncepcyjne rozpisanie tej zmiany – zmianie koncepcji nauczania towarzyszyła zmiana infrastruktury. Dla mnie ważne było podejście całościowe – szkoła zaczęła się zmieniać (nauczycieli mieli dostęp do dobrych szkoleń, w każdej klasie pojawiły się tablice i laptopy, środki dydaktyczne, projekty unijne, dostęp do drukarek, laminatorów itp.). moją rolą było zapewnienie zaplecza – od razu odcięłam w ten sposób potencjalne źródło frustracji (brak środków/ brak sprzętu itp.)

O co jeszcze zadbałaś, by wzmacniać tę zmianę?

Po SPLO (ale też wcześniej) zrozumiałam, jak ważna jest dbałość o klimat wzajemnego  porozumienia. Moi nauczyciele lubią ze sobą przebywać, nie tylko w szkole, ale także poza nią. Tworzę przestrzeń do integracji przy wspólnych działaniach, poznawania się z różnych stron. 

Wcześniej wspominałam, że dla mnie istotny był rozwój moich nauczycieli w innych obszarach, niż tylko dydaktyczne – gdy ja przechodziłam trening trenerski kadra miała warsztaty z kompetencji miękkich (własnych, nie uczniów) oraz trening interpersonalny. To był ogromny przełom – nauczyciele zaczęli się odkrywać, warsztat pomógł w budowania relacji w gronie pedagogicznych, nauczył otwartości. 

W misji szkoły – napisaliśmy sobie, że rozwijamy się wszyscy (uczymy się wszyscy). Ważnym elementem / uczestnikiem naszej zmiany byli rodzice. Zmieniliśmy komunikację z nimi – naszym celem było uczynienie ich partnerami w szkole. Wiem, że to brzmi jak slogan, ale to dla nas było bardzo ważne – nasze zebrania z rodzicami prowadzimy w kręgu, nauczyciel siada przy jednym nieformalnym stole z rodzicami. Od początku budujemy klimat zaufania i włączamy rodziców w zmianę dydaktyczną. Dzięki temu nie tylko wiedzą, jak pracujemy z dziećmi w szkole, ale tez rozumieją, co się z tym wiąże, widzą korzyści, potrafią dostrzec efekty u swoich własnych dzieci. Znają priorytety szkoły i główne kierunki. 

Dużą wagę przykładamy do sfery wychowania – decyzja o przyznaniu komuś wychowawstwa w konkretnej klasie jest przemyślana, wydyskutowana, poparta analizą i obserwacją praktyki nauczycieli. Nie narzucam wychowawstwa – proponuję, rozmawiam o tym wyzwaniu, wspólnie analizujemy kompetencje nauczyciela. Choć wiem, że ostatecznie decyzję podejmuję ja. 

A kiedy poczułaś, że Twoje przywództwo się rozproszyło? Że nie jesteś już jedynym inicjatorem zmian?

Przez wiele lat rzeczywiście większość działań wychodziło ode mnie – ludzie przywykli do tego, ufali mi, podchwytywali… Sami nie podejmowali ryzyka, nie przychodzili z propozycjami. To ma związek też z ta nie gotowością na autonomię i decyzyjność, o której mówiłam na początku. Tak też inicjowałam małe zmiany w szkole…

Poczułam radość, kiedy zaczęłam zbierać owoce tego, w czym uczestniczyli moi nauczyciele – zaczęli się naprawdę bardzo szybko rozwijać w różnych obszarach. nie tylko zmieniali kulturę uczenia w klasie, ale też przychodzili z własnymi pomysłami i projektami. Teraz dużo poszukują, sprawdzają, eksperymentują… Dla mnie ważne też jest to, że sami podejmują decyzję o tym, w co się włączają. 

Zaczęłam się dyskretnie usuwać zgodnie ze zdaniem Welsha “Uwierz mi, musisz być najgłupszym gościem przy stole”. Tak funkcjonuje teraz nasz zespół – mam osoby mądrzejsze ode mnie, odważniejsze, z większą energią i inicjatywą. 

To się przekłada na codzienną pracę z dziećmi; Jak dyrektor ma autonomię, to pozwala na autonomię nauczycielowi. Jak nauczyciel ma autonomię to daje tę autonomię uczniom. 

Co poza OK tworzyło ramy zmiany w twojej szkole?

OK był motorem zmian, ale dla mnie był też jakimś etapem, środkiem do większej zmiany, którą ulokowałam w zmianie kultury pracy i współpracy. Chciałam mieć zespół samodzielny i autonomiczny oraz współpracujący. 

Jako polonistka przygotowywałam dużo przedstawień/ koncertów i jak rozpoczęłam pracę w szkole każdy koncert czy przedstawienie zaczynałam od skreślanie scenariusza. Byłam na każdej próbie – wszystkich tam ustawiałam. Byłam wszystkim. Nauczyciele nie oddychali beze mnie. Teraz uczestniczą w tym samodzielnie, a ja mam ogromny spokój i zaufanie. Uwolniłam się od potrzeby kontroli wszechobecnej – w stosunku do uczniów, ale też w stosunku do nauczycieli

Zawsze starałam się doceniać – dawałam wzmacniająca informację zwrotną. dbam o budowanie relacji, choć jednocześnie nie mam w szkole relacji koleżeńskich. Szanuję ludzi wokół siebie, lubię ich, są dla mnie ważni – i jednocześnie odczuwam samotność lidera. 

Perełki zbieramy teraz: nauczyciele nie mają oporu, żeby otwierać się przed sobą; wspierają się, rozwiązują wspólnie problemy, zapraszają gości z innej szkoły. inni chcą od nas się uczyć, ale też mówią: Lubimy przychodzić do waszej szkoły (u Was jest fajnie i dobrze się tu czujemy). 

Ja sama dopiero od niedawna zaczęłam mówić o tym, że nasza szkoła jest wyjątkowa. Naprawdę jest wyjątkowa!

Nauczyciele - grono

Naszą szkołę rozwija dobre grono – jak wchodzą nowi nauczyciele, opowiadamy im, jaka jest wizja szkoły, i że nauczyciel musi się w nią wpisać. Nowego nauczyciela wspieramy w jego ścieżce rozwoju (koleżeński mentoring), dajemy pakiet ochronny (doskonalenie, kurs online). Kiedy zatrudniamy nauczycieli pytam o ich pasje, czym się mogą podzielić z innymi. Szukam osób o ciekawych zainteresowaniach, które przekładają się na to, co się dzieje w szkole. Tacy nauczyciele szybko zarażają swoimi pasjami – uczniów, nauczycieli a nawet rodziców. 

Oczywiście nie jest tak, że nasi nauczyciele nie mogę iść własnymi ścieżkami. Łączy nas filozofia szkoły, jej wartości – one są ramą.

Co jest teraz Waszym wspólnym celem?

Obecnie skupiamy się na tym, by rozwijać samodzielność uczniów i ich samorządność. 

Zauważyliśmy, że młodsze dzieci nie czuły potrzeby brania większej odpowiedzialności. Starsza młodzież ma taką potrzebę – nie do końca mają umiejętności, liderowania, w obszarach niezwiązanych z uczeniem, ale np. z podejmowaniem decyzji dot. szkoły. W związku z tym w naszej szkole obecnie tworzymy dużo przestrzeni do działań społecznych i obywatelskich.

Mocno to uwidoczniła pandemia i edukacja zdalna. Okazało się, że uczniowie na pozór samodzielni w szkole, nie radzą sobie z tym w domu. Czasem z powodu nadopiekuńczych rodziców, czasem – z przemieszania porządków dom-szkoła), czasem z braku wsparcia fizycznego kolegów/ koleżanek. 

Mamy dobry grunt – relacje z uczniami. One zawsze były dla nas ważne. wiedzieliśmy, że bez nich nie mamy ucznia po drugiej stronie (nawet jeśli fizycznie jest obecny w klasie, przed ekranem komputera w czasie edukacji zdalnej). 

Planowaliśmy przed pandemią wprowadzenie z najmłodszymi planu daltońskiego, na dziś te plany zawiesiliśmy, chcę w bezpieczny sposób zakończyć rok szkolny oraz docenić uczniów za kilka miesięcy ekranowej szkoły.

…i zawsze do przodu?

Dla mnie bardzo ważne jest samopoczucie moich nauczycieli. ale poczucie sukcesu czy dobre wykonanej pracy to nie wszystko. W życiu różne rzeczy się nam przytrafiają – wszyscy wiedzą, że mogą do mnie zadzwonić i powiedzieć: Nie ogarniam. Nie dam rady. Odpuszczam. Nikt tego nie nadużywał, ale dawało to im duże poczucie bezpieczeństwa. 

Szkoła Podstawowa im. Adama Mickiewicza w Skalmierzycach (wieś z ok. 2000 mieszkańcami) liczy ok. 270 uczniów od przedszkola do ósmej klasy oraz 33 osoby w zespole nauczycielskim. 

Od ponad 20 lat dyrektorka szkoły związana jest z programem „Szkoła ucząca się”. Jako nauczycielka języka polskiego uczestniczyła w warsztatach i kursach. Swoją przygodę dyrektorską zaczęła w 2007 roku od Podyplomowych Studiów Liderów Oświaty – wspólnego przedsięwzięcia Centrum Edukacji Obywatelskiej, Collegium Civitas, Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności oraz Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO), którego celem jest stworzenie dyrektorom możliwości rozwoju zawodowego i pomoc w rozwijaniu kompetencji przywódczych, w tym w zakresie przywództwa edukacyjnego, rozumianego jako wprowadzania do szkoły zmian jakościowych ukierunkowanych na uczenie się uczniów. 

Podczas SPLO Małgorzata Sulewska dostrzegła w ocenianiu kształtującym obiecujący sposób na poprawę nauczania i uczenia się w swojej szkole. Zainicjowała zmianę, która następnie była systematycznie wdrażana w ciągu kolejnych lat w oparciu we współpracy i w oparciu o potencjał kadry pedagogicznej i przy współpracy z programem „Szkoła ucząca się” (całościowy rozwój szkół, klub szkół uczących się)

Nauczyciele i nauczycielki w ramach kolejnych etapów całościowego rozwoju szkoły w ramach (podstawowego i zaawansowanego) w latach 2008-2012 oraz 2015-2017 :

Szkoła otrzymała tytuł “Szkoły uczącej się” jako dowód na to, że nauczyciele koncentrują się na procesach uczenia się uczniów i doskonalą je poprzez wdrażanie strategii oceniania kształtującego oraz stosowanie praktyk współpracy nauczycieli. 

Doświadczenia szkoły pokazały, że warto inwestować we współpracę nauczycieli ukierunkowaną na uczenie się uczniów, dlatego nauczyciele chętnie dołączyli do grup „Pomocnych przyjaciół”, w których pracują zespołowo na rzecz poprawy efektywności nauczania. Systematycznie doskonalą techniki nauczania dzięki udzielaniu sobie nawzajem informacji zwrotnych.

Stworzenie bezpiecznej atmosfery i uruchomienie wzajemnego wsparcia skutkowało stopniowym „otwieraniem drzwi klas”. Nauczyciele są gotowi do dzielenia się swoimi lekcjami z innymi i angażowania się w praktykę koleżeńskiej obserwacji lekcji w oparciu o ocenianie kształtujące (OK-Obserwacji). Kolejną praktyką realizowaną w szkole jest spacer edukacyjny, którego celem jest określenie schematów uczenia się i nauczania obecnych w całej szkole, zdiagnozowanie ich efektywności oraz wyznaczenie kierunku dalszego rozwoju. 

Początkowo obserwacja lekcji i spacery edukacyjne ograniczały się do nauczycieli uczestniczących w szkoleniach SUS, ale z czasem tego typu współpraca i wsparcie stały się powszechną praktyką szkolną.

Wywiad przeprowadzony został na potrzeby ekspertyzy w programie “Szkoła dla innowatora”

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Zacznijmy od małej zmiany

Szkoły nie staną się lepsze przez przypadek. Na ich sukces w dużej mierze mają wpływ dyrektorzy, którzy dziś są tak naprawdę przywódcami edukacyjnymi. Ich wizje zmiany, konsekwencja w działaniu, umiejętność zarażenia innych entuzjazmem to recepta na skuteczne zmienianie szkół i tworzenie środowisk sprzyjających uczeniu się uczniów. Jak pokazują przykłady absolwentów Studiów Podyplomowych Liderów Oświaty (SPLO), można uzyskać imponujące efekty, wprowadzając określone innowacje.

Wielkie efekty małych zmian

Skuteczniejsze jest konsekwentne wdrażanie małej zmiany niż rewolucyjne przewracanie do góry nogami dotychczasowego funkcjonowania szkoły. Dlatego słuchacze Studiów Podyplomowych Liderów Oświaty, realizowanych przez Centrum Edukacji Obywatelskiej i Collegium Civitas,  przy wsparciu mentorów decydują się na wprowadzenie jednej innowacji w ciągu roku szkolnego, monitorują postępy, adekwatnie reagują i modyfikują przyjęty plan działania.

W wiejskiej szkole w Baruchowie, która miała opinię dobrej, dyrektor zaproponował nauczycielom prowadzenie lekcji metodami aktywizującymi, m.in. metodą projektu i pracy w grupach.

– Z przyjemnością obserwowałem zajęcia, na których wszyscy uczniowie byli zaangażowani, a nie tylko ci chętni – mówi Tomasz Pawlicki, dyrektor Zespołu Szkół w Baruchowie. – Najpiękniejsze jest to, że sami uczniowie widzą korzyści z takiego sposobu nauczania. Jeden z nich powiedział, że „w grupie szybciej się uczymy i rozwijamy, bo każdy z nas ma ciekawe pomysły” – dodaje Tomasz Pawlicki.

W Szkole Podstawowej im. Adama Mickiewicza w Białaczowie dyrektorka postanowiła kształtować środowisko sprzyjające uczeniu się.   – Wprowadziliśmy jako standardową praktykę w pracy nauczycieli podawanie celów lekcji i kryteriów sukcesu a także przekazywanie informacji zwrotnych. Oprócz tego położyliśmy duży nacisk na pracę w grupach, aktywizowanie uczniów i zachęcenie ich do uczenia się od siebie nawzajem – mówi Beata Piotrowska, dyrektorka szkoły. – To, że zmiany będą przyjęte pozytywnie, było dla mnie oczywiste. Natomiast fakt, że najlepszymi rzecznikami wprowadzonych innowacji stali się uczniowie, był dla mnie osobiście wisienką na torcie – przyznaje Beata Piotrowska.

Na współpracę postawiła też Jolanta Kolan, dyrektorka Szkoły Podstawowej im. Ludwiki Jakubowicz w Ostrowitem. – To właśnie dzięki niej dzieci uczą się współodpowiedzialności, czują się częścią grupy, wzrasta ich samoocena i chęć poznawania nowych rzeczy – mówi Jolanta Kolan. – Co ważne, nie każdy, kto pracuje ze sobą, faktycznie współpracuje w zespole. Uruchomienie takiego procesu wymaga od nauczycieli dużej uważności i wyczucia – dodaje.

Liderzy tych małych zmian nie tracili energii na myślenie, co zrobić, by przeskoczyć kilka stanin. Skoncentrowali się na tym, co mogą wprowadzić od zaraz, co jednocześnie ukierunkuje pracę nauczycieli na skuteczne nauczanie a tym samym uczenie się uczniów. Tym się wyróżnia dobra szkoła, że inspiruje i motywuje do stawania się jeszcze lepszym.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Co może zrobić dyrektor?

Co dyrektor może zrobić dla doskonalenia pracy nauczycieli i dla ich satysfakcji z wykonywania zawodu?

Kultura pracy szkoły w dużym stopniu zależy od jej dyrektora. Czasami tak jest, że nowy dyrektor zastaje sytuację, którą trudno mu zmienić. Jednak tak samo jak uczniowie, którzy szybko przyzwyczajają się do norm i reguł, tak i nauczyciele przyjmują propozycje dyrektora. Przedstawię kilka propozycji, co warto zrobić.

Organizacja współpracy nauczycieli w zespołach zadaniowych.

Czas nauczycieli w szkole jest zorganizowany wokół prowadzenia lekcji. Nie ma za dużo czasu na uczenie się wzajemnie od siebie, na dyskusje o warsztacie pracy. Dużo jednak zależy od inicjatywy dyrektora szkoły. W każdej szkole działają zespoły zadaniowe i przedmiotowe. Jednak nie w każdej są one użyteczne dla nauczycieli. Nie wystarczy tylko powołać zespoły, trzeba jeszcze:

Otworzyć drzwi klas

Dyrektor może wprowadzać zasadę otwartych drzwi klas, czyli zaproponować wzajemne wizyty nauczycieli na lekcjach i ich omawianie. Na początku może się to spotkać z oporem nauczycieli, dlatego dyrektor sam może otworzyć drzwi swojej klasy. Zaprosić do siebie na obserwację lekcji innych nauczycieli i zachęcić do przekazywania mu uwag. Jeśli nauczyciele zauważą, że ich uwagi służą warsztatowi pracy dyrektora, to sami włączą się w obserwacje. Ważne jest, aby obserwacja nie była oceniająca, ale doskonaląca.

Pytać nauczycieli

Pytać nauczycieli o ich oczekiwania i planowanie rozwoju oraz zasięgać ich opinii w jak największej liczbie spraw. Dyrektor nie musi stosować się do zdania nauczycieli, może tylko zasięgać ich opinii i brać je pod uwagę. 

Można zacząć od zadania pytania dotyczące ich samych. Na przykład można zadać dwa pytania i poprosić każdego nauczyciela o odpowiedź:

  1. Z jakich spraw w twojej pracy z uczniami jesteś  w tym roku dumny?
  2. Jakie trzy rzeczy myślisz, że powinieneś zmienić lub nad nimi pracować?

Można proponować i uzyskiwać opinię nauczycieli na temat form i tematów doskonalenia zawodowego. Dobrze jest proponować nauczycielom różne formy rozwoju. Można np. wywiesić na tablicy ogłoszeń w pokoju nauczycielski pytanie: Kto się przyłączy do inicjatywy….? A następnie, gdy znajdzie się grupa chętnych, warto jej zaproponować wybór: miejsca i czasu spotkania, zakresu inicjatywy, osób wspólnie pracujących itd., następnie interesować się pracą grupy. 

Spotkania pozaszkolne

Nauczyciele mają dużo pracy i często nie mają czasu na spotykanie się po lekcjach. Dlatego można im w tym pomóc, organizując od czasu do czasu spotkania tematyczne dla chętnych osób. Takie spotkanie może być połączone z małym poczęstunkiem, powinno przebiegać w przyjaznej atmosferze i nie może być długie. Tematy spotkań mogą tworzyć sami nauczyciele, wtedy dyskusja na dany temat może być pomocna w pracy, np. tematem może być: Jak organizować pracę uczniów w małych grupach?.  

Można pokusić się o spotkania towarzyskie integrujące zespół, np. wspólne wyjście na kręgle, czy do kawiarni. Warto na takich spotkaniach doceniać się wzajemnie. Np. można poprosić, aby każdy powiedział coś dobrego o innym nauczycielu, można nawet napisać to na kartkach, wtedy zazwyczaj nauczyciele zabierają karteczki pisane do nich i przechowują długo. 

Bardzo dobrze integrują zespół nauczycielski wyjazdowe rady pedagogiczne. Można  w tym czasie bez pośpiechu omówić wszystkie sprawy i jednocześnie poznać się lepiej. Warto podczas nich zrobić szkolenie lub warsztat z tematu, który wybiorą nauczyciele. 

Inspirowane artykułem Tracey Smith  dyrektora Brookwood Elementary School w Forsyth County, Georgia. 

https://www.smartbrief.com/original/2019/09/3-ways-promote-teacher-retention?utm_source=brief&utm_medium=FeaturedContent&utm_campaign=EducationOriginals

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»
18/10/2021
Wielkanoc z CEO
Wiosna i odbywająca się w jej trakcie Wielkanoc, Dzień wody, Dzień lasów i dzień Ziemi to wspaniały moment na refleksję na temat środowiska naturalnego i naszego wpływu na nie. W...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań