Historia pewnej zmiany edukacyjnej w szkole

Ocenianie kształtujące otworzyło naszej szkole wiele "rozwojowych drzwi". Okazało się, że nie da się wprowadzać OK bez właściwej komunikacji, ale też z drugiej strony, że to właśnie OK otwiera drzwi do współpracy i komunikacji. Zarówno pomiędzy nauczycielami (wzajemne uczenie się, obserwacje lekcji), jak i uczniami (praca w parach, grupach, ocena koleżeńska, informacja zwrotna). Uczy rozmowy, dyskusji, podejmowania wyborów, podsumowywania, refleksji… [...] Wybór oceniania kształtującego ponad dziesięć lat temu nie zamknął szkoły tylko wokół tej koncepcji i nie ograniczył jej rozwoju. Wręcz przeciwnie, "praktykowanie” oceniania kształtującego zaprasza do zgłębiania coraz nowszych obszarów. Małgorzata Sulewska, Szkoła Podstawowa w Skalmierzycach, obecnie szkoła jest w Laboratorium Szkół uczących się, w latach 2013-2018 zespół uczestniczył w całościowym rozwoju szkoły realizowanym w ramach programu „Szkoła ucząca się”

Małgorzata Sulewska, Szkoła Podstawowa w Skalmierzycach,
obecnie szkoła jest w Laboratorium Szkół uczących się, w latach 2013-2018 zespół uczestniczył w całościowym rozwoju szkoły realizowanym w ramach programu „Szkoła ucząca się”​

W maju 2020 roku – w środku pandemii i doświadczenia edukacji zdalnej, z którym mierzyły się wszystkie szkoły – uczniowie, nauczyciele, dyrektorzy i …rodzice rozmawiałam z Małgorzatą Sulewską o jej roli dyrektorskiej i wpływie „Szkoły uczącej się” na to, jaka jest jej szkoła obecnie i co miało na to wpływ, jak w niej czują się uczniowie i nauczyciele, jak pracuje zespół pedagogiczny, jak ona sama się zmieniała jako dyrektorka Małgosia opowiadała o zmianie, jaka udało się w szkole przeprowadzić, dzięki wdrażaniu oceniania kształtującego  – szczerze, z dużą uważnością na siebie i innych, doceniająco i ze spojrzeniem w przyszłość i na czekające wciąż wyzwania. 

Ważną rolę we wsparciu zmiany, o której opowiada Małgorzata Sulewska odegrały: studia Podyplomowe Liderów Oświaty organizowane przez Centrum Edukacji Obywatelskiej i Collegium Civitas oraz kilkuletni udział w całościowym rozwoju szkoły w ramach „Szkoły uczącej się”. 

Sylwia Żmijewska-Kwiręg, Dyrektorka Programowa Centrum Edukacji Obywatelskiej, szefowa „Szkoły uczącej się”: Dlaczego szkoła? Jak z nauczycielki języka polskiego stałaś się dyrektorką szkoły opartej na ocenianiu kształtującym?

Małgorzata Sulewska, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Skalmierzycach: Bycie nauczycielką było, i nadal jest dla mnie pasją –  nie wyobrażam sobie nie być przy tablicy. Planując swoją pracę jako dyrektor wciąż dbam o to, by mieć kontakt z “żywym” uczniem na lekcji – to zmienia moją praktykę, łatwiej mi też zrozumieć moich nauczycieli.

Piętnaście lat temu, mnie, polonistce w gimnazjum współpracującym od lat z Centrum Edukacji Obywatelskiej, ktoś zaproponował wystartowanie w konkursie na dyrektora innej zupełnie szkoły. To nie znaczy, że to rola z przypadku – sama już myślałam o nowej perspektywie, potrzebowałam zmiany środowiska i nowych wyzwań (zadania i cele). To była szybka decyzja – nowy cel i nowe wyzwanie. ale 15 lat temu nie planowałam bycia dyrektorem – nie sądziłam, że mam wystarczające predyspozycje, by zarządzać ludźmi. Bo w tamtym czasie dla mnie dyrektorowanie oznaczało przede wszystkim zarządzenie – sama w takim modelu uczestniczyłam. 

Czyli zanim zostałaś dyrektorką dzielącą się swoim przywództwem, wdrażałaś model autorytarny?

Ze względu na mój charakter, nie do końca. ale na taki model się nastawiałam – autokratyczne rządy, gabinet, dokumenty, organizacja i zarządzanie. Po pierwsze sama byłam już po szkole SUSowej – za mną było wiele warsztatów i kursów, w tym z OK-eja. 

Szczęśliwie się zdarzyło że w moim pierwszym roku dyrektorowania startowała pierwsza edycja Studiów Podyplomowych Liderów Oświaty. Zgłosiłam się na studia i dostałam się, wypracowując już wtedy swoją wizję szkoły, która nie tylko będzie współpracowała z CEO w zakresie rozwoju zawodowego nauczycieli, ale też będzie opierała się na sprawdzanym dopiero na gruncie polskim ocenianiu kształtującym.

Wciąż zastanawiam się, jak to możliwe, że się na te studia dostałam – wyznacznikiem rekrutacyjnym było posiadanie doświadczenia w dyrektorowaniu (ja go nie miałam!). SPLO to była najważniejsza przygoda edukacyjna i zawodowa w moim życiu – poznałam niesamowitych ludzi/ dyrektorów i dyrektorki z doświadczeniem, nawiązałam trwałe przyjaźni, które procentują w każdym trudnym dla dyrektora momencie (reforma, strajk, edukacja zdalna – mam z kim przegadywać, komu się wypłakać, z kim rozwiać swoje wątpliwości). SPLO bardzo szybko wyprostowało moje pojęcie o dyrektorowaniu. Na SPLO nie tylko zbudowałam swoją wizję szkoły, ale też swoją wizję liderowania. 

Wszystko co się zadziało w szkole – zadziało się dzięki inspiracjom, wiedzy, kompetencjom zdobytym podczas SPLO.

Opowiesz o swojej wizji szkoły i o tym, jak szło Ci jej wdrażanie w praktyce? To z pewnością był długotrwały proces zmiany?

Wizja szkoły, którą sobie nakreśliłam, oparta była od samego początku na współpracy i na miejscu dyrektora w zespole nauczycielskim (nie poza nim). Dużo wymagała ode mnie, ale też od samych nauczycieli – zmiany mentalności. Ważne było dla mnie, by nawet jako lider, być członkiem zespołu. Ja na to byłam przygotowana, moi współpracownicy – nie byli na nią (tę wizję) przygotowani. Dla mnie kluczowe było poczucie autonomii mojej, ale też nauczycieli (na różnych płaszczyznach, nie tylko dydaktycznej). Przyzwyczajeni do innej kultury pracy nie chcieli autonomii, nie chcieli podejmować decyzji, tęsknili za autokracją. Początki były dla nich trudne – to, że to oni będę decydować, dla niektórych mogło być paralizujące. A ja ich do tego nie przygotowałam. Nie przedyskutowałam, nie zdiagnozowałam. Po prostu wylałam na nich kubeł zimnej wody…Narzuciłam im autonomię i liderstwo, którego nie byli wtedy gotowi wziąć. Więc musiałam zrobić krok wstecz. 

...czyli?

Zaczęłam pracę od siebie. Nauczyłam się dużej pokory. Bardzo ważnym momentem dla mnie było spotkanie z Danusią Sterną, która mówiła o tym, żeby włączać w sobie termometr pokory w stosunku do sytuacji, w której jesteśmy i nie mierzyć swoją miarą innych – uczniów, nauczycieli, rodziców). Zrozumiałam, że żeby osiągnąć sukces nie mogę stawiać zbyt szybko i zbyt wysoko poprzeczek. Mam różnorodny zespół, każdy jest gotowy trochę na innym etapie. 

Termometr pokory został ze mną do dziś – zawsze go włączam, jak się pojawiają nowe wyzwania. Słucham uważnie innych. 

A wracając do zmiany, którą chciałaś przeprowadzić w szkole...

Jak przyszłam z koncepcją oceniania kształtującego (a w zasadzie jak autokratycznie narzuciłam mojemu zespołowi, że wchodzimy w program Szkoła Ucząca Się) spotkałam się z oporem nauczycieli, którzy stwierdzili, że nie chcą zmiany. Mówili: mamy dobre wyniki, szkoła ma silną pozycję w regionie, wszystko dobrze działało. Nie pomagała też świadomość, ile tak naprawdę pracy ich czeka w związku z udziałem w programie SUS. 

Ale jakoś pozostawałam głucha na ten głos oporu, chyba wmówiłam sobie, że się wszystko dobrze toczy. Przejęłam inicjatywę, zapraszałam na swoje lekcje otwarte…Oczywiście moim celem nie było chwalenie się, jak wspaniale uczę, ale zachęcenie ich swoim gestem do uczenia się nawzajem, do dzielenia się swoją praktyką. 

To było dla wszystkich (łącznie ze mną) bardzo traumatyczne przeżycie – sama lekcja była udana, ale kiedy zobaczyłam ich zestresowane spojrzenia, jak źle się czuli, jak mocno wcisnęłam ich w kąt gabinetu dyrektorki,  “która teraz chce ich czegoś nauczyć”. Nikt na podsumowaniu tej lekcji się nie odezwał. Zrozumiałam, że mimo dobrych intencji nie osiągnąłem celu (a może nawet dałam im do ręki kontrargument). 

To co poszło nie tak?

Źle zaczęłam. Nie komunikowałam jasno celu. Zabrakło mojego słuchania nauczycieli – nie rozmawiałam z nimi, nie diagnozowałam, jak jest w gronie i gdzie są jego poszczególni członkowie, nie pytałam o potrzeby, wątpliwości, obawy. A trzeba było inaczej – to nauczyciele powinni wybrać, do kogo na lekcję chcą pójść, dobrowolnie i za zgoda tej drugiej osoby. To się powinno odbywać poza mną – wtedy tak naprawdę mieliby rzeczywistą autonomię. Nawet jeśli staram się być nie autorytarnym dyrektorem, to wciąż jestem w roli szefa szkoły. Który czasem nakazuje, ocenia, decyduje.

A jaki był Twój zespół wtedy? Co w nim wspierało zmianę, a co utrudniało?

Moi nauczyciele (jak pewnie niemal w każdej szkole) potrafili zadaniowo współpracować, ale nikt z nich nie był gotowy na współpracę w sferze edukacyjno-dydaktycznej. Kultura zamkniętych drzwi, rywalizacji, lęk przed oceną / krytyką była bardzo silna. zamknięte drzwi. Zaczęliśmy od podstaw, czyli dzielenie się problemami – tym, co wychodzi, a z czym mamy trudności.  Po SPLO wiedziałam, jak ważne są kompetencje miękkie i zainwestowałam na początku przede wszystkich w rozwój mojego zespołu właśnie w tym obszarze (paradoksalnie – nie w dydaktykę). Uczyliśmy się komunikacji, słuchania się nawzajem.

I już? Potem wszystko poszło jak sobie zaplanowałaś?

A gdzież tam. Mój kolejny błąd polegał na tym, że wchodząc w pierwszą długoterminową współpracę ze Szkołą uczącą się założyłam, że musimy zrobić wszystko i wszyscy. Dwukrotnie zmienialiśmy opiekuna (asystenta szkoły), w międzyczasie dojrzałam kilku liderów wewnątrz i …zaskoczyło. Tylko znów zrobiłam krok do tytułu. Zrozumiałam, że nie wszystko i nie wszyscy… Przestałam się bać modyfikacji założonego planu, odkryłam, że nauczyciele mogą powiedzieć NIE i postawiłam na liderów.

Co wtedy było największym wyzwaniem?

Liderzy nie mieli umiejętności liderskich. Widziałam ich duże obciążenie, odpowiedzialność , branie na siebie zadań zespołowych, momenty załamania. Mnie wspierał kontakt z innymi dyrektorami i szkołami (to że byliśmy w kontakcie z innymi szkołami SUS – dawało mi poczucie sensu). 

Pojawili się wtedy sojusznicy w postaci uczniów, którzy bardzo szybko się przekonali do proponowanej przez naszej zmiany, i oni nas utwierdzali w przekonaniu, że mimo trudności, warto ten kierunek rozwijać. Pojawiły się pierwsze sukcesy w postaci aktywności uczniów i ich rosnącej samodzielności. To dawało siłę i było motorem napędowym. a także zachęcało do tej pory nieprzekonanych do dołączania do nurtu zmian. 

Innych nauczycieli przekonywały sukcesy uczniów w klasach. Dziś mamy inną kulturę uczenia – zmieniło się diametralnie nasze podejście do ucznia, jego rodzica. Dbamy o współpracę uczniów na lekcji, ale też naszą nauczycielską współpracę. Po kilku latach współpracy i wspólnego wysiłku – kultura ta była kultura całej szkoły. 

Wcześniej dużo mówiłaś o zespole, kompetencjach. Praca na postawach dorosłych osób to nie lada wyzwanie. Nie bałaś się?

Nie czułam niepewności, bo byłam przekonana do tej zmiany. Mój błąd polegał na tym, że zmiana sama w sobie była dla mnie celem – wartością. Nie widziałam w niej ludzi. Ta wiara w cel przysłoniła mi ludzi, pozwoliła mi się nie bać wkroczyć na drogę zmiany. Ale szybko musiałam nauczyć się w tym procesie widzieć ludzi – inaczej to by się nie udało. 

Szkoła w której rozpoczęłam pracę to była bardzo dobra szkoła, dobrze postrzegana przez środowisko, były w tej szkole dobre relacje, i tu była dobra baza by wprowadzać zmianę związaną z uczeniem się.

Pomagało mi też koncepcyjne rozpisanie tej zmiany – zmianie koncepcji nauczania towarzyszyła zmiana infrastruktury. Dla mnie ważne było podejście całościowe – szkoła zaczęła się zmieniać (nauczycieli mieli dostęp do dobrych szkoleń, w każdej klasie pojawiły się tablice i laptopy, środki dydaktyczne, projekty unijne, dostęp do drukarek, laminatorów itp.). moją rolą było zapewnienie zaplecza – od razu odcięłam w ten sposób potencjalne źródło frustracji (brak środków/ brak sprzętu itp.)

O co jeszcze zadbałaś, by wzmacniać tę zmianę?

Po SPLO (ale też wcześniej) zrozumiałam, jak ważna jest dbałość o klimat wzajemnego  porozumienia. Moi nauczyciele lubią ze sobą przebywać, nie tylko w szkole, ale także poza nią. Tworzę przestrzeń do integracji przy wspólnych działaniach, poznawania się z różnych stron. 

Wcześniej wspominałam, że dla mnie istotny był rozwój moich nauczycieli w innych obszarach, niż tylko dydaktyczne – gdy ja przechodziłam trening trenerski kadra miała warsztaty z kompetencji miękkich (własnych, nie uczniów) oraz trening interpersonalny. To był ogromny przełom – nauczyciele zaczęli się odkrywać, warsztat pomógł w budowania relacji w gronie pedagogicznych, nauczył otwartości. 

W misji szkoły – napisaliśmy sobie, że rozwijamy się wszyscy (uczymy się wszyscy). Ważnym elementem / uczestnikiem naszej zmiany byli rodzice. Zmieniliśmy komunikację z nimi – naszym celem było uczynienie ich partnerami w szkole. Wiem, że to brzmi jak slogan, ale to dla nas było bardzo ważne – nasze zebrania z rodzicami prowadzimy w kręgu, nauczyciel siada przy jednym nieformalnym stole z rodzicami. Od początku budujemy klimat zaufania i włączamy rodziców w zmianę dydaktyczną. Dzięki temu nie tylko wiedzą, jak pracujemy z dziećmi w szkole, ale tez rozumieją, co się z tym wiąże, widzą korzyści, potrafią dostrzec efekty u swoich własnych dzieci. Znają priorytety szkoły i główne kierunki. 

Dużą wagę przykładamy do sfery wychowania – decyzja o przyznaniu komuś wychowawstwa w konkretnej klasie jest przemyślana, wydyskutowana, poparta analizą i obserwacją praktyki nauczycieli. Nie narzucam wychowawstwa – proponuję, rozmawiam o tym wyzwaniu, wspólnie analizujemy kompetencje nauczyciela. Choć wiem, że ostatecznie decyzję podejmuję ja. 

A kiedy poczułaś, że Twoje przywództwo się rozproszyło? Że nie jesteś już jedynym inicjatorem zmian?

Przez wiele lat rzeczywiście większość działań wychodziło ode mnie – ludzie przywykli do tego, ufali mi, podchwytywali… Sami nie podejmowali ryzyka, nie przychodzili z propozycjami. To ma związek też z ta nie gotowością na autonomię i decyzyjność, o której mówiłam na początku. Tak też inicjowałam małe zmiany w szkole…

Poczułam radość, kiedy zaczęłam zbierać owoce tego, w czym uczestniczyli moi nauczyciele – zaczęli się naprawdę bardzo szybko rozwijać w różnych obszarach. nie tylko zmieniali kulturę uczenia w klasie, ale też przychodzili z własnymi pomysłami i projektami. Teraz dużo poszukują, sprawdzają, eksperymentują… Dla mnie ważne też jest to, że sami podejmują decyzję o tym, w co się włączają. 

Zaczęłam się dyskretnie usuwać zgodnie ze zdaniem Welsha “Uwierz mi, musisz być najgłupszym gościem przy stole”. Tak funkcjonuje teraz nasz zespół – mam osoby mądrzejsze ode mnie, odważniejsze, z większą energią i inicjatywą. 

To się przekłada na codzienną pracę z dziećmi; Jak dyrektor ma autonomię, to pozwala na autonomię nauczycielowi. Jak nauczyciel ma autonomię to daje tę autonomię uczniom. 

Co poza OK tworzyło ramy zmiany w twojej szkole?

OK był motorem zmian, ale dla mnie był też jakimś etapem, środkiem do większej zmiany, którą ulokowałam w zmianie kultury pracy i współpracy. Chciałam mieć zespół samodzielny i autonomiczny oraz współpracujący. 

Jako polonistka przygotowywałam dużo przedstawień/ koncertów i jak rozpoczęłam pracę w szkole każdy koncert czy przedstawienie zaczynałam od skreślanie scenariusza. Byłam na każdej próbie – wszystkich tam ustawiałam. Byłam wszystkim. Nauczyciele nie oddychali beze mnie. Teraz uczestniczą w tym samodzielnie, a ja mam ogromny spokój i zaufanie. Uwolniłam się od potrzeby kontroli wszechobecnej – w stosunku do uczniów, ale też w stosunku do nauczycieli

Zawsze starałam się doceniać – dawałam wzmacniająca informację zwrotną. dbam o budowanie relacji, choć jednocześnie nie mam w szkole relacji koleżeńskich. Szanuję ludzi wokół siebie, lubię ich, są dla mnie ważni – i jednocześnie odczuwam samotność lidera. 

Perełki zbieramy teraz: nauczyciele nie mają oporu, żeby otwierać się przed sobą; wspierają się, rozwiązują wspólnie problemy, zapraszają gości z innej szkoły. inni chcą od nas się uczyć, ale też mówią: Lubimy przychodzić do waszej szkoły (u Was jest fajnie i dobrze się tu czujemy). 

Ja sama dopiero od niedawna zaczęłam mówić o tym, że nasza szkoła jest wyjątkowa. Naprawdę jest wyjątkowa!

Nauczyciele - grono

Naszą szkołę rozwija dobre grono – jak wchodzą nowi nauczyciele, opowiadamy im, jaka jest wizja szkoły, i że nauczyciel musi się w nią wpisać. Nowego nauczyciela wspieramy w jego ścieżce rozwoju (koleżeński mentoring), dajemy pakiet ochronny (doskonalenie, kurs online). Kiedy zatrudniamy nauczycieli pytam o ich pasje, czym się mogą podzielić z innymi. Szukam osób o ciekawych zainteresowaniach, które przekładają się na to, co się dzieje w szkole. Tacy nauczyciele szybko zarażają swoimi pasjami – uczniów, nauczycieli a nawet rodziców. 

Oczywiście nie jest tak, że nasi nauczyciele nie mogę iść własnymi ścieżkami. Łączy nas filozofia szkoły, jej wartości – one są ramą.

Co jest teraz Waszym wspólnym celem?

Obecnie skupiamy się na tym, by rozwijać samodzielność uczniów i ich samorządność. 

Zauważyliśmy, że młodsze dzieci nie czuły potrzeby brania większej odpowiedzialności. Starsza młodzież ma taką potrzebę – nie do końca mają umiejętności, liderowania, w obszarach niezwiązanych z uczeniem, ale np. z podejmowaniem decyzji dot. szkoły. W związku z tym w naszej szkole obecnie tworzymy dużo przestrzeni do działań społecznych i obywatelskich.

Mocno to uwidoczniła pandemia i edukacja zdalna. Okazało się, że uczniowie na pozór samodzielni w szkole, nie radzą sobie z tym w domu. Czasem z powodu nadopiekuńczych rodziców, czasem – z przemieszania porządków dom-szkoła), czasem z braku wsparcia fizycznego kolegów/ koleżanek. 

Mamy dobry grunt – relacje z uczniami. One zawsze były dla nas ważne. wiedzieliśmy, że bez nich nie mamy ucznia po drugiej stronie (nawet jeśli fizycznie jest obecny w klasie, przed ekranem komputera w czasie edukacji zdalnej). 

Planowaliśmy przed pandemią wprowadzenie z najmłodszymi planu daltońskiego, na dziś te plany zawiesiliśmy, chcę w bezpieczny sposób zakończyć rok szkolny oraz docenić uczniów za kilka miesięcy ekranowej szkoły.

…i zawsze do przodu?

Dla mnie bardzo ważne jest samopoczucie moich nauczycieli. ale poczucie sukcesu czy dobre wykonanej pracy to nie wszystko. W życiu różne rzeczy się nam przytrafiają – wszyscy wiedzą, że mogą do mnie zadzwonić i powiedzieć: Nie ogarniam. Nie dam rady. Odpuszczam. Nikt tego nie nadużywał, ale dawało to im duże poczucie bezpieczeństwa. 

Szkoła Podstawowa im. Adama Mickiewicza w Skalmierzycach (wieś z ok. 2000 mieszkańcami) liczy ok. 270 uczniów od przedszkola do ósmej klasy oraz 33 osoby w zespole nauczycielskim. 

Od ponad 20 lat dyrektorka szkoły związana jest z programem „Szkoła ucząca się”. Jako nauczycielka języka polskiego uczestniczyła w warsztatach i kursach. Swoją przygodę dyrektorską zaczęła w 2007 roku od Podyplomowych Studiów Liderów Oświaty – wspólnego przedsięwzięcia Centrum Edukacji Obywatelskiej, Collegium Civitas, Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności oraz Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO), którego celem jest stworzenie dyrektorom możliwości rozwoju zawodowego i pomoc w rozwijaniu kompetencji przywódczych, w tym w zakresie przywództwa edukacyjnego, rozumianego jako wprowadzania do szkoły zmian jakościowych ukierunkowanych na uczenie się uczniów. 

Podczas SPLO Małgorzata Sulewska dostrzegła w ocenianiu kształtującym obiecujący sposób na poprawę nauczania i uczenia się w swojej szkole. Zainicjowała zmianę, która następnie była systematycznie wdrażana w ciągu kolejnych lat w oparciu we współpracy i w oparciu o potencjał kadry pedagogicznej i przy współpracy z programem „Szkoła ucząca się” (całościowy rozwój szkół, klub szkół uczących się)

Nauczyciele i nauczycielki w ramach kolejnych etapów całościowego rozwoju szkoły w ramach (podstawowego i zaawansowanego) w latach 2008-2012 oraz 2015-2017 :

Szkoła otrzymała tytuł “Szkoły uczącej się” jako dowód na to, że nauczyciele koncentrują się na procesach uczenia się uczniów i doskonalą je poprzez wdrażanie strategii oceniania kształtującego oraz stosowanie praktyk współpracy nauczycieli. 

Doświadczenia szkoły pokazały, że warto inwestować we współpracę nauczycieli ukierunkowaną na uczenie się uczniów, dlatego nauczyciele chętnie dołączyli do grup „Pomocnych przyjaciół”, w których pracują zespołowo na rzecz poprawy efektywności nauczania. Systematycznie doskonalą techniki nauczania dzięki udzielaniu sobie nawzajem informacji zwrotnych.

Stworzenie bezpiecznej atmosfery i uruchomienie wzajemnego wsparcia skutkowało stopniowym „otwieraniem drzwi klas”. Nauczyciele są gotowi do dzielenia się swoimi lekcjami z innymi i angażowania się w praktykę koleżeńskiej obserwacji lekcji w oparciu o ocenianie kształtujące (OK-Obserwacji). Kolejną praktyką realizowaną w szkole jest spacer edukacyjny, którego celem jest określenie schematów uczenia się i nauczania obecnych w całej szkole, zdiagnozowanie ich efektywności oraz wyznaczenie kierunku dalszego rozwoju. 

Początkowo obserwacja lekcji i spacery edukacyjne ograniczały się do nauczycieli uczestniczących w szkoleniach SUS, ale z czasem tego typu współpraca i wsparcie stały się powszechną praktyką szkolną.

Wywiad przeprowadzony został na potrzeby ekspertyzy w programie “Szkoła dla innowatora”

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Zacznijmy od małej zmiany

Szkoły nie staną się lepsze przez przypadek. Na ich sukces w dużej mierze mają wpływ dyrektorzy, którzy dziś są tak naprawdę przywódcami edukacyjnymi. Ich wizje zmiany, konsekwencja w działaniu, umiejętność zarażenia innych entuzjazmem to recepta na skuteczne zmienianie szkół i tworzenie środowisk sprzyjających uczeniu się uczniów. Jak pokazują przykłady absolwentów Studiów Podyplomowych Liderów Oświaty (SPLO), można uzyskać imponujące efekty, wprowadzając określone innowacje.

Wielkie efekty małych zmian

Skuteczniejsze jest konsekwentne wdrażanie małej zmiany niż rewolucyjne przewracanie do góry nogami dotychczasowego funkcjonowania szkoły. Dlatego słuchacze Studiów Podyplomowych Liderów Oświaty, realizowanych przez Centrum Edukacji Obywatelskiej i Collegium Civitas,  przy wsparciu mentorów decydują się na wprowadzenie jednej innowacji w ciągu roku szkolnego, monitorują postępy, adekwatnie reagują i modyfikują przyjęty plan działania.

W wiejskiej szkole w Baruchowie, która miała opinię dobrej, dyrektor zaproponował nauczycielom prowadzenie lekcji metodami aktywizującymi, m.in. metodą projektu i pracy w grupach.

– Z przyjemnością obserwowałem zajęcia, na których wszyscy uczniowie byli zaangażowani, a nie tylko ci chętni – mówi Tomasz Pawlicki, dyrektor Zespołu Szkół w Baruchowie. – Najpiękniejsze jest to, że sami uczniowie widzą korzyści z takiego sposobu nauczania. Jeden z nich powiedział, że „w grupie szybciej się uczymy i rozwijamy, bo każdy z nas ma ciekawe pomysły” – dodaje Tomasz Pawlicki.

W Szkole Podstawowej im. Adama Mickiewicza w Białaczowie dyrektorka postanowiła kształtować środowisko sprzyjające uczeniu się.   – Wprowadziliśmy jako standardową praktykę w pracy nauczycieli podawanie celów lekcji i kryteriów sukcesu a także przekazywanie informacji zwrotnych. Oprócz tego położyliśmy duży nacisk na pracę w grupach, aktywizowanie uczniów i zachęcenie ich do uczenia się od siebie nawzajem – mówi Beata Piotrowska, dyrektorka szkoły. – To, że zmiany będą przyjęte pozytywnie, było dla mnie oczywiste. Natomiast fakt, że najlepszymi rzecznikami wprowadzonych innowacji stali się uczniowie, był dla mnie osobiście wisienką na torcie – przyznaje Beata Piotrowska.

Na współpracę postawiła też Jolanta Kolan, dyrektorka Szkoły Podstawowej im. Ludwiki Jakubowicz w Ostrowitem. – To właśnie dzięki niej dzieci uczą się współodpowiedzialności, czują się częścią grupy, wzrasta ich samoocena i chęć poznawania nowych rzeczy – mówi Jolanta Kolan. – Co ważne, nie każdy, kto pracuje ze sobą, faktycznie współpracuje w zespole. Uruchomienie takiego procesu wymaga od nauczycieli dużej uważności i wyczucia – dodaje.

Liderzy tych małych zmian nie tracili energii na myślenie, co zrobić, by przeskoczyć kilka stanin. Skoncentrowali się na tym, co mogą wprowadzić od zaraz, co jednocześnie ukierunkuje pracę nauczycieli na skuteczne nauczanie a tym samym uczenie się uczniów. Tym się wyróżnia dobra szkoła, że inspiruje i motywuje do stawania się jeszcze lepszym.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Co może zrobić dyrektor?

Co dyrektor może zrobić dla doskonalenia pracy nauczycieli i dla ich satysfakcji z wykonywania zawodu?

Kultura pracy szkoły w dużym stopniu zależy od jej dyrektora. Czasami tak jest, że nowy dyrektor zastaje sytuację, którą trudno mu zmienić. Jednak tak samo jak uczniowie, którzy szybko przyzwyczajają się do norm i reguł, tak i nauczyciele przyjmują propozycje dyrektora. Przedstawię kilka propozycji, co warto zrobić.

Organizacja współpracy nauczycieli w zespołach zadaniowych.

Czas nauczycieli w szkole jest zorganizowany wokół prowadzenia lekcji. Nie ma za dużo czasu na uczenie się wzajemnie od siebie, na dyskusje o warsztacie pracy. Dużo jednak zależy od inicjatywy dyrektora szkoły. W każdej szkole działają zespoły zadaniowe i przedmiotowe. Jednak nie w każdej są one użyteczne dla nauczycieli. Nie wystarczy tylko powołać zespoły, trzeba jeszcze:

Otworzyć drzwi klas

Dyrektor może wprowadzać zasadę otwartych drzwi klas, czyli zaproponować wzajemne wizyty nauczycieli na lekcjach i ich omawianie. Na początku może się to spotkać z oporem nauczycieli, dlatego dyrektor sam może otworzyć drzwi swojej klasy. Zaprosić do siebie na obserwację lekcji innych nauczycieli i zachęcić do przekazywania mu uwag. Jeśli nauczyciele zauważą, że ich uwagi służą warsztatowi pracy dyrektora, to sami włączą się w obserwacje. Ważne jest, aby obserwacja nie była oceniająca, ale doskonaląca.

Pytać nauczycieli

Pytać nauczycieli o ich oczekiwania i planowanie rozwoju oraz zasięgać ich opinii w jak największej liczbie spraw. Dyrektor nie musi stosować się do zdania nauczycieli, może tylko zasięgać ich opinii i brać je pod uwagę. 

Można zacząć od zadania pytania dotyczące ich samych. Na przykład można zadać dwa pytania i poprosić każdego nauczyciela o odpowiedź:

  1. Z jakich spraw w twojej pracy z uczniami jesteś  w tym roku dumny?
  2. Jakie trzy rzeczy myślisz, że powinieneś zmienić lub nad nimi pracować?

Można proponować i uzyskiwać opinię nauczycieli na temat form i tematów doskonalenia zawodowego. Dobrze jest proponować nauczycielom różne formy rozwoju. Można np. wywiesić na tablicy ogłoszeń w pokoju nauczycielski pytanie: Kto się przyłączy do inicjatywy….? A następnie, gdy znajdzie się grupa chętnych, warto jej zaproponować wybór: miejsca i czasu spotkania, zakresu inicjatywy, osób wspólnie pracujących itd., następnie interesować się pracą grupy. 

Spotkania pozaszkolne

Nauczyciele mają dużo pracy i często nie mają czasu na spotykanie się po lekcjach. Dlatego można im w tym pomóc, organizując od czasu do czasu spotkania tematyczne dla chętnych osób. Takie spotkanie może być połączone z małym poczęstunkiem, powinno przebiegać w przyjaznej atmosferze i nie może być długie. Tematy spotkań mogą tworzyć sami nauczyciele, wtedy dyskusja na dany temat może być pomocna w pracy, np. tematem może być: Jak organizować pracę uczniów w małych grupach?.  

Można pokusić się o spotkania towarzyskie integrujące zespół, np. wspólne wyjście na kręgle, czy do kawiarni. Warto na takich spotkaniach doceniać się wzajemnie. Np. można poprosić, aby każdy powiedział coś dobrego o innym nauczycielu, można nawet napisać to na kartkach, wtedy zazwyczaj nauczyciele zabierają karteczki pisane do nich i przechowują długo. 

Bardzo dobrze integrują zespół nauczycielski wyjazdowe rady pedagogiczne. Można  w tym czasie bez pośpiechu omówić wszystkie sprawy i jednocześnie poznać się lepiej. Warto podczas nich zrobić szkolenie lub warsztat z tematu, który wybiorą nauczyciele. 

Inspirowane artykułem Tracey Smith  dyrektora Brookwood Elementary School w Forsyth County, Georgia. 

https://www.smartbrief.com/original/2019/09/3-ways-promote-teacher-retention?utm_source=brief&utm_medium=FeaturedContent&utm_campaign=EducationOriginals

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Krótki opis praktyki współpracy z liderami w mojej szkole

Joanna Walczak
Dyrektorka Zespołu Szkół Ogólnokształcąco – Technicznych w Lublińcu

„Nie można stać się wysoce skutecznym dyrektorem,
jeśli łańcuch przywództwa nie ciągnie się przez całą szkołę”.
– Michael Fullan

Swoją pracę nad przywództwem edukacyjnym, a co za tym idzie  – zmianę we współpracy z liderami w szkole,  rozpoczęłam wraz ze Studiami Podyplomowymi Liderów Oświaty, w 2010r. Podczas studiów mieliśmy zaprojektować i przeprowadzić zmianę w szkole. Tymczasem nie da przeprowadzić skutecznej zmiany w szkole bez wydobywania potencjału przywódczego nauczycieli, bez kreowania liderów. Przekonanie, że przywództwo jest związane wyłącznie z osobą dyrektora ogranicza rozwój przywództwa. 

Obrazowo przedstawia to Fullan, który wskazuje na panujący wśród kadry kierowniczej „wirus odpowiedzialności”, który się nadmiernie mnoży. Dyrektorzy wysyłają nauczycielom sygnały, że to tylko oni dyrektorzy, nie kto inny, kierują szkołą. Takie podejście wśród nauczycieli prowadzi do wycofania się i niepodejmowania odpowiedzialności. Tymczasem nauczyciele to nie tylko realizatorzy określonych zadań dydaktycznych, opiekuńczych i wychowawczych. Podejmują oni nowe role, dzięki którym aktywizują się. W szkole podstawowe znaczenie ma, jak twierdzi Fullan, „łańcuch przywództwa”. Wg niego „nie można stać się wysoce skutecznym dyrektorem, jeśli łańcuch przywództwa nie ciągnie się przez całą szkołę”. Dyrektor sam nie wprowadzi zmiany. Potrzebuje do tego liderów, którzy mu pomogą. Przywództwo partycypacyjne mocno łączy się z odpowiedzialnością i zaufaniem. Bez takiego przywództwa nie będzie zmiany, a bez tego nic nie wyjdzie. 

Niezapomniane są dla mnie warsztaty z Janem Potworowski, które pozwoliły mi spojrzeć na moich liderów a przede wszystkim na mój stosunek do ich, na zaufanie jakim ich obdarzam. Na wspomnianych warsztatach układaliśmy obraz naszej rady pedagogicznej ustalając wzajemne powiązania pomiędzy jej członkami, ze szczególnym uwzględnieniem roli dyrektora. 

W tym celu otrzymaliśmy kopertę z 30 żetonami, patyczkami oraz kolorowymi naklejkami. Jeden z żetonów obrazował dyrektora, pozostałe – członków rady pedagogicznej (wraz z liderami). Na żetony naniosłam inicjały moich nauczycieli oraz kolorowe kropki, zgodnie z poziomem zaufania jakim obdarzałam konkretnego nauczyciela. (poziomy odpowiedzialności wg Brighousa ). Zielone kropki oznaczały bardzo wysoki  poziom zaufania, a czerwone średni poziom zaufania. Żetony połączone były patyczkami, które określały bezpośrednie zależności członków rady pedagogicznej oraz  odpowiedzialności. 

Zielonych kropek było w mojej radzie pedagogicznej „jak na lekarstwo”. Czerwonych –przeważająca liczba. Wiele żetonów pozostawiłam bez kropek – tych nauczycieli nie obdarzałam nawet średnim poziomem zaufania. 

Największe obawy wzbudziło słońce, które utworzyłam budując obraz mojej rady pedagogicznej – ja w centrum, a ode mnie odchodzące patyczki, określające bezpośrednie powiązania liderów i innych nauczycieli ze mną. Ja – niemalże jak bóg – słońce… Autokrata, dyrektor trzymający wszystkie sznurki w swoich rękach; brak zaufania, syndrom „Zosi-samosi”. Stwierdziłam, że jestem na dobrej drodze do wykończenia siebie i swojej szkoły. Siebie – bo jak długo można z ten sposób zarządzać bez szkody dla swojego zdrowia (również psychicznego). Szkoły – bo Fullanowski wirus odpowiedzialności trawi moją szkołę. 

Rozpoczęłam prace nad sobą, nad  swoim przywództwem, nad zaufaniem do nauczycieli – liderów, których zaczęło w moim gronie przybywać coraz więcej. Dzisiaj obdarzam swoich nauczycieli dużym zaufaniem i daję im prawo do popełniania błędów. Mam wielu samoistnych liderów, wiele inicjatyw „oddolnych”. 

Dwuletni program Rozwijanie Uczenia się i Nauczania (RUN), w którym uczestniczyła moja szkoła, w szczególny sposób pokazał transformację jaką przeszła szkoła w obszarze współpracy dyrektora z liderami. W tym programie były trzy grypy pomocnych przyjaciół. Dwie prowadzili liderzy, którzy raz na pół roku opowiadali radzie pedagogicznej o sukcesach i porażkach pracy swojej grupy. (Dawniej to było nie do pomyślenia – moja kontrola była tutaj bardzo skrupulatna). Tych liderów obdarzyłam zielonymi kropkami zaufania – wg Brighousa to poziom, który opisują słowa: „Podejmij decyzję i działaj. Nie ma potrzeby na kontaktowanie się ze mną”. Trzecią grupa prowadziła liderka, której podopieczną byłam m.in. ja –dyrektorka. I nie dlatego, żeby kontrolować liderkę czy tez prace grupy, ale żeby wraz z nauczycielami zmieniać nauczanie i uczenie się uczniów w szkole. Razem z nimi, a nie obok nich. Ufając przywództwu moich nauczycieli. 

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Fundamenty oceniania kształtującego

Ocenianie kształtujące w swej istocie, to otwarta i uczciwa relacja pomiędzy podmiotami procesu uczenia się zachodzącego w szkole. Sednem tej relacji jest stan (status? sytuacja?), na który umawiają się strony tego procesu: uczennice i uczniowie, rodzice oraz nauczycielki i nauczyciele.

Dzięki takiej relacji i poczuciu bezpieczeństwa, który z niej wynika, w szkole może mieć miejsce dogłębne uczenie się. 

Jeśli zatem mowa o fundamentach oceniania kształtującego należy wskazać następujące kwestie:

Bieżąca komunikacja nauczycielek i nauczycieli z uczennicami i uczniami o tym, czego i jak się uczą, czyli informacja zwrotna. 

Trzeba zadbać, aby informacja zwrotna była użyteczna. Powinna być przekazywana na bieżąco, konkretna i zawierać sugestie jak można poprawić wykonane zadanie.

Informacja zwrotna nawiązuje do znanych uczniowi: celów uczenia się i kryteriów sukcesu. Dzięki takiej informacji zwrotnej proces uczenia się staje się dla ucznia zrozumiały i przejrzysty. Uczennice i uczniowie zdobywają wiedzę, jak się uczyć. Nauczycielki i nauczyciele wyposażają uczących się w narzędzia, techniki i strategie, które będą im przydatne podczas samodzielnej nauki. Informacja zwrotna jest użyteczna także w drugim kierunku, tzn. wówczas, kiedy przekazywana jest nauczycielkom i nauczycielom od uczących się. Dzięki takiej informacji zwrotnej uczący zyskują świadomość, w którym miejscu przebiegu uczenia się są uczennice i uczniowie oraz w jaki sposób należy projektować kolejne lekcje.

Transparentny proces uczenia się, czyli jasne i znane cele i kryteria

Określanie celów uczenia się, a następnie obserwowanie postępów uczniów i uczennic w ich osiąganiu czyni proces uczenia się przejrzystym. Uczennice i uczniowie nie muszą zgadywać, co muszą zrobić, aby osiągnąć sukces. Uczą się samodzielnie śledzić swój rozwój i przez to stają się bardziej pewni siebie.

Dostrzeganie przyrostu wiedzy i umiejętności uczniów i uczennic oraz postępu w osiąganiu ustalonych, konkretnych celów uczenia się znacznie lepiej służy efektom uczenia się niż porównywanie pomiędzy sobą postępów dokonywanych przez poszczególne uczennice lub poszczególnych uczniów.

Dialog pomiędzy partnerami/partnerkami procesu uczenia się tworzący poczucie klimat  bezpieczeństwa, w którym popełnianie błędów jest naturalne i użyteczne dzięki wykorzystywaniu ich do uczenia się.

Stosowanie oceny kształtującej jest możliwe w atmosferze klasy szkolnej, w której uczennice i uczniowie czują się bezpiecznie, nie boją się popełniać błędów. Potencjalna możliwość popełnienia błędu nie powoduje rezygnacji z wyzwań, z podejmowania zadań, które są nowe i trudne. W takiej atmosferze uczennice i uczniowie koncentrują się na jak najlepszym wykonaniu zadania, a nie na rywalizacji z innymi.

Refleksja o własnym procesie uczenia się, czyli spojrzenie na ów proces swoje uczenie się z metapoziomu, kształcenie umiejętności samooceny i czerpania satysfakcji z czynionych postępów.

Uczennice i uczniowie, które/którzy potrafią kontrolować własny proces uczenia się, osiągają w szkole lepsze wyniki. 

Stosowanie oceniania kształtującego umożliwia im podjęcie odpowiedzialności za własny proces uczenia się i wypracowanie indywidualnych strategii uczenia się. Prowadzi do tego wyposażenie uczennic i uczniów w umiejętność analizy i oceny własnej pracy. Dzięki ocenianiu kształtującemu mogą posiąść umiejętność uczenia się, a nie tylko czegoś się nauczyć!

Wiara we własne możliwości, czyli świadomość własnych możliwości i motywacja do podejmowania wyzwań na miarę możliwości i oraz samodzielność w podejmowaniu decyzji.

Oznacza to zwiększenie zaufania uczących się do własnych możliwości i umiejętności,  czyli ich wiarę w to, że mogą się nauczyć. 

Dostrzeganie przyrostu wiedzy i progresu własnych umiejętności powoduje satysfakcję uczących się i efekt “uskrzydlania” – rodzi motywację do dalszego uczenia się. To sytuacja wewnętrznego wzmocnienia. Motywację uczących się można zwiększać także poprzez motywującą informację zwrotną. Mówimy wówczas o wzmocnieniu zewnętrznym.

Współpraca, czyli uczenie się od siebie nawzajem, czerpanie z różnorodności.

Proces uczenia się jest procesem społecznym, a ludzie najlepiej uczą się w grupie. Dlatego ów proces należy organizować w taki sposób, aby uczennice i uczniowie pracowały/pracowali w parach lub w zespołach. Dzięki pracy grupowej osoby kształcące się uczą się od siebie nawzajem, a przede wszystkim uczą się współpracy, tak potrzebnej w dorosłym życiu.

Reasumując: z naszych doświadczeń wynika, że ocenianie kształtujące nie jest wyłącznie sposobem przekazywania uczniowi informacji np. o jego pracy klasowej. Jest to raczej zespół działań pozwalających przenieść odpowiedzialność za proces uczenia się na ucznia i stwarzanie mu warunków, które umożliwiają podjęcie tej odpowiedzialności. 

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Dlaczego warto stosować ocenianie kształtujące

Nauczyciele podejmują w procesie nauczania bardzo różne aktywności – od przekazywania wiedzy i kształtowania umiejętności, przez tworzenie postaw, po działania wychowawcze i wspierające uczniów. Czy istnieje jedno podejście, które łączy te różnorodne aktywności w spójny system? Jest nim właśnie ocenianie kształtujące – filozofia edukacyjna, która staje się coraz powszechniejsza właśnie ze względu na korzyści, jakie może przynieść dla procesu uczenia się i nie tylko dla niego.

Nauczyciel, który stosuje metody oceniania kształtującego, organizuje uczniowi ciekawe wyzwania edukacyjne, monitoruje, w jaki sposób te zadania są wykonywane, a na koniec razem z uczniem pochyla się nad efektami pracy. W ten sposób jest cały czas blisko swoich uczniów i ich edukacyjnych zmagań.

W ocenianiu kształtującym uczeń zna cele każdej lekcji, zadania, sprawdzianu, jest też zorientowany, po czym poznać, że te cele osiągnął (nauczyciel podaje mu kryteria sukcesu, czyli NaCoBeZu – „na co będę zwracać uwagę”). Dzięki temu uczeń ma jasność w sytuacji edukacyjnej – wie, czego się uczyć i w jaki sposób.

Stosowanie w praktyce metod oceniania kształtującego zapewnia nauczycielowi jasność co do tego, na jakim etapie nauki jest uczeń, jakie są jego potrzeby i możliwości, ile już osiągnął, a ile jeszcze jest przed nim do zrobienia. Nauczyciel, który ma tego świadomość może dostosować każde zadanie w taki sposób, by uczeń miał poczucie, że się rozwija.

W ocenianiu kształtującym uczeń pochyla się wspólnie z nauczycielem nad wykonanymi przez siebie zadaniami, otrzymuje rzetelną informację zwrotną do tych zadań, tworzy oceny koleżeńskie do zadań wykonanych przez kolegów i koleżanki, a ostatecznie – dokonuje samooceny własnej pracy – w ten sposób jest on coraz bardziej świadomy tego, że proces uczenia się i jego efekty zależą od jego odpowiedzialności i zaangażowania, staje się on stopniowo autorem własnego procesu uczenia się.

Ponieważ fundamentem oceniania kształtującego jest ustanawianie celów uczenia się i monitorowanie postępów w ich osiąganiu – uczniowie są bardziej zaangażowani. Pracują w większym skupieniu i są bardziej produktywni – wiedzą, ile jest jeszcze przed nimi i cały czas monitorują swój rozwój.

W tym podejściu uczeń ma przyzwolenie do popełniania błędów, bo wie, że są one nieodłączną cechą procesu uczenia się. Rola nauczyciela nie sprowadza się do “tropienia” uczniowskich pomyłek; jest on raczej pomocnikiem w rozpoznawaniu, skąd wziął się błąd i w jaki sposób można go poprawić. Wszystko to dzieje się we wspierającej i przyjaznej atmosferze.

Ocenianie kształtujące to filozofia edukacyjna, w której ważny jest dialog, rozmowa, wspólne ustalanie sensów (ustalanie celów nauki, dopytywanie o sposób myślenia przy wykonywaniu zadania, czy wspólne planowanie kolejnych etapów procesu uczenia się). To wspólne pochylanie się nad procesem uczenia się zachodzi w atmosferze zrozumienia – uczeń czuje się akceptowany i wspierany przez nauczyciela. Poza tym ocenianie kształtujące stawia na naukę w grupie, zachęca uczniów do współpracy i wymiany. Ważne są także relacje z rodzicami, którzy stają się prawdziwymi sojusznikami nauczyciela – dzięki jasnym celom i informacjom zwrotnym mogą współuczestniczyć w procesie uczenia się dziecka.

Nauczyciele czasem mają poczucie, że bez przerwy tylko rozliczają uczniów z ich błędów, niedopatrzeń i pomyłek. W ocenianiu kształtującym nauczyciel skupia się przede wszystkim na tym, jak wspierać ucznia w dalszej nauce – może zaproponować, co zmienić w działaniu, co robić inaczej, w jaki sposób poprawić… Zamiast poświęcania uwagi na to, jaką ocenę postawić, skupia się na prawdziwym wsparciu ucznia. 

Ocenianie kształtujące to szeroki zbiór „gadżetów” edukacyjnych – patyczki, metodniki, kostki metodyczne i wiele innych – wspaniale sprawdzają się one w pracy z młodszymi dziećmi. Natomiast sama istota oceniania kształtującego – wspólne pochylanie się nad procesem uczenia się ucznia – doskonale wspiera pracę w szkole średniej, podczas której nauczyciel i uczeń występują raczej w relacji mistrza i ucznia: nauczyciel staje się dla podopiecznego mentorem, który poprzez przyjazny dialog na temat efektów pracy ucznia – pozwala mu odkryć swój potencjał i prawdziwie się rozwijać.

Gdy zrozumie się idee, jakie stoją za filozofią oceniania kształtującego i pozna się najważniejsze strategie jego stosowania – łatwo wybierać z OK tyle, ile się potrzebuje: nie jest to system, który składa się elementów nierozerwalnie ze sobą powiązanych. Poza tym – poszczególne metody są bardzo łatwe w stosowaniu i szybko zamieniają się w pozytywne nawyki, np. podawanie celów lekcji czy podawanie informacji zwrotnej.

W czasie edukacji zdalnej dużym wyzwaniem jest dla nauczycieli ocenić poziom zrozumienia przez uczniów poznawanych zagadnień – nauczanie zorientowane na przekaz wiedzy i testowanie nie sprawdza się. W ocenianiu kształtującym nauczyciel na bieżąco opatruje informacją zwrotną efekty pracy uczniów – sam dostaje ważne dane na temat tego, na jakim poziomie są jego uczniowie i pozwala mu to dostosować swój sposób nauczania do ich potrzeb – może przekazywać im konkretne wskazówki co do dalszych etapów procesu uczenia się.

Według trwających 15 lat badań profesora Johna Hattiego z  Auckland University czynniki mają największy wpływ na polepszenie efektów nauczania to: samoocena uczniowska, oceniania kształtujące i informacja zwrotna. Stosowanie zatem oceniania kształtującego to gwarancja efektywności działań nauczycielskich [link do artykułu nt. badań Hattiego].

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań