Przechodząc do meritum. Walory filmu krótkometrażowego w edukacji

Wiele wskazuje na to, iż kilkunastominutowe filmy mogą być rozwiązaniem problemu z brakiem edukacji filmowej w podstawie programowej szkół. Te dopracowane do perfekcji wypowiedzi filmowe mają częstokroć większą siłę oddziaływania niż pełnometrażowe dzieła. Pełne emocji i zwięzłe w formie angażują i wprowadzają do tematu, zostawiając przy tym miejsce na dodatkowe działania edukacyjne w klasie.

Edukację filmową w szkole możemy rozpatrywać w dwóch aspektach, organizując proces kształcenia dla filmu i poprzez film. W pierwszym przypadku w centrum zainteresowania znajduje się dzieło filmowe i jego środki wyrazu, dzięki czemu młodzież wzbogaca swoją wiedzę filmoznawczą niezbędną do pogłębionego odczytania filmu oraz doskonali kompetencje świadomego odbioru tekstu kultury. W drugim — film najczęściej wykorzystywany jest w charakterze kontekstu pomocniczego lub interpretacyjnego umożliwiającego pełniejsze zrozumienie jakiegoś zjawiska społecznego, wydarzenia historycznego czy utworu literackiego. Wykorzystanie filmu krótkometrażowego w pracy pedagogicznej umożliwia eksplorowanie obydwu tych trendów, będąc zarówno świetnym punktem wyjścia do rozmowy o wartościach, trudnych wyborach i dylematach moralnych, jak i zachętą do nauki analizy i interpretacji utworów filmowych.

Kilka podstawowych informacji

Na początek warto uporządkować terminologiczną niejasność dotyczącą długości krótkometrażowego filmu. Czas jego trwania wynosi najczęściej od minuty do godziny – za pełnometrażowy utwór uznaje się film, którego czas wyświetlania przekracza sześćdziesiąt minut. Amerykańska Akademia Filmowa przyjmuje w kategorii „short film” utwory nieprzekraczające trzydziestu trzech minut. Festiwale filmowe na świecie indywidualnie określają swoje kryteria, jednak patrząc holistycznie należy stwierdzić, że najczęściej o krótkim filmie będziemy mówić w przypadku produkcji nieprzekraczającej trzydziestu minut.

Filmy krótkometrażowe świetnie nadają się do eksperymentowania ze względu na mniejsze ryzyko artystyczne i niższe koszty produkcji. Mała forma to idealny model do kreowania reżyserskiego „pióra”, autorskiego spojrzenia na świat i szczerej, a nawet czasami buntowniczej wypowiedzi. Narracje małoformatowe tworzyli najważniejsi reżyserzy w historii światowej kinematografii Orson Welles, Charlie Chaplin, Krzysztof Kieślowski czy Michael Haneke. Swoje pierwsze filmy krótkometrażowe twórcy realizują zazwyczaj w trakcie studiów w szkołach filmowych, w ramach ćwiczeń wymaganych na drodze do realizacji pełnometrażowych produkcji.

Co zatem jest istotne w krótkiej formie? Po pierwsze, podejście do treści, czyli wybór tematu i formy – klucza wizualnego i środków ekspresji. Po drugie, rodzaj – wyróżniamy, podobnie jak w przypadku filmów pełnometrażowych, trzy rodzaje krótkich metraży: fabuły, animacje i dokumenty. Jeśli chodzi o gatunek filmowy to w przypadku krótkich metraży mówimy o cały wachlarzu – od dramatu do horroru. W książce „Short. Małe formy filmowe” Marek Hendrykowski zauważa: „Film krótki nie jest ani skrótem, ani ekstraktem czegoś dłuższego. Właściwy mu charakter nie sprowadza się tylko do kwestii niewielkiego formatu, lecz okazuje się przede wszystkim efektem specyficznej mikroorganizacji materiału (…) W małej formie filmowej zwięzłość rozumiana jest jako zasada konstytutywna, a nie inny znaczący układ relacji łączących wszystkie jej elementy w zorganizowaną spójną całość”. Krótkie metraże okazują się doskonałym warsztatem dla raczkujących filmowców, ponieważ zmuszają ich do ćwiczenia formalnej dyscypliny i umysłu – sprawnej konstrukcji scenariusza i reżyserii. To idealna sytuacja edukacyjna, bo filmowiec może faktycznie wykorzystać formę filmu, by doszlifować warsztat. Najlepsze są proste historie. Z kolei najważniejsze otwarcie, czyli kilka pierwszych ujęć – to one muszą przyciągnąć uwagę widza, a jednocześnie zasygnalizować gatunek i usytuować opowieść w określonym miejscu i czasie. Następnie konieczne jest zarysowanie intensywnej i poruszającej dramaturgii z suspensem. Finał powinien zachęcić do ponownego obejrzenia kilkunastu minut utworu filmowego.

Wybór jest prosty i krótki

Wielką szansą dla zaistnienia filmu w szkole jest nowoczesny program edukacyjny „Shortcut – małe historie, wielkie sprawy” oparty na europejskich filmach krótkometrażowych. Starannie wyselekcjonowane krótkie utwory poruszają wiele tematów, które warto wykorzystać w rozmowach z młodzieżą. Przyjrzyjmy się dokładniej kilku filmom, aby zrozumieć specyfikę programu. Istotne są zagadnienia zakresu tematycznego, gatunku, estetyki i kompozycji krótkiego filmu.

Krótkometrażowa fabuła

Film fabularny oparty jest na fikcji (choć często inspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami), w którym rzeczywistość przedstawiona układa się w porządek fabuły, realizowany z udziałem aktorów. W przypadku krótkich metraży z platformy Shortcut głównymi bohaterami są najczęściej dzieci lub młodzież. Filmy mają strukturę nowelową charakteryzującą się wyraźnie zarysowaną, sprawnie skrojoną i mocno udramatyzowaną akcją, która zmierza do punktu kulminacyjnego. Dwa znajdujące się na platformie Shorcut filmy fabularne opowiadają o skomplikowanej integracji i trudnych relacjach międzyludzkich („Chór” i „Ojciec Adnama”).

BĄDŹ ZMIANĄ!

dziewczynka patrząca się na koleżankę

Fot. Bądź zmianą: kadr z filmu „Chór”, reż. Kristóf Deák.

Fabularny węgierski „Chór” Kristófa Deáka nagrodzono Oscarem w 2017 roku jako najlepszy film krótkometrażowy. To opowieść o dziesięcioletniej Zsófi, która musi dopasować się do zasad panujących w nowej szkole. Dziewczynka wraz z przyjaciółką zapisuje się do szkolnego chóru. Wkrótce dowiaduje się, że za popularnością zespołu stoi pewna mroczna tajemnica. Ten dwudziestopięciominutowy film porusza temat emocjonalnego szantażu, lęku przed odrzuceniem i niesprawiedliwością. To idealny przykład do rozmowy o byciu liderem w grupie rówieśniczej, kształtowaniu dobrych relacji międzyludzkich czy walki o swoje prawa. Warto zastanowić się nad baśniowym charakterem filmu i porównać go np. z „Małą Syrenką” H. Ch. Andersena, jak również zwrócić uwagę na strukturę mityczną narracji zaczerpnięta z teorii wędrówki bohatera Christophera Voglera.

SWÓJ, OBCY, INNY

Brytyjski „Ojciec Adnana” w reżyserii Sylvii Le Fanu opowiada historię Sayida i jego syna Adnana, uchodźców z Syrii, którzy znaleźli schronienie w Danii i próbują zaadaptować się w nowym środowisku. Na swojej drodze spotykają wielu życzliwych ludzi, jednakże dochodzi między nimi do spięć i konfliktów. To idealny film do analizy tematu imigracji, zakorzenienia w nowym miejscu zamieszkania i nowej szkole, jak również do rozmowy o relacjach ojciec – syn.

Krótkometrażowy dokument

Film dokumentalny pokazuje niespreparowaną na potrzeby filmu rzeczywistość, dotyczącą realnych osób i wydarzeń, rekonstruuje rutynowe czynności, a w strukturze tworzy formę spójną z ich życiem. Dwa prezentowane na platformie Shortcut dokumenty dotykają tematu rzeczywistości wirtualnej – tematu obecności w Internecie („Dziewczyna z Instagrama”) oraz rytuału przyczyniającego się do podtrzymania spójności społecznej – relacji sąsiedzkich („Superjednostka”).

NOWE MEDIA, STARE PROBLEMY

Holenderska „Dziewczyna z Instagrama” Mirjam Marks opowiada o piętnastoletniej Annegien z Utrechtu. Swoją kreatywność wykorzystuje w social mediach na Instagramie. Jej zdjęcia na koncie Fetching_tigers docierają do ponad 900 tysięcy obserwujących. Film w świetny sposób pokazuje, jak można wykorzystać w twórczy sposób nowe media oraz o tym, jaką cenę nastolatka płaci za sukces. Osiemnastominutowy krótki dokument mówi o presji wizerunku i kreowaniu tożsamości młodzieży w Internecie. W dyskusji warto zwrócić uwagę na kwestie różnic między fałszywym a prawdziwym wizerunkiem prezentowanym na portalach społecznościowych. Warto porozmawiać o formalnej i estetycznej warstwie filmu – konstrukcję kadrów i język filmowy nawiązujący do tematu, czyli obecność ekranu telefonu, napisów czy ikonek z portali społecznościowych.

IDEALNA WSPÓLNOTA?

Polska „Superjednostka” Teresy Czepiec ukazuje migawki z życia mieszkańców katowickiej Superjednostki. Wysokościowiec to ogromny blok mieszkalny, jeden z największych w Polsce – z 762 mieszkaniami, w których może mieszkać nawet 3000 ludzi. Bohaterami dwudziestominutowego dokumentu są jego mieszkańcy. W tym przypadku należy pochylić się nad tematem zainteresowania bliższym i dalszym sąsiedztwem oraz mikrohistoriami, które zmieniają postrzeganie drugiego człowieka.

Krótkometrażowa animacja

Film animowany jest często ręcznie rysowaną grafiką, która przedstawia na pojedynczych klatkach filmu kolejne fazy ruchu bohaterów połączonych w jeden spójny film. Obecnie najczęściej stosuje się animację wykonywaną w specjalnych programach komputerowych. Animowana „Tragiczna historia z happy endem” w reżyserii Reginy Pessoa omawia temat pozytywnego stosunku do różnorodności.

NIEZNANE TERYTORIUM

stylizowana ilustracja przedstawiająca kobietę wyglądającą przez okno

Fot. Nieznane terytorium: kadr z filmu „Tragiczna historia z happy endem”, reż. Regina Pessoa

Portugalska „Tragiczna historia z happy endem” Reginy Pessoa to historia dziewczynki, „której serce biło szybciej niż innym ludziom”. Bohaterka czuła się nieszczęśliwa i wyobcowana ze względu na swoją odmienność. Animacja świetnie nadająca się do rozmowy o akceptacji i tolerancji. W przypadku tego filmu warto zastanowić się nad sposobem powstawania filmu – rysunkowym pierwowzorze kadrów filmowych i przeniesieniem ich na ekran.

Siła krótkiego metrażu

Wybrane powyżej filmy prezentują różne rodzaje filmowe i bardzo szeroki przekrój tematów bliskich młodym ludziom u progu dojrzewania. Każdy z reżyserów krótkich metraży ma do dyspozycji jedynie kilkanaście minut oraz pełną dowolność w doborze środków formalnych i wątków fabularnych – to sytuacja, która wymusza dyscyplinę i skłania do poszukiwania najskuteczniejszych, najtrafniejszych rozwiązań. W efekcie często powstają dzieła odważne tematycznie i stylistycznie, które szybko nawiązują kontakt z widzem i nie puszczają jego uwagi aż do końca. Właśnie takie filmy – intrygujące, poruszające, przystępne – mogą stać się niepowtarzalnym materiałem edukacyjnym pozwalającym kształtować wrażliwość dzieci i młodzieży.

Doktor Joanna Klimczak z bytomskiego technikum nr 4 sięga po filmy z pakietu Shortcut w czasie zajęć technicznych oraz na lekcjach wychowawczych:

Podczas lekcji wychowawczych prawie zawsze używam filmu, jako swoistej terapii czy pretekstu do podjęcia rozmowy o trudnych dla młodzieży sprawach. Cieszy mnie tym samym fakt, że w wyborze mam do dyspozycji również film, mocno związany z miejscem w którym moi uczniowie dorastali a mianowicie blok „Superjednostka”, który stoi w centrum Katowic. W filmie Teresy Czepiec możemy odnaleźć znany budynek z wielu wizyt w stolicy Górnego Śląska, tym samym młodzież potraktowała ten film jako „swój” i chętniej wypowiadała się na jego temat. Spróbowaliśmy potraktować go również jako wstęp do rozmowy na temat „maszyny do mieszkania” – habitatów, które mocno charakteryzują śląskie dzielnice tj. górnicze „familoki”. Film Teresy Czepiec jest pretekstem do rozmowy na temat relacji międzyludzkich, samotności wśród mieszkańców blokowisk.

Dobrze dobrany film jako narzędzie edukacyjne docenia dr Jolanta Koj, ucząca w szkole podstawowej w Łubnianach:

Od lat prowadzę zajęcia filmowe oraz wprowadzam elementy języka filmu podczas zajęć języka polskiego. Nie zawsze jest czas, by zobaczyć z uczniami wartościowy film w czasie jednej lekcji. Nauczyciele muszą przecież realizować podstawę programową. Propozycja Shortcut jest bardzo dobrym rozwiązaniem i pozwala połączyć obie rzeczy. Krótkie formy filmowe to idealne rozwiązanie dla nauczycieli, którzy chcą w mądry i wartościowy sposób urozmaicić zajęcia w szkole. Shortcut wpisuję się w podstawę programową nie tylko języka polskiego, ale również godziny wychowawczej czy wiedzy o kulturze. Wystarczy znać potrzeby uczniów, aby w kreatywny sposób wykorzystać wybrany film na zajęciach. Ułatwieniem są oczywiście zamieszczone scenariusze, które można przecież modyfikować.

 

Notka o autorze: Marcin Radomski jest dziennikarzem i krytykiem filmowym. Publikuje m.in. na łamach „Newsweeka”, „Rzeczpospolitej Plus Minus”, “Magazynu Filmowego”, a także w portalach Onet.pl, Culture.pl. Pracował jako redaktor i wydawca „Kocham kino” w TVP. Pracował jako koordynator Międzynarodowe Forum Krótkometrażowych Filmów Fabularnych, współpracuje z innymi festiwalami filmowymi. Edukator filmowy, który ma koncie współpracę z: Nowymi Horyzontami Edukacji Filmowej i Filmoteką Szkolną. Akcją! Prowadzi autorski kanał na YouTube – KINOrozmowa, gdzie rozmawia z aktorami i reżyserami.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Co zrobić by postrzeganie bez stereotypów i uprzedzeń było możliwe w kontekście rozmowy o uchodźcach?

Materiał metodyczny posłuży wszystkim osobom, które opracowują scenariusze zajęć lub animują spotkania, które mogą dotyczyć uchodźców i uchodźczyń. Znajdziemy w nim refleksje na temat świadomej pracy wokół tematów generujących dużo uproszczeń i klisz. Autorka wymienia klasyczne i nowoczesne podejścia do stereotypów i pokazuje, jak można je wykorzystać do tworzenia ćwiczeń. W publikacji znajdziemy praktyczne porady i wskazówki, które sprzyjają uruchomieniu refleksyjnego procesu przetwarzania informacji i hamowaniu wpływu stereotypów.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Polska jako kraj imigracji – kto i w jakim celu przyjeżdża do Polski?

Skala wyjazdów Polek i Polaków z kraju oraz przyjazdów cudzoziemców do Polski ulegała dynamicznym zmianom. Kiedyś wielojęzyczne i wielokulturowe ulice były na ziemiach polskich codziennością, dzisiaj jesteśmy jednym z najbardziej jednorodnych etnicznie i narodowościowo społeczeństw. Kim są osoby, które decydują się zamieszkać w Polsce? W jakim celu przyjeżdżają? I czy Polska jest dobrym gospodarzem? Poniżej garść faktów na temat imigracji do Polski przygotowanych przez Martę Górczyńską, prawniczkę, która zajmuje się ochroną praw człowieka.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Jak napisać reportaż

Reporter powinien być przede wszystkim człowiekiem, który spotyka się z drugim człowiekiem.

Jak znajdujesz temat?

To jedno z częściej zadawanych pytań. Odpowiedź nie jest trudna.

„Porozmawiaj ze mną o śmierci” – usłyszałam któregoś dnia od znajomej. Jest moją rówieśniczką. Opowiedziała mi o przygotowywaniu ubrań do trumny w swojej rodzinie. Ryszard Kapuściński mówił, że trzeba przeczytać sto stron na jedną napisaną. Zatem najpierw czytałam. Oswajanie śmierci ma kulturowo długą historię. Jest sporo książek, które o tym traktują.

Przypomniałam sobie ceremonie, w których sama uczestniczyłam. Kiedy zmarł mój dziadek okazało się, że ubranie miał już dawno przygotowane. Trumna z jego ciałem leżała przez trzy dni w pokoju. Pamiętam zasłonięte lustra, zatrzymywanie wskazówek zegara, gałązki jedliny jako znak, że ktoś umarł. Nie wolno było zamiatać, bo można wymieść kogoś żywego. A jak wynoszono trumnę zastukano nią trzykrotnie o próg. Tak gospodarz żegnał się z domem.

Wśród moich bohaterów były osoby pochodzące ze wsi, ale też młoda dziewczyna – Ewelina z Warszawy i mieszkańcy domu opieki społecznej w Gorzowie Wielkopolskim. Pracowałam z Anią Bedyńską, znakomitą fotoreporterką. W tym reportażu tekst nie istnieje bez zdjęć i na odwrót. W domu opieki społecznej rozmawiałyśmy z zupełnie obcymi ludźmi, w miejscu, które było właściwie końcem ich drogi.

Pierwsze spotkanie na korytarzu wyglądało jak scena z filmu. Żałowałyśmy, że nie mamy kamery. Na kanapie siedziało pięć osób i rozmawiało o modzie w ubraniach śmiertelnych, żartując, a nierzadko się kłócąc, pan Franciszek opowiadający o swoich czerwonych garniturach, pani Halina, która zastanawia się, jaki żakiecik będzie modny, jak będzie leżeć w trumnie. Już pierwotnie oswajanie lęku odbywało się poprzez przeżywanie czegoś we wspólnocie. „Człowiek rodzi się na śmierć i umiera na życie, taka prawda” – jak mówi jedna z bohaterek. Powstał tekst „Ja tam ze śmiercią oswojona” (https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,5293137,ja-tam-ze-smiercia-oswojona.html)

Kiedy kilka lat temu usłyszałam w telewizji, że do Berlina trafiło dwadzieścia pięć ton rzeczy należących wcześniej do Marleny Dietrich ani ona, ani jej twórczość nie interesowały mnie szczególnie, ale wiedziałam, że tam pojadę. Bo kim jest kobieta, która w pięciu magazynach na całym świecie zebrała to wszystko. I czym było „to wszystko”? Chciałam znaleźć cokolwiek, co jest związane z Polską (wiedziałam, że Dietrich odwiedziła nasz kraj dwukrotnie: 1964 i 1966 roku). Ale jak szukać? Od czego zacząć? Warto się zastanowić, gdzie zapisuje się ważne rzeczy. W pamiętniku? W
notesie? Pokazano mi jeden z nich, z adresami. Był czerwony, niewielki. Okładka w niektórych miejscach porysowana, naddarta, pożółkłe kartki, litery rozmazane od ślinionego palca. Na ostatniej stronie pod napisem „Poland Pologne” było kilka polskich nazwisk. Dla reportera to zachęta do pracy. Pierwsze zadanie: odnaleźć osoby z kartki lub wszystko, co związane z nimi i Marleną Dietrich. To otworzyło kolejne furtki. Powstał reportaż, a potem książka „Marlene”, która ukazała się w wydawnictwie Czarne.

Skąd więc temat? Z rozmów z ludźmi. Z ciekawości. Często z przypadku, bo bywa tak jak pisze Mariusz Szczygieł w reportażu „Kartka”: „ Długopis spadł mi ze stolika w kawiarni Nowy Świat. Schyliłem się i zobaczyłem, że na podłodze leżą dwie rzeczy: oprócz długopisu w szczelinie między nogą stołu a ścianą leży kartka. Pożółkła i zapisana. Nie była to kartka z zeszytu, raczej z notesu. Po obu stronach ktoś wypisał osoby, ich roczniki (lata trzydzieste) i adresy. Już miałem zwrócić spis kelnerowi (taka kartka pewnie jest dla kogoś ważna), gdyby nie fakt, że wszystkie zapisane osoby są kobietami, a jedną z nich znam.”

O czym ten reportaż?

To pytanie warto sobie zadać, najlepiej po zebraniu materiału, przed pracą zazwyczaj zbyt mało wiemy. Można też ulec pokusie zbierania materiału „pod tezę”. Tak stało się, kiedy pojechałam do Hamburga do żydowskiego tancerza flamenco, bohatera mojego reportażu „Wszystko o mojej siostrze”.

O Rubinsteinie wiedziałam niewiele: że przed wojną tańczył z siostrą w warszawskiej Adrii, on jako Imperio, ona jako Dolores, byli w getcie warszawskim, siostra zaginęła w podróży podczas II wojny światowej, Rubinstein nigdy nie dowiedział się, co się stało, ale uznał, że to wina Niemców i postanowił się mścić. Został agentem i mordował. Pomyślałam zatem, że napiszę historię o agencie. To był błąd, bo na początku pytając próbowałam udowodnić, chyba najbardziej sobie, że w tej historii chodzi właśnie o to. Aż któregoś dnia (spędziłam u Rubinsteina tydzień) przyniósł do kuchni, w której siedzieliśmy skrzyneczkę, zdjął przysłaniającą ją złotą szmatkę i pokazał martwą, pokrytą pleśnią jaskółkę, którą, jak powiedział, bardzo kochał. Dużo opowiadał o swojej siostrze. Chodziłam z nim po mieszkaniu. Potykał się co chwila o suknie, które sam szyje (występuje do dziś jako tancerz w przebraniu kobiecym i męskim) i przeklinał. Potem podnosił je i z czułością całował. Kiedy w telewizji pokazywali film o Holokauście podbiegał do ekranu i szukał z lupą twarzy siostry. „Brak”, wtedy zrozumiałam, że to o nim właśnie powinna być ta opowieść.

Reporter powinien być przede wszystkim człowiekiem, który spotyka się z drugim człowiekiem, a nie kimś, kto przyjeżdża po „materiał”.

Jak rozmawiać?

Bez względu na temat – bez strachu.

Jedną z bohaterek reportażu „Ja tam ze śmiercią oswojona” jest moja ciotka, Helena. Ania Bedyńska wpadła na pomysł, żeby sfotografować rozłożone ubrania na białym prześcieradle. Patrzyłyśmy, jak ciotka spokojnie szukała obrazka swojej patronki, świętej Heleny, ulubionego wazonika z gołąbkami. I „książeczka do nabożeństwa obowiązkowo” musiała być. Obraz na prześcieradle uzupełniał się. Jakbyśmy uczestniczyły w jakimś misterium. Potem zaprowadziła nas do sąsiadki, pani Anastazji.

Kiedy weszłyśmy pani Anastazja obierała ziemniaki. Zakasałam rękawy. Bo często właśnie od takiego obierania ziemniaków zaczyna się moje bycie z drugim człowiekiem, którego historię chcę opisać. Obierałyśmy i rozmawiałyśmy: o jej ucieczce zza Buga, o samotności, o kościele, o śmierci. Bo jednak w kulturze ludowej ona jest wszechobecna. Mówi się o niej, modli się o nią, czeka na nią. Ubrań do trumny nie chciała pokazać. „Nie są gotowe, to wcale nie są ubrania na śmierć” – tłumaczyła. W takich sytuacjach często pojawia się pytanie – wyjść czy próbować? Ja próbuję. Długo z nią rozmawiałam, w końcu powiedziała – No dobrze, to ja już to pani pokażę. Zaczęła rozkładać ubrania, opowiadać, że materiał powinien być rozciągliwy, zastanawiać się czy niebieska chustka będzie pasować. I że z jej nóg każdą chorobę da się wyczytać. Ma buty wiatróweczki wygodne, bo długa droga przed nią.

W pracy nad reportażem nie liczy się wiek reportera, tylko wrażliwość, umiejętność słuchania i to, ile potrafi się dać z siebie

Czas

Nie trzeba bać się milczenia. Czasem warto poczekać aż bohater zacznie mówić. Jeśli nie odpowie na pytanie od razu nie należy się martwić. Można wrócić do niego później.

Ale trzeba pamiętać, że skoro zabiera się komuś czas, to trzeba go także poświęcić. Bohater nie może mieć poczucia, że nam się śpieszy. Doskonale wyczuwa, kiedy to „obieranie ziemniaków” tak naprawdę nas nie interesuje.

Bohater lubi opowiedzieć nam najpierw swoją „wersję” historii. Pozwólmy mu na to. Dzięki temu poczuje się bezpiecznie, bo „wyrzucił z siebie” to, na czym mu zależało. Warto przyjść kilka razy, dopytać. Bywa jednak, że takiej możliwości nie dostaniemy. Co wtedy? Zamienić się w słuch, obserwować. W domu opieki społecznej spędziłyśmy zaledwie jeden dzień, przy czym musiałyśmy pamiętać o tym, że nasi rozmówcy mają swój rytm, którego nie wolno nam burzyć, bo to my wchodzimy w ich życie. Dostosowałyśmy się. Gdy jedna pani chciała zdążyć na „Modę na sukces”, nie mogłyśmy jej powiedzieć, że najwyżej nie obejrzy tego odcinka. Z każdym rozmawialiśmy w jego pokoju, choć rozmów w korytarzu słuchałyśmy z dużą uwagą. Ludzie chcą rozmawiać. Jeśli umiemy słuchać nie powinno być problemu.

Czy nagrywać

Nagrywanie nie sprzyja koncentracji, ale warto włączyć dyktafon, bo nie sposób zapamiętać wszystkich szczegółów.
Przy „Ja ze śmiercią oswojona” szybko go wyłączyłam. Wolałam wsłuchać się nie tylko w to, co mówią, ale jak to robią. Parę lat temu, gdy zaczynałam pisać, byłam przekonana, że muszę nagrywać, bo nie wolno mi niczego zmieniać, powinnam pisać słowo w słowo to, co mówią bohaterowie. To nieprawda. Można „ingerować” w wypowiedź bohatera, szlifować ją, jeśli nie gubi się indywidualności jego języka i oczywiście nie zmienia sensu wypowiedzi.

Jako opisać

We wspomnianym reportażu o Sylwinie Rubinsteinie jest taki fragment: „Sylwin Rubinstein ma 92 lata. Mieszka w Hamburgu, na St. Pauli. To dzielnica burdeli, klubów nocnych i tureckich sklepów. Pukać trzeba w umówiony sposób (…)”

Nie czujecie Państwo jeszcze, że weszliście do mieszkania, prawda? Czego brakuje? Lidka Ostałowska, znakomita reporterka, która byla również redaktorką tego tekstu, poradziła: Napisz jak trzeba stukać. Dopisałam: „stuk – stuk, stuk – stuk, stuk”.

Lepiej? Jesteśmy już w środku. Dla reportażu ważne jest wszystko. Kolor ubrania, wykończenie sukienki, to jak ktoś siada i czy chodząc szura nogami czy nie. Dlatego potem: „W przedpokoju złote anioły. W pokojach chińska porcelana, ruski samowar, pod palmą rzeźbiona Matka Boska, obraz olejny z tańczącą Cyganką. Wazy, miniaturki, każdy kąt w domu zastawiony. Zapach stęchlizny kręci w nosie. Siedzimy w kuchni, w półmroku. Bluszcz, który oplata okna, nie pozwala światłu przedrzeć się do wewnątrz.”

Widzicie to mieszkanie? To szczegół buduje obraz. Nie należy o nim zapominać. Dzięki niemu można pisać tak, żeby czytelnik „poparzył” sobie palce o gorący kubek z herbatą, który podaje wam właśnie bohater.

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Siła zbiorowej skuteczności nauczycieli

Jeśli nauczyciele wierzą w swoją łączną zdolność wpływania na osiągnięcia uczniów, to wyniki ich podopiecznych w nauce są znacznie wyższe. Ich wspólne przekonania na temat zdolności szkoły jako całości są „silnie i pozytywnie związane z osiągnięciami uczniów w różnych dziedzinach”. Co mówią badania o zbiorowej skuteczności?

Sytuacja edukacji i pracy zdalnej uwidoczniła, jakie znaczenie dla tworzenie wszystkim uczniom i uczennicom warunków do głębokiego uczenia się, ma współpraca nauczycieli. Współpracę taką rozumiemy nie tylko jako  grupową realizację zadań, lecz także jako uwspólnianie przekonań dotyczących procesu nauczania i uczenia się uczniów, wiarę w siłę zbiorowego wpływu oraz wzajemne wspieranie i uczenie się nauczycieli i nauczycielek.

Czym jest zbiorowa skuteczność?

Badania zainicjowane w końcu lat 70. przez amerykańskiego psychologa Alberta Bandurę pozwoliły dostrzec związek pomiędzy wiarą grupy w jej możliwości a szansą na sukces. Kolejne badania prowadzone wśród przedstawicieli różnych grup zawodowych (w tym nauczycieli) dowiodły, że jeśli zespół osób podziela przekonanie, iż dzięki wspólnym wysiłkom mogą pokonać wyzwania i osiągnąć zamierzone rezultaty, to jest on bardziej efektywny. Bandura nazwał ten wzorzec w ludzkich zachowaniach zbiorową skutecznością, którą opisał jako „przekonanie grupy o jej wspólnej zdolności do organizowania i wykonywania działań wymaganych do osiągnięcia określonych poziomów osiągnięć”. 

Zbiorowa skuteczność i jej wpływ na uczenie się uczniów

Wieloletnie badania pokazały, że jeśli nauczyciele wierzą w swoją łączną zdolność wpływania na osiągnięcia uczniów, to wyniki ich podopiecznych w nauce są znacznie wyższe. Kolejne metaanalizy (m.in. Rachel Eells w 2011) udowodniły, że wspólne przekonania nauczycieli na temat zdolności szkoły jako całości są „silnie i pozytywnie związane z osiągnięciami uczniów w różnych dziedzinach”, a John Hattie umieścił zbiorową skuteczność nauczycieli na szczycie listy czynników wpływających na osiągnięcia uczniów: jako trzy razy silniejszą od statusu społeczno-ekonomicznego, dwukrotnie większą niż wcześniejsze osiągnięcia ucznia i ponad trzykrotnie większą niż wpływ środowiska domowego i zaangażowania rodziców oraz uczniowska motywacja i koncentracja, wytrwałość i zaangażowanie.

Skuteczność zbiorowa a kultura szkoły

W świetle badań okazało się też, że skuteczność zbiorowa wpływa na to, jak myślą, uczą się i zachowują nauczyciele; jest też głównym czynnikiem wpływającym na kształt kultury szkolnej. Kiedy nauczyciele podzielają poczucie zbiorowej skuteczności, to jednocześnie: 

Kultura współpracy i przekonanie o zbiorowym wpływie w dużej mierze decydowały o tym, w jaki sposób szkoła (jej liderzy i zespoły) zareagowała zarówno w momencie przejście na edukację zdalną (w związku z epidemią), jak również w kolejnych miesiącach organizacji procesu uczenia się i nauczania w szkole. Jeśli praktyka współpracy nauczycieli i wzajemnego uczenia się były mocno zakorzenione w kulturze pracy szkoły, szkolna społeczność zachowała większą  odporność na kryzys, rozumianą jako „możliwość skutecznej realizacji głównych wartości i celów, szkoły – wspierania rozwoju i zapewnienia efektywnego uczenia się wszystkim uczniom i uczennicom szkoły – niezależnie od okoliczności zewnętrznych i potencjalnych kryzysów.” Więcej o wynikającej z tego odporności szkoły przeczytacie w artykule Współpraca i uczenie się nauczycieli w czasie edukacji zdalnej, w którym odwołujemy się do badań zrealizowanych przez zespół Research Eye na potrzeby programu “Szkoła ucząca się” oraz w bazowym artykule Jędrzeja Witkowskiego Odporność społeczności szkolnej na kryzys i jej wzmacnianie.

Zbiorowa skuteczność a modelowanie zbiorowych zachowań pedagogicznych

Zbiorowa skuteczność wpływa pośrednio także  na osiągnięcia uczniów poprzez modelowanie zbiorowych zachowań pedagogicznych, takich jak odważne wdrażanie efektywnych strategii i koncepcji do szkolnej praktyki, angażowanie rodziców oraz znajdowanie skutecznych sposobów radzenia sobie z wyzwaniami wychowawczymi i edukacyjnymi. I odwrotnie – jeśli nauczycielom brakuje poczucia zbiorowej skuteczności, nie podejmują określonych działań, ponieważ czują, że oni lub ich uczniowie nie mają możliwości osiągnięcia pozytywnych wyników. 

Jak budować zbiorową skuteczność nauczycieli?

Siła zbiorowej skuteczności polega na tym, że można na nią wpływać w obrębie szkoły (niezależnie od wyzwań systemowych i zmieniających się kontekstów administracyjno-politycznych). Skupienie się liderów szkół (dyrektorów i liderów zespołów nauczycielskich) na jej rozwijaniu, jako na punkcie zmiany, jest skuteczną i realistyczną drogą do lepszych osiągnięć wszystkich uczniów.

Aby zacząć tę zmianę, potrzebne są dowody na to, że podejmowane przez nauczycieli wspólne wysiłki w zakresie doskonalenia nauczania i tworzenia przestrzeni do zaangażowanego, samodzielnego i rozwojowego uczenia się uczniów skutkują potwierdzonymi, lepszymi wynikami. Dowody te wzmacniają zbiorową skuteczność nauczycieli, ale też rozwijają proaktywne zbiorowe zachowania, uczucia, myśli i motywacje, określane przez Bandurę jako “wzajemna przyczynowość”.

Dużym wyzwaniem jest wspieranie nauczycieli w dostrzeganiu, gromadzeniu i analizowaniu tych dowodów (w postaci osiągnięć uczniów) oraz  powiązaniu ich ze wspólnie podejmowanymi przez nauczycieli działaniami, tak aby zrozumieli, że czynniki wpływające na postępy uczniów znajdują się w ich zbiorowej sferze wpływu. 

W szkole, w której wierzy się w zbiorową skuteczność, nauczyciele systematycznie badają konkretne dowody uczenia się uczniów i odkrywają, czy wprowadzane wspólnie zmiany w praktyce lekcyjnej pozytywnie wpływają na wyniki uczniów – pytają uczniów o ich naukę, postępy, zmagania i motywację do dalszej nauki oraz badają różne artefakty i wskaźniki codziennych postępów (np. zadania, portfolio). 

Główną zasadą oceniania kształtującego, we wdrażaniu którego wspieramy szkoły w ramach programu “Szkoła ucząca się”, jest powiązanie go z planem nauczania i uczenia się, który:

  • uwzględnia informacje na temat postępów uczniów i ocenę stopnia realizacji zamierzonych celów;
  • jest modyfikowany elastycznie przez nauczyciela w zależności od uzyskanych informacji (zebranych dowodów) na temat postępów uczniów; 
  • jest punktem wyjścia do określania celów i kryteriów, według których będzie oceniana praca ucznia;
  • jest dostępny uczniom – zadaniem nauczyciela jest opracowanie takiego sposobu poinformowania uczniów, który pozwoli im zrozumieć stojące przed nimi cele i zadania;
  • uwzględnia sposób, w jaki uczniowie otrzymywać będą informację zwrotną, jaka będzie ich rola w sprawdzaniu własnych osiągnięć i jaką pomoc uzyskają w swojej dalszej nauce.

Rola lidera w budowaniu zbiorowej skuteczności

Największą władzą, jaką dyrektorzy mają w szkołach, jest to, że mogą kontrolować narrację szkoły. Jeśli narracja dotyczy rozkładów jazdy autobusów, zmian w programie nauczania i harmonogramów egzaminów, to przenosi się na całą szkołę jako cel nauczania – zgodność z procedurami. W takich szkołach uczniowie myślą, że nauka przychodzi do szkoły na czas, siedzi prosto, milczy i obserwuje pracę nauczyciela. 

Ale jeśli zamiast tego narracja dotyczy wysokich oczekiwań, rozwoju adekwatnego do włożonego wysiłku, myślenia wspólnego o tym, co to znaczy być „dobrym uczniem” i co to oznacza, że my jako nauczyciele mamy wpływ, wówczas nauczyciele i uczniowie będą myśleć o uczeniu się w inny sposób.  Będą wierzyć, że uczenie się to wyzwanie, zrozumienie i stawianie jasnych i osiągalnych oczekiwań, a niepowodzenia są okazją do nauki (Jenni Donohoo, John Hattie and Rachel Eells, 2018).

Promując kulturę współpracy, liderzy szkolni, dyrektorzy i dyrektorki  mogą wpływać na przekonania nauczycieli o własnej (zbiorowej) skuteczności poprzez:

Jeśli liderzy szkolni zapewniają struktury współpracy oparte na wysokim zaufaniu, nauczyciele uczą się od siebie nawzajem i budują wspólne zrozumienie. Łatwiej dostrzegają, w jaki sposób mogą nie tylko gromadzić, ale też wykorzystać codzienne dowody uczenia się uczniów do określenia wpływu oraz jak mogą wprowadzić zmiany w swoich praktykach lekcyjnych i wdrażać wspólne strategie wzmacniania osiągnięć uczniów. 

Bibliografia:

Autorka bazowała na amerykańskim opracowaniu Donohoo J., Hattie J. and Eells R.: The Power of Collective Efficacy, “Educational Leadership” March 2018, Volume 75, Number 6, “Leading the Energized School”, s. 40-44.

Artykuł powstał w ramach programu “Szkoła ucząca się” .

Autorka: Sylwia Żmijewska-Kwiręg

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań

Po co ta współpraca – co myśli o tym moja rada

Pocięte na paski wypowiedzi nauczycieli wrzucamy do kapelusza. Członkowie RP losują poszczególne wypowiedzi (na temat współpracy – dość kontrowersyjne) odczytują je na głos i odnoszą się do zapisanych tam treści (Co  o tym myślę? Jak jest w naszej szkole? Zgadzam się z tym stwierdzeniem/Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem).

Jeśli grupa nie jest ze sobą jeszcze zgrana, można prosić o refleksje w parach, jeśli jest  już zintegrowana – na forum.

Przecież jako ludzie dorośli nie musimy się między sobą umawiać na to, żeby dobrze współpracować albo dobrze się komunikować.

Przecież jako ludzie inteligentni dobrze zdajemy sobie sprawę , że trzeba współpracować , trzeba być asertywnym i ogólnie trzeba sobie ufać i takie tam. Chyba nikt temu nie zaprzeczy?

Jako nauczyciele zajmujemy  się  kontraktami , zawieramy je z dzieciakami.  W rzeczywistości nic z tego nie wychodzi , więc tym bardziej dla nas to strata czasu. 

Tutaj przychodzę  tylko do pracy , ale w pełni realizuję się w innej szkole. Tam jest zupełnie inna atmosfera. Tam mogę się wykazać i nikt nie mówi mi , że wybiegam przed szereg. Nie to, co tu.  Szkoda, bo nauczyciel tu są naprawdę fajni.

Chyba wszyscy się ze maną zgodzą , ze w naszej szkole pracują sami wspaniali nauczyciele i my nie potrzebujemy rozmowy o tym jak jest miedzy nami i czy wszystko jest ok. 

Uważam, że naszej zespole zazwyczaj nie mieszamy się do tego , jak uczą inni i nie rozmawiamy o swoich problemach z dyscypliną w klasie.  Ja obawiam się , że przyznanie się do problemów w naszym zespole będzie równoznaczne z przyznaniem się do niekompetencji.

Albo ma się zdolności aby być skutecznym nauczycielem , albo nie.  Nie ma co liczyć na to, że ktoś ci pomoże zmienić swoje uzdolnienia.

Wspieranie innych nauczycieli i pomaganie im pochłania dużo czasu i wymaga sporo pracy.  Żeby to usprawnić  w naszej szkole podzieliśmy się na pary , w których raz w semestrze oglądamy swoje lekcje i wspólnie omawiamy co zostało zaobserwowane. Najczęściej umawiamy się wcześniej na co zwrócimy uwagę np. na sposób w  jaki nauczyciel dzieli uczniów na  grupy i ich reakcję na współpracę  w losowo dobranych zespołach .

Ostatnio poprosiłam moją wspierającą partnerkę o obserwację jak zaczynam lekcję i jak uczniowie włączają się w tok lekcyjny. Okazało się , że  tracę zbyt dużo czasu na róże sprawy z pojedynczym uczniami , a reszta się przysłuchuje. Wniosek mam taki, że zacznę pracować z zadaniem na dobry początek.

W mojej szkole umówiliśmy się na system, że nauczyciel potrzebujący pomocy wsparcia może wybrać – oczywiście bez rozgłosu – jednego spośród kilu nauczycieli , oferujących swoją pomoc w ramach wewnątrzszkolnego wspomagania, po czym wspólnie z tą osobą opracowuje plan działania związany z zaistniałym problemem.

Nasza rada sama określa się jako „zgrana „ Każdy stara się do minimum ograniczyć swoje obowiązki a ponadstandardowe  zadania wykonują zawsze ci sami ‘przodownicy”.  

Na radach nie ma chętnych do dyskusji – głos należy  do kilku „żelaznych” dyskutantów , którzy dochodzą zawsze  do tych samych wniosków.  Pomimo deklarowanego zgrania , nie udało nam się nigdy umówić na wspólny wyjazd czy chociażby integracyjne spotkanie.

My w naszym zespole umówiliśmy się , że jeżeli ktoś ma coś do kogoś , to idzie do niego bezpośrednio, a nie załatwia tego przez osoby trzecie. To znaczy, że jeżeli obrazisz się na Panią X i pójdziesz z tym do Pani Y , to Pani Y odeśle Cię z tym do Pani X.

Materiał powstał w programie “Szkoła ucząca się”. Wykorzystany został w publikacji “Szkoła na nowo. Uczymy się współpracy i we współpracy” Fundacji Szkoła z klasą w 2018 roku. Współautorką publikacji jest Sylwia Żmijewska-Kwiręg.

Cała publikacja dostępna jest na:

https://www.szkolazklasa.org.pl/materialy/szkola-nowo-uczymy-sie-wspolpracy-we-wspolpracy/ 

Inne aktualności

Aktualności

09/08/2023
Prezentacja do warsztatów dla nauczycieli ,,Budując mosty”
Projekt „Młodzi Przedsiębiorczy. Program rozwoju kompetencji społecznych i obywatelskich w szkołach branżowych’’ korzysta z dofinansowania o wartości 110 187,00 EUR otrzymanego od Islandii, Liechtensteinu i Norwegii w ramach Funduszy EOG....
czytaj więcej»
29/09/2022
Wyniki konkursu dziennikarskiego „Budujemy społeczeństwo otwarte”
Znamy już zwycięzców V edycji konkursu na projekt materiału dziennikarskiego pt. "Budujemy społeczeństwo otwarte", zorganizowanego w ramach programu „I am European: Historie i fakty o migracjach na XXI wiek” finansowanego...
czytaj więcej»

Zobacz inne obszary naszych działań